Baltica 9+ z CfD. 1,3 GW mocy na polskim Bałtyku

Projekt PGE Baltica 9 uzyskał dwustronny kontrakt różnicowy w pierwszej w historii Polski aukcji offshore. Równolegle PGE podpisała z RWE warunkową umowę dotyczącą projektu FEW Baltic II, co pozwoli na realizację projektu Baltica 9+ o łącznej mocy około 1,3 GW.

Kontrakt różnicowy dla Baltica 9 po pierwszej aukcji offshore

W wyniku rozstrzygnięcia aukcji offshore projekt Baltica 9 został objęty systemem wsparcia w postaci kontraktu różnicowego. Jednocześnie PGE Polska Grupa Energetyczna podpisała z koncernem RWE warunkową umowę sprzedaży spółki RWE Offshore Wind Poland sp. z o.o., posiadającej projekt FEW Baltic II o mocy około 350 MW, zlokalizowany bezpośrednio przy obszarze Baltica 9. Połączenie obu projektów umożliwi realizację morskiej farmy wiatrowej o mocy około 1,3 GW, co istotnie wspiera realizację celów strategicznych Grupy PGE w segmencie morskiej energetyki wiatrowej.

Rozstrzygnięcie pierwszej w historii Polski aukcji dla offshore wind stanowi przełomowy moment dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku. Jak podkreślił Dariusz Lubera, Prezes Zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej, zakończona sukcesem aukcja gwarantuje ciągłość realizacyjną projektów oraz zapewnia stabilność rozwoju local content w sektorze offshore. Połączenie projektu Baltica 9 z FEW Baltic II, prowadzące do realizacji farmy wiatrowej o mocy 1,3 GW, pozwala na uzyskanie wysokiej efektywności kosztowej, co przekłada się na możliwie niską cenę energii dla odbiorców.

Baltica 9+ – 1,3 GW mocy w polskiej części Bałtyku

Jak zaznaczył Bartosz Fedurek, Prezes Zarządu PGE Baltica, miniony rok był okresem intensywnych prac związanych z rewizją i optymalizacją założeń techniczno-ekonomicznych projektów offshore PGE oraz przygotowaniem strategii udziału w aukcji. Kluczowym celem było zaproponowanie możliwie najniższego kosztu energii dla społeczeństwa i gospodarki przy jednoczesnym zachowaniu solidnych fundamentów ekonomicznych projektu. Równolegle realizowano dwa strumienie działań: akwizycję aktywów RWE oraz organiczny rozwój projektu Baltica 9, obejmujący między innymi kampanie geofizyczne i geotechniczne. Do aukcji przygotowywany był również projekt Baltica 1.

W ramach przejęcia aktywów offshore od RWE PGE uzyskała decyzję środowiskową dla akwenu 44.E.1, wyniki kampanii pomiarowych wiatru oraz warunków meteorologicznych i oceanograficznych, co pozwoliło na przyspieszenie realizacji projektu Baltica 9 o kilka lat. Dodatkowo podpisano warunkową umowę sprzedaży spółki RWE Offshore Wind Poland sp. z o.o., posiadającej projekt FEW Baltic II z kontraktem różnicowym z pierwszej fazy oraz wysokim stopniem zaawansowania prac przygotowawczych. Wspólnie projekty te tworzą Baltica 9+.

Projekt Baltica 9 o mocy 975 MW zlokalizowany jest w zachodniej części Ławicy Słupskiej, na jednym z pięciu obszarów przyznanych PGE w 2023 roku. Farma powstanie na powierzchni około 121 km², w odległości około 48 km od brzegu, w zasięgu planowanej bazy operacyjno-serwisowej PGE w Ustce. Lokalizacja zapewnia sprawniejszą logistykę budowy i eksploatacji niż w rejonie Ławicy Środkowej oraz potwierdzone warunki gruntowe. Projekt uzyskał wstępne warunki przyłączenia do sieci. Zrealizowano badania geofizyczne 2D UHRS, a obecnie kończona jest wstępna kampania geotechniczna.

Źródło: PGE Baltica

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Zatonięcie Wilhelm Gustloff. Największa katastrofa morska w historii świata

    Zatonięcie Wilhelm Gustloff. Największa katastrofa morska w historii świata

    30 stycznia 1945 roku na Morzu Bałtyckim doszło do największej katastrofy morskiej w historii świata pod względem liczby ofiar. W rejonie Ławicy Słupskiej, około 45 mil morskich na północny wschód od Łeby, niemiecki statek Wilhelm Gustloff został storpedowany przez radziecki okręt podwodny S-13. W wyniku zatonięcia jednostki śmierć poniosło ponad dziewięć tysięcy osób.

    Błędna identyfikacja celu na Bałtyku

    Dowódca S-13, kmdr por. Aleksandr Marinesko, obserwując przez peryskop statek płynący nocą przy słabej widoczności pod eskortą torpedowca T-36, uznał go za wojskowy transportowiec ewakuujący żołnierzy z Prus Wschodnich przed nacierającą Armią Czerwoną. W rzeczywistości była to jednostka wykorzystywana do ewakuacji ludności cywilnej, choć na pokładzie znajdował się również personel Kriegsmarine.

    Wilhelm Gustloff został zwodowany w 1937 roku jako statek wycieczkowy organizacji „Kraft durch Freude”, należącej do Niemieckiego Frontu Pracy. W czasie wojny jednostka pełniła funkcje pomocnicze i transportowe. W chwili zatonięcia na jej pokładzie znajdowało się ponad 10 tysięcy osób, głównie kobiet i dzieci. Statek był uzbrojony w artylerię przeciwlotniczą i nie posiadał oznaczeń statku szpitalnego.

    Atak torpedowy i dramat pasażerów

    O godzinie 21.15 Marinesko wystrzelił salwę torped. Pierwsza z nich rozerwała część dziobową na lewej burcie, powodując natychmiastowy przechył jednostki. Druga eksplodowała w rejonie basenu pływackiego, wykorzystywanego wówczas jako pomieszczenie zakwaterowania personelu Kriegsmarine. Trzecia z torped uderzyła w maszynownię, unieruchamiając statek i pozbawiając go zasilania. W krótkim czasie Wilhelm Gustloff zaczął gwałtownie przechylać się i nabierać wody.

    Na pokładzie wybuchła panika. Przepełnione korytarze i klatki schodowe uniemożliwiały ewakuację z niższych pokładów. Tysiące ludzi próbowało jednocześnie wydostać się na górę. Dochodziło do stratowania, a dostęp do łodzi ratunkowych był skrajnie ograniczony. Część z nich była oblodzona i niezdolna do opuszczenia na wodę.

    W miarę narastającego przechyłu wielu pasażerów zsuwało się po zlodowaciałych pokładach wprost do morza. Inni skakali z wysokości kilkunastu metrów, próbując uchwycić się przepełnionych łodzi ratunkowych. Temperatura wody wynosiła około dwóch stopni Celsjusza, co oznaczało niemal natychmiastową śmierć z wychłodzenia.

    Akcja ratunkowa i znaczenie historyczne katastrofy

    Akcję ratunkową podjął torpedowiec T-36, który zdołał uratować ponad 500 osób. Łącznie z katastrofy ocalało około 1,2 tysiąca pasażerów. W trakcie działań ratunkowych jednostka musiała jednak gwałtownie manewrować po wykryciu kolejnych torped wystrzelonych przez S-13. T-36 zrzucił następnie bomby głębinowe, uszkadzając radziecki okręt podwodny.

    Zatopienie Wilhelm Gustloff przez pewien czas próbowano interpretować jako zbrodnię wojenną. Byłoby tak wyłącznie w sytuacji, gdyby na pokładzie jednostki znajdowali się jedynie cywile, a sam statek płynął pod banderą cywilną i posiadał status jednostki chronionej.

    Tymczasem Wilhelm Gustloff płynął pod banderą Marynarki Wojennej, a na jego pokładzie znajdowało się 918 oficerów i marynarzy II dywizji szkolnej okrętów podwodnych (2. U-Boot Lehr Division). Jednostka była również uzbrojona i poruszała się w eskorcie. W tych okolicznościach jej zatopienie było zgodne z postanowieniami traktatu w sprawie ograniczenia uzbrojenia morskiego z 25 marca 1936 roku, który dopuszczał storpedowanie jednostki pomocniczej płynącej w konwoju okrętów wojennych.

    W latach 60. XX wieku wrakiem Wilhelm Gustloff interesowała się strona radziecka. Pojawiały się wówczas domniemania, że przed ostatnim rejsem na pokładzie statku mogły zostać załadowane skrzynie zawierające elementy wyposażenia Bursztynowej Komnaty. W 1994 roku Polska uznała wrak Wilhelm Gustloff za mogiłę wojenną, co skutkuje zakazem prowadzenia prac podwodnych i nurkowania w promieniu 500 metrów od miejsca jego spoczynku.

    Katastrofa Wilhelm Gustloff pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych symboli końcowej fazy II wojny światowej. Jej skala do dziś przewyższa wszystkie inne znane tragedie morskie, przypominając o konsekwencjach wojny prowadzonej w warunkach totalnego konfliktu.