NATO zwiększa polityczne i praktyczne wsparcie dla Ukrainy 

Członkowie NATO zwiększają swoje polityczne i praktyczne wsparcie dla Ukrainy – poinformowała w niedzielę kwatera główna Sojuszu w Brukseli.
„Członkowie NATO zwiększają swoje polityczne i praktyczne wsparcie dla Ukrainy, która nadal broni się przed inwazją Rosji” – czytamy w opublikowanym komunikacie.
„Na Ukrainę wysyłane są tysiące sztuk broni przeciwpancernej, setki rakiet przeciwlotniczych oraz tysiące sztuk broni ręcznej i amunicji. Sojusznicy zapewniają także pomoc finansową i humanitarną wartą miliony euro, w tym środki medyczne dla sił ukraińskich” – wylicza NATO.
Z zestawienia opracowanego przez Sojusz wynika, że Polska, Belgia, Kanada, Czechy, Estonia, Francja, Niemcy, Grecja, Łotwa, Litwa, Holandia, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wysłały lub zatwierdzają znaczne dostawy sprzętu wojskowego na Ukrainę. Ukraina otrzymała już m.in. przeciwpancerne pociski Javelin i rakiety przeciwlotnicze.
Albania, Bułgaria, Chorwacja, Dania, Węgry, Islandia, Macedonia Północna, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Hiszpania, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone oferują pomoc humanitarną lub otwierają swoje granice dla ukraińskich uchodźców.
Chorwacja, Polska i Rumunia już przyjmują ukraińskich uchodźców. Włochy udzielają natychmiastowej pomocy finansowej rządowi ukraińskiemu, a Turcja pogłębiła więzi obronne z Ukrainą i zaoferowała pomoc humanitarną.
„Cieszę się, że sojusznicy podejmują działania wspierające Ukrainę dodatkowym sprzętem wojskowym, pomocą finansową i humanitarną. Samoobrona jest prawem zapisanym w Karcie Narodów Zjednoczonych, a sojusznicy pomagają Ukrainie w jej przestrzeganiu. Wysyła to jasny sygnał pełnego poparcia NATO dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy” – oświadczył w niedzielę sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg.
Autor: Artur Ciechanowicz/PAP

Jeden incydent, wiele pytań. Bezpieczeństwo podmorskiej infrastruktury krytycznej na wodach Tajwanu

Władze Tajwanu po raz kolejny musiały sięgnąć po instrumenty prawne w sprawie naruszenia bezpieczeństwa podmorskiej infrastruktury krytycznej. Tym razem chodzi o uszkodzenie kabla łączącego Tajwan z Malezją oraz o chińskiego kapitana jednostki rybackiej.
W artykule
Sprawa ta wykracza daleko poza ramy pojedynczego postępowania karnego i lokalnego incydentu morskiego. Uszkodzenie kabla u wybrzeży Tajwanu wpisuje się w globalny problem ochrony podmorskiej infrastruktury telekomunikacyjnej, która stała się jednym z najbardziej wrażliwych elementów współczesnych systemów bezpieczeństwa.
Coraz więcej państw traktuje kable na dnie mórz jako zasób o znaczeniu strategicznym, wymagający stałego nadzoru i aktywnej ochrony. W regionie Azji Wschodniej, naznaczonym napięciami geopolitycznymi, znaczenie tych instalacji rośnie jeszcze bardziej, czyniąc je nie tylko zapleczem cywilnej komunikacji, lecz także elementem regionalnej architektury bezpieczeństwa.
Uszkodzenie kabla na wodach przybrzeżnych Tajwanu
Do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku, gdy operator telekomunikacyjny Chunghwa Telecom zgłosił przerwę w działaniu podmorskiego kabla łączącego Tajwan z Malezją. Kilka godzin później patrol Tajwańskiej Straży Przybrzeżnej zlokalizował chińską jednostkę rybacką operującą około 4,2 mili morskiej od brzegu.
Kapitan statku, obywatel Chińskiej Republiki Ludowej, został zatrzymany w celu przesłuchania. W jego trakcie przyznał, że podczas prowadzenia połowów doszło do uszkodzenia kabla. Jak ustalono, sieci rybackie zaplątały się w porzuconą kotwicę, co doprowadziło do uszkodzenia infrastruktury telekomunikacyjnej na dnie morza.
Doświadczenie nie jest okolicznością łagodzącą
Podczas postępowania sądowego tajwańska prokuratura podkreślała, że kapitan był doświadczonym rybakiem i powinien znać ograniczenia obowiązujące na tych wodach. Trasa kabli była wyraźnie oznaczona na elektronicznych mapach nawigacyjnych, a sam akwen objęto zakazem zrzucania kotwicy.
Mimo to jednostka Minlianyu 60138 prowadziła tam połowy. Sąd uznał działania kapitana za rażące zaniedbanie i wymierzył mu karę trzech miesięcy pozbawienia wolności, z możliwością zamiany na grzywnę oraz obowiązek wypłaty odszkodowania operatorowi kabla.
Ostatecznie kapitan uiścił około 2,85 tys. dolarów grzywny oraz blisko 7,9 tys. dolarów tytułem rekompensaty dla Chunghwa Telecom. Na tej podstawie Mainland Affairs Council zatwierdziła jego natychmiastową deportację, którą przeprowadzono 8 stycznia.
Podmorskie kable jako element infrastruktury krytycznej
Ten incydent wpisuje się w szerszy kontekst działań podejmowanych przez Tajwan w ostatnich latach. Władze w Tajpej otwarcie przyznają, że ochrona kabli telekomunikacyjnych, rurociągów oraz innych instalacji podmorskich stała się jednym z priorytetów służb morskich.
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w lutym 2025 roku inny chiński kapitan, tym razem statku handlowego, został skazany na trzy lata więzienia za umyślne uszkodzenie kabla podmorskiego. W tamtej sprawie sąd nie miał wątpliwości co do intencjonalnego charakteru działania.
Stare statki, obce bandery i szara strefa
Tajwańskie instytucje zwracają również uwagę na narastający problem jednostek należących do chińskich podmiotów, lecz zarejestrowanych pod tzw. tanimi banderami. Starsze statki, często o niejasnej historii, coraz częściej pojawiają się w pobliżu newralgicznych obszarów morskiej infrastruktury krytycznej.
Dlatego władze zdecydowały się wzmocnić kontrolę nad tym akwenem, zwiększając liczbę patroli Straży Przybrzeżnej oraz zakres stałej obserwacji ruchu statków na morzu.
Więcej niż lokalny epizod
Choć sprawa uszkodzenia kabla Tajwan-Malezja zakończyła się szybko i formalnie, trudno traktować ją wyłącznie jako odosobniony incydent. W realiach narastającej rywalizacji geopolitycznej nawet pozornie przypadkowe zdarzenia na morzu nabierają strategicznego znaczenia.
Podmorskie kable telekomunikacyjne nie są już tylko elementem infrastruktury cywilnej. Stały się wrażliwym zasobem państwowym, którego ochrona wymaga stałej obecności służb morskich, jasnych procedur prawnych oraz politycznej determinacji. Tajwan wysyła w tej sprawie czytelny sygnał – zarówno do własnych operatorów, jak i do tych, którzy mogliby uznać dno morza za przestrzeń pozbawioną nadzoru.










