Babcock dostawcą projektu platformy i partnerem technologicznym w programie MIECZNIK

Babcock International, firma z branży lotniczej, obronnej i bezpieczeństwa, została wybrana jako dostawca projektu platformy okrętowej i partner technologiczny dla polskiego programu pozyskania nowych fregat o kryptonimie MIECZNIK. Firma Babcock zawarła 4 marca b.r. pakiet umów o współpracy strategicznej z Konsorcjum PGZ-MIECZNIK, które odpowiada za realizację projektu po stronie polskiej.
Agencja Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej wybrała Arrowhead 140 (AH140) od firmy Babcock spośród trzech ofert na dostarczenie projektu platformy okrętowej, zaproponowanych wstępnie przez Konsorcjum PGZ-MIECZNIK w lipcu 2021 roku. Firma Babcock skupi się teraz na fazie szczegółowego projektowania i planowania integracji systemów, mającej zakończyć się w 2022 r.
Zamówienie przez Agencję Uzbrojenia trzech fregat od Konsorcjum kierowanego przez PGZ w ramach programu MIECZNIK zapewni Polsce pozyskanie suwerennych zdolności do zwalczania zagrożeń zarówno powietrznych, jak i morskich w celu zabezpieczenia polskich interesów morskich i oceanicznych, a także do wspierania przez Polskę działań operacyjnych na morzu w ramach członkostwa Polski w NATO.
Firma Babcock zapewni Konsorcjum PGZ-MIECZNIK szerokie wsparcie w budowie trzech fregat opartych o projekt AH140 w polskich stoczniach, przez lokalnych pracowników i ze znacznym udziałem polskich dostawców i przy wykorzystaniu globalnego łańcucha dostaw firmy Babcock. Po pomyślnym zakończeniu fazy projektowej, Babcock wesprze budowę fregat w Polsce w ramach realizacji umowy licencyjnej na wykonanie projektu platformy oraz poprzez szeroki transfer wiedzy i technologii w celu optymalizacji polskich zdolności stoczniowych i przemysłowych.
Wskazując firmę Babcock jako dostawcę projektu platformy dla swojego programu fregat, Polska jest kolejnym krajem po Wielkiej Brytanii i Indonezji, które wybrały platformy AH140 jako projekt bazowy dla realizacji własnych programów budowy fregat odpowiednio w 2019 i 2021 roku.
Firma Babcock współpracuje ściśle z rządem Wielkiej Brytanii, promując eksportowy wariant fregaty AH140 i jej zdolności interoperacyjne pośród marynarek wojennych na całym globie. Podstawową zaletą fregaty AH140 jest to, że jej projekt bazowy można skonfigurować tak, aby spełniała szeroki zakres wymagań dotyczących działań operacyjnych na morzu, bez względu na to, gdzie na świecie są one prowadzone.
David Lockwood, dyrektor generalny Babcock powiedział:
„Ogromnie się cieszę, że firma Babcock została wskazana jako dostawca projektu platformy okrętowej i partner technologiczny dla Polski, a nasza fregata Arrowhead 140 została wybrana do zrealizowania polskiego programu MIECZNIK. Jej adaptowalność i szerokie możliwości oznaczają, że możemy dostosować projekt do potrzeb Marynarki Wojennej RP . Fregata Arrowhead 140 napędzana jest innowacjami i oparta na wieloletnim doświadczeniu w projektowaniu i budowie okrętów, a u jej podstaw leżą brytyjski kunszt i myśl inżynieryjna”.
„Przede wszystkim jednak cieszymy się na współpracę z Polską, która rozwija i zwiększa swoje zdolności w przemyśle stoczniowym, tworząc przy okazji realne korzyści społeczne i ekonomiczne w kraju. Oprócz dostarczenia najwyższej klasy fregaty, która znacząco przyczyni się do pozyskania suwerennych zdolności obronnych Polski, jest to również dowód na nasze znaczące zaangażowanie w nawiązanie długoterminowego partnerstwa przemysłowego pomiędzy Wielką Brytanią a Polską”.
Minister ds. Zamówień Obronnych Wielkiej Brytanii, Jeremy Quin powiedział:
„Polska jest jednym z naszych najstarszych i najbliższych sojuszników, z którym kontynuujemy wspólne działania na rzecz nieustającego wzmacniania naszego partnerstwa w celu odstraszania przyszłych zagrożeń”.
„Fregata Arrowhead 140 będzie potężnym wzmocnieniem polskiej floty morskiej, gwarantując jej najlepsze na świecie możliwości operacyjne dla ciągle umacniającej się obecności Polski na morzu”.
Źródło: Babcock International

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.











