Grupa ORLEN z nowymi koncesjami w Norwegii

PGNiG Upstream Norway uzyskało udziały w 12 koncesjach na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Na jednej z nich spółka z Grupy ORLEN będzie mieć status operatora. Udziały zostały przyznane w ramach corocznej rundy koncesyjnej organizowanej przez norweskie Ministerstwo Energii. W wyniku jej rozstrzygnięcia, liczba koncesji PGNiG Upstream Norway wzrośnie do 104.

Wyniki ostatniej rundy koncesyjnej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym potwierdzają silną pozycję Grupy ORLEN na tamtejszym rynku. To największa liczba koncesji, jaką w ramach tej procedury zdobyło PGNiG Upstream Norway. Rozwój portfolio naszych norweskich aktywów ma zasadnicze znaczenie dla realizacji celów biznesowych Koncernu, ale także z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego naszych odbiorców.

Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN

W ostatniej rundzie koncesyjnej Awards in Predefined Areas (APA) 2023 PGNiG Usptream Norway (PUN) zdobyło łącznie 12 koncesji. O dziesięć z nich Spółka wnioskowała sama, a o dwie pozostałe wystąpił KUFPEC Norway, który następnie został przejęty przez PUN 5 stycznia 2024 roku.

W ramach APA 2023 rząd Norwegii rozdysponował udziały łącznie w 62 koncesjach, co oznacza, że PUN zdobyło udziały w aż 1/5 wszystkich przyznanych koncesji. Spółka – jeszcze przez przejęciem KUFPEC Norway – wystąpiła o 10 koncesji i wszystkie jej wnioski zostały rozpatrzone pozytywnie. Świadczy to o wysokiej jakości dokumentacji technicznej i geologicznej przygotowanej przez PUN.

Przyznane PUN koncesje znajdują się w pobliżu obszarów, na których spółka działa już teraz. Ułatwi to i obniży koszt ewentualnego zagospodarowania tych koncesji, w przypadku stwierdzenia występowania tam zasobów węglowodorów. Sześć spośród nowo uzyskanych koncesji znajduje się na Morzu Północnym, z czego trzy w sąsiedztwie obszaru Yggdrasil a dwie niedaleko złoża Fenris. PUN wraz z partnerami koncesyjnymi prowadzi obecnie zagospodarowanie Fenris i Yggdrasil, których łączne zasoby wydobywalne przypadające na Spółkę z Grupy ORLEN to ok. 75 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, w tym 5 mld m sześc. gazu. Początek wydobycia zaplanowano na 2027 r.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/orlen-zwieksza-zasoby-gazu-na-norweskim-szelfie-kontynentalnym/

Na Morzu Północnym znajdują się również dwie koncesje pozyskane przez PUN w wyniku akwizycji KUFPEC Norway. Nowe aktywa znajdują się w pobliżu eksploatowanego już przez Grupę ORLEN obszaru Sleipner.

Pozostałe cztery koncesje położone są na Morzu Norweski. W jednej z nich, PL1220, PUN został przyznany status operatora, co oznacza, że Spółka będzie kierowała pracami związanymi z poszukiwaniem węglowodorów i ich ewentualną eksploatacją. Koncesja jest zlokalizowana w pobliżu produkującego już złoża Ormen Lange, w którym Spółka posiada udziały. Trzy kolejne koncesje zlokalizowane są w pobliżu obszaru Skarv, który stanowi centrum wydobywcze PUN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.

Źródło: Grupa ORLEN

.pl/category/offshore-energetyka/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci / Portal Stoczniowy

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.