Hyundai Heavy Industries w programie Orka

Utworzona w 1972 roku spółka Hyundai Heavy Industries (HHI), to zintegrowana firma przemysłu ciężkiego, składająca się z czterech jednostek biznesowych: stoczniowej, okrętów wojennych i specjalnych, offshore oraz silników i maszyn. Od 1985 roku grupa HHI zajmuje czołowe miejsce wśród producentów statków pod względem liczby jednostek budowanych rocznie i od tego czasu utrzymuje pozycję w czołówce globalnego rynku stoczniowego. Do 2015 roku HHI dostarczyła zamawiającym ponad 2500 jednostek pływających.
W artykule
Już w 1976 roku Ministerstwo Obrony Narodowej Południowej Korei zleciło HHI zaprojektowanie i budowę pierwszej fregaty rodzimej konstrukcji dla Daehan-minguk Haegun (Marynarka Wojenna Republiki Korei), przyszłej ROKS Ulsan. Okręt przekazano pod koniec 1980 roku. Od tamtej pory HHI pełni kluczową rolę w dostarczaniu koreańskiej Marynarce Wojennej i Straży Wybrzeża okrętów i jednostek pomocniczych różnych klas.
Dzięki niemal półwiecznemu doświadczeniu i zgromadzonej wiedzy w dziedzinie projektowania oraz budowy okrętów, HHI jest oceniana jako jedna z najbardziej niezawodnych stoczni w Republice Korei i na świecie. Zakład w Ulsan zbudował dla własnej floty między innymi: niszczyciele typu KDX-II (Chungmugong Yi Sun-shin), niszczyciele przeciwlotnicze KDX-III (Sejong Wielki) wyposażone w system Aegis (obecnie trwa budowa nowej wersji KDX-III Batch II), fregaty typu FFX-I (Incheon), okręty podwodne z napędem AIP typu KSS-II (Son Won-il), zaopatrzeniowce floty Cheonji i Soyang, stawiacz min będący okrętem wielozadaniowym noszący nazwę Nampo, czy oceaniczny okręt patrolowy Sambong o wyporności 5000 ton dla Straży Wybrzeża, a także wiele innych okrętów miedzy innymi takich jak jednostki desantowe.
HHI realizuje obecnie tak zaawansowane programy, jak: projektowanie lotniskowca CVX oraz niszczycieli czwartej generacji KDDX, a ponadto budowę fregat wielozadaniowych FFX-II (Daegu) i III (Chungnam) oraz pierwszych zaprojektowanych samodzielnie okrętów podwodnych z napędem AIP, uzbrojonych w pionowe wyrzutnie pocisków rakietowych KSS-III (Dosan Ahn Chang-ho).

Hyundai Heavy Industries to jeden z najbardziej doświadczonych producentów zaawansowanych okrętów wojennych wszelkich klas. Na zdjęciu niszczyciel przeciwlotniczy typu KDX-III Batch II (HDD-11000)
Jednak produkcja okrętów na wewnętrzne potrzeby kraju nie jest jedyną specjalizacją działalności HHI. Już w 1988 roku firma dostarczyła Królewskiej Marynarce Wojennej Nowej Zelandii okręt wsparcia logistycznego HMNZS Endeavour. W kolejnych latach Hyundai w ramach działalności eksportowej zbudował następne jednostki, w tym pełnomorski patrolowiec BNS Madhumati dla Ludowej Republiki Bangladeszu i okręt wsparcia logistycznego dla Boliwariańskiej Republiki Wenezueli.
Czytaj więcej o programie Miecznik – jaki będzie naprawdę?
W 2018 roku oddział HD Hyundai Heavy Industries zajmujący się projektowaniem i budową okrętów wojennych i specjalnych NSSBU (Naval & Special Ship Business Unit) został uznany za niezależną jednostkę biznesową. Wkrótce podpisała ona kontrakt z Republiką Filipin na budowę pary nowoczesnych fregat wielozadaniowych BRP Jose Rizal i BRP Antonio Luna, zaś z Nową Zelandią na kolejny okręt wsparcia logistycznego – HMNZS Aotearoa, zaprojektowany między innymi do działania w ekstremalnych warunkach na Oceanie Antarktycznym, który zastąpił wspomnianego Endeavoura.
HHI należy obecnie do wąskiego, w skali globalnej, grona producentów konwencjonalnych okrętów podwodnych z napędem niezależnym od dostępu powietrza atmosferycznego AIP (Air Independence Propulsion). W 2007 roku firma przekazała flocie południowokoreańskiej pierwszą jednostkę z AIP – ROKS Son Won-il. Powstała ona na licencji niemieckiej (typ 214) i dzięki ówczesnemu wsparciu zagranicznemu, obecnie HHI jest zdolna do samodzielnego projektowania i budowania okrętów podwodnych wyposażonych w napęd AIP.

Hyundai Heavy Industries ma 20 lat doświadczenia w produkcji okrętów podwodnych z AIP. Na zdjęciu okręty typu KSS-II (HDS-1800)
O tym, że koreański potentat dobrze wykorzystał lekcję dotyczącą transferu technologii świadczy fakt, że dziś w służbie Marynarki Wojennej Republiki Korei są już dwa okręty KSS-III, zaś trzeci – budowany właśnie przez HHI – niebawem do nich dołączy. To nowoczesne jednostki o dużej autonomiczności i długim czasie przebywania w zanurzeniu, uzbrojone przy tym w pionowe wyrzutnie pocisków manewrujących i balistycznych. Prawie dwie dekady doświadczeń w produkcji okrętów podwodnych z AIP sprawiają, że HHI jest też gotowa do transferu tej wiedzy do innych państw oraz rozległej współpracy przemysłowej.
Program Orka
Latem tego roku Ministerstwo Obrony Narodowej reaktywowało program Orka, którego celem jest zakup okrętów podwodnych wraz z transferem niezbędnych technologii do ich produkcji i serwisowania w Polsce.
Choć szczegóły programu są niejawne, opublikowane w lipcu przez Agencję Uzbrojenia zaproszenie do wstępnych konsultacji rynkowych, których celem było zebranie informacji o dostępnym sprzęcie wojskowym, rzuciło światło na oczekiwania Sił Zbrojnych RP wobec przyszłych okrętów podwodnych, które mają się znaleźć na wyposażeniu MW RP.
Wynika z niego, że Orka ma mieć możliwie wysoką autonomiczność działania, nie mniejszą niż 30 dni i możliwość zanurzenia na głębokość powyżej 200 m. Dodatkowymi wymaganiami są miedzy innymi, zdolności do:
- rażenia celów nawodnych i podwodnych uzbrojeniem torpedowym;
- rażenia celów nawodnych uzbrojeniem rakietowym;
- rażenia uzbrojeniem rakietowym celów powietrznych, takich jak śmigłowiec w locie i zawisie oraz samolotów patrolowych;
- przeciwdziałania wystrzelonym torpedom;
- transportu operatorów Wojsk Specjalnych;
- przyjęcia i dokowania załogowego i bezzałogowego pojazdu ratowniczego.
Ponadto brane pod uwagę były m.in. zastosowanie systemu AIP, pakiet logistyczny, pakiet szkoleniowy dla załogi i stoczni remontowych, czas realizacji, a także rozwiązania techniczne i moce produkcyjne wykonawcy.

Polska flota podwodna jest w totalnej zapaści. Jedyny ORP Orzeł nie pooprawia tego wizerunku
W praktyce polskie siły podwodne, mające do dyspozycji przestarzały okręt radzieckiej produkcji (ORP Orzeł, projektu 877E/NATO: Kilo), przestały odgrywać jakąkolwiek rolę w systemie obronnym państwa. Tymczasem nowoczesny okręt podwodny to niezastąpione narzędzie morskiego odstraszania i rozpoznania zarówno w okresie pokoju, jak i pełnoskalowego konfliktu.
Jest zdolny do zwalczania sił nawodnych i podwodnych wroga, blokady jego morskich linii komunikacyjnych, prowadzenia rozpoznania (obrazowego, hydroakustycznego i elektronicznego), a przez to poszerzania świadomości sytuacyjnej sił zbrojnych, stawiania zagród minowych, przerzutu sił specjalnych, prowadzenia uderzeń na odległe cele lądowe o znaczeniu strategicznym przy użyciu pocisków rakietowych.
Co istotne, wszystkie te zadania mogą zostać wykonane w sposób skryty. Lokalizacja nowoczesnego okrętu podwodnego, szczególnie na akwenie takim jak Bałtyk, jest sprawą niełatwą, do tego wymagającą zaangażowania dużych sił, które w ten sposób są odsuwane od innych zadań. Oznacza to, że okręty podwodne mogą wręcz sparaliżować działania adwersarza na danym obszarze, i to nie tylko na morzu, ale również na lądzie. Niestety, o przykładach skuteczności użycia okrętów podwodnych w niszczeniu celów w głębi lądu wiemy z doniesień medialnych dotyczących wojny na Ukrainie.
Czytaj też o fregatach czyli – „konie robocze” flot
Biorąc pod uwagę zalety tego rodzaju oręża, a co za tym idzie, jego wagę dla obronności państwa, należy szczegółowo rozważyć oferty, które będą analizowane w przyszłym postępowaniu mającym na celu wyłonienie partnera do realizacji programu Orka.
Podwodna oferta HHI
HHI ma duże doświadczenie w budowie konwencjonalnych okrętów podwodnych, zebrane podczas 20-stu lat prac (produkcję pierwszej jednostki KSS-II – oznaczenie producenta HDS-1800 – rozpoczęto w 2002 roku). Obecnie firma jest w czołówce światowych stoczni, oferujących kompleksowe rozwiązania w tym zakresie, działając jako projektant, konstruktor i integrator systemów. W portfolio firmy znajdują się dwa modele, które najprawdopodobniej mogłyby odpowiadać – jeszcze nieujawnionym – wymaganiom stawianym przed Programem pod kryptonimem Orka.

Hyundai Heavy Industries jest producentem m.in. okrętów podwodnych typu KSS-III. Są one uzbrojone w wyrzutnie pionowe pocisków rakietowych
Są to jednostki typów KSS-II i KSS-III. Pierwszy to okręt o wyporności ok. 1800 ton w zanurzeniu, długości 65 m, szerokości 6 m i prędkości podwodnej do 21 węzłów. Jego konstrukcja bazuje na eksportowym niemieckim typie 214. Uzbrojenie stanowi osiem wyrzutni kalibru 533 mm (standardowy w NATO), przeznaczonych do wystrzeliwania torped ciężkich, pocisków przeciwokrętowych i manewrujących, jak też stawiania min morskich. Drugi to zaprojektowany całkowicie w Republice Korei okręt o wyporności podwodnej ponad 3000 ton, długości 83,5 m, szerokości 9,6 m i prędkości do 20 węzłów. Ta jednostka jest uzbrojona nie tylko w 533 mm wyrzutnie torped, których ma sześć, dodatkowo zdecydowano się ją wyposażyć w pionowe wyrzutnie znajdujące się w kadłubie na śródokręciu.
Jest to rozwiązanie skalowalne i, zależnie od wersji, okręt ma sześć lub dziesięć wyrzutni, co ma też wpływ na jego długość i wyporność. Umożliwiają one na wystrzeliwanie z położenia podwodnego pocisków manewrujących lub balistycznych z głowicami konwencjonalnymi (SLBM – Submarine Launched Ballistic Missile). Użycie uzbrojenia tej klasy pozwoli na precyzyjne uderzenia na cele strategiczne w głębi terytorium wroga. Zastosowanie osobnych wyrzutni do pocisków rakietowych umożliwia zabranie pełnej jednostki ognia uzbrojenia torpedowego i minowego, bez konieczności jego ograniczenia w celu umożliwienia zabrania pocisków manewrujących.

Odpalenie pocisku balistycznego z zanurzonego okrętu typu KSS-III
Co ważne, oba modele okrętów podwodnych HHI mają nowoczesny napęd spalinowo-elektryczny, wykorzystujący system AIP, służący do wytwarzania energii elektrycznej w zanurzeniu bez konieczności dostarczania powietrza z zewnątrz. Dzięki AIP jednostka nie musi wynurzać się lub wystawiać masztu powietrznego (chrap) do ładowania baterii akumulatorów, a w konsekwencji ryzykować wykrycia przez wroga.
Ponadto na okręcie KSS-III w wersji II (Batch II) zastosowano baterie akumulatorów litowo-jonowych, gwarantujących znacznie większą pojemność, a przez to mające zdolność do dłuższego zasilania silnika głównego. Rozwiązania te pozwalają pozostawać okrętom w zanurzeniu nawet do 20 dni, a nowe baterie utrzymywać dłużej wyższą prędkość, gdy taka jest potrzebna. W przypadku mórz takich jak Bałtyk, długotrwałość skrytego przebywania w zanurzeniu to bardzo ważny parametr taktyczny, który będzie brany pod uwagę przy wyborze okrętu podwodnego nowego typu w programie Orka.
Nie tylko okręty
Jednak dobry okręt podwodny to nie wszystko. Hyundai Heavy Industries wraz z jednostką oferuje transfer technologii ich budowy oraz wsparcie w jej realizacji. W zależności od naszych oczekiwań oraz zgodnie z deklaracjami HHI, potencjalna współpraca może przyjąć różną formę i zakres. Możliwe jest np. przeniesienie do wytypowanej przez zamawiającego polskiej stoczni produkcji sekcji i/lub bloków kadłuba mocnego, lub nawet produkcji drugiej bądź trzeciej jednostki w całości w kraju.
Rozwiązania te muszą być jednak skorelowane nie tylko z oczekiwaniami, ale też zdolnościami polskiego przemysłu. Tu trzeba przypomnieć, że żadna krajowa stocznia nie ma doświadczenia w produkcji okrętów podwodnych, i każdy ze wskazanych zakładów będzie musiał przejść stosowną transformację. HHI ma wiedzę również w kwestii ustanawiania potencjału produkcyjnego w kraju zamawiającego. Przykładem – choć niemilitarnym (dotyczy budowy stoczni dużych zbiornikowców surowej ropy naftowej) – jest kończona właśnie inwestycja w Królestwie Arabii Saudyjskiej w której HHI zapewniła pomoc techniczną i inżynierskie usługi konsultingowe.
Czytaj również o fregatach – Od Arrowhead 140 do Miecznika
Ponadto koreański potentat oferuje kompleksowe szkolenie personelu przemysłowego, w tym MRO (maintenance, repair and operations, serwisowanie, naprawę i eksploatację), czyli ogół środków niezbędnych do utrzymania niezaburzonego działania obiektów, procesów produkcyjnych jaki i świadczenia szeroko pojętego serwisu. W każdym przypadku okręty będą obsługiwane i modernizowane w kraju. Zgodnie z deklaracją HHI, w zależności od ostatecznych wymagań zamawiającego koreańska spółka zaoferuje odpowiednie, spełniające oczekiwania rozwiązania.
Dekadę temu, gdy po raz pierwszy uruchomiono program Orka, nikt nie wyobrażał sobie aby firma z „drugiego końca świata” mogła oferować Polsce okręty. Dziś perspektywy są zupełnie inne. Rosyjska agresja na Ukrainę oraz toczący się spór pomiędzy Moskwą a NATO, zmusiły Warszawę do pilnych inwestycji w modernizację Sił Zbrojnych RP. Ogromne zapotrzebowanie na sprzęt, jak też napięty harmonogram jego pozyskiwania, zaowocowały kooperacją z Seulem.
Nie jest to bynajmniej dla nas nowość (koreańskie podwozia wraz z transferem technologii zakupiono już wcześniej do armatohaubic Krab), ale obecna skala zakupów, to już inna sprawa. Koreański sprzęt wojskowy spełnia standardy NATO i jakością odpowiada sprzętowi innych renomowanych producentów. Skoro polscy czołgiści mogą używać K2, lotnicy FA-50, a artylerzyści wyrzutni Chunmoo i armatohaubic K9, to wizja okrętów podwodnych koreańskiego projektu pod biało-czerwoną banderą przestaje być już taka odległa.
Jednocześnie, aspektem, na który należy zwrócić uwagę podczas analizowania ofert w programie ORKA jest to, że Hyundai Heavy Industries wyraża otwartość do nawiązania współpracy nie tylko z Polską Grupą Zbrojeniową S.A. i jej spółkami, ale również z innymi prywatnymi podmiotami w Polsce. Dzięki swoim kompetencjom i szerokiemu doświadczeniu, firma ta jest w stanie zaangażować się w rozbudowane i złożone projekty.
Współpraca z prywatnym sektorem może nie tylko przyspieszyć realizację programów takich jak Orka, ale także wzmocnić polski przemysł stoczniowy, wprowadzając nowe technologie i rozwiązania. To otwiera perspektywy na dalszą ewolucję i innowacyjność w polskim sektorze obronnym, z korzyściami zarówno dla wojska, jak i gospodarki narodowej. Możliwość współpracy z HHI to szansa na dostęp do najnowszych technologii stoczniowych i okrętowych, co w przyszłości może zaowocować zwiększeniem konkurencyjności polskich firm na rynkach międzynarodowych.
Autor: Tomasz Grotnik

Stocznia Szczecińska „Wulkan” i ekosystem przemysłowy

Stocznia Szczecińska „Wulkan” przestaje być kojarzona wyłącznie z wynajmem infrastruktury. Z deklaracji zarządu wynika, że zakład ma rozwijać się jako ośrodek produkcyjny oparty na partnerstwie z firmami prywatnymi, z jasno wskazanymi inwestycjami oraz ambicją realizacji jednostek „pod klucz” i stopniowego wejścia do łańcucha dostaw dla sektora zbrojeniowego.
W artykule
Stocznia Szczecińska „Wulkan” jako „rdzeń” ekosystemu
Do koncepcji Stoczni Szczecińskiej „Wulkan” jako ośrodka skupiającego i porządkującego potencjał przemysłowy regionu wracamy po kilku miesiącach przerwy. To dobry moment, by przypomnieć założenia modelu, który od początku miał odróżniać szczeciński zakład od klasycznego obrazu stoczni funkcjonującej w oderwaniu od otoczenia gospodarczego.
Szczeciński zakład buduje swoją opowieść wokół prostego założenia: w realiach dzisiejszego rynku przewagę daje sieć kompetencji, nie sama powierzchnia nabrzeży. Zarząd stoczni wskazuje, że na jej terenie działa blisko 70 firm, zaś razem z podmiotami współpracującymi z zewnątrz ma to być około 100 przedsiębiorstw tworzących środowisko wykonawcze. Ten model ma pozwalać na realizację projektów w formule partnerskiej, co w praktyce ma wzmacniać zdolność do pełnej obsługi zleceń, od przygotowania po wykonanie.
W tym ujęciu zakłady stoczniowe ze Szczecina stają się organizatorem pracy przemysłowej, który porządkuje procesy, koordynuje dostęp do infrastruktury, pilnuje kosztów, po czym składa kompetencje wielu podmiotów w jedną ofertę rynkową. Taki przekaz dobrze promuje Szczecin jako miejsce, w którym „da się zbudować projekt”, nie tylko „da się go gdzieś ulokować”.
240 mln zł na infrastrukturę. Inwestycja, która ma zmienić skalę
W planach inwestycyjnych pada konkretna liczba: 240 mln zł środków przewidzianych na rozwój infrastruktury. Największy strumień finansowania, blisko 170 mln zł, ma zostać skierowany na dokończenie budowy doku pływającego dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”. Zarząd opisuje tę inwestycję jako przejętą w stanie niedokończonym, bez zapewnionego finansowania na finalizację, mimo wydatkowania znacznej części wcześniejszego budżetu. Termin wskazywany w wypowiedziach to 2027 rok.
Równolegle zapowiadane są inwestycje w zwiększenie mocy produkcyjnych stoczni: nowe hale, rozbudowa placów produkcyjnych, unowocześnianie parku maszynowego oraz stanowiska robocze pozwalające przyspieszyć prace. W komunikacji promocyjnej ten wątek ma istotną wartość, ponieważ pokazuje, że zakład nie opiera się na jednorazowym „porządku”, tylko buduje narzędzia pracy pod wzrost wolumenu.
Offshore i konstrukcje dla innych stoczni. Dwa kierunki, jeden mianownik
Z zapowiedzi zarządu wynika, że „Wulkan” chce wzmacniać trzy piony działalności. Pierwszy obejmuje produkcję dla offshore, w tym na potrzeby morskich farm wiatrowych oraz sektora oil & gas. Drugi dotyczy konstrukcji okrętowych, rozumianych jako duże elementy kadłubów i nadbudówek wykonywane dla innych stoczni w Europie. Trzeci filar ma pozostać związany z udostępnianiem infrastruktury firmom prywatnym, tylko w formule bardziej uporządkowanej.
Wątek offshore jest ważny promocyjnie z dwóch powodów. Pokazuje stabilny rynek zamówień, pokazuje też logikę rozwoju kompetencji. Rynek wymaga konstrukcji złożonych, powtarzalnych, realizowanych w terminie, co wymusza porządek produkcyjny. Dokładnie to ma potwierdzać narracja o dyscyplinie kosztowej i kontroli realizacji.
Powrót do jednostek „pod klucz”. Stawiacz pław jako projekt otwierający
W promocji zakładu szczególnie nośny jest temat budowy stawiacza boi i pław dla Urzędu Morskiego w Szczecinie. W wypowiedziach zarządu projekt przedstawiany jest jako krok w kierunku jednostek specjalistycznych, realizowany w ścisłej współpracy z partnerami przemysłowymi działającymi w otoczeniu stoczni. Pada tam również określenie „próba generalna”, która ma sprawdzić zgranie kooperantów, koordynację procesów oraz zdolność do prowadzenia budowy w formule „na gotowo”.
Istotne jest także to, czego stocznia nie obiecuje. W przekazie nie ma ambicji wejścia w rynek masowców czy tankowców. Pojawia się natomiast segment jednostek specjalistycznych, gdzie liczy się integracja, precyzja wykonania i zdolność do seryjnego powtarzania zamówień. Zarząd mówi też o analizie kolejnych projektów tego typu oraz celu pozyskania 5–7 jednostek do budowy na ten rok.
Partner przemysłowy zamiast „stoczni od okrętów wojennych”
W komunikacji pojawia się także wątek wejścia do sektora obronnego, choć w jasno określonych ramach. Stocznia nie deklaruje budowy okrętów wojennych „od A do Z”. Zarząd wskazuje rolę partnera przemysłowego, który może wspierać głównych wykonawców, dostarczając kadłuby, sekcje, komponenty lub kompletne jednostki pomocnicze i zabezpieczające.
W tym kontekście pojawia się termin „dual-use”, użyty w znaczeniu konstrukcji mogących pracować w zastosowaniach cywilnych, choć w razie potrzeby spełniać funkcje wsparcia w strukturach obronnych. Zarząd podkreśla też potrzebę uzyskania certyfikatów, koncesji i pozwoleń, co porządkuje przekaz i ogranicza ryzyko zbyt daleko idących deklaracji.
Kadry. Szczecin ma fachowców, brakuje dopływu nowych
Promocja zakładów nie może pomijać ludzi. W wypowiedziach zarządu pada liczba około 250 zatrudnionych w samej stoczni, przy jednoczesnym wskazaniu, że na terenie zakładu pracuje ponad 2000 osób w firmach funkcjonujących w jego otoczeniu. Ten obraz dobrze pasuje do modelu „ekosystemu”, w którym kompetencje nie zniknęły po upadku dużych podmiotów, tylko rozproszyły się po prywatnych przedsiębiorstwach.
Zarząd podkreśla, że Szczecin dysponuje dziś realnym zapleczem kompetencyjnym w obszarze produkcji morskiej i offshore, opartym na doświadczeniu tysięcy specjalistów pracujących w lokalnym przemyśle. Równolegle prowadzone są rozmowy z uczelniami oraz samorządem, których celem jest systemowe wzmacnianie zaplecza edukacyjnego i szkoleniowego, tak aby w perspektywie kolejnych dekad zapewnić ciągłość kompetencji i stabilny rozwój przemysłu okrętowego w regionie.
Przekaz promocyjny, który się broni
Z przekazanych informacji układa się spójna narracja promocyjna, w której Stocznia Szczecińska „Wulkan” wraca do przemysłu stoczniowego poprzez kilka równoległych działań: uporządkowanie finansów i portfela kontraktów, inwestycje infrastrukturalne z dokiem pływającym dla „Gryfii” jako projektem o największej wadze, rozwój produkcji offshore oraz stopniową odbudowę kompetencji w zakresie jednostek specjalistycznych realizowanych w formule „pod klucz”. Najbliższe miesiące pokażą, czy przy utrzymaniu tego kierunku i stabilnym otoczeniu rynkowym model partnerski, oparty na szerokiej grupie firm działających w otoczeniu stoczni, pozwoli w Szczecinie zbudować realny i trwały potencjał produkcyjny – na wzór tego, jaki przez lata konsekwentnie wypracowała sobie Stocznia Crist z Trójmiasta.










