Enter your email address below and subscribe to our newsletter

Titan: Tragiczna implozja – nieświadomi zagrożenia w głębinach

Z przykrością informujemy, że w pobliżu części dziobowej wraku Titanica znaleziono fragmenty batyskafu. Po analizie nie pozostawiają one wątpliwości co do ich pochodzenia. Batyskaf Titan został rozerwany przez olbrzymią energię implozji spowodowanej ciśnieniem hydrostatycznym wywieranym przez słup wody o wysokości 3780 m. W przybliżeniu, ciśnienie to wynosi około 400 kg/cm2 – jest to jakby na jednogroszowej monecie postawić 3 wanny wypełnione wodą.

Jako osoba posiadająca bogate doświadczenie naukowe i zawodowe, były pracownik naukowo-dydaktyczny Akademii Morskiej oraz inżynier mechanik okrętów – na podstawie mojej wiedzy i doświadczenia, stwierdzam, że Titan posiadał dodatnią pływalność. Oznacza to, że bez balastu batyskaf samoczynnie wynurzał się na powierzchnię. Balastem była tu woda oraz zmienne masy pod dnem.

Ale to nie wszystko, gdyż do potwornego ciśnienia dochodzą także naprężenia wynikające z jego zmian. Te zmiany są przyczyną zjawisk, które w technice są znane jako naprężenia zmęczeniowe. Charakteryzują się one skrytością i podstępnością. Dlatego w inżynierii często jest tańsze zaprojektowanie z zapasem materiału, niż stosowanie drogich metod diagnostyczno-remontowych. W tych zjawiskach upatruję przyczyn zatonięcia batyskafu.

Głównym źródłem zmęczenia były rejsy do i z głębin, wzmacniane dodatkowo wibracyjnym działaniem silników montowanych niemal bezpośrednio na konstrukcji komory załogowej. Inny problem to niedoszacowanie marginesów bezpieczeństwa przy doborze grubości ścian materiałów. Jeszcze wczoraj dopuszczałem możliwość awarii systemu elektrycznego, gdyż wewnątrz batyskafu nie było żadnego mechanicznego manipulatora w postaci kierownicy zaworowej czy innych przełączników. Wszystko było sterowane elektronicznie, przy pomocy pada konsoli i ekranów dotykowych.

Czytaj więcej o tragedii na dnie oceanu. Wszyscy członkowie załogi batyskafu Titan nie żyją

Chociaż kontrola padem nie jest niczym niezwykłym, to oddanie sterowania wszystkich układów do systemu elektronicznego jest niewybaczalnym błędem. Przyglądając się jakości wykonania i łączenia przewodów, można było zauważyć, że wiele prac wykonano w sposób amatorski. Na morzu, oprócz stosowania materiałów wysokiej jakości, stosuje się zasady podwajania systemów, logikę obsługi i naprawy, które nie zakłócają działania głównych systemów. Pod tym kątem, ten batyskaf był również niedoszacowany, m.in. przez brak zapasowych silników.

Pozwólcie, że powrócę do zjawisk fizycznych, które są dobrze znane każdemu inżynierowi i stanowią fundament analiz w fazie projektowania i eksploatacji wszelkiego rodzaju urządzeń technicznych, zarówno w obszarze zjawisk elektrycznych, jak i stricte mechanicznych. Oprócz wspomnianych zjawisk zmęczeniowych, musimy omówić zjawisko ostatecznie destrukcyjne, czyli samą implozję. O ile zjawisko eksplozji jest powszechnie znane, o tyle implozja, będąca jego odwrotnością w rozumieniu kierunku reakcji sił, nie jest tak powszechna. Wspólną cechą obu jest dynamiczna reakcja na działanie różnicy ciśnień. Najczęściej jest to analizowane w kontekście zjawisk takich jak:

  • kawitacja, gdzie mikropęcherzyki pary implodując, oddziałują destrukcyjnie na strefy podciśnienia np. śrub napędowych i instalacji przepływowych,
  • instalacje zbiornikowe, gdzie nadmierne odpompowanie płynu (zarówno cieczy, jak i gazu – należy o tym pamiętać) powoduje zapadnięcie się zbiornika do środka,
  • bomby próżniowe, gdzie rozpylenie substancji palnej po zapłonie tworzy obszar krótkoterminowego podciśnienia, który potem uderza falą nadciśnieniową.

Przypadek batyskafu najbardziej oddaje problematykę zbiorników, gdzie wewnątrz na ściany przedziału pasażerskiego napiera 1 atmosfera (tę znamy z powierzchni), a zewnętrznie 400 atmosfer wynikających głównie z ciśnienia hydrostatycznego na głębokości 3780 m. Jest jasne, że batyskaf jest ekstremalnie ściśnięty.

Czytaj też o batyskafie Titan: Analiza ryzyka i możliwości ratunkowych według Roberta Dmochowskiego

Co więcej, nie ma szans na wcześniejsze ostrzeżenie, stopniowanie lub powstrzymanie tego zjawiska w batyskafie z jednym przedziałem i jednym płaszczem, bez systemów awaryjnych. Przy takiej konfiguracji różnicy ciśnień można spodziewać się następujących scenariuszy:

  • Przeciek, który z każdym cm3 napływającej wody zabiera cm3 przestrzeni przedziału i zmniejsza wyporność o 1g, co zmniejsza pływalność, a w konsekwencji zatapia nienaruszoną strukturę batyskafu,
  • Implozja – dynamiczne zjawisko, w wyniku którego deformacji i ostatecznie pęknięciu ulega struktura przedziału załogowego lub jego krytyczny fragment, doprowadzając do bezpośredniego kontaktu ośrodków woda/powietrze o skrajnie różnych ciśnieniach.

Powietrze, jako ośrodek ściśliwy, jest ściskane wraz z konstrukcją batyskafu, aż do momentu rozszczelnienia, które powoduje implozję i całkowitą destrukcję przedziału, włącznie z jego rozbiciem na kawałki. Szybkość tego zjawiska nie daje żadnej szansy na reakcję, ponieważ trwa znacznie krócej niż mrugnięcie okiem.

Co do poprawy bezpieczeństwa, to na początku organy powołane przez komisje morską ustalą przyczynę tej tragedii, wskazując obszary zaniedbań. Następnie międzynarodowe organizacje morskie wraz z towarzystwami klasyfikacyjnymi przedstawią wytyczne do zmian formalnych, które z kolei zostaną wprowadzone przez państwa członkowskie i przyjęte jako obowiązujące.

Autor: Robert Dmochowski

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

7 komentarzy

  1. Od długiego czasu nie czytałem tak dobrze i profesjonalnie i poprawnie napisanego artykułu. Znakomita większość publikacji pojawiających się dzisiaj w internecie to zlepek miernie zredagowanych informacji napisanych z błędami.
    Dziękuję autorowi za to opracowanie.

  2. Ja również pozostawiam komentarz w charakterze podziękowań dla autora za jakość artykułu. Takie opracowania nie płyną dzisiaj głównym nurtem. Pozdrawiam

  3. Artykuł, rzeczywiście na dobrym poziomie, swoją drogą dziwi fakt beztroski tych ludzi którzy wybrali się na spacer 4 km pod powierzchnią oceanu czymś tak prymitywnym,pamiętam swój kurs nurkowania,przygotowań się do tego możliwie najlepiej,miałem świadomość że morze nie jest środowiskiem naturalnym człowieka i o wypadek nietrudno,była z nami pani biznes womens, która wszystko umiała najlepiej,drugiego dnia dokupiła sobie nurkowanie i prawie zginęła bo zabrakło jej powietrza

  4. Nie wszystko dobrze zrozumiałam, ale bardzo dobrze się czytało i cenię profesjonalne, konkretne podejście, bez trzaskania bezsensownych fraz, jak na rozprawce w szkole, ewentualnie na każdym portalu ??.

  5. To jest właśnie profesjonalne opisanie tematu. Dlatego ja zawsze w przypadku takich katastrof lub awarii morskich zaglądam na branżowe portale bo takim jest portal morski i portal stoczniowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • EDINAF – kierunek w stronę cyfryzacji europejskich okrętów wojennych

    EDINAF – kierunek w stronę cyfryzacji europejskich okrętów wojennych

    27 listopada w Ferrolu zakończono obrady projektu EDINAF – jednej z kluczowych inicjatyw Europejskiego Funduszu Obronnego poświęconych stworzeniu wspólnej architektury cyfrowej dla przyszłych europejskich okrętów wojennych. 

    Architektura przeznaczona dla nowej generacji europejskich okrętów

    Opracowywana architektura została zdefiniowana jako fundament dla jednostek, które powstaną w kolejnych latach, ponieważ projekt nie zakłada dostosowywania istniejących okrętów do nowego standardu.

    Trzyletnie prace, prowadzone pod przewodnictwem Navantii, podsumowano w ośrodku COEX Digital Twin, który stanowi centrum kompetencyjne w dziedzinie bliźniaków cyfrowych. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele głównych firm europejskiego przemysłu obronnego, Komisji Europejskiej oraz delegacje siedmiu marynarek wojennych.

    EDINAF łączy 31 partnerów z ośmiu państw, koncentrując się na pełnej zgodności systemów, odporności cyfrowej oraz integracji z przyszłą „naval combat cloud”.

    Cyfrowa współpraca jednostki załogowej z bezzałogową

    Jednym z kluczowych elementów spotkania była demonstracja techniczna z wykorzystaniem bezzałogowego pojazdu nawodnego Poniente. Ćwiczenie polegało na przeprowadzeniu operacji opartej o pełną integrację danych sensorycznych, systemów walki i rozwiązań logistycznych, które były przetwarzane w czasie rzeczywistym na pokładzie oraz w bazie lądowej.

    Symulacja zakładała wykonanie inspekcji podejrzanej jednostki w estuarium Ferrol z użyciem Poniente. Równolegle system został poddany cyberatakowi, co pozwoliło ocenić odporność cyfrowej architektury na zakłócenia oraz zdolność do przywracania ciągłości działania po wystąpieniu krytycznych błędów.

    Celem scenariusza było sprawdzenie, w jaki sposób EDINAF wspiera proces podejmowania decyzji, ogranicza ryzyko oraz optymalizuje wykorzystanie dostępnych sił w warunkach asymetrycznego środowiska operacyjnego.

    Odporność cyfrowa – fundament przyszłej floty europejskiej

    EDINAF należy do najbardziej złożonych projektów finansowanych przez Europejski Fundusz Obronny. W przedsięwzięciu uczestniczy 31 podmiotów z ośmiu państw: Hiszpanii, Belgii, Francji, Niemiec, Włoch, Niderlandów, Szwecji oraz Norwegii. Całość realizowana jest pod patronatem siedmiu europejskich resortów obrony. Projekt opiera się na trzech głównych filarach:

    • zdefiniowanie referencyjnej architektury cyfrowej,
    • opracowanie platformy umożliwiającej wdrażanie systemów zgodnie z przyjętym modelem,
    • zapewnienie interoperacyjności pomiędzy marynarkami państw NATO.

    Szczególny nacisk położono na zdolność do bezproblemowej współpracy systemów pochodzących od różnych producentów, odporność cyfrową na zagrożenia coraz bardziej złożone oraz integrację z tzw. „naval combat cloud”, która ma stać się kluczowym elementem przyszłej obrony kolektywnej.

    Znaczenie EDINAF dla przyszłych europejskich okrętów wojennych

    Podczas obrad określono kolejne kroki, które doprowadzą do pełnego wdrożenia opracowanej architektury. Rozwiązania wypracowane w ramach projektu mają w przyszłości stanowić podstawę cyfrową dla fregat, korwet, okrętów podwodnych oraz jednostek pomocniczych budowanych na potrzeby europejskich flot.

    Jednolita platforma cyfrowa ma skrócić czas projektowania, zmniejszyć koszty i zwiększyć konkurencyjność europejskiego przemysłu, jednocześnie wzmacniając suwerenność technologiczną Europy w kluczowej domenie morskiej.

    Zgromadzenie zakończono prezentacją mapy drogowej określającej działania przewidziane na rok 2026.

    Źródło: Navantia