Rolls-Royce: Inwestycja w reaktory australijskich okrętów podwodnych

Rolls-Royce, znany na całym świecie lider w dziedzinie technologii inżynieryjnej, kontynuuje swoją ekspansję, koncentrując się na inwestycji w reaktory dla australijskich okrętów podwodnych.
W artykule
Koncern z Wielkiej Brytanii, Rolls-Royce, planuje rozbudowę swojego zakładu Raynesway w Derby. Inwestycja ta, skierowana na potrzeby australijskiego rządu, przyniesie korzyści nie tylko firmie, ale również lokalnej społeczności Wielkiej Brytanii. Przewiduje się, że stworzy to ponad 1000 nowych miejsc pracy, co pozytywnie wpłynie na rozwój regionu.
Potrzeba rosnącego rynku
Decyzja o ekspansji Rolls-Royce’a na australijskim rynku jest odpowiedzią na zapotrzebowanie ze strony Royal Navy i Royal Australian Navy. Wzrost zainteresowania reaktorami jądrowymi do nowych okrętów podwodnych jest związany z niedawno zawartą umową AUKUS, która zobowiązuje Australię do rozbudowy swojej floty podwodnej. Tym samym, inwestycja w reaktory staje się priorytetem dla australijskiego rządu, który zamierza wzmocnić swoje zdolności obronne na morzu.
Lider w dziedzinie reaktorów jądrowych
Od marca 2023 roku, Rolls-Royce Submarines zajmuje czołową pozycję jako dostawca reaktorów jądrowych dla nowych okrętów podwodnych. Trójstronne porozumienie między Australią, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi potwierdziło pozycję koncernu jako lidera branży. Jego doświadczenie i innowacyjne podejście do technologii jądrowej sprawiają, że Rolls-Royce jest niezawodnym partnerem w dostarczaniu energii dla okrętów podwodnych o napędzie jądrowym.
Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/dowodca-6-floty-us-navy-z-wizyta-w-com-dkm/
Rozwój infrastruktury
Wraz z inwestycją w reaktory jądrowe, Rolls-Royce planuje rozbudowę swojego zakładu Raynesway w Derby. Ta ekspansja jest możliwa dzięki wsparciu finansowemu ze strony Ministerstwa Obrony. Nowy teren wokół istniejącego zakładu zostanie zagospodarowany, tworząc dodatkowe miejsca pracy dla ponad 1000 wykwalifikowanych pracowników. Rozwój infrastruktury przyczyni się do wzrostu gospodarczego regionu oraz zwiększenia konkurencyjności brytyjskiego przemysłu inżynieryjnego.
Długotrwałe partnerstwo
Steve Carlier, prezes Rolls-Royce Submarines, wyraził swoje zadowolenie z rozwoju firmy i podkreślił długotrwałe relacje między Rolls-Royce a Royal Navy. Przez ponad 60 lat, Rolls-Royce dostarczał moc dla atomowych okrętów podwodnych Royal Navy, co świadczy o zaufaniu i wysokiej jakości produktach koncernu.
Przyszłość i innowacje
Przyszłe plany rozwoju Rolls-Royce’a w Australii zapowiadają nową erę dla brytyjskiego koncernu. Skala ambicji i duch innowacyjności sprawiają, że Rolls-Royce jest liderem w swojej branży. Przez wiele lat firma nie tylko dostarczała zaawansowane technologicznie rozwiązania, ale również skupiała się na ciągłym doskonaleniu i rozwoju, aby spełniać rosnące potrzeby klientów.
Podsumowanie
Inwestycja w reaktory australijskich okrętów podwodnych jest kolejnym ważnym krokiem Rolls-Royce’a w rozwoju swojego biznesu. Firma nie tylko stawia na innowacje i najwyższą jakość swoich produktów, ale także angażuje się w tworzenie miejsc pracy i rozwój lokalnych społeczności. Ekspansja w Australii jest rezultatem rosnącego zapotrzebowania na reaktory jądrowe oraz strategicznych decyzji rządowych. Rolls-Royce niezmiennie pozostaje liderem w dziedzinie technologii inżynieryjnej, tworząc fundamenty dla bezpieczeństwa i siły morskiej Australii.
Źródło: Rolls-Royce

Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

Co właściwie miał na myśli Donald Trump, gdy podczas Światowe Forum Ekonomiczne w Davos stwierdził, że Stany Zjednoczone „oddały Grenlandię Danii”? I dlaczego ta teza brzmi efektownie, ale nie wytrzymuje konfrontacji z faktami?
W artykule
Wystąpienie Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego znów pokazało, jak swobodnie prezydent USA podchodzi do historii – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi Arktyka. Po II wojnie światowej USA miały rzekomo „oddać Grenlandię” i – jak ocenił Trump – był to ruch „głupi”.
Tyle, że jest jeden zasadniczy problem: Grenlandia nigdy nie należała do Stanów Zjednoczonych.
II wojna światowa i Grenlandia: obecność USA bez prawa własności
Czy amerykańskie wojska były na Grenlandii? Tak.
Czy oznacza to, że wyspa była amerykańska? Nie.Podczas II wojny światowej Grenlandia znalazła się pod tymczasową okupacją wojskową USA, za cichym przyzwoleniem Danii. Cel był prosty i czysto wojskowy: uniemożliwić Niemcom przejęcie kontroli nad wyspą. Gdy wojna się skończyła, Amerykanie zakończyli obecność. Niczego nie „oddawali”, bo nie mieli czego oddawać.
W Davos Trump kilkukrotnie mylił Grenlandię z Islandią, sugerując nawet, że sprawa „Islandii” miała wpływ na wahania amerykańskiej giełdy. Retorycznie to zabieg dobrze znany: uproszczenie i emocjonalny skrót zamiast precyzji. Politycznie jednak padły słowa znacznie poważniejsze – ponowione zostały żądania przejęcia wyspy, uzasadniane „potrzebami bezpieczeństwa”.
Grenlandia pod zwierzchnictwem Danii. Fakty, które zamykają spór
Jak wygląda to naprawdę z punktu widzenia historii i prawa?
Grenlandia pozostaje pod zwierzchnictwem Danii od XVIII wieku. Jej status ewoluował: od kolonii, przez stopniowe włączanie do struktur państwa, aż po szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii. Kluczowe były lata 1979 i 2009, gdy rozszerzono zakres samorządności wyspy. Sprawy polityki zagranicznej i obronnej pozostały jednak w gestii Kopenhagi.
I tu pojawia się wątek, o którym mówi się rzadziej.
Nie chodzi już wyłącznie o Grenlandię jako terytorium. Chodzi o język, jakim Trump opisuje Arktykę.W tej narracji Arktyka przestaje być przestrzenią umów i partnerstwa. Zaczyna być postrzegana jako zasób strategiczny. Historia, traktaty i status prawny schodzą na dalszy plan. Liczy się położenie, infrastruktura i potencjał wojskowy. To nie zapowiedź realnej aneksji, lecz sygnał, jak Waszyngton – przynajmniej w trumpowskiej wersji – widzi dziś północ: jako strefę rywalizacji, nie współzarządzania.
W tym sensie Grenlandia staje się nie podmiotem prawa międzynarodowego, lecz elementem strategicznej mapy.
USA już są na Grenlandii. Reszta to opowieść
Czy to znaczy, że Stany Zjednoczone nie mają tam żadnej pozycji? Wręcz przeciwnie.
USA są na Grenlandii obecne do dziś. Umowa obronna z 1951 roku, nadal obowiązująca, sankcjonuje amerykańskie bazy, systemy radarowe i obecność wojskową. Jest ona znacznie mniejsza niż w czasie zimnej wojny, ale wciąż realna. W 1946 roku Waszyngton próbował nawet kupić Grenlandię za 100 mln dolarów. Dania ofertę odrzuciła.
Dlatego mówiąc o „oddaniu Grenlandii”, Trump nie opisuje faktów. Buduje polityczną opowieść o utraconej kontroli. Atrakcyjną medialnie, lecz sprzeczną zarówno z historią, jak i z prawem międzynarodowym.
Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone budowały swój wizerunek jako strażnik pokoju na świcie. W tym kontekście pytanie o Grenlandię brzmi inaczej: czy mamy do czynienia jedynie z retoryką, czy z pierwszą sugestią odebrania terytorium jednemu z sojuszników?










