Okręt ratowniczy INS Nistar wcielony do służby w Indyjskiej Marynarce Wojennej

18 lipca do służby w Indyjskiej Marynarce Wojennej wcielono INS Nistar (A 16) – pierwszy w pełni indyjski okręt przeznaczony do ratownictwa morskiego i prowadzenia prac podwodnych. Jednostka została zbudowana w stoczni Hindustan Shipyard Limited (HSL) w Visakhapatnam, gdzie opracowano również jej dokumentację projektową.
W artykule
Przebieg programu i charakterystyka okrętu INS Nistar
Zamówienie na dwa bliźniacze okręty wsparcia prac podwodnych złożono we wrześniu 2018 roku. Budowa INS Nistar rozpoczęła się w grudniu 2019 roku, natomiast wodowanie miało miejsce we wrześniu 2022 roku, równolegle z jednostką INS Nipun. Ich projekt powstał w ramach programu Aatmanirbharta (samowystarczalne Indie), realizowanego przy współudziale ponad 120 lokalnych dostawców.
Okręt ma 118 metrów długości, 23 metry szerokości i wyporność przekraczającą 10 000 ton. Prędkość marszowa wynosi 14 węzłów, a autonomiczność jednostki przekracza 60 dni. Załogę stanowi 250 marynarzy, w tym 25 oficerów.
Wyposażenie i możliwości operacyjne
INS Nistar wyposażono w nowoczesne systemy wspierające prace podwodne: hiperbaryczną łódź ratowniczą, zdalnie sterowane pojazdy podwodne ROV, komory dekompresyjne, sonar boczny, dzwon nurkowy oraz dźwig o udźwigu 15 ton. Precyzyjne utrzymanie pozycji zapewnia zaawansowany układ napędowy z azymutalnymi sterami strumieniowymi. Na rufie okrętu znajduje się lądowisko przeznaczone do współpracy ze śmigłowcami morskimi, wykorzystywanymi podczas operacji poszukiwawczo-ratowniczych.
Czytaj więcej: MSPO 2024: programy morskie RATOWNIK i MIECZNIK w centrum uwagi
Rola okrętu w systemie ratownictwa podwodnego
Nistar będzie jednostką-matką dla pojazdu DSRV, czyli systemu ratownictwa podwodnego, umożliwiającego wsparcie w operacjach ratowania załóg okrętów podwodnych. Każdy z posiadanych przez Indie zestawów DSRV (Tiger 9 i Tiger 10) pozwala na jednorazowe podjęcie 14 marynarzy z głębokości do 650 metrów. Oprócz pojazdów ratowniczych, system ISRS obejmuje m.in. urządzenia do wodowania i podnoszenia LARS, system dekompresyjny (do 90 osób) oraz pojazd IROV typu Atom.
Wcześniej system ISRS stosowano z wykorzystaniem tymczasowego okrętu-matki SCI Sabarmati. Teraz, z dedykowanymi jednostkami DSV, zdolności ratownicze Indyjskiej Marynarki Wojennej zostaną istotnie wzmocnione.
Czytaj też: „Ratownik” po brazylijsku
Analogiczna koncepcja w Polsce
Warto w tym kontekście przypomnieć, że również Marynarka Wojenna RP pracuje nad pozyskaniem wyspecjalizowanej jednostki zdolnej do wsparcia operacji ratownictwa podwodnego. Okręt ratowniczy o kryptonimie Ratownik, który powstaje w PGZ Stoczni Wojennej, ma zapewnić podobny zakres zdolności, obejmujący ochronę infrastruktury krytycznej, prowadzenie poszukiwań na dnie morza oraz ewakuację załóg z nowych okrętów podwodnych które zostaną pozyskane w ramach programu Orka. O jego znaczeniu dla Marynarki Wojennej RP pisaliśmy wcześniej na naszym portalu.
Nowy wymiar obecności morskiej Indii
Wprowadzenie do służby INS Nistar zwiększa zdolności operacyjne Indii nie tylko w kontekście ratownictwa morskiego, lecz także w zakresie działań na dnie morskim – obszarze, który staje się kluczowy dla marynarek wojennych państw aspirujących do statusu regionalnego mocarstwa. W tym aspekcie Indie i Polska podążają zbieżnymi drogami budowy zdolności skrojonych pod potrzeby przyszłych konfliktów o kontrolę nad podmorską infrastrukturą.
Autor: Mariusz Dasiewicz

Arktyka – zapomniany front rywalizacji mocarstw

Arktyka przez lata uchodziła w Europie za obszar odległy od realnej polityki, kojarzony głównie z klimatem i nauką. Ten obraz szybko się dezaktualizuje, bo region wraca do gry jako jeden z kluczowych obszarów rywalizacji mocarstw.
W artykule
Zmiany zachodzące w Arktyce – zarówno środowiskowe, jak i polityczne – sprawiły, że region ten ponownie znalazł się w centrum zainteresowania największych mocarstw. Ustępowanie pokrywy lodowej zwiększa dostępność akwenów wysokich szerokości geograficznych, otwierając nowe możliwości żeglugi, eksploatacji zasobów oraz projekcji siły militarnej.
To, że Arktyka stanie się przestrzenią rywalizacji strategicznej, nie jest odkryciem ostatnich lat. Już na początku XXI wieku Dariusz R. Bugajski zwracał uwagę, że region ten przestaje być wyłącznie obszarem badań i eksploracji, a zaczyna pełnić rolę „tortu pod lodem”, o który rywalizować będą państwa dysponujące realnymi instrumentami siły. Dziś ta diagnoza wybrzmiewa z całą mocą, a Arktyka stała się jednym z kluczowych elementów gry mocarstw.
Grenlandia jako kluczowy punkt geostrategiczny
Szczególne miejsce w tej układance zajmuje Grenlandia. Jej położenie pomiędzy Ameryką Północną a Europą czyni z niej naturalny punkt kontroli północnoatlantyckich i arktycznych kierunków komunikacyjnych. W ujęciu wojskowym wyspa ta stanowi element systemu kontroli przestrzeni pomiędzy Arktyką a północnym Atlantykiem, w tym rejonu GIUK, który od czasów zimnej wojny pozostaje jednym z kluczowych obszarów monitorowania aktywności morskiej i podwodnej.
W ostatnich latach znaczenie Grenlandii wzrosło również w kontekście rywalizacji o wpływy w Arktyce. Zainteresowanie Stanów Zjednoczonych regionem nie jest zjawiskiem nowym, jednak dopiero po 2018 roku zaczęło ono przybierać bardziej wyraźną i konsekwentną formę polityczną. Wynika to bezpośrednio z rosnącej aktywności Federacji Rosyjskiej oraz coraz śmielszych ambicji Chińskiej Republiki Ludowej, które postrzegają Arktykę jako obszar przyszłych korzyści gospodarczych i strategicznych.
W tym kontekście nie sposób pominąć niepokoju, jaki budzi obecna postawa Stanów Zjednoczonych pod rządami Donalda Trumpa. Nie chodzi o samo znaczenie Arktyki, które od lat pozostaje oczywiste, lecz o sposób, w jaki Waszyngton definiuje dziś swoje interesy wobec sojuszników. Jeśli USA chcą realnie wzmocnić swoją pozycję na Grenlandii, powinny dążyć do porozumienia z Danią, a nie stawiać ją pod polityczną presją. Na tym polega sens sojuszu, o czym pisałem już wcześniej na naszym portalu (link do tekstu).
Rosyjskie roszczenia i prawo morza
Jednym z kluczowych elementów rosyjskiej strategii arktycznej są działania podejmowane w ramach Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, które Moskwa interpretuje w sposób umożliwiający ograniczanie swobody żeglugi na wybranych wodach Oceanu Arktycznego.
W praktyce oznacza to dążenie do rozszerzenia obszarów, na których Rosja mogłaby wykonywać prawa jurysdykcyjne związane z eksploatacją dna i podłoża morskiego. Nie są to roszczenia terytorialne w sensie suwerenności państwowej, jednak ich konsekwencje strategiczne są daleko idące. Przyjęcie rosyjskiej interpretacji oznaczałoby znaczące zbliżenie obszarów podlegających rosyjskiej jurysdykcji do stref ekonomicznych Kanady oraz północnej Grenlandii.
Działania te wpisują się w długofalową strategię Moskwy, która postrzega Arktykę jako jeden z kluczowych kierunków swojej polityki bezpieczeństwa. Region ten, obok Europy Wschodniej i obszaru Morza Bałtyckiego, stanowi dla Rosji przestrzeń rywalizacji z Zachodem oraz narzędzie budowania przewagi strategicznej.
Chiny i wymiar globalny rywalizacji
Rosyjska aktywność w Arktyce zyskuje dodatkowy wymiar dzięki współpracy z Chinami. Pekin, mimo braku bezpośredniego dostępu do regionu, konsekwentnie rozwija swoją obecność gospodarczą i naukową w obszarze arktycznym, postrzegając go jako przyszły element globalnych szlaków komunikacyjnych pomiędzy Azją a Europą.
Współpraca rosyjsko-chińska w zakresie infrastruktury, badań oraz zdolności logistycznych, w tym floty lodołamaczy, ma na celu stopniowe zwiększanie swobody operacyjnej obu państw w Arktyce. Z perspektywy Kremla oznacza to szansę na trwałe wyjście na Ocean Arktyczny jako pełnoprawny obszar projekcji interesów państwowych, a w dłuższej perspektywie także na wzmocnienie pozycji wobec państw NATO.
Znaczenie dla Europy i bezpieczeństwa transatlantyckiego
Rywalizacja w Arktyce nie pozostaje bez wpływu na bezpieczeństwo Europy. Kontrola nad arktycznymi szlakami morskimi oraz nad dostępem do północnego Atlantyku ma bezpośrednie znaczenie dla zdolności obronnych NATO i utrzymania spójności transatlantyckiej. Ewentualne osłabienie obecności Zachodu w regionie zwiększałoby presję strategiczną na Europę, zwłaszcza w sytuacji kryzysu lub konfliktu zbrojnego o charakterze pełnoskalowym.
Z tego względu Arktyka oraz Grenlandia przestają być tematem marginalnym, a stają się integralnym elementem współczesnej debaty o bezpieczeństwie międzynarodowym. Dla państw europejskich oznacza to konieczność wypracowania spójnej strategii wobec regionu, opartej na prawie międzynarodowym, współpracy sojuszniczej oraz realistycznej ocenie zagrożeń.
Arktyka jako trwały element gry mocarstw
Dzisiejszy powrót Arktyki do głównego nurtu debaty strategicznej nie jest chwilowym zjawiskiem ani efektem medialnej mody. To konsekwencja długotrwałych procesów geopolitycznych, które stopniowo zmieniały znaczenie regionu. Ci, którzy dostrzegali ten trend wcześniej, mieli rację nie dlatego, że przewidzieli przyszłość, lecz dlatego, że potrafili właściwie odczytać kierunek zmian.
Arktyka nie jest już zapomnianym obszarem na mapie świata. Stała się jednym z kluczowych frontów rywalizacji mocarstw, którego znaczenie będzie rosło wraz z dalszymi zmianami środowiskowymi, technologicznymi i politycznymi. Grenlandia natomiast pozostaje jednym z najważniejszych punktów tej układanki – cichym, lecz strategicznie niezbędnym elementem równowagi sił na północnej półkuli.










