UE podejmuje wysiłki w celu zwiększenia bezpieczeństwa morskiego

Komisja Europejska przyjęła politykę i plan działania mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa morskiego. Europejscy urzędnicy wzywają do zwiększenia wysiłków na rzecz ochrony obszarów morskich przed nowymi zagrożeniami.

Przegląd istniejącej polityki Unii Europejskiej w zakresie bezpieczeństwa morskiego rozpoczął się przed wojną na Ukrainie. Jednak ostatnie incydenty związane z eksplozjami w dwóch nitkach gazociągu Nord Stream, które miały miejsce w wyłącznych strefach ekonomicznych Szwecji i Danii, uwydatniły potrzebę zwiększenia wysiłków na rzecz bezpieczeństwa morskiego. Według urzędników, wydarzenia te wskazały na konieczność poprawy polityki UE w tym zakresie.

W celu zwiększenia bezpieczeństwa morskiego, Komisja Europejska planuje skoncentrować swoje działania na czterech kluczowych obszarach.

  1. Władze UE chcą zajmować się wpływem zmian klimatu i degradacji środowiska na bezpieczeństwo morskie.
  2. Plany wzmocnienia narzędzi nadzoru morskiego oraz obrony przed zagrożeniami cybernetycznymi i hybrydowymi.
  3. UE planuje wzmocnić ochronę krytycznej infrastruktury morskiej.
  4. UE planuje zająć się rosnącą rywalizacją geopolityczną oraz nowymi i ewoluującymi zagrożeniami.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/ukraina-i-rumunia-daza-do-poprawy-swojego-eksportu-zboza-dunajem/

Komisja Europejska podkreśla, że zagrożenia dla bezpieczeństwa morskiego w Europie znacznie się zwiększyły od czasu przyjęcia strategii bezpieczeństwa morskiego w 2014 roku. Przedstawiciele UE wskazują na długotrwałą nielegalną działalność, taką jak piractwo, zbrojne napady na morzu, przemyt migrantów i handel ludźmi, bronią i narkotykami, a także terroryzm. Zwracają również uwagę na nowe i ewoluujące zagrożenia, takie jak rosnąca rywalizacja geopolityczna, zmiana klimatu i degradacja środowiska morskiego oraz ataki hybrydowe i cybernetyczne.

Ostatnie wydarzenia, w tym głośny sabotaż rurociągów Nord Stream, który pozostaje przedmiotem dochodzenia, a także rosyjskie statki szpiegowskie widziane w pobliżu farm wiatrowych na wodach Belgii i Holandii, dodały nowej pilności wysiłkom UE. Plan został ostatnio zaktualizowany w 2018 roku, a zalecenie w czerwcu 2021 roku od Rady Europejskiej dotyczące dostępu do potrzeb kolejnej aktualizacji rozpoczęło obecne wysiłki.

Czytaj też: https://portalstoczniowy.pl/systemy-opm-ukwial-i-gluptak-skutecznie-chronia-obszary-morskie/

Silna i zmodernizowana marynarka wojenna jest niezwykle ważna dla każdego kraju UE, który ma dostęp do morza. Nie tylko zapewnia ona ochronę granic i bezpieczeństwo morskie, ale także odgrywa kluczową rolę w obronie narodowej oraz w działaniach na rzecz utrzymania stabilności i pokoju na świecie. 

Bez wzmocnienia wysiłków na rzecz modernizacji i rozbudowy swoich flot, państwa europejskie narażają swoje gospodarki na poważne zagrożenia, takie jak piractwo, terroryzm morski czy nielegalny handel. Dlatego też, inwestycje w rozwój marynarki wojennej powinien być jednym z priorytetów każdego państwa, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom oraz przyczynić się do wzmocnienia wspólnej obrony UE.

Autor: JB

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Jak naprawdę wygląda życie na okręcie podwodnym? [część 1]

    Jak naprawdę wygląda życie na okręcie podwodnym? [część 1]

    Czym w praktyce jest służba na okręcie podwodnym i kto naprawdę odnajduje się w tym świecie? W czasach, gdy bezpieczeństwo morskie ponownie zyskuje strategiczne znaczenie, pytanie o ludzi – a nie tylko o same jednostki – staje się kluczowe.

    W pierwszej części rozmowy z kmdr ppor. rez. Danielem Popławskim, byłym podwodnikiem, zaglądamy do wnętrza okrętu i codzienności służby pod wodą. Rozmawiamy o pierwszym wejściu na jednostkę, ciasnej przestrzeni, konieczności opanowania całego okrętu jako jednego organizmu, a także o warunkach życia, spania i pełnienia służby w zamkniętej „stalowej puszce”.

    Pełna rozmowa pierwszej części z kmdr ppor. rez. Danielem Popławskim – z licznymi przykładami, anegdotami i szczegółami, których nie da się oddać w tekście – dostępna jest w naszym materiale wideo na YouTube.

    Za kilka lat nowe okręty podwodne wejdą do służby. Załogę trzeba pozyskać i wyszkolić

    Tymczasem właśnie tam w najbliższych latach pojawi się zupełnie nowe pokolenie – okrętów i ludzi, którzy będą na nich służyć. Kim trzeba być, by zejść pod wodę na wiele tygodni, wziąć odpowiedzialność za jednostkę i załogę, a jednocześnie znaleźć w tym satysfakcję? O tym, jak wygląda ta droga od środka, rozmawiam z kmdr ppor. rez. Danielem Popławskim, byłym podwodnikiem, który zna ten świat z perspektywy codziennej służby.

    Zapraszam do wywiadu, w którym postaram się poprowadzić czytelnika przez codzienność służby na okręcie podwodnym – od pierwszego wejścia na jednostkę, przez rutynę pod wodą, aż po momenty wymagające pełnej koncentracji i odpowiedzialności.

    Pierwsze wrażenie? Ciasnota i setki zaworów

    Wejście na okręt podwodny nie przypomina żadnej innej jednostki pływającej. Pierwsze wrażenie to zamknięta przestrzeń, gęsto upakowane instalacje oraz dziesiątki zaworów, rur i mechanizmów. Nowych podwodniaków najbardziej zaskakuje świadomość, że od tej chwili ich zadaniem będzie opanowanie całego okrętu jako jednego organizmu, a nie wyłącznie własnego stanowiska.

    Proces przejścia „z lądu pod wodę” jest długi. Pełne opanowanie okrętu trwa lata i wymaga systematycznej nauki, praktyki oraz pracy zespołowej. To nie jest służba dla osób przypadkowych.

    Gdzie się śpi, je i pełni służbę

    Życie pod wodą to logistyka w najczystszej postaci. Na okręcie podwodnym nie ma pustych przestrzeni – każda wolna objętość ma swoje zadanie. Na okręcie typu KILO warunki do spania były stosunkowo komfortowe, ponieważ koje były stałe, a nie rotacyjne („ciepła koja”), co w świecie podwodników stanowi raczej wyjątek.

    Większość załogi śpi w wieloosobowych pomieszczeniach na kojach piętrowych, natomiast jedyną w pełni wydzieloną kajutą dysponuje dowódca okrętu. Powietrze jest filtrowane i regenerowane, woda racjonowana, a energia traktowana jak zasób krytyczny. Komfort nigdy nie jest celem samym w sobie – liczy się zdolność do długotrwałego działania.

    Jedzenie pod wodą. Kambuz, kalorie i morale załogi

    Na okręcie, na którym służyłem, kuchnia składała się z trzech kucharzy, którzy gotowali dla około 60-osobowej załogi. Proszę sobie wyobrazić skalę zadania: w praktyce około 61 osób, trzy osoby w kambuzie, a do przygotowania co najmniej trzy posiłki dziennie.

    kmdr ppor. Daniel Popławski

    Sama przestrzeń robocza była skrajnie ograniczona, według Daniela mogła mieć około 1,5 m², więc praca odbywała się dosłownie ramię w ramię. Sprzęt musiał być przystosowany do specyfiki służby na morzu: np. patelnia zamontowana jest w zawieszeniu kardana, odpornym na przechyły. Z czasem pojawiły się też udogodnienia, bo po jednym z remontów zamontowano piec konwekcyjno-parowy. Żywność trzymano w zamrażarkach, lecz przy dłuższych wyjściach zapasy „wchodziły” w każdą wolną przestrzeń, podobnie jak w klasycznych obrazach z Das Boot, gdzie jedzenie potrafi „żyć” w przedziałach, gdy miejsca brakuje

    Wysoka kaloryczność posiłków nie była kaprysem. Popławski podkreślał, że na jednego marynarza potrafiło przypadać nawet około 6000 kcal dziennie, bo służba w zamkniętej jednostce obciąża organizm inaczej niż praca na lądzie, a warunki powietrza – mimo wentylacji i filtracji – pozostają specyficzne dla „stalowej puszki” pod wodą. Co istotne, nie funkcjonowało to jak sztywno wydzielana racja, w której na każdego przypada z góry ustalona porcja. Posiłki bywały podawane w formule zbliżonej do szwedzkiego stołu, dopóki pozwalały na to zapasy. Paradoks okrętu podwodnego polegał na tym, że jedzenia bywało dużo, ruchu było niewiele, więc po kilku dobach część załogi sama zaczynała ograniczać porcje.

    To jednak dopiero początek. W drugiej części rozmowy przechodzimy dalej – do rutyny wacht, momentów największego napięcia, zanurzeń i wynurzeń oraz odpowiedzialności, która zaczyna się tam, gdzie kończy się margines błędu.

    Kim jest dziś Daniel Popławski?

    Po zakończeniu służby wojskowej pracuje jako menadżer w sektorze defence, pozostając blisko spraw morskich i bezpieczeństwa. Doświadczenie z okrętów podwodnych traktuje jako fundament – zawodowy i życiowy.