PKN Orlen i PGNiG uzgodniły plan połączenia; parytet wymiany akcji 1:0,0925 

PKN Orlen i PGNiG podpisały plan połączenia, który zakłada przejęcie PGNiG (spółka przejmowana) przez PKN Orlen (spółka przejmująca), polegające na przeniesieniu całego majątku PGNiG na PKN Orlen w zamian za akcje PKN Orlen przyznawane akcjonariuszom PGNiG, podały spółki. Wdrożenie planu połączenia nastąpi po decyzjach, które zostaną podjęte podczas Walnych Zgromadzeń Akcjonariuszy obydwu spółek.
Budowa dużego, silnego koncernu multienergetycznego to jeden z najważniejszych projektów biznesowych, który da impuls do dalszego rozwoju całej gospodarki i przełoży się na wzrost bezpieczeństwa energetycznego Polski. Po połączeniu sił z PKN ORLEN i Grupą LOTOS łatwiej będzie nam przeprowadzić transformację energetyczną, przez którą bezwzględnie przejść musi nie tylko nasz kraj, ale wszystkie europejskie gospodarki. Żeby zająć dobrą pozycję na międzynarodowym rynku i zapewnić na lata bezpieczeństwo energetyczne Polski, musimy zbudować podmiot zdolny skutecznie konkurować na globalnym rynku.
Iwona Waksmundzka-Olejniczak, Prezes Zarządu PGNiG S.A.
Dowodzimy, że skutecznie realizujemy projekty, które wzmacniają polski sektor energetyczny, budują jego odporność na wstrząsy rynkowe i umacniają niezależność od dostawców surowców. To podejście się nie zmieni. Tworzenie silnych koncernów o zróżnicowanych, komplementarnych obszarach działalności to nie tylko międzynarodowy standard, ale także konieczność z punktu widzenia wyzwań transformacji energetycznej i powodzenia dalszego rozwoju naszej gospodarki. Dlatego tak ważne jest umiejętne realizowanie strategicznych założeń. Dla nas to przede wszystkim inwestycje w kierunku zero- i niskoemisyjnych źródeł energii, a co za tym idzie modernizacja sektora energetycznego Polski i całego regionu. Wykorzystując silne strony każdej ze spółek, przeznaczymy środki niezbędne dla inwestycji w kolejne perspektywiczne obszary działalności. W ten sposób budujemy trwałą wartość dla akcjonariuszy, klientów i lokalnych społeczności.
Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN
Połączenie przez przejęcie
Ogłoszony 29 lipca br. plan przewiduje tzw. połączenie przez przejęcie. Nastąpi ono w trybie art. 492 § 1 pkt 1 Kodeksu spółek handlowych, poprzez przeniesienie całego majątku PGNiG na PKN ORLEN w zamian za akcje, które płocki koncern przyzna akcjonariuszom PGNiG. Emisja akcji połączeniowych, które trafią do dotychczasowych akcjonariuszy PGNiG podwyższy kapitał zakładowy PKN ORLEN.
W planie połączenia określony został parytet wymiany akcji. Akcjonariusze PGNiG, w zamian za posiadane akcje spółki, otrzymają nowo emitowane akcje PKN ORLEN w stosunku 0,0925 do 1. Oznacza to, że za każdą akcję PGNiG akcjonariusz otrzyma 0,0925 akcji PKN ORLEN. Liczba przyznanych akcji będzie stanowić liczbę naturalną, a w zamian za nieprzyznane ułamki akcji połączeniowych, które zostaną zatrzymane w nowo utworzonym koncernie, akcjonariusze PGNiG otrzymają dopłaty na zasadach określonych w planie połączenia.
Synergie dla rozwoju
Połączenie PGNiG z PKN ORLEN będzie miało kluczowe znaczenie dla rozwoju branży paliwowo-energetycznej oraz wzmocni bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Pozwoli na zwiększenie możliwości inwestycyjnych oraz poprawi pozycję negocjacyjną połączonego koncernu, co wpłynie na dalszą poprawę bezpieczeństwa surowcowego kraju.
Działalność PKN ORLEN, Grupy LOTOS i GK PGNiG dopełnia się w wielu obszarach. Mamy szeroki portfel koncesji poszukiwawczych i wydobywczych, inwestujemy w alternatywne źródła energii, rozwijamy sektor ciepłowniczy. Posiadamy rozbudowaną sieć dystrybucyjną i instalacje magazynowe dla gazu ziemnego. Łącząc doświadczenia i kapitał obu podmiotów, znacznie poszerzymy ofertę dla naszych klientów zarówno biznesowych jak i indywidualnych. Jako jeden koncern zyskamy także zupełnie nową pozycję negocjacyjną – zarówno w przypadku zakupu surowców, jak i wejścia na międzynarodowy rynek obrotu paliwami i energią. Połączenie to także nowe szanse rozwoju zawodowego w koncernie o silnej, międzynarodowej pozycji. Pracownicy PGNiG swoim doświadczeniem i wiedzą będą wspierać rozwój centrów kompetencyjnych, w szczególności z obszaru poszukiwania i wydobycia węglowodorów, dystrybucji i magazynowania gazu oraz wytwarzania ciepła i energii elektrycznej.
Iwona Waksmundzka-Olejniczak, Prezes Zarządu PGNiG S.A.
Fuzja to krok w kierunku stworzenia na polskim i europejskim rynku znaczącego podmiotu, który będzie dysponował doświadczeniem, kompetencjami, a przede wszystkim kapitałem do realizacji ambitnych projektów inwestycyjnych, badawczych i rozwojowych. Połączenie przyczyni się ponadto do usprawnienia procesu dochodzenia do neutralności klimatycznej, który wymaga ścisłej koordynacji działań podejmowanych przez spółki w ramach różnych sektorów rynku energetycznego. Połączenie firm służy osiągnięciu synergii, a przede wszystkim wzmocnieniu obszarów ich dotychczasowej działalności.
Gazowe centra kompetencyjne
Pracownicy PGNiG będą w pełni zaangażowani w proces budowy wartości nowej grupy kapitałowej. Swoim doświadczeniem i wiedzą będą wspierać rozwój centrów kompetencyjnych, w szczególności z zakresu: poszukiwania i wydobycia węglowodorów, dystrybucji i magazynowania gazu oraz wytwarzania ciepła i energii elektrycznej.
Wieloletnie doświadczenie PGNiG w obszarze poszukiwania oraz wydobycia węglowodorów w kraju i za granicą, posiadane przez spółkę w tym zakresie kompetencje i jej profesjonalny zespół specjalistów, w połączeniu z podmiotami sektora upstream Grupy LOTOS i PKN ORLEN, wpłyną na poszerzenie możliwości rozwoju działalności w koncernie multienergetycznym, a w efekcie na poprawę bezpieczeństwa energetycznego Polski.
Duże znaczenie mają kompetencje PGNiG w obszarze dystrybucji i magazynowania gazu. Grupa Kapitałowa PGNiG dysponuje największą w Europie, liczącą ponad 190 tys. kilometrów siecią dystrybucyjną. Jest też jedynym podmiotem posiadającym podziemną infrastrukturę magazynową dla gazu ziemnego. Takie unikalne zasoby nie tylko pozwalają rozwijać rynek gazu ziemnego w Polsce, ale umożliwią realizację projektów wodorowych i biometanowych koncernu multienergetycznego.
Ważnym wkładem PGNiG w rozwój i dywersyfikację działalności nowego podmiotu będzie silna pozycja spółki w produkcji energii elektrycznej i ciepła. PGNiG posiada duże doświadczenie w zakresie eksploatacji jednostek wytwórczych oraz dystrybucji ciepła systemowego. Zasila największą sieć ciepłowniczą w Unii Europejskiej (zlokalizowaną w Warszawie) i ma pozycję drugiego największego wytwórcy ciepła systemowego w Polsce. To doświadczenie będzie cenne dla wzmocnienia pozycji koncernu multienergetycznego w sektorze ciepłowniczym.
W dialogu z załogą
Priorytetem jest, aby w trakcie procesu połączenia pracownicy mieli stały dostęp do spójnej i rzetelnej informacji. Zarówno w PGNiG SA i w Grupie Kapitałowej PGNiG na bieżąco przekazywane są komunikaty o postępach prac w tworzeniu multikoncernu oraz organizowane są spotkania informacyjne, w których czynnie uczestniczy Zarząd Spółki. Każde działanie w kierunku budowy koncernu multienergetycznego jest i będzie przekazywane pracownikom w myśl zasady: „nic o Was bez Was”.
Jednocześnie strona społeczna – przedstawiciele związków zawodowych i rady pracowników – ma także wpływ na kształt negocjowanego trójstronnego porozumienia transferowego, dotyczącego gwarancji zatrudnienia oraz gwarancji niezmienności zatrudnienia. Rozmowy prowadzone między PGNiG SA, PKN ORLEN a stroną społeczną PGNiG SA są już na zaawansowanym etapie. O wynikach cyklicznych spotkań oraz negocjacji pracownicy również są i będą na bieżąco informowani.
Źródło: PGNiG/ISBnews

GRA CIENI – Operacja „Północny Korsarz” – Analiza Operacyjna

Rosja pali „legendę”, chroniąc okrętem podwodnym pusty tankowiec. To nie walka o ropę, ale o to, co (lub kto) jest na pokładzie MARINERY. USA mają okno dla SOF do 10 stycznia. Potem cel zniknie w rosyjskiej strefie A2/AD.
W artykule
Co to oznacza?
Fasada pościgu i anomalie operacyjne
Większość doniesień dotyczących pościgu za tankowcem Marinera, znanym wcześniej jako Bella 1, zatrzymuje się na powierzchni wydarzeń: mówi się o naruszaniu sankcji, flocie cieni oraz prawnym chaosie wywołanym nagłą zmianą bandery na rosyjską.
Z mojej perspektywy ta mechanika incydentu wydaje się prosta – statek opuścił Iran bez ładunku, przemierzył Atlantyk w kierunku Wenezueli, został namierzony przez Amerykanów jeszcze przed wejściem do portu, a długi pościg zakończył się przemalowaniem nazwy i formalnym wciągnięciem jednostki do rosyjskiego rejestru państwowego.
W chwili pisania tej analizy Marinera, już pod rosyjską banderą i w asyście okrętów WMF, przemieszcza się na północ przez korytarz atlantycki między Szkocją a Islandią. Ten obraz odpowiada na pytanie „co” się dzieje, ale milczy na temat tego, dlaczego zachowanie obu stron tak drastycznie odbiega od rutyny zarówno shadow fleet, jak i standardowego egzekwowania sankcji.
Kiedy procedura staje się sygnałem alarmowym
Gdyby Marinera była tylko kolejnym ogniwem łańcucha naftowego, wiele elementów tej układanki wyglądałoby inaczej.
Przede wszystkim transport ropy z Iranu do Wenezueli nie ma sensu ekonomicznego, gdyż oba kraje objęte są sankcjami i borykają się z problemem upłynnienia własnego surowca, a przerzucanie go przez ocean nie rozwiązuje żadnego z tych problemów.
Jeszcze istotniejsza jest jednak sekwencja zdarzeń. W standardowym modelu egzekwowania blokad służby obserwują, dokumentują i czekają, aż naruszenie stanie się faktem dokonanym – ładunek trafi do ładowni, a transakcja zostanie odnotowana.
W tym przypadku USA podjęły pościg przed załadunkiem, przed wejściem do portu i przed zaistnieniem przestępstwa w klasycznym rozumieniu. Amerykanie ruszyli w pościg za pustym kadłubem, który w teorii mógłby podjąć legalny fracht w dowolnym innym porcie.
Pusty kadłub nie jest przestępstwem, podobnie jak sam profil statku pasujący do floty cieni. Naruszeniem są ładunek i transakcja. Gdy aparat państwa o potencjale USA łamie tę rutynę i działa prewencyjnie, zanim elementy układanki zdążą się ułożyć, zazwyczaj oznacza to reakcję nie na handel, ale na misję, której za wszelką cenę nie można dopuścić do realizacji.
Utrata widoczności w zamian za przerwanie misji
W praktyce morskiej Stanów Zjednoczonych takie działania prewencyjne są wyjątkiem, wymagającym przedstawienia decydentom czegoś więcej niż tylko „złej reputacji” armatora.
Decyzja o pościgu za Marinerą, podjęta mimo braku ładunku, niesie za sobą konkretny koszt operacyjny. Wejście do gry „zbyt wczesne” oznacza bezpowrotną utratę potencjalnych danych wywiadowczych: trasy, portu docelowego, kontaktów na lądzie oraz całej sieci pośredników. Służby zazwyczaj chronią tę widoczność jak najdłużej, by budować na niej kolejne sprawy.
Jeżeli w Waszyngtonie zaakceptowano utratę tej potencjalnej wiedzy w zamian za przerwanie rejsu, to znak, że jego cel uznano za groźniejszy niż koszty polityczne i utrata informacji o siatce przemytniczej. Lub tą wiedze posiadły..
Asymetria kosztów i koniec gry w zaprzeczalność
Tutaj ujawnia się podwójna asymetria kosztów. Flota cieni działa na prostym rachunku, tj. kadłub jest jednorazowy, ładunek nie. Stare, niedoubezpieczone tankowce są wpisane w model biznesowy jako zasoby, które można poświęcić – jeśli jednostka wpada, po cichu znika z rejestru. Nie angażuje się MSZ, nie wysyła okrętów, nie robi się z tego sprawy państwowej.
Tymczasem USA akceptują ryzyko dyplomatyczne i napięcie z Rosją, by ścigać pusty VLCC, a Moskwa akceptuje przypisanie odpowiedzialności, wysyła eskortę z okrętem podwodnym włącznie i zamienia aktywo o profilu „deniable” w pełnoprawny statek państwowy. Żadne poważne państwo nie eskaluje sytuacji dla ochrony złomowego kadłuba. Taka wymiana ciosów jest racjonalna tylko wtedy, gdy stawką nie jest ropa, lecz wynik misji – coś lub ktoś na pokładzie, czego utrata byłaby strategicznie nieakceptowalna.
Najmocniejszym sygnałem, że nie mamy do czynienia z „kolejnym statkiem floty cieni”, jest decyzja Moskwy o porzuceniu logiki tej floty. Flota Cienie żyje z rozmycia odpowiedzialności: wygodne bandery, firmy-wydmuszki, brak bezpośredniego łącza statek–państwo. Z chwilą, gdy Bella 1 oficjalnie staje się Marinerą w rosyjskim rejestrze, a na jej burcie pojawia się rosyjska bandera, Kreml niszczy możliwość wiarygodnego zaprzeczania.
Statek przestaje być anonimowym ogniwem, staje się aktywem państwowym, a Rosja podnosi stawkę sporu z poziomu „egzekwowanie sankcji” na poziom „spór o suwerenność bandery”. Takich działań nie podejmuje się dla ropy. Robi się to, gdy przejęcie statku oznaczałoby nie tylko dochodzenie w sprawie ładunku, ale realne ryzyko zatrzymania ludzi, sprzętu lub zdolności, których państwo nie może stracić.
Flota cieni jako wektor sił specjalnych
Moja hipoteza, która spaja te anomalie, przesuwa punkt ciężkości z surowców na personel wysokiej wartości i zdolności ISR.
VLCC (tankowce) zapewnia dużą przestrzeń wewnętrzną, zasilanie i naturalne maskowanie dla modułowych pakietów rozpoznania, zestawów SIGINT/ELINT czy mobilnych węzłów dowodzenia – bez konieczności modyfikowania sylwetki statku.
Wykorzystanie Marinery jako platformy dla sił specjalnych (SSO) wpisuje się w obserwowany od lat schemat działań hybrydowych Federacji Rosyjskiej, który wcześniej analizowałem przy okazji operacji na Bałtyku i zagrożenia dla Gotlandii (operacja „Koń Morski”).
Wzorce z Bałtyku i Morza Czarnego pokazują, że Rosja traktuje cywilne jednostki jako podwójnego przeznaczenia: od maskowania kontenerów ze sprzętem rozpoznawczym, po wsparcie logistyczne dla grup dywersyjnych.
Jeśli Marinera miała dostarczyć do Wenezueli personel wysokiej wartości – na przykład doradców ds. walki elektronicznej, systemów OPL czy operatorów dronów – to incydent ten jest pierwszą próbą przeniesienia bałtyckiego modelu „floty cieni jako wektora SSO” na teatr atlantycki.
To tłumaczy determinację USA w dążeniu do przerwania misji za wszelką cenę – nie chodzi o ropę, lecz o zablokowanie instalacji rosyjskiego „ucha i oka” w pobliżu amerykańskiej strefy wpływów.
Marinera jako przynęta operacyjna
Analiza operacyjna wskazuje jednak na jeszcze jeden, szerszy wymiar roli Marinery, gdyż w innym moim scenariuszu operacyjnym może ona działać jako taktyczna przynęta (decoy), absorbująca uwagę i zasoby amerykańskiej blokady w kluczowym momencie.
Równolegle z pościgiem za Marinerą, z wenezuelskich portów wyszło co najmniej kilkanaście innych tankowców objętych sankcjami, przewożących miliony baryłek ropy. W tej masowej ucieczce Marinera – pusty statek, ale z największym rozgłosem medialnym, rosyjską eskortą i okrętem podwodnym – skupia na sobie nieproporcjonalnie dużą część zasobów USA: od samolotów P-8 Poseidon, przez okręty USCG, aż po aparat dyplomatyczny.
W tym czasie jednostki z realnym ładunkiem mają znacznie większą szansę na przełamanie blokady, wykorzystując efekt saturacji. To klasyczna gra na przeciążenie systemu: „hałaśliwy” cel wiąże siły, podczas gdy właściwy ładunek przemyka w cieniu. To znana mi dobrze rosyjska metoda operacyjna.
Okno decyzji – ucieczka pod parasol Floty Północnej
Decyzja o nagłej zmianie kursu na północ również odbiega od logiki handlowej. Zwrot w stronę Islandii i Grenlandii jest nielogiczny dla frachtowca, ale sensowny dla platformy operacyjnej, której celem staje się przerwanie misji i odzyskanie zasobów pod osłoną własnej floty.
Taki manewr wyprowadza statek w strefę, gdzie rosyjska marynarka ma przewagę, a warunki geograficzne utrudniają działania przeciwnika. W tym kontekście rozmieszczenie w Wielkiej Brytanii samolotów wsparcia sił specjalnych i sygnały o maszynach „lecących na północ” nabierają nowego znaczenia. Nie jest to już tylko demonstracja siły, lecz przygotowanie wariantu, w którym w krótkim oknie czasowym trzeba uniemożliwić dotarcie wrażliwych zasobów do rosyjskiej strefy obrony powietrznej.
Z operacyjnego punktu widzenia sytuacja wokół Marinery jest dynamiczna i ograniczona czasowo. Przy obecnej prędkości i kursie, statek dotrze do strefy pełnej osłony rosyjskiej Floty Północnej w rejonie Morza Norweskiego i Barentsa po 12–13 stycznia.
Wówczas znajdzie się w zasięgu gęstej rosyjskiej osłony antydostępowej (A2/AD), co uczyni jakikolwiek abordaż politycznie i militarnie niewykonalnym. Jeśli USA zdecydują się na operację kinetyczną, najbardziej prawdopodobne okno to 8–10 stycznia 2026 r.
Przemawiają za tym prognozy pogody wskazujące na krótkotrwałą poprawę warunków nad Atlantykiem, wciąż relatywnie duży dystans od rosyjskich baz oraz sygnały OSINT sugerujące gotowość sił specjalnych. Brak działania do 10 stycznia drastycznie obniża prawdopodobieństwo wariantu siłowego.
Po 13 stycznia pozostanie jedynie scenariusz pościgu do portu i działań w sferze prawno-sankcyjnej, co będzie równoznaczne z utratą dostępu do tego, co faktycznie znajduje się na pokładzie.
Wnioski Operacyjne
To gra o stawkę wyższą niż ropa
Opisanie sprawy Marinery wyłącznie jako epizodu wojny z flotą cieni dobrze tłumaczy mechanikę incydentu, ale nie wyjaśnia zachowania państw. Analiza wskazuje na skomplikowaną grę na trzech poziomach.
Po pierwsze, wczesna interwencja USA i rosyjska eskalacja sugerują, że stawką jest personel wysokiej wartości lub zdolności wywiadowcze, których utrata jest nieakceptowalna.
Po drugie, Marinera służy jako taktyczna przynęta, wiążąc amerykańskie zasoby i umożliwiając masową ucieczkę tankowców z realnym ładunkiem ropy. Po trzecie, incydent ten testuje granice determinacji USA oraz skuteczność rosyjskiej strategii „reflagowania i eskorty” jako nowej metody omijania blokad.
W tym ujęciu Marinera staje się nie symbolem walki z omijaniem sankcji, lecz testem tego, jak daleko państwa są gotowe się posunąć, gdy stawką nie jest surowiec, lecz ludzie i aktywa operacyjne w globalnej rozgrywce, które trzeba bezwzględnie chronić chronić lub wykorzystać politycznie.
Pozdrawiam i dziękuję.










