PGE Baltica wspiera ZSOiT w Ustce

Dzięki nowoczesnemu wyposażeniu pracowni, uczniowie będą mieli możliwość praktycznego nauczania w zakresie pomiarów geometrycznych oraz montażu maszyn i urządzeń. Współpraca z ambitnym partnerem, jakim jest PGE Baltica, to dla szkoły ogromna korzyść. Kierownik kształcenia praktycznego w ZSOiT w Ustce zwraca uwagę na to, że nowoczesne wyposażenie pozwoli uczniom na poznanie obecnie stosowanych technologii.

Bardzo cieszy nas fakt, że współpraca PGE Baltica z Zespołem Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Ustce nabiera rozpędu, a szkoła zyskała nowy sprzęt do zajęć. Jestem przekonany, że wśród dzisiejszych uczniów klas technicznych znajdą się specjaliści, którzy w niedalekiej przyszłości będą pracować przy morskich farmach wiatrowych i w naszej bazie serwisowej, którą budujemy w Ustce.

Arkadiusz Sekściński, prezes zarządu PGE Baltica

Do ZSOiT w Ustce dotarł sprzęt, którego zakup dofinansowała PGE Baltica. Szkolna pracownia została wyposażona w stoły robocze, narzędzia miernicze, imadła obrotowe, wózki narzędziowe i szafki na narzędzia. Wśród narzędzi znajdują się mierniki chropowatości, grubości powłoki, prędkości kątowej, dalmierz laserowy oraz suwmiarki. Nowe wyposażenie umożliwi uczniom praktyczne nauczanie w przedmiotach mechanicznych.

Każde nowe partnerstwo, jakie nawiązują szkoły, przyczynia się do rozwoju uczniów i zawsze jest to wyjątkowo cenne doświadczenie. Jednakże, gdy taka współpraca zostaje podjęta z renomowanym i ambitnym partnerem, jakim jest PGE Baltica, ma to podwójną wartość. Uczniowie zyskują pewność, że są objęci opieką najlepszych specjalistów w swojej dziedzinie i zdobywają niezbędne umiejętności. To co ważne, w ten sposób zwiększają swoje szanse na przyszłe zatrudnienie, m.in. w PGE Baltica. Wszystko to pokazuje, jak korzystna jest synergia, gdzie obie strony tylko zyskują. 

Paweł Lisowski, Starosta Słupski

PGE Baltica, która w porcie w Ustce buduje bazę operacyjno-serwisową dla swoich przyszłych farm wiatrowych na Bałtyku, chce też na tym terenie zbudować Centrum Kompetencji Morskiej Energetyki Wiatrowej, w którym m.in. szkoleni będą przyszli serwisanci. Baza serwisowa zostanie zlokalizowana w zachodniej części usteckiego portu na terenie dawnej przetwórni rybnej. Rozpoczęcie prac budowlanych planowane jest na 2024 rok.

Nowoczesne wyposażenie pozwoli uczniom poznać obecnie stosowane technologie do pomiaru wielkości geometrycznych i niektórych fizycznych. Dzięki pracowni uczymy przyszłych mechaników i mechatroników, jak posługiwać się nowoczesnymi narzędziami pomiarowymi, jak je przechowywać i konserwować. 

Józef Masłowski, kierownik kształcenia praktycznego w ZSOiT w Ustce

Źródło: PGE Baltica

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności na morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów technicznych, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.