Indie wskrzeszają program budowy niszczycieli min

Ministerstwo Obrony Indii powraca do planów budowy 12 nowoczesnych niszczycieli min. Jednostki mają zapewnić ochronę portów i bezpieczeństwo żeglugi w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony podwodnych pól minowych.
W artykule
Strategiczna inwestycja dla bezpieczeństwa na Indo-Pacyfiku
Indyjski resort obrony powraca do planu budowy 12 nowoczesnych niszczycieli min – programu Mine Countermeasure Vessel Acquisition Programme (MCMV), który przez lata pozostawał w zawieszeniu. Projekt o wartości 44 000 crore rupii ma zostać wkrótce przedstawiony Defence Acquisition Council, kierowanej przez ministra Rajnatha Singha.
Te jednostki, zdolne do wykrywania i neutralizacji zagrożeń podwodnych, będą stanowiły podstawowy środek ochrony dla strategicznych portów oraz linii zaopatrzeniowych indyjskiej gospodarki morskiej.
Rosnące zagrożenie – chińskie i pakistańskie okręty podwodne
Wzrost aktywności podwodnej w rejonie Oceanu Indyjskiego – zwłaszcza w wykonaniu chińskich jednostek o napędzie jądrowym i konwencjonalnym – stawia nowe wyzwania przed indyjską marynarką wojenną. Poważne obawy budzi także rozwój floty Pakistanu, który ma otrzymać osiem okrętów podwodnych typu Yuan z Chin.
Podwodne miny są tanie, łatwe do rozmieszczenia i wyjątkowo trudne do wykrycia. Stwarzają realne zagrożenie dla tankowców, statków handlowych oraz okrętów wojennych, mogąc blokować dostęp do portów lub kanałów podejściowych.
Historia programu MCMV: wzloty i upadki
Indyjski program budowy niszczycieli min nie jest nowością. Jego korzenie sięgają 2005 roku, kiedy to Goa Shipyard Limited nawiązała współpracę ze stocznią Kangnam z Korei Południowej. Celem było pozyskanie technologii i wspólna budowa okrętów w Indiach. Jednak w 2017 roku przedsięwzięcie zostało anulowane. Przyczyną były spory dotyczące transferu technologii oraz rosnące koszty – pierwotnie szacowane na 32 000 crore rupii.
Nowe podejście zakłada pełne odświeżenie założeń taktyczno-technicznych, większy udział indyjskiego przemysłu oraz potencjalne pozyskanie technologii z Korei Południowej, Włoch lub Francji.
Wnioski i znaczenie regionalne
Wznowienie programu budowy niszczycieli min wpisuje się w szeroką strategię Indii mającą na celu zapewnienie przewagi w morskiej domenie działań podwodnych. Obok okrętów podwodnych typu Kalvari oraz przyszłych atomowych SSN budowanych z pomocą Francji, niszczyciele min będą stanowić filar ochrony własnych baz morskich i infrastruktury energetycznej.
Wnioski z tego projektu powinny być uważnie analizowane także w Europie. W rejonie Bałtyku, gdzie gęstość dawnych pól minowych oraz współczesne zagrożenia hybrydowe są szczególnie wysokie, obecność niszczycieli min pozostaje nieodzownym elementem systemu bezpieczeństwa morskiego. O znaczeniu ochrony infrastruktury krytycznej na morzu pisaliśmy szerzej w analizie „Bezbronna Polska infrastruktura krytyczna na morzu”.
Autor: Mariusz Dasiewicz

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.











