Rosyjski statek badawczy śledzi amerykański lodołamacz USCGC Healy na wodach Arktyki

Zachodnie media donoszą o niepokojących wydarzeniach na wodach Arktyki. Dotyczą one śledzenia lodołamacza USCGC Healy przez rosyjski statek badawczy Akademik Nemchinov.

Szczegółowy Kurs Obu Statków

26 sierpnia, Healy opuścił bazę Straży Przybrzeżnej USA na wyspie Kodiak, płynąc przez Cieśninę Beringa. Informacje dostarczone przez Pole Star pokazują, że 30 sierpnia amerykańska jednostka dotarła do Morza Czukockiego, a następnie skierowała się na północ, aż do Oceanu Arktycznego. Następnie zmieniła kurs na zachód w stronę wód położonych na północ od rosyjskiego wybrzeża Arktyki.

2 września Akademik Nemchinov zmienił swój pierwotny kurs wzdłuż rosyjskiej Północnej Drogi Morskiej. Zamiast tego skierował się na kurs w kierunku lodołamacza Healy. Zgodnie z danymi AIS dostarczonymi przez Pole Star, oba statki zbliżyły się na odległość kilku kilometrów. Healy zareagował na to zdarzenie nagłą zmianą kursu na północny wschód. Od tego momentu Nemchinov utrzymywał pozycję na północ od Wyspy Wrangla, podczas gdy Healy kontynuował rejs kilkaset kilometrów na północny wschód.

Warto podkreślić, że kurs Healy odbywał się na wodach międzynarodowych, a Rosja pilnuje dostępu do Północnej Drogi Morskiej (NSR), wymagając od zagranicznych statków uzyskania zgody na żeglugę tą trasą. Takie działania Moskwy nie są zgodne z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza, jednak niewiele krajów kwestionuje te rosyjskie ograniczenia.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/port-mariupol-rosyjska-dominacja-na-morzu-azowskim/

Misja Healy w Arktyce

Głównym celem misji Healy jest obsługa Systemu Obserwacyjnego Basenów Nansena i Amundsena (NABOS). Zadaniem jest odzyskanie, serwisowanie i rozmieszczenie dziewięciu długoterminowych tablic cumowniczych od Basenu Euroazjatyckiego do Morza Wschodniosyberyjskiego. Te tablice, zlokalizowane głównie na północ od Rosji, służą do zbierania danych na temat wpływu wody atlantyckiej na Ocean Arktyczny i monitorowaniu zmian klimatu. W ramach tej misji Healy regularnie dokonuje pomiarów, aby zbadać przewodnictwo elektrolityczne, temperaturę oraz głębokość (CTD).

Geopolityczne Napięcia w Arktyce

W kontekście narastającej rywalizacji w Arktyce, obserwacja rosyjskiego statku badawczego śledzącego amerykański lodołamacz rzuca nowe światło na złożoność geopolitycznych relacji w tym regionie. Ostateczne konsekwencje tego wydarzenia pozostają niejasne, ale z pewnością podniosą one poziom uwagi, jaką świat przywiązuje do arktycznych kwestii klimatycznych.

Autor: Mariusz Dasiewicz

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Prom Jan Heweliusz. Tragedia, która wciąż stawia pytania

    Prom Jan Heweliusz. Tragedia, która wciąż stawia pytania

    Dokładnie za dwa dni mija kolejna rocznica katastrofy m/f Jan Heweliusz. W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku Bałtyk zabrał jednostkę wraz z większością osób znajdujących się na pokładzie. Do dziś jest to największa tragedia w powojennej historii polskiej żeglugi w czasie pokoju, opisywana w dokumentach, reportażach oraz wspomnieniach ludzi morza.

    Rocznica, która nie przemija

    Są rocznice, które wracają do mediów jak kolejna kartka z kalendarza. Są też takie, które wracają dlatego, że wciąż nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. Katastrofa promu Heweliusz, która wydarzyła się 14 stycznia 1993 roku należy do tej drugiej grupy. 

    W przekazach źródłowych pojawia się rozbieżność dotycząca bilansu ofiar. Część opracowań podaje 64 osoby na pokładzie oraz 9 uratowanych, co daje 55 ofiar śmiertelnych. Inne publikacje wskazują liczbę 56 ofiar. Niezależnie od różnic w wyliczeniach, sens rocznicy pozostaje ten sam: to dramat rodzin, ratowników, marynarzy, pasażerów oraz całego środowiska morskiego.

    Co wiemy o ostatnich godzinach m/f Jan Heweliusz

    Z dostępnych, publicznych opisów wynika, że statek wyszedł w morze ze Świnoujścia w kierunku Ystad podczas bardzo trudnej pogody, która na otwartym morzu osiągnęła skrajny poziom. W relacjach powtarza się sekwencja dramatycznych zdarzeń: narastający przechył, sygnał MAYDAY, wreszcie – w ostatecznym rozrachunku – zatonięcie.

    To, co pozostaje szczególnie poruszające, nie dotyczy wyłącznie technicznego opisu wiatru i fali. Dotyczy ludzkiego doświadczenia: chaosu ewakuacji, temperatury, czasu, który w takich warunkach przestaje być sprzymierzeńcem. Właśnie dlatego opowieści ocalałych, ratowników oraz osób związanych ze sprawą mają wartość, której nie da się zastąpić suchą chronologią. 

    Dlaczego wraca temat „tajnych raportów” i sensacji

    Wokół katastrofy przez lata narastały hipotezy oraz sensacyjne interpretacje. Część autorów i redakcji publicznie podkreśla, że wątek „tajnego raportu” czy inne teorie tego typu wciąż pojawiają się w obiegu medialnym. Ten mechanizm jest zrozumiały, ponieważ wielkie tragedie domagają się prostych odpowiedzi. Problem polega na tym, że proste odpowiedzi zwykle bywają fałszywe albo niepełne.

    Jeśli dzień przed rocznicą ma mieć sens informacyjny, powinien porządkować, nie podgrzewać. Powinien przypominać, co jest udokumentowane, co wynika z zeznań i analiz, co pozostaje sporne, a czego nie da się dziś rozstrzygnąć bez popadania w publicystykę „na skróty”.

    Cykl Roberta Dmochowskiego poświęcony pamięci ofiar i odpowiedzialności na morzu

    Na naszym portalu publikujemy kilku częściowy cykl tekstów Roberta Dmochowskiego poświęcony katastrofie m/f Jan Heweliusz. To narracja osobista, zakorzeniona w doświadczeniu oraz w pamięci o ludziach, których ta tragedia dotknęła bezpośrednio. W tym przypadku nie chodzi o „kolejną rocznicę do odhaczenia”, tylko o próbę opisania mechanizmów, które w realiach morskich mają ogromne znaczenie: decyzji, przygotowania, stanu technicznego, reagowania na pogarszające się warunki pogodowe.

    Dwa dni przed rocznicą tej tragicznej katastrofy warto przypomnieć tę publikację jako część szerszej opowieści. Nie po to, by kogokolwiek osądzać z perspektywy osoby siedzącej w wygodnym fotelu, lecz po to, by to właśnie czytelnik zobaczył morze takim, jakie jest naprawdę: obojętne na nasze wyobrażenia i bezwzględne wobec błędów.

    Po co nam ta rocznica dzisiaj

    Katastrofa promu Jan Heweliusz pozostaje ważna także dlatego, że dotyka sedna bezpieczeństwa żeglugi. Nie jako hasło, tylko jako codzienna praktyka: procedury, sprawność systemów, kultura meldowania nieprawidłowości, realna ocena ryzyka, gotowość do przerwania przejścia (rejsu), gdy warunki wymykają się spod kontroli.

    Ta rocznica w mojej ocenie nie jest wyłącznie wspomnieniem. Jest testem pamięci branży morskiej. Jest też pytaniem, czy potrafimy uczyć się na tragediach bez uciekania w sensację.