PGE i Orsted sfinalizowały kontrakty na dostawy komponentów dla części morskiej projektu Baltica 2

Grupa PGE i Orsted podpisały kontrakt na kolejną dostawę  fundamentów dla Baltica 2 – jednego z dwóch etapów Morskiej Farmy Wiatrowej Baltica. To ostatnia z umów dotyczących dostaw kluczowych elementów dla części offshore projektu Baltica 2, zamykająca tzw. poziom Tier 1 w obszarze morskim inwestycji.

– Mamy już zakontraktowane wszystkie kluczowe komponenty dla części morskiej Baltica 2. Rozstrzygnięte przetargi i podpisane umowy najlepiej pokazują zaawansowanie przygotowania projektu – powiedział Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. – Inwestycja ta o mocy zainstalowanej 1,5 GW to największy w historii Polski projekt energetyczny oparty na odnawialnych źródłach energii, a mówimy tylko o pierwszym etapie. Morska Farma Wiatrowa Baltica o mocy 2,5 GW będzie gotowa jeszcze w tej dekadzie. Notujemy też coraz większe zainteresowanie polskich przedsiębiorstw współpracą przy realizacji tego przedsięwzięcia, co wyraźnie pokazała frekwencja podczas Dnia Dostawców, jaki w październiku PGE zorganizowała razem z Orsted – dodał prezes PGE.

– Proces przetargowy na wszystkie kluczowe komponenty dla Baltica 2 odbył się w 2022 r. i na początku 2023 r., czyli w czasie bezprecedensowych wyzwań makroekonomicznych wynikających z wojny w Ukrainie, problemów z łańcuchem dostaw, wysokiej inflacji i rosnących stóp procentowych. Pomimo tych ogromnych wyzwań udało nam się sfinalizować wszystkie kontrakty na kluczowe komponenty na poziomie Tier 1 w części offshore. To duży sukces, który nie byłby możliwy bez współpracy z naszymi partnerami biznesowymi. Bardzo cieszy nas również fakt, że zakontraktowani już dostawcy deklarują chęć współpracy z polskimi poddostawcami, co wyraźnie wybrzmiało podczas Dnia Dostawców zorganizowanego wspólnie z PGE na początku października. To ważny impuls do kreowania nowych przemysłów w naszym kraju – powiedziała Agata Staniewska, dyrektorka zarządzająca Orsted Offshore Poland.

Wyłoniona w przetargu firma Steelwind Nordenham specjalizuje się w produkcji monopali – rodzaju fundamentu, jaki będzie stosowany przy realizacji Baltica 2, na którą składać się będzie 107 turbin i 4 morskie stacje transformatorowe. Steelwind dostarczy 34 takie fundamenty. Harmonogram zakłada rozpoczęcie produkcji fundamentów w drugiej połowie 2025 roku. Wcześniej PGE i Orsted podpisały kontrakt na dostawę 77 monopali dla turbin i morskich stacji transformatorowych z konsorcjum Navantia-Windar. Produkcja monopali dla Baltica 2 przez Navantia i Windar rozpocznie się w 2024 roku. Niezależnie od realizacji zamówienia dla Baltica 2 firma Windar planuje budowę fabryki wież w Szczecinie, która ma być gotowa w 2026 roku. To realny przykład pokazujący, jak duży wpływ na polską gospodarkę będą miały realizowane projekty morskich farm wiatrowych, zapewniając w perspektywie najbliższych dekad tysiące miejsc pracy i dając licznym gałęziom polskiego przemysłu nowe możliwości rozwoju.

Orsted i PGE planują zakończenie budowy etapu Baltica 2 o mocy ok. 1,5 GW do końca 2027 roku, natomiast etapu Baltica 3 o mocy ok. 1 GW do końca 2029 roku. Inwestorów czeka jeszcze podjęcie ostatecznej decyzji inwestycyjnej (FID). Baltica 2 i Baltica 3 utworzą Morską Farmę Wiatrową Baltica o łącznej mocy 2,5 GW, która znacząco przyczyni się do transformacji polskiej energetyki, dostarczając zieloną energię dla prawie 4 milionów gospodarstw domowych w Polsce.

Źródło: PGE Baltica

Offshore / Portal Stoczniowy
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci / Portal Stoczniowy

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.