Dynamiczny wzrost przychodów Grupy OTL

W 2022 roku Grupa OTL zanotowała dynamiczny wzrost przychodów z działalności portowej i spedycyjnej. Dzięki zwiększonej efektywności operacyjnej i lepszym wynikom w tych obszarach biznesowych, firma jest na najlepszej drodze do dalszych, dynamicznych wzrostów.

W segmencie portowym sprzedaż wzrosła o 76% r/r, a w spedycyjnym aż o 120% r/r. Dzięki poszerzeniu łańcucha logistycznego, Grupa OTL może oferować pełen wachlarz usług: frachtowanie statków, obsługę portową, spedycję i transport.

Zamierzenia Grupy OTL w zakresie poprawy konkurencyjności portów

Zamierzenia firmy dotyczą poprawy konkurencyjności rynkowej jej portów, m.in. poprzez znaczne zwiększenie raty przeładunkowej i potencjału składowego dla kluczowych towarów oraz wdrażanie dalszych optymalizacji kosztowych. Wzmożony popyt na usługi świadczone przez Grupę przyspieszy realizację powyższych działań. Firma pozyskuje kolejne urządzenia usprawniające przeładunek, co pozwala na wykonanie większej ilości przeładunków i przewiezienie więcej towarów.

Wzrost przychodów Grupy OTL o 82% r/r dzięki obsłudze frachtów morskich i spedycji kolejowej w 2022 roku

Przychody ze sprzedaży Grupy OTL z działalności kontynuowanej w 2022 roku zwiększyły się do 455,3 mln zł, tj. o 82% r/r, głównie dzięki obsłudze frachtów morskich oraz spedycji kolejowej oraz wyższej sprzedaży na przeładunkach towarów masowych. Przeładunki masowe w OT Port Świnoujście wzrosły o 32% r/r, a w OT Port Gdynia o 22% r/r, głównie dzięki obsłudze węgla i rudy żelaza oraz ładunków agro i węgla.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/port-kolobrzeg-z-problemami/

Grupa OTL inwestuje w modernizację i optymalizację procesów operacyjnych, osiągając blisko 145 mln zł EBITDA w 2022 roku

W planach Grupy OTL są kolejne inwestycje w modernizację urządzeń przeładunkowych, automatyzację oraz optymalizację procesów operacyjnych w działalności portowej. W 2022 roku spółki Grupy OTL odnotowały blisko 145 mln zł wyniku na poziomie EBITDA. W efekcie wzrostu przychodów i rentowności działalności portowej oraz spedycyjnej, EBITDA w 2022 roku była wyższa o 89 mln zł na działalności kontynuowanej bez zdarzeń jednorazowych. W tym okresie zysk netto Grupy OTL wyniósł 139,4 mln zł.

Grupa OTL zwiększa swoją rentowność i poprawia płynność finansową

Grupa OTL poprawiła swoją rentowność na wszystkich poziomach w roku 2022. Dzięki przeprowadzonemu programowi restrukturyzacyjnemu oraz lepszym wynikom operacyjnym, firma poprawiła swoją płynność finansową oraz wskaźniki zadłużenia. Dzięki swojej zdolności do adaptacji oraz podejmowaniu skutecznych działań, udało się zakończyć ten proces.

Źródło: Grupa OTL

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci / Portal Stoczniowy
    Fot. ORP Orzeł podczas służby pod biało-czerwoną banderą. Jedna z największych legend polskiej wojny na morzu.

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.

    Wejście ORP Orzeł do Gdyni

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    W pierwszym okresie służby u boku Royal Navy ORP Orzeł wykonywał zadania eskortowe oraz patrole bojowe na Morzu Północnym. Od stycznia 1940 roku rozpoczął regularną samodzielną służbę patrolową, działając w jednym z najtrudniejszych rejonów wojny morskiej.

    8 kwietnia 1940 roku okręt przeprowadził jedną z najbardziej znaczących akcji w swojej historii, zatapiając niemiecki transportowiec „Rio de Janeiro”, który przewoził żołnierzy i sprzęt w ramach przygotowań do inwazji na Norwegię. Meldunek Orła był jednym z pierwszych sygnałów ostrzegających przed niemiecką inwazją, ale nie został w pełni wykorzystany przez alianckie dowództwo.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie jest znana dokładna data, miejsce ani bezpośrednia przyczyna utraty okrętu. Rozważane są różne hipotezy: od wejścia na minę morską na brytyjskim lub niemieckim polu minowym, przez zatopienie przez niemiecki bombowiec lub jednostkę patrolową, aż po tragiczne pomyłki – omyłkowe storpedowanie przez okręt podwodny bądź przypadkowe zatopienie przez aliancki samolot patrolowy. Nie wyklucza się także awarii technicznej lub błędu podczas manewrów zanurzania i wynurzania.

    Nie udało się również odnaleźć wraku „Orła”. Mimo kilkunastu wypraw podejmowanych zarówno przez ekspedycje cywilne, jak i okręty Marynarki Wojennej, legenda jednostki wciąż pozostaje niezamknięta. Poszukiwacze podkreślają, że nie ustaną w wysiłkach, dopóki nie zostanie odnalezione miejsce spoczynku okrętu.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako bojowy okręt podwodny, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w trudnych sytuacjach tamtych czasów.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.