Wodowanie ORP Henryk Zygalski. Najprostszy etap programu „Delfin” za nami

14 stycznia w Gdańsku zakończono kolejny, najbardziej widowiskowy, lecz zarazem najmniej skomplikowany etap programu Delfin. Do wody zeszedł kadłub drugiego polskiego okrętu rozpoznania radioelektronicznego SIGINT, budowanego dla Marynarki Wojennej RP przez koncern Saab Kockums. Jednostka nazwać się będzie ORP Henryk Zygalski.
W artykule
Wodowanie kadłuba w stoczni Remontowa Shipbuilding – kolejny etap programu Delfin
Wodowanie kadłuba, choć symbolicznie zamyka fazę prac stoczniowych, w realiach budowy okrętów wojennych pozostaje operacją rutynową. Dla stoczni dysponującej zapleczem technicznym i doświadczeniem w budowie jednostek specjalistycznych nie jest to moment przełomowy, lecz naturalne domknięcie etapu konstrukcyjnego. Prawdziwe wyzwania programu dopiero się rozpoczynają.
Przyszły ORP Henryk Zygalski jest drugim i zarazem ostatnim okrętem rozpoznania radioelektronicznego SIGINT realizowanym w ramach programu Delfin. Pierwsza jednostka, Jerzy Różycki, została zwodowana 1 lipca 2025 roku. Oba okręty przed przekazaniem Marynarce Wojennej RP przejdą proces wyposażania w systemy misji, integracji sensorów oraz prób portowych i morskich, które w praktyce przesądzają o ich realnej wartości operacyjnej.
Okręty rozpoznania radioelektronicznego
W ramach programu „Delfin” Saab powierzył budowę 2 kadłubów stoczni Remontowa Shipbuilding, natomiast polska spółka MMC uczestniczyła w pracach projektowych. Szwedzki koncern odpowiada za dostawę i integrację zaawansowanych systemów rozpoznania radioelektronicznego, które umożliwią prowadzenie nasłuchu i analizy sygnałów w całym morskim spektrum elektromagnetycznym. W realizację kontraktu zaangażowano również inne podmioty krajowego przemysłu obronnego.
Cieszymy się z pomyślnego wodowania drugiego polskiego okrętu SIGINT. Projekt ten wzmacnia współpracę szwedzkiego i polskiego przemysłu obronnego na rzecz bezpieczeństwa regionu Morza Bałtyckiego.
Mats Wicksell, szef obszaru biznesowego Saab Kockums
Zgodnie z aktualnym harmonogramem dostawy okrętów planowane są na lata 2027 i 2028. Ostateczna ocena programu Delfin będzie zależała nie od samego wodowania, lecz od jakości dalszych prac i zdolności okrętów po wejściu do służby. W tym sensie 14 stycznia w Gdańsku nie był finałem, lecz jedynie spokojnym zamknięciem najłatwiejszego z etapów całego przedsięwzięcia.
Maersk ostrożnie wraca na Morze Czerwone

Duński armator Maersk wykonał kolejny, ostrożny krok w stronę przywracania żeglugi przez Morze Czerwone. Kontenerowiec Maersk Denver, pływający pod banderą Stanów Zjednoczonych, w nocy z 11 na 12 stycznia wszedł na wody Morza Czerwonego kierując się tym samym w stronę Kanału Sueskiego.
W artykule
To dopiero druga jednostka Maerska od ponad dwóch lat, która zdecydowała się na tę trasę. Wcześniej, pod koniec grudnia, szlak ten pokonał Maersk Sebarok.
Przejście przez Morze Czerwone pod szczególnym nadzorem bezpieczeństwa
Kontenerowiec realizuje rejs 552W na klasycznej linii MECL, łączącej Indie i Bliski Wschód ze wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Po bezpiecznym przejściu cieśniny Bab al-Mandab między Półwyspem Arabskim a Afryką Maersk Denver znalazł się na Morzu Czerwonym w nocy z 11 na 12 stycznia, zmierzając w kierunku Kanału Sueskiego od strony południowej.
Armator podkreśla, że decyzja o rejsie została obwarowana dodatkowymi procedurami bezpieczeństwa.
Bezpieczeństwo załóg, statków i ładunków pozostaje naszym absolutnym priorytetem. Wdrożyliśmy szczególne środki ostrożności, a klienci z ładunkami na tej jednostce są na bieżąco informowani.
komunikat Maerska
Powrót warunkowy i cień kryzysu na kluczowym szlaku handlowym
Jednocześnie firma studzi oczekiwania dotyczące szybkiego i masowego powrotu na ten szlak. Maersk zastrzega, że będzie stopniowo przywracał żeglugę na Morzu Czerwonym i Kanale Sueskim do siatki połączeń Wschód–Zachód wyłącznie pod warunkiem utrzymania się stabilnego poziomu bezpieczeństwa. Na razie nie zapowiedziano zwiększenia liczby rejsów, a armator publikuje aktualne komunikaty w dedykowanym serwisie poświęconym sytuacji w tym regionie.
Kryzys na jednym z kluczowych szlaków żeglugowych świata wybuchł w 2023 roku, gdy jemeńscy bojownicy Huti rozpoczęli ataki na statki handlowe, deklarując je jako odpowiedź na wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. W efekcie najwięksi armatorzy przekierowali flotę na trasę wokół Afryki. Od tego czasu doszło do ponad 100 ataków na jednostki cywilne, w których zginęło ośmiu marynarzy.
Konsekwencje dla globalnego handlu były znaczące: czas transportu między Azją a Europą i Ameryką wydłużył się, a ruch przez Morze Czerwone spadł o około 60 proc. Przed kryzysem Kanał Sueski obsługiwał blisko 12 proc. światowej wymiany handlowej, będąc najszybszym morskim połączeniem między Zachodem a Wschodem.
Ostrożny optymizm i pierwsze sygnały powrotu dużych armatorów
Sytuacja zaczęła się stabilizować po wejściu w życie zawieszenia broni w Strefie Gazy w październiku 2025 roku. Od tamtej pory nie odnotowano nowych ataków na Morzu Czerwonym. Administracja Kanału Sueskiego intensywnie zabiega o odbudowę ruchu, a jej szef, admirał Ossama Rabiee, ocenia, że powrót do normalnego obłożenia może nastąpić w drugiej połowie tego roku.
Bardziej zdecydowane ruchy wykonała francuska grupa CMA CGM. Pod koniec grudnia przez Kanał Sueski przeszły dwa kontenerowce tego armatora, w tym 400-metrowy CMA CGM Jacques Saade który jest największą jednostką, jaka przepłynęła tę trasę od dwóch lat. Armator zapowiedział, że od stycznia jego statki mają regularnie wznawiać żeglugę przez Kanał Sueski.
Mariusz Dasiewicz









