Zimowe praktyki podchorążych na ORP Wodnik

Podchorążowie V rocznika Akademii Marynarki Wojennej rozpoczęli zimową praktykę morską. Przez prawie dwa tygodnie na pokładzie okrętu szkolnego ORP Wodnik, zdobywać będą niezbędne doświadczenie, tak ważne w procesie wyszkolenia przyszłego oficera Marynarki Wojennej RP.
Uroczystość pożegnania okrętu miała miejsce w Porcie Wojennym Gdynia w poniedziałek 6 lutego br. Podchorążych pożegnał m. in. szef sztabu 3 Flotylli Okrętów, kmdr Przemysław Karaś oraz szef szkolenia 3. Flotylli Okrętów, kmdr Walter Jarosz.
Przyszli oficerowie w czasie rejsu będą mieli możliwość sprawdzenia swojej wiedzy i utrwalenia nawyków dobrej praktyki morskiej w trudnych, zimowych warunkach. Nad prawidłowym procesem szkolenia na pokładzie okrętu czuwać będzie kadra dydaktyczna Akademii Marynarki Wojennej.
Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/royal-navy-kontynuuje-naprawe-lotniskowca-hms-prince-of-wales/
Trasa rejsu obejmuje basen Morza Bałtyckiego. Zmienne warunkami jakie panują na morzu, zwłaszcza zimą, w dużym stopniu podnoszą kwalifikacje podczas procesu szkolenia nawigacyjnego, technicznego i obsługi sprzętu znajdującego się na okręcie. To już jedna z ostatnich okazji do zdobycia dodatkowej wiedzy oraz obycia z okrętem jeszcze przed promocją oficerską. Zimowa praktyka dla podchorążych V rocznika jest doskonałym elementem wyszkolenia przyszłych oficerów.
Planowany powrót okrętu do macierzystego portu nastąpi w piątek, 17 lutego.

Okręt szkolny ORP Wodnik jest jednostką przeznaczoną do wykonywania długich rejsów nawigacyjno-szkoleniowych. Wyszkoliło się na nim tysiące podchorążych Akademii Marynarki Wojennej i kadetów Szkoły Podoficerskiej MW. Okręt brał także udział w operacji „Pustynna burza”, pełniąc rolę okrętu-szpitala w działaniach na wodach Zatoki Perskiej w 1991 roku. Za udział w tychże działaniach król Arabii Saudyjskiej dekretem nr 5127 z dnia 24 września 1991 roku nadał członkom załogi medal „Za wyzwolenie Kuwejtu”. W 2018 roku ORP Wodnik odbył rejs szkolny na Morze Śródziemne oraz do Kuwejtu, po raz pierwszy w historii na pokładzie z podchorążymi z Arabii Saudyjskiej, Kataru i Kuwejtu, którzy studiowali w AMW.
Źródło: 3. FO

Prom Jan Heweliusz. Tragedia, która wciąż stawia pytania

Dokładnie za dwa dni mija kolejna rocznica katastrofy m/f Jan Heweliusz. W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku Bałtyk zabrał jednostkę wraz z większością osób znajdujących się na pokładzie. Do dziś jest to największa tragedia w powojennej historii polskiej żeglugi w czasie pokoju, opisywana w dokumentach, reportażach oraz wspomnieniach ludzi morza.
W artykule
Rocznica, która nie przemija
Są rocznice, które wracają do mediów jak kolejna kartka z kalendarza. Są też takie, które wracają dlatego, że wciąż nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. Katastrofa promu Heweliusz, która wydarzyła się 14 stycznia 1993 roku należy do tej drugiej grupy.
W przekazach źródłowych pojawia się rozbieżność dotycząca bilansu ofiar. Część opracowań podaje 64 osoby na pokładzie oraz 9 uratowanych, co daje 55 ofiar śmiertelnych. Inne publikacje wskazują liczbę 56 ofiar. Niezależnie od różnic w wyliczeniach, sens rocznicy pozostaje ten sam: to dramat rodzin, ratowników, marynarzy, pasażerów oraz całego środowiska morskiego.
Co wiemy o ostatnich godzinach m/f Jan Heweliusz
Z dostępnych, publicznych opisów wynika, że statek wyszedł w morze ze Świnoujścia w kierunku Ystad podczas bardzo trudnej pogody, która na otwartym morzu osiągnęła skrajny poziom. W relacjach powtarza się sekwencja dramatycznych zdarzeń: narastający przechył, sygnał MAYDAY, wreszcie – w ostatecznym rozrachunku – zatonięcie.
To, co pozostaje szczególnie poruszające, nie dotyczy wyłącznie technicznego opisu wiatru i fali. Dotyczy ludzkiego doświadczenia: chaosu ewakuacji, temperatury, czasu, który w takich warunkach przestaje być sprzymierzeńcem. Właśnie dlatego opowieści ocalałych, ratowników oraz osób związanych ze sprawą mają wartość, której nie da się zastąpić suchą chronologią.
Dlaczego wraca temat „tajnych raportów” i sensacji
Wokół katastrofy przez lata narastały hipotezy oraz sensacyjne interpretacje. Część autorów i redakcji publicznie podkreśla, że wątek „tajnego raportu” czy inne teorie tego typu wciąż pojawiają się w obiegu medialnym. Ten mechanizm jest zrozumiały, ponieważ wielkie tragedie domagają się prostych odpowiedzi. Problem polega na tym, że proste odpowiedzi zwykle bywają fałszywe albo niepełne.
Jeśli dzień przed rocznicą ma mieć sens informacyjny, powinien porządkować, nie podgrzewać. Powinien przypominać, co jest udokumentowane, co wynika z zeznań i analiz, co pozostaje sporne, a czego nie da się dziś rozstrzygnąć bez popadania w publicystykę „na skróty”.
Cykl Roberta Dmochowskiego poświęcony pamięci ofiar i odpowiedzialności na morzu
Na naszym portalu publikujemy kilku częściowy cykl tekstów Roberta Dmochowskiego poświęcony katastrofie m/f Jan Heweliusz. To narracja osobista, zakorzeniona w doświadczeniu oraz w pamięci o ludziach, których ta tragedia dotknęła bezpośrednio. W tym przypadku nie chodzi o „kolejną rocznicę do odhaczenia”, tylko o próbę opisania mechanizmów, które w realiach morskich mają ogromne znaczenie: decyzji, przygotowania, stanu technicznego, reagowania na pogarszające się warunki pogodowe.
Dwa dni przed rocznicą tej tragicznej katastrofy warto przypomnieć tę publikację jako część szerszej opowieści. Nie po to, by kogokolwiek osądzać z perspektywy osoby siedzącej w wygodnym fotelu, lecz po to, by to właśnie czytelnik zobaczył morze takim, jakie jest naprawdę: obojętne na nasze wyobrażenia i bezwzględne wobec błędów.
Po co nam ta rocznica dzisiaj
Katastrofa promu Jan Heweliusz pozostaje ważna także dlatego, że dotyka sedna bezpieczeństwa żeglugi. Nie jako hasło, tylko jako codzienna praktyka: procedury, sprawność systemów, kultura meldowania nieprawidłowości, realna ocena ryzyka, gotowość do przerwania przejścia (rejsu), gdy warunki wymykają się spod kontroli.
Ta rocznica w mojej ocenie nie jest wyłącznie wspomnieniem. Jest testem pamięci branży morskiej. Jest też pytaniem, czy potrafimy uczyć się na tragediach bez uciekania w sensację.










