Ćwiczenia „Strażnik Bałtyku-25”. Marynarka Wojenna – reakcja na zagrożenia

W obliczu rosnącego napięcia na Bałtyku, 3 lutego Marynarka Wojenna RP przeprowadziła ćwiczenia „Strażnik Bałtyku-25”. Ich celem było doskonalenie procedur reagowania na potencjalne zagrożenia. Szczególny nacisk położono na wykrywanie, identyfikację i kontrolę niezidentyfikowanych jednostek operujących w pobliżu polskich wód terytorialnych i infrastruktury krytycznej.
W artykule
Scenariusz ćwiczeń „Strażnik Bałtyku-25” – „statek widmo” na horyzoncie
Głównym założeniem ćwiczeń było przechwycenie i zabezpieczenie jednostki morskiej, która nie odpowiada na wezwania i podejrzanie zbliża się do polskich instalacji wydobywczych na Bałtyku. W tym przypadku chodziło o tzw. statek floty cieni – jednostkę, której transpondery systemu AIS są wyłączone, a załoga nie reaguje na próby nawiązania kontaktu.
Tego typu sytuacje stanowią realne zagrożenie, zwłaszcza w kontekście możliwych działań dywersyjnych, takich jak podkładanie ładunków wybuchowych czy niszczenie podmorskiej infrastruktury telekomunikacyjnej i energetycznej.
Dynamiczna reakcja polskich sił podczas ćwiczeń „Strażnik Bałtyku-25”
W odpowiedzi na zagrożenie do akcji wkroczyły jednostki Morskiego Oddziału Straży Granicznej, które jako pierwsze miały przeprowadzić inspekcję podejrzanego statku. W tym przypadku rolę „statku floty cieni” odegrała jednostka Zodiak II, należąca do Urzędu Morskiego w Gdyni. Ciekawostką jest, że jednostka została zbudowana w Stoczni Remontowej Shipbuilding, gdy jej prezesem był Marcin Ryngwelski, obecnie stojący na czele PGZ Stoczni Wojennej. Oddana do służby w 2021 roku, została uznana za najlepszą jednostkę tego typu na świecie według renomowanego czasopisma branżowego.

W momencie, gdy jednostki straży granicznej zbliżyły się do statku, z jego pokładu zrzucono niezidentyfikowany obiekt – mogący być zarówno dronem podwodnym, jak i ładunkiem wybuchowym. Sytuacja eskalowała, co wymusiło poderwanie do akcji samolotu patrolowego Bryza oraz fregaty rakietowej ORP Kościuszko.
Ćwiczenia te pokazały, jak skomplikowaną operacją jest przejęcie jednostki mogącej stwarzać zagrożenie. Samo dostanie się na pokład dużego statku, który nie współpracuje, może być niezwykle trudne i wiązać się z wysokim ryzykiem dla żołnierzy.
Skoordynowane działania na wielu poziomach
Operacja wymagała perfekcyjnej koordynacji sił marynarki wojennej, lotnictwa, wojsk specjalnych oraz straży granicznej. W ramach symulacji podjęto próbę zmuszenia jednostki do zatrzymania się poprzez demonstrację siły – w tym strzały ostrzegawcze przed dziób statku. Gdy to nie przyniosło efektu, abordaż przeprowadziła Formoza, wykorzystując swoje łodzie półsztywne. Następnie na pokład wszedł Boarding Team fregaty, który dokonał kontroli jednostki.

Podczas operacji wsparcie z powietrza zapewniały śmigłowce Black Hawk z JW GROM, jednak ich rolą było jedynie zabezpieczenie sytuacji z powietrza – nie przeprowadzano desantu. Na pokładzie śmigłowców znajdowali się snajperzy Formozy.
Marynarka Wojenna na straży bezpieczeństwa Bałtyku
Zagrożenia, na które odpowiadają ćwiczenia „Strażnik Bałtyku-25”, to nie fikcja, lecz realne wyzwania, z jakimi mierzą się państwa regionu. W ostatnich latach na Bałtyku dochodziło do incydentów, takich jak uszkodzenie gazociągu Nord Stream czy przecięcia podmorskich kabli energetycznych i telekomunikacyjnych, co pokazuje, jak wrażliwa jest infrastruktura krytyczna na tym akwenie.

Marynarka Wojenna RP, mimo ograniczonych zasobów i oczekiwania na nowe jednostki w ramach programów Miecznik i Orka, stale doskonali swoje zdolności operacyjne. W najbliższych latach flota ma zostać wzmocniona trzema fregatami Miecznik, co najmniej dwoma okrętami podwodnymi w ramach programu Orka, trzema niszczycielami min Kormoran II oraz okrętem ratowniczym w ramach programu Ratownik. Kluczowym wyzwaniem pozostaje skuteczna ochrona infrastruktury krytycznej – rurociągów, terminalu LNG i portów naftowych – w sytuacji, gdy przeciwnik stosuje nieregularne metody działania.
Ćwiczenia „Strażnik Bałtyku-25” dowodzą, że polskie siły morskie są gotowe na wyzwania przyszłości, choć jednocześnie podkreślają potrzebę dalszego wzmacniania potencjału MW RP. W obliczu dynamicznie zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa w regionie Bałtyku, tego typu manewry mają kluczowe znaczenie dla utrzymania stabilności i odstraszania potencjalnych przeciwników.
Autor: Mariusz Dasiewicz

ORLEN przejmuje udziały w złożu Afrodyta

ORLEN Upstream Norway przejął od Vår Energi 25 proc. udziałów w koncesji PL293 na Morzu Północnym. Koncesja obejmuje niekonwencjonalne złoże Afrodyta, które może zapewnić koncernowi prawie 2 mld m sześc. gazu ziemnego.
Wyniki prac na koncesji posłużą ORLEN do opracowania nowych metod wydobycia niekonwencjonalnych zasobów ropy i gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Złoża niekonwencjonalne charakteryzują się trudnymi warunkami geologicznymi np.: niską przepuszczalnością skały zbiornikowej w połączeniu z wysoką temperaturą i ciśnieniem, które powodują, że ich eksploatacja tradycyjnymi metodami nie daje satysfakcjonujących wyników produkcyjnych.
Niekonwencjonalne złoża gazu i ropy naftowej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym to ogromny, do tej pory niewykorzystany potencjał. Wierzymy, że łącząc nowoczesne techniki wydobywcze z już posiadanymi kompetencjami, jesteśmy w stanie, wspólnie z partnerami, sięgnąć po te zasoby i otworzyć nowy rozdział w historii norweskiego przemysłu wydobywczego. Złoże Afrodyta będzie dla nas poligonem doświadczalnym, na którym będziemy mogli zweryfikować nasze założenia i udoskonalić metody pracy, aby wykorzystać je do zagospodarowania innych zasobów niekonwencjonalnych.
Wiesław Prugar, Członek Zarządu ORLEN ds. Wydobycia
Złoże Afrodyta zostało odkryte w 2008 roku, ale ze względu na trudne warunki złożowe jego zagospodarowanie nie było do tej pory brane pod uwagę. Jednak ostatnio partnerzy koncesyjni zdecydowali, że na złożu zostanie wykonany odwiert rozpoznawczy, aby zbadać możliwość eksploatacji zasobów Afrodyty z wykorzystaniem technik stymulacji produkcji. Odwiert pozwoli również lepiej określić zasoby wydobywalne złoża.
Na podstawie już dostępnych danych, OUN szacuje je na ok. 7,5 mld m sześc. gazu, z czego ok. 1,9 mld m sześc. dla ORLEN. Jeżeli dojdzie do ich eksploatacji, będzie to możliwe z wykorzystaniem instalacji na złożu Kvitebjørn, w którym OUN jest również udziałowcem. Zapewni to spółce dodatkowe synergie kosztowe i operacyjne.
Przejęcie koncesji PL293 wymaga standardowych zgód norweskiej administracji. Po ich uzyskaniu ORLEN będzie dysponował 25 proc. udziałem w złożu Afrodyta. Partnerami spółki będą Equinor, który jest operatorem koncesji (70 proc. udziałów) i Wellesley Petroleum (5 proc.).
Partnerstwo na złożu Afrodyta to kolejna decyzja ORLEN o zwiększeniu swojego portfela zasobów niekonwencjonalnych w Norwegii. W styczniu 2026 r. w ramach rozstrzygnięcia rundy koncesyjnej APA 2025, ORLEN Upstream Norway otrzymał ofertę objęcia 20 proc. udziałów w niekonwencjonalnym złożu Victoria. To największe, do tej pory niezagospodarowane złoże gazu na Szelfie Norweskim, którego zasoby geologiczne szacowane są na 140 mld m sześc. Łączne zasoby odkrytych, ale wciąż nieeksploatowanych, niekonwencjonalnych złóż gazu w Norwegii szacowane są na ponad 800 mld m sześciennych.
Zaangażowanie ORLEN Upstream Norway w poszukiwanie i akwizycję nowych złóż jest spójne ze strategią ORLEN 2035, zgodnie z którą norweskie złoża mają do 2030 roku dostarczać nawet 12 mld m3 gazu ziemnego rocznie.










