Do Sztokholmu zawinęło 40 okrętów NATO

Przed rozpoczynającą się w niedzielę 51. edycją ćwiczenia Baltops 22, do Sztokholmu zawinęło 40 okrętów NATO, w tym mierzący 260 metrów amerykański desantowiec USS Kearsarge. Od soboty szwedzka marynarka wojenna świętuje swoje 500-lecie.
W artykule
Sojusznicy NATO wspierają Szwecję i Finlandię wobec zagrożeń ze Wschodu
Według ministra obrony Szwecji Petera Hultqvista obecność na jubileuszu tak silnej reprezentacji zaprzyjaźnionych armii jest „wyraźnym sygnałem wsparcia dla członkostwa Szwecji i Finlandii w NATO”.
Przebywający w Sztokholmie dowódca VI Floty USA wiceadmirał Eugene H. Black przyznał w sobotę na konferencji prasowej, że udział wojsk amerykańskich we wspólnym ćwiczeniu Baltops 22 na Morzu Bałtyckim jest również formą ochrony Szwecji i Finlandii przed groźbami ze strony Rosji.
Black określił szwedzką marynarkę wojenną jako „jedną z najlepszych na świecie”, która specjalizuje się m.in. w działaniach okrętów podwodnych na trudnych wodach. U wybrzeży Szwecji znajduje się 200 tys. skalistych wysp.
Baltops 22: odpowiedź wolnego świata na agresję Rosji
Marynarka wojenna USA ma raczej doświadczenie w operacjach na otwartym morzu. Dzięki wejściu Szwecji do NATO nasza współpraca osiągnie jeszcze wyższy poziom.
wiceadmirał Eugene H. Black, dowódca VI Floty USA
Dowódca szwedzkiej marynarki wojennej kontradmirał Ewa Skoog Haslum podkreśliła, że Szwecja już od lat 90. uczestniczy w manewrach Baltops, ale w tym roku ćwiczenia są szczególnie ważne z uwagi na okoliczności zewnętrzne. Dla Szwecji to także okazja dostosowania się do standardów NATO – podkreśliła Skoog Haslum.
Mamy inny obraz sytuacji w związku z inwazją Rosji na Ukrainę. Manewry będą bardziej zaawansowane.
Michaela Claessona, generał szwedzkich sił zbrojnych
14-dniowe ćwiczenie Baltops 2022 odbędzie się w dniach 5-16 czerwca na środkowym i południowym Bałtyku, na poligonach w Polsce, Niemczech oraz krajach bałtyckich. Weźmie w nich udział ponad 45 okrętów, 75 samolotów oraz około 7 tys. żołnierzy z 16 państw oraz NATO.
Od soboty w Sztokholmie marynarka wojenna Szwecji świętuje 500-lecie swojego istnienia. Przy muzeum galeonu Waza dla publiczności przygotowano festyn. W tym roku z powodu „wyzwań dotyczących bezpieczeństwa” nie ma jednak możliwości zwiedzania okrętów państw NATO, zakazane jest także robienie zdjęć dronami.

Amerykański okręt desantowy USS Kearsarge zwiedziła w sobotę premier Szwecji Magdalena Andersson.
Za początek szwedzkiej floty uważa się zakup przez króla Gustawa I Wazę 10 okrętów z Lubeki, które zostały dostarczone do Szwecji 7 czerwca 1522 roku.
Źródło: PAP

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.
Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności na morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów technicznych, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.










