Enter your email address below and subscribe to our newsletter

Czy Deutsche Marine otrzyma dodatkowe fregaty typu F126?

12 czerwca Komisja Budżetowa Bundestagu utorowała drogę do zatwierdzenia propozycji Ministerstwa Obrony dotyczącej zakupu dwóch dodatkowych fregat typu F126, zgodnie z kontraktem z 2020 roku. Wstępnie przeznaczono 25 mln EUR na uruchomienie opcji zakupu. Całkowity koszt budowy tych okrętów szacuje się na ponad 3 mld EUR.

Budowa kolejnych dwóch jednostek zostanie zrealizowana przez holenderską grupę stoczniową Damen Naval, która wygrała przetarg i podpisała umowę z Federalnym Urzędem ds. Sprzętu, Technologii Informacyjnych i Wsparcia Bundeswehry (BAAINBw). Koszt pierwszych czterech fregat F126 wyniesie około 4,6 mld EUR.

Fregaty F126 będą większe od jednostek typu F125 Baden-Württemberg, mających wyporność bez uzbrojenia 7200 ton. Przy całkowitej wyporności 10 550 ton, długość 166 metrów i szerokość 21,7 metra, załoga liczyć będzie do 198 marynarzy. Będą to największe wielozadaniowe okręty bojowe zbudowane w Niemczech po II wojnie światowej, zdolne do operacji globalnych, w tym w rejonach tropikalnych i okołobiegunowych. Fregaty typu F126, wcześniej znane jako „Mehrzweckkampfschiff 180” (Wielozadaniowy Okręt Bojowy 180), mają jako jedno z głównych zadań operacyjnych zwalczanie okrętów podwodnych (ZOP).

Budowa fregat odbywa się w Niemczech, w trzech stoczniach. Części rufowe powstaną w NVL Peene-Werft w Wolgaście, następnie zostaną przewiezione do Kilonii, gdzie German Naval Yards Kiel połączy je z częściami dziobowymi. Całe kadłuby z nadbudówkami zostaną przetransportowane drogą morską do hamburskiej stoczni Blohm+Voss, gdzie odbędzie się końcowe wyposażenie i próby stoczniowe.

3 czerwca, w stoczni NVL Group Peene-werft w Wolgaście miała miejsce uroczystość położenia stępki prototypowej fregaty Niedersachsen, w której uczestniczył federalny minister obrony Niemiec, Boris Pistorius. Proces palenia blach rozpoczął się 5 grudnia ubiegłego roku. Prototypowa jednostka ma być przekazana w 2028 roku.

Niemiecki parlament warunkowo zatwierdza zakup dwóch dodatkowych fregat F126

Komisja Budżetowa Bundestagu 12 czerwca utorowała zakup dwóch dodatkowych fregat F126, o czym niemiecka Deutsche Marine poinformowała na platformie X. Ta decyzja ma zwiększyć liczbę fregat tego typu do sześciu. Nieoficjalnie mówi się, że całkowity koszt budowy dodatkowych jednostek wyniesie około 2,8 mld EUR, z dodatkowymi 300 mln EUR na usługi i wyposażenie, co daje łączną kwotę 3,1 miliarda euro.

Niemiecka Deutsche Marine początkowo uzyskała zgodę na budowę czterech fregat F126 w ramach umowy podpisanej w czerwcu 2020 roku. Te jednostki mają zostać dostarczone dla niemieckiej floty między 2028 a 2031 rokiem. Umowa zawierała opcję na dwie dodatkowe jednostki, której termin upływa jutro (19 czerwca). Dwie dodatkowe fregaty mogą dołączyć do niemieckiej marynarki wojennej po 2031 roku, ale tylko wtedy, gdy Ministerstwo Obrony będzie w stanie spełnić dodatkowe wymagania kontraktowe nałożone przez komisję budżetową. Jeśli negocjacje nie zakończą się sukcesem, zgoda na zakup dwóch dodatkowych jednostek będzie nieważna.

Niemiecka marynarka wojenna wielokrotnie podkreślała zamiar zakupu dwóch dodatkowych fregat F126. Sześć jednostek tego typu jest również częścią struktury przyszłych sił morskich „Zielbild Marine 2035+” ujawnionej w marcu 2023 roku.

Warunki i wymogi

Komisja Budżetowa dodała zapisy do zgody, które mogą opóźnić szybki zakup. Ministerstwo Obrony zabiegało o dodatkowe 320 mln EUR na pokrycie zwiększonych kosztów pierwszych czterech jednostek, uzasadnionych przez Damen wzrostem kosztów spowodowanych inflacją.

Dodane zapisy wymagają od Ministerstwa Obrony wynegocjowania „uczciwej równowagi” w alokacji dodatkowego finansowania między Damen a niemieckimi stoczniami Blohm+Voss, GNYK i NVL.

Kwestie finansowania fregat typu 126

Krótki czas na podpisanie umowy to tylko jeden z problemów. Ministerstwo Obrony musi również określić, jak sfinansuje dodatkowy zakup w ramach swojego budżetu. Specjalny budżet w wysokości 100 miliardów EUR, zatwierdzony przez niemiecki rząd po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą w 2022 roku, jest już przeznaczony na istniejące zobowiązania. Środki na ten zakup będą musiały pochodzić z przyszłych budżetów rocznych, co dodatkowo utrudnia negocjacje rządowe.

Decyzja o zakupie dodatkowych fregat jest istotnym krokiem w kontekście niemieckiej polityki obronnej, która od lat pozostaje przedmiotem intensywnych debat. Chociaż wszystkie główne partie polityczne zgadzają się co do potrzeby zwiększenia finansowania obronności, rząd Scholza utrzymuje wydatki na stałym poziomie, z wyjątkiem jednorazowego funduszu „Sondervermögen”. Wydatki na nowe fregaty mogą wpływać na inne plany zakupowe Bundeswehry, zmuszając do ustalenia priorytetów w ramach dostępnych środków.

Takie działania pokazują, jak niemiecka marynarka wojenna stara się kontynuować rozszerzanie wpływów morskich swojego kraju na globalną skalę. Inwestowanie w nowoczesną flotę i odpowiednią infrastrukturę jest kluczowe dla zapewnienia ochrony zasobów i interesów Niemiec na morzach całego świata. To przykład konsekwentnej polityki obronnej, mającej na celu wzmocnienie pozycji kraju na arenie międzynarodowej.

Autor: Mariusz Dasiewicz

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • M/F Jan Heweliusz – noc, która zmieniła Bałtyk

    M/F Jan Heweliusz – noc, która zmieniła Bałtyk

    Katastrofa m/f Jan Heweliusz do dziś pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii polskiej żeglugi. Pierwsze doniesienia pojawiły się o świcie, gdy Bałtyk był już pod pełną władzą zimowego orkanu, a służby ratownicze walczyły o życie dziesiątek ludzi. Wspomnienia tamtych godzin pokazują skalę tragedii oraz bezradność wobec żywiołu, który zaskoczył nawet doświadczonych marynarzy.

    Katastrofa promu m/f Jan Heweliusz – noc, którą pamięta każdy człowiek morza

    Pamiętam tę noc bardzo dokładnie, byłem na wieczornym spacerze, księżyc był w trzeciej kwadrze i świecił połową swojej powierzchni. Był wieczorem silny wiatr odczuwalny w Szczecinie. Dla osób znających morskie realia jest wiadomym, że silny wiatr oddalonego o 60 km w głębi lądu miasta oznacza, iż na Bałtyku jest on znacznie znacznie silniejszy. 

    O poranku media całej Polski obiegła tragiczna informacja o trwającej akcji poszukiwawczo-ratowniczej rozbitków i przekazywano obrazy promu odwróconego niemal do góry stępką z widoczną częścią dziobową z gruszką i sterami strumieniowymi widocznymi ponad lustro wody wraz z informacją, iż statek już całkowicie zatoną. 

    Docierają dalsze dramatyczne informacje o potencjalnej ilości ofiar. To był czas wielkiego napięcia w oczekiwaniu na informacje dotyczące skuteczności prowadzenia akcji ratunkowej i ilości uratowanych.

    Mija kolejny dzień… otwieram skrzynkę na listy, a tam kartka przesłana do moich rodziców od oficera elektryka Grzegorza Sudwoja z widoczną pieczęcią statku nadania- m/f Jan Heweliusz.

    Pamiętam, jak poleciałem do rodziców by ją pokazać i jak przez następne dni biegałem po gazety czekając by zobaczyć Go na liście uratowanych. Był! 

    Z Grzegorzem parę lat wcześniej opłynęliśmy świat dokoła pod dowództwem mojego Ojca kpt. ż. w. inż. Lecha Dmochowskiego, stąd ta nasza zażyła relacja. Cały czas mając radość z odnalezienia Grzegorza mieliśmy świadomość jak ciężkie są to chwile dla rodzin i bliskich Osób czekających w nadziei na cud odnalezienia Swoich najbliższych na tej liście.

    Z perspektywy czasu, udziału mojego Ojca w pracach komisji na rzecz Izby Morskiej oraz danych zebranych z dostępnych źródeł opiszę przebieg rejsu wraz z komentarzami wynikającymi z moich i znanych w środowisku morskim opinii.

    Wyjście w morze m/f Jan Heweliusz i narastający sztorm

    Prom m/f Jan Heweliusz wychodzi w morze 13 stycznia 1993 o godzinie 2330 (stosuję morski zapis godzin), warunki meteorologiczne sztormowe wg. różnych przekazów od 6B prognozowaną na 10B WNW, wysokość fali 4-6m. Zwodniczość oceny warunków w obszarze osłoniętym falowo i wiatrowo jak wyjście ze Świnoujścia polega na tym, że linia brzegowa po wschodniej stronie Rugii ma kształt dobrze zabezpieczający przed falą i wiatrem wiejącym z kierunku panującego tej tragicznej nocy. Im dalej kursem zbliżonym do 5-10 st. prom wychodził w morze tym bardziej tracił oddziaływanie osłony wiatrowo-falowej brzegu biegnącego równolegle do lewej burty. Proszę mieć na uwadze iż kierunek wiatru WNW względem obranego kursu uderza w lewą burtę powodując zarówno tendencję stateczności jednostki do przechylania się na prawą burtę jak i spychając go z kursu na skutek zjawiska zwanego dryfem. 

    Wracając na mostek kapitański- władza kapitana statku nie ma znanego mi odpowiednika na lądzie, Jego uprawnienia są wyższe i skupione w jednym ciele decyzyjnym nawet od Prezydenta kraju.  Kapitan może przerwać rejs, zliczać głosy jako komisja wyborcza z urny statkowej i wydać rozkaz uwięzienia kogoś z obecnych na statku. Samo stanowi w obszarze ostatecznej decyzji dotyczącej żeglugi powierzonym Mu statkiem lub okrętem.  

    Polskie prognozy na najbliższe 12h były w 1993 r niezbyt dokładne i zapowiadały wiatr o charakterze wzrostowym z 6B do wiatru w sile 10B, natomiast niemieckie podawały wiatr o prędkości orkanu 10-12B spodziewanych na trasie rejsu. Zaznaczam, że 12B to koniec skali Beauforta [B] oznaczającej najsilniejszy możliwy do spotkania wiatr. Pomijam skalę 14 stopniową- bo nie przyjęła się w środowisku morskim.

    Wiatr o sile 12B wyrywa drzewa z korzeniami, zrywa dachy i wywraca samochody. Na morzu z kolei ma olbrzymi wpływ na bezpieczeństwo rejsu, morze staje się jedną wielką białą plamą piany morskiej, fale sięgają 12m (podłoga 4 kondygnacji budynku), powietrze jest wypełnione aerozolem wody morskiej potrafiącym utopić człowieka od samego nim oddychania, wiatr i fala silnie oddziałowujące na zachowanie się statku wymuszając duży wysiłek ze strony nawigatorów na mostku by utrzymać sztormowy kurs względem fali i wiatru, a od działu maszynowego by wszelkie systemy – począwszy od napędowego, poprzez sterowy, pozostałe i na oświetleniu kończąc- działały bez zarzutu pracując w warunkach silnego obciążenia , ształowany (mocowany) ładunek poddany jest silnym naprężeniem na skutek silnego bujania,  przemieszczanie się po pokładzie jest zabronione, w przypadku statków handlowych o niższej wolnej burcie (wysokość od lustra wody do szczytu wysokości burty) fale przelewają się po pokładzie…istne morskie piekło.

    Decyzja o kontynuowaniu rejsu kapitana w warunkach zimowego sztormu

    W tym kontekście argument o rozważeniu przerwania rejsu na wodach przybrzeżnych i powrotu do portu należy uznać za bardzo racjonalny, nawet przy tak silnym wietrze, pomimo stwierdzenia przedstawiciela armatora, iż „w 10B też pływały”. Wiedza kapitańska i Jego doświadczenie nie ogranicza się wyłącznie do zagadnień administracyjno-nawigacyjnych. Kapitan zna swoje statki pod względem ich kondycji technicznej i ładunkowej znacznie lepiej niż armator, dlatego intuicyjnie „czuje” jednostkę w zależności od panujących warunków. Tak mocny sztorm to już nie są okoliczności, które można bagatelizować. Z drugiej strony możliwe, że dowódca przechodził przez podobne sytuacje tym promem i miał przekonanie, że jednostka zachowa się prawidłowo. Można więc zakładać, że dysponował prognozami, które nie budziły w Nim nadmiernego niepokoju. Nawet jeśli wskazywały na wiatr słabszy od huraganowego, wiedział, że wchodzi w zimowy sztorm, ponieważ powyżej 8B warunki stają się już bardzo wymagające.

    Rozwinę dla Państwa pojęcie siły wiatru 10B. Statek jest poddany siłom wiatrowo-falowym. Mechanizm powstawania fal jest oparty o napędzanie ich siłą wiatru. Tak więc te zjawiska nasilają się równocześnie. Tak pomyśli każdy intuicyjnie. Natomiast tak nie jest na wodach przybrzeżnych o zmiennej głębokości morza. Gdy wiatr wychodzi nam zza brzegu – jak w tym przypadku zza półwyspu Rugia to choćby miał i 10B to przy samym brzegu Rugii fale będą jak na zmierzwionym jeziorze, natomiast im dalej w morze tym będą jak to mówimy „bardziej wstawać” napędzane tym sinym wiatrem, wypiętrzając się maksymalnie, gdy natrafią po drodze na wypłycenie w dnie.

    Usytuowanie Świnoujścia dla tego kierunku wiatrowego jest częściowo osłonięte, natomiast kontynuując rejs do Ystad po minięciu osłony półwyspu Rugia dostajemy znacznie wzmocnione warunki wiatrowo-falowe, gdy pozbawione tej osłony i pędzone od samej Danii. Podsumowując na wodach osłoniętych prognoza 10B jest zredukowana mocno o czynnik falowy, a na wodach otwartych fale są wybudowane do rozmiarów zgodnych z definicją 10B isą określane jako „stan morza”. Pojęcie „prędkość wiatru” i „stan morza” są osobno rozważanymi pojęciami.

    W kolejnej części przejdziemy do pierwszych godzin rejsu m/f Jan Heweliusz, gdy prom opuszczał osłonięte wody Świnoujścia i wychodził na otwarty Bałtyk. To moment, w którym zimowy sztorm zaczął decydować o wszystkim, a warunki pogodowe przestały pozostawiać jakąkolwiek przestrzeń na błąd.

    Autor: Robert Dmochowski