Ukraina walczy o kontrolę nad morzem u wybrzeży Odessy 

Ukraińskie Siły Zbrojne przeprowadziły serię uderzeń na Wyspę Węży która jest strategicznym punktem u południowego wybrzeża Ukrainy. Od pierwszych dni wojny znajduje się ona w rękach rosyjskich i ma zasadnicze znaczenie dla kontroli szlaków morskich prowadzących do i z Odessy. Port nad Morzem Czarnym jest kluczowy dla ukraińskiego sektora eksportu zboża.
Rosja ufortyfikowała Wyspę Węży, instalując na niej zaawansowane systemy obrony przeciwlotniczej i baterie rakiet przeciwokrętowych. Na zdjęciach satelitarne widać skutki ukraińskich ataków bombowych.
Siły ukraińskie uderzyły również na trzy platformy wiertnicze znajdujące się na zachód od Półwyspu Krymskiego, uzasadniając atak twierdzeniem, że siły rosyjskie zainstalowały na nich sprzęt do obserwacji i komunikacji.
Gubernator Siergiej Aksjonow, szef kontrolowanego przez Moskwę rządu Krymu, poinformował w mediach społecznościowych, że w wyniku ataku trzy osoby zostały ranne, a siedem zaginęło. Deputowany Dumy Państwowej Michaił Szeremet, rosyjski urzędnik pochodzący z Krymu, powiedział, że możliwe jest, iż w ataku użyto „zagranicznych rakiet dalekiego zasięgu”.
17 czerwca, Ukraina potwierdziła o zaatakowaniu i zatopieniu rosyjskiego holownika, który dostarczał zaopatrzenie wojskowe na Wyspę Węży. Wywiad brytyjski potwierdził atak, w którym użyto dwóch dostarczonych przez NATO pocisków przeciwokrętowych Harpoon. Był to pierwszy atak Ukrainy z użyciem pocisku Harpoon. Ukraińska marynarka poinformowała, że na pokładzie holownika znajdował się system rakietowy ziemia-powietrze „Tor”, co staje się ostatnio coraz powszechniejszą praktyką na rosyjskich okrętach Floty Czarnomorskiej.
Źródło: Reuters

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.











