FSRU w Zatoce Gdańskiej – podpisano umowę z wykonawcą

GAZ-SYSTEM podpisał umowę z wykonawcą morskiej części inwestycji FSRU. W jej ramach powstaną nabrzeże postojowo-cumownicze oraz gazociąg podmorski, który połączy przyszłą jednostkę regazyfikacyjną z krajowym systemem przesyłowym. Inwestycja ta stanowi strategiczny krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz wzmocnienia niezależności dostaw gazu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Umowa podpisana – morska część FSRU z wykonawcą

2 kwietnia br. GAZ-SYSTEM podpisał umowę z konsorcjum złożonym z trzech podmiotów: tureckich firm GAP İnşaat Yatırım ve Dış Ticaret A.Ş. (lider) oraz Unitek İnşaat Sanayi ve Ticaret A.Ş., a także spółki Fabe Polska Sp. z o.o. Przedmiotem umowy jest kompleksowa realizacja budowy morskiej części Programu FSRU, w tym wykonanie nabrzeża postojowo-cumowniczego oraz gazociągu podmorskiego, który połączy przyszłą jednostkę regazyfikacyjną z krajowym systemem przesyłowym.

Konsorcjum odpowiadać będzie za przygotowanie projektu wykonawczego, dostawę maszyn i urządzeń oraz realizację prac budowlano-montażowych. Umowa została zawarta w formule EPC (Engineering, Procurement, Construction), co pozwoli na pełną koordynację inwestycji od projektu po uruchomienie.

Znaczenie Terminalu FSRU dla bezpieczeństwa energetycznego

Budowa terminala zakłada powstanie nabrzeża, przy którym na stałe zacumowana zostanie jednostka regazyfikująca FSRU (Floating Storage Regasification Unit), przystosowana do odbioru i regazyfikacji LNG dostarczanego przez metanowce. Kluczowym elementem infrastruktury będzie również gazociąg podmorski, umożliwiający przesył gazu do lądowej części systemu GAZ-SYSTEM.

Jak informuje inwestor, pierwsze prace pogłębiarskie rozpoczną się w drugiej połowie 2025 roku, a uruchomienie terminala planowane jest na pierwszy kwartał 2028 roku.

Program FSRU wszedł w fazę realizacyjną we wszystkich trzech kluczowych obszarach: morskim, lądowym oraz pozyskania jednostki regazyfikacyjnej. Terminal o przepustowości 6,1 miliarda metrów sześciennych rocznie pokryje około 30 procent obecnego zapotrzebowania Polski na gaz ziemny, znacząco wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju i regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Sławomir Hinc, prezes zarządu GAZ-SYSTEM

Infrastruktura terminala zostanie zlokalizowana około 3 km od brzegu, w południowej części Zatoki Gdańskiej, w pobliżu terminala kontenerowego Baltic Hub i toru podejściowego do portu Gdańsk.

Harmonogram realizacji i pozostałe komponenty programu

W równoległym trybie prowadzona jest budowa gazociągów lądowych – na odcinkach Kolnik – Gdańsk, Gardeja – Kolnik i Gustorzyn – Gardeja. Jednocześnie w południowokoreańskiej stoczni HD Hyundai Heavy Industries w Ulsan trwa budowa jednostki FSRU, która po zakończeniu prac zostanie przeholowana do Gdańska.

Program FSRU obejmuje również rozbudowę krajowej sieci przesyłowej o około 250 km nowych gazociągów oraz przygotowanie infrastruktury towarzyszącej.

Wsparcie z funduszy Unii Europejskiej

Inwestycja uzyskała dofinansowanie z programu „Łącząc Europę” (CEF – Connecting Europe Facility) w wysokości 19,6 mln euro na realizację dokumentacji przedinwestycyjnej. W 2023 roku Komisja Europejska uwzględniła także gazociągi lądowe w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), w rozdziale REPowerEU.

Autor: Mariusz Dasiewicz/GAZ-SYSTEM

https://portalstoczniowy.pl/category/energetyka-offshore/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

    Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

    Co właściwie miał na myśli Donald Trump, gdy podczas Światowe Forum Ekonomiczne w Davos stwierdził, że Stany Zjednoczone „oddały Grenlandię Danii”? I dlaczego ta teza brzmi efektownie, ale nie wytrzymuje konfrontacji z faktami?

    Wystąpienie Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego znów pokazało, jak swobodnie prezydent USA podchodzi do historii – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi Arktyka. Po II wojnie światowej USA miały rzekomo „oddać Grenlandię” i – jak ocenił Trump – był to ruch „głupi”.

    Tyle, że jest jeden zasadniczy problem: Grenlandia nigdy nie należała do Stanów Zjednoczonych.

    II wojna światowa i Grenlandia: obecność USA bez prawa własności

    Czy amerykańskie wojska były na Grenlandii? Tak.
    Czy oznacza to, że wyspa była amerykańska? Nie.

    Podczas II wojny światowej Grenlandia znalazła się pod tymczasową okupacją wojskową USA, za cichym przyzwoleniem Danii. Cel był prosty i czysto wojskowy: uniemożliwić Niemcom przejęcie kontroli nad wyspą. Gdy wojna się skończyła, Amerykanie zakończyli obecność. Niczego nie „oddawali”, bo nie mieli czego oddawać.

    W Davos Trump kilkukrotnie mylił Grenlandię z Islandią, sugerując nawet, że sprawa „Islandii” miała wpływ na wahania amerykańskiej giełdy. Retorycznie to zabieg dobrze znany: uproszczenie i emocjonalny skrót zamiast precyzji. Politycznie jednak padły słowa znacznie poważniejsze – ponowione zostały żądania przejęcia wyspy, uzasadniane „potrzebami bezpieczeństwa”.

    Grenlandia pod zwierzchnictwem Danii. Fakty, które zamykają spór

    Jak wygląda to naprawdę z punktu widzenia historii i prawa?

    Grenlandia pozostaje pod zwierzchnictwem Danii od XVIII wieku. Jej status ewoluował: od kolonii, przez stopniowe włączanie do struktur państwa, aż po szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii. Kluczowe były lata 1979 i 2009, gdy rozszerzono zakres samorządności wyspy. Sprawy polityki zagranicznej i obronnej pozostały jednak w gestii Kopenhagi.

    I tu pojawia się wątek, o którym mówi się rzadziej.
    Nie chodzi już wyłącznie o Grenlandię jako terytorium. Chodzi o język, jakim Trump opisuje Arktykę.

    W tej narracji Arktyka przestaje być przestrzenią umów i partnerstwa. Zaczyna być postrzegana jako zasób strategiczny. Historia, traktaty i status prawny schodzą na dalszy plan. Liczy się położenie, infrastruktura i potencjał wojskowy. To nie zapowiedź realnej aneksji, lecz sygnał, jak Waszyngton – przynajmniej w trumpowskiej wersji – widzi dziś północ: jako strefę rywalizacji, nie współzarządzania.

    W tym sensie Grenlandia staje się nie podmiotem prawa międzynarodowego, lecz elementem strategicznej mapy.

    USA już są na Grenlandii. Reszta to opowieść

    Czy to znaczy, że Stany Zjednoczone nie mają tam żadnej pozycji? Wręcz przeciwnie.

    USA są na Grenlandii obecne do dziś. Umowa obronna z 1951 roku, nadal obowiązująca, sankcjonuje amerykańskie bazy, systemy radarowe i obecność wojskową. Jest ona znacznie mniejsza niż w czasie zimnej wojny, ale wciąż realna. W 1946 roku Waszyngton próbował nawet kupić Grenlandię za 100 mln dolarów. Dania ofertę odrzuciła.

    Dlatego mówiąc o „oddaniu Grenlandii”, Trump nie opisuje faktów. Buduje polityczną opowieść o utraconej kontroli. Atrakcyjną medialnie, lecz sprzeczną zarówno z historią, jak i z prawem międzynarodowym.

    Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone budowały swój wizerunek jako strażnik pokoju na świcie. W tym kontekście pytanie o Grenlandię brzmi inaczej: czy mamy do czynienia jedynie z retoryką, czy z pierwszą sugestią odebrania terytorium jednemu z sojuszników?