HD Hyundai Heavy Industries w programie Orka

Niedawno Agencja Uzbrojenia zakończyła cykl wstępnych konsultacji rynkowych, dotyczących możliwości pozyskania okrętu podwodnego nowego typu pod kryptonimem Orka. W ich ramach zainteresowane firmy zaprezentowały swoje możliwości. Koncern HD Hyundai Heavy Industries (HHI) z Republiki Korei ma w swojej ofercie kilka typów okrętów podwodnych różnej wyporności i towarzyszącą propozycję kooperacji przemysłowej.

HD Hyundai Heavy Industries – program Orka

Od 1985 roku grupa Hyundai Heavy Industries zajmuje czołowe miejsce wśród producentów statków pod względem liczby jednostek budowanych rocznie i od tego czasu utrzymuje pozycję w czołówce globalnego rynku stoczniowego. W tym okresie firma dostarczyła rodzimej flocie, jak też odbiorcom zagranicznym, łącznie przeszło 63 okręty wojenne, w tym niszczyciele rakietowe z systemem Aegis, fregaty nowej generacji, korwety, a także okręty podwodne kilku typów. Co ważniejsze, w modelu współpracy HHI dostawa jednostki pływającej nie kończy kooperacji z odbiorcą.

Typy oferowanych okrętów podwodnych przez Hyundai Heavy Industries

HD Hyundai Heavy Industries (HHI) jest jednym z największych, należących do wąskiego grona w skali globalnej, producentów konwencjonalnych okrętów podwodnych z napędem niezależnym od dostępu powietrza atmosferycznego AIP (Air Independence Propulsion). W 2007 roku firma przekazała flocie południowokoreańskiej pierwszą jednostkę z AIP – ROKS Son Won-il. Powstała ona na licencji niemieckiej (typ 214) i dzięki ówczesnemu wsparciu zagranicznemu, obecnie HHI jest zdolna do samodzielnego projektowania i produkowania okrętów podwodnych wyposażonych w system AIP. Prawie dwie dekady doświadczeń w budowie jednostek podwodnych z AIP sprawiają, że firma HHI jest gotowa również do transferu tej wiedzy do innych państw oraz rozległej współpracy przemysłowej. Dlatego w programie Orka HHI może zaoferować nie jeden projekt okrętu podwodnego, lecz dwa. 

Na razie nie są znane szczegółowe wymagania wobec Orki, ale bazując na kwestiach poruszanych w ramach wstępnych konsultacji rynkowych HHI może zaoferować jednostki typów KSS-III PL (bazujący na KSS-III Batch 1) i HDS-2300. 

Okręty podwodne typu KSS-III Hyundai Heavy Industries – Batch 1 i Batch 2

Zupełnie niedawno, 4 kwietnia bieżącego roku, Marynarka Wojenna Republiki Korei przyjęła do służby okręt podwodny ROKS Shin Chae-ho, zbudowany przez HHI w stoczni w Ulsan. To ostatnia z trzech jednostek typu KSS-III Batch 1. Obecnie południowokoreańska flota będzie otrzymywała kolejną wersję KSS-III Batch 2. Dlaczego zatem HHI oferuje Marynarce Wojennej RP wariant pierwszy?

KSS-III Batch 2 będzie dużym okrętem o wyporności około 3600 ton i długości 89 m. Otrzyma on między innymi dziesięć pionowych wyrzutni pocisków balistycznych z głowicami konwencjonalnymi SLBM (Submarine Launched Ballistic Missiles). Jednostka tej wielkości może mieć pewne ograniczenia w operowaniu na wodach płytkich. Natomiast bazowy model Batch 1 jest mniejszy i wypiera około 3300 ton oraz mierzy 83 m. Kwestię tę wyjaśnia DK Kim – dyrektor programu Orka w HHI „podkreślić należy, że okręt podwodny typu KSS-III to sprawdzona i doskonała jednostka, która służy obecnie jako główna siła Marynarki Wojennej Republiki Korei.

Jednakże mając na uwadze wyjątkowe środowisko Morza Bałtyckiego, koniecznym może być wprowadzenie pewnych korekt w zakresie wielkości KSS-III. Jest to szczególnie istotne w przypadku Batch II, który wypiera ponad 3600 ton, co może uwypuklić te wady. Ponadto, w związku z tym, że jak dotąd we wstępnych konsultacjach rynkowych nie były wymagane wyrzutnie pionowego startu (VLS), wydaje się, że nie ma powodu, aby podkreślać znaczenie Batch-II. Zamiast tego wersja bez VLS, ale z dużą wypornością i wyposażeniem, takim jak np. dodatkowa komora na potrzeby zaokrętowania bezzałogowych pojazdów podwodnych czy dodatkowego wyposażenia sił specjalnych, których wymaga Marynarka Wojenna RP, sprawia, że zalety KSS-III PL są bardziej widoczne”.

Przy tym okręt typu KSS-III Batch 1 jest wciąż bardzo silnie uzbrojoną jednostką, dysponującą sześcioma wyrzutniami torped, z których można wystrzeliwać torpedy ciężkie, kierowane pociski przeciwokrętowe, pociski manewrujące i stawiać miny. Zapas uzbrojenia wynosi 14 sztuk. KSS-III PL mógłby więc stanowić kompromis między okrętem przeznaczonym na Bałtyk a jednostką mogącą operować na wodach błękitnych. „Dodam również, że nasza opcja będzie zmodernizowaną wersją w stosunku do pierwotnej, choćby pod względem zastosowania znacznie wydajniejszych baterii litowo-jonowych, czy zaimplementowania innych innowacyjnych, dostępnych i sprawdzonych rozwiązań technicznych” – wyjaśnia DK Kim.

Optymalny dla Marynarki Wojennej – okręt podwodny typu HDS-2300

Potencjalnie jeszcze ciekawszą ofertą, nie tylko od strony technicznej, ale też współpracy przemysłowej, jest okręt podwodny nowego typu HDS-2300. Producent nie zdradza wielu szczegółów technicznych jednostki. Wiadomo natomiast, że ma to być jednostka o wyporności około 2300 ton na powierzchni, 2550 ton w zanurzeniu i długości 73 m. Wysokość boczna ma wynieść 14,4 m, zaś szerokość około 8 m. Okręt będzie mógł zanurzać się na głębokość znacznie poniżej 250 m. Prędkość nawodna wyniesie ponad 10 węzłów, pod wodą przeszło 20 węzłów, zaś zasięg i autonomiczność – odpowiednio – ponad 10 000 mil morskich przy 6 węzłach i 50 dni. Kadłub mocny będzie miał stopniowaną średnicę – 6,6 i 7,6 m, a jednostka otrzyma rufowe stery zanurzania w układzie litery X, co jest uważana za optymalne rozwiązanie, szczególnie na wodach płytkich i o mniejszym zasoleniu. 

Napęd stanowić ma silnik elektryczny, zasilany z baterii litowo-jonowych oraz systemu AIP (Air Independent Propulsion, system napędowy działający bez dostępu powietrza atmosferycznego), wykorzystującego elektrochemiczne ogniwa paliwowe. HHI i na tym polu wprowadziło innowacje, dotyczące składowania reagentów systemu. Jako producent sześciu z dziewięciu okrętów podwodnych typu 214 dla Marynarki Wojennej Republiki Korei i wykonawca remontów głównych tych jednostek, koncern zdobył wiedzę pozwalającą opracować technologię magazynowania wodoru i tlenu. Wodór jest bardzo ważnym czynnikiem w AIP, a stworzenie systemu do jego przechowywania na okręcie i dostarczania do systemu jest elementem niezbędnym do bezpiecznej pracy AIP. Chociaż rozwiązania ogniw elektrochemicznych na okrętach podwodnych nie różnią się znacznie w zależności od producenta, instalacje wodorowo-tlenowe w każdej stoczni będą odmienne. HHI opracował własny system w tym zakresie.

Zdaniem DK Kima „konfiguracja uzbrojenia HDS-2300 wpisuje się w oczekiwania strony polskiej wskazane w czasie wstępnych konsultacji rynkowych”. HHI zdradza, że HDS-2300 ma być uzbrojony w sześć wyrzutni uzbrojenia kalibru 533 mm do torped ciężkich i pocisków rakietowych, których łącznie zabierze 20 (sześć w wyrzutniach, reszta na stelażach systemu WHS (Weapon Handling System). WHS jest opracowywany wspólnie z firmą Babcock International Group (już obecną na polskim rynku za sprawą programu fregatowego Miecznik). HDS-2300 charakteryzuje się innym układem niż istniejący system, wykorzystywany między innymi na KSS-III. HHI dostosował linie składowania i przeładowania amunicji, znacznie skracając czas potrzebny na ponowne załadowanie wyrzutni uzbrojenia. Ta niewielka zmiana została oceniona jako zapewniająca znaczną przewagę nad konkurencją.

Innowacyjny ma też być sposób pozyskania okrętów podwodnych. HHI proponuje wspólną pracę badawczo-rozwojową nad HDS-2300 i dostosowanie go do wymagań strony polskiej. W ramach tego rozwiązania Polska pozyskałaby prawa własności intelektualnej nie tyko w zakresie MRO (maintenance, repair and operations, serwisowanie, naprawa i eksploatacja, o czym dalej), ale również w zakresie możliwości współpracy przy budowie okrętów podwodnych w krajowej stoczni, co w przyszłości umożliwiłoby Warszawie je eksportować. W przypadku programu Orka kwestia czasu ma niebagatelne znaczenie, więc pojawia się pytanie o termin dostawy pierwszego okrętu.

Koreańczycy deklarują, że może to nastąpić w 72 do 80 miesięcy od zawarcia umowy (zależnie od polskich wymagań w zakresie wyposażenia). Okres ten obejmuje czas niezbędny do: zaprojektowania, wybudowania i doposażenia infrastruktury; przeprowadzenia szkoleń personelu technicznego; transferu niezbędnej technologii, jak również budowy okrętu, wyszkolenia załogi oraz przeprowadzenia odbiorów technicznych, w tym wszystkich testów i prób portowych i morskich. Dla porównania okres dostawy większego KSS-III wynosi ok. 100 miesięcy, co by oznaczało, że Polska może otrzymać kilkanaście miesięcy wcześniej okręt HDS-2300 w ramach pracy badawczo-rozwojowej w porównaniu do terminu dostawy istniejącego i sprawdzonego rozwiązania. Ma to być możliwe dzięki temu, że prace nad HDS-2300 trwają już od minionego roku, a za około dwa miesiące będzie ukończony projekt wstępny jednostki. 

Nie mniej istotnym czynnikiem przemawiającym za HDS-2300 jest strona finansowa. Za cenę jednego dużego KSS-III PL Polska może pozyskać dwa HDS-2300 średniej wyporności. Jeśli chodzi o koszty utrzymania to szacuje się je jako czterokrotność ceny pozyskania okrętu, więc i na tym polu znacznie ekonomiczniejszym rozwiązaniem jest okręt HDS-2300. Jest to kwestia kluczowa, bowiem roczne utrzymanie okrętu podwodnego obliczane jest na ok. 14% kosztów zakupu. Należy więc wybrać nie tylko najlepszy okręt, ale wraz z nim optymalną ofertą przemysłową.

Współpraca przemysłowa HHI z Polską

HHi oferuje długoterminową współpracę pomiędzy koreańskimi i polskimi podmiotami przemysłowymi, włączenie polskich poddostawców do łańcucha dostaw i przekazanie najszerszego transferu technologii i know-how w zakresie budowy i utrzymania okrętów podwodnych. W przypadku HDS-2300 moglibyśmy też przejąć prawa intelektualne do projektu i skorzystać z transferu technologii do samodzielnej budowy, a potem serwisu, z uwagi na fakt, że 100% praw własności w zakresie konstrukcji należy do HHI. Dla porównania, prawa własności do projektu KSS-III należą do rządu południowokoreańskiego, więc należy liczyć się z pewnymi ograniczeniami w tym zakresie. 

W ciągu kilku ostatnich miesięcy przedstawiciele HHI odbyli szereg spotkań i rozmów ze swoimi odpowiednikami z polskiego przemysłu, odwiedzili stocznie w Gdyni i Gdańsku w celu zapoznania się z ich potencjałem i możliwościami. „Po dokonaniu dogłębnych analiz mogę stwierdzić, że tak, jest możliwy montaż już pierwszego okrętu w polskiej stoczni. Co prawda, wymagać to będzie utworzenia niezbędnej infrastruktury dla okrętów podwodnych, która obecnie praktycznie nie istnieje. Jednakże przy naszym pełnym wsparciu, jako partnera strategicznego, a podkreślę, że mamy na tym polu również duże doświadczenia i sukcesy, które związane są z transferem technologii i know-how oraz wsparciem przy budowie stoczni, myślę tu o zrealizowanym przez nas projekcie w Arabii Saudyjskiej, czy w Wietnamie, oraz przy pełnej współpracy i zaangażowaniu polskiej stoczni możemy to osiągnąć” – powiedział DK Kim. 

Potencjalne korzyści dla Polski

Koreańczycy deklarują, że mogą współpracować zarówno z firmami państwowymi, np. PGZ Stocznią Wojenną, z którą już zawarli porozumienie MoU, jak też prywatnymi, wskazując na Remontową Shipbuilding. 

HHI na polu transferu technologii produkcji i MRO ma doświadczenia, które mogą zaowocować w Polsce. Przykładem jest współpraca z Republiką Filipin. W 2016 roku Manila zmówiła w HHI dwie fregat wielozadaniowe typu HDF-2600. W ślad za tym, w 2021 roku zawarto kontrakt na parę fregat HDC-3100, zaś rok później Filipiny kupiły sześć morskich okrętów patrolowych typu HDP-2200. Umowy te wykraczają poza proste projekty akwizycyjne i stanowią przykład aktywnego transferu technologii. Po pierwsze, HHI otworzyło biuro MRO w Manili, którego celem było wdrożenie systemu funkcjonalnego koreańskiej stoczni, co nastąpiło w marcu 2024 roku. Wcześniejszym krokiem było uruchomienie Centrum Usług Dożywotniego Wsparcia (LSS – Logistic Lifetime Support).

HHI otworzyło centrum LSS w stoczni w Subic na Filipinach w listopadzie 2022 roku. Istotą LSS jest redukcja kosztów poprzez zarządzanie materiałami i częściami. Wreszcie zatrudniono lokalnych pracowników na Filipinach do budowy własnych okrętów wojennych i przyswajania procesów produkcyjnych, co jest uważane za najdoskonalszą metodę transferu technologii. Grupa HD Hyundai zatrudniła ponad 4000 lokalnych robotników, z czego przeszło 50 Filipińczyków pracuje w ramach programu okrętów wojennych. Pomaga to nie tylko w zdobywaniu wiedzy, ale także przyczynia się do lokalnego rozwoju gospodarczego. 

W przypadku wyboru jednostki typu HDS-2300, Polska może stać się właścicielem praw własności intelektualnych nie tylko w zakresie MRO, ale również produkcji, co w przyszłości umożliwi jej eksport okrętów podwodnych. Zakres transferu technologii i know-how, z uwagi na fakt posiadania przez HHI pełnych praw własności, zapewni najwyższy możliwy do uzyskania poziom niezależności zarówno w zakresie produkcji, jak i serwisowania okrętów, minimalizując zależność od podmiotów zagranicznych i pozwalając na dalszy rozwój platformy oraz systemów w oparciu o współpracę polsko–koreańską. 

Autor: Tomasz Grotnik

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Jeden komentarz

  1. Polska w takim przypadku i przeliczniku niech pozyska od Koreii zamias 3-4 KSS III, 4 -6 HDS – 2300 ta sama cena okrętów więcej z transferem technologii wraz z offsetem, ponadto Polska, MON niech pozyska 6-8 korwet rakietowych , 1 śmigłowcowiec, technologie samolotu KAI KF – 21 Boremae, lekkiego śmigłowca szturmowego LAH, i innego uzbrojenia. Jeszcze bardziej zaćieśnić wspołpracę zbtrojeniową i nie tylko między Polską a Koreą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • GRA CIENI – Operacja „Północny Korsarz” – Analiza Operacyjna

    GRA CIENI – Operacja „Północny Korsarz” – Analiza Operacyjna

    Rosja pali „legendę”, chroniąc okrętem podwodnym pusty tankowiec. To nie walka o ropę, ale o to, co (lub kto) jest na pokładzie tankowca Marinera. USA mają okno dla SOF do 10 stycznia. Potem cel zniknie w rosyjskiej strefie A2/AD.

    Co to oznacza?

    Fasada pościgu i anomalie operacyjne

    Większość doniesień dotyczących pościgu za tankowcem Marinera, znanym wcześniej jako Bella 1, zatrzymuje się na powierzchni wydarzeń: mówi się o naruszaniu sankcji, flocie cieni oraz prawnym chaosie wywołanym nagłą zmianą bandery na rosyjską.

    Z mojej perspektywy ta mechanika incydentu wydaje się prosta – statek opuścił Iran bez ładunku, przemierzył Atlantyk w kierunku Wenezueli, został namierzony przez Amerykanów jeszcze przed wejściem do portu, a długi pościg zakończył się przemalowaniem nazwy i formalnym wciągnięciem jednostki do rosyjskiego rejestru państwowego.

    W chwili pisania tej analizy Marinera, już pod rosyjską banderą i w asyście okrętów WMF, przemieszcza się na północ przez korytarz atlantycki między Szkocją a Islandią. Ten obraz odpowiada na pytanie „co” się dzieje, ale milczy na temat tego, dlaczego zachowanie obu stron tak drastycznie odbiega od rutyny zarówno shadow fleet, jak i standardowego egzekwowania sankcji.

    Kiedy procedura staje się sygnałem alarmowym

    Gdyby Marinera była tylko kolejnym ogniwem łańcucha naftowego, wiele elementów tej układanki wyglądałoby inaczej.

    Przede wszystkim transport ropy z Iranu do Wenezueli nie ma sensu ekonomicznego, gdyż oba kraje objęte są sankcjami i borykają się z problemem upłynnienia własnego surowca, a przerzucanie go przez ocean nie rozwiązuje żadnego z tych problemów. 

    Jeszcze istotniejsza jest jednak sekwencja zdarzeń. W standardowym modelu egzekwowania blokad służby obserwują, dokumentują i czekają, aż naruszenie stanie się faktem dokonanym – ładunek trafi do ładowni, a transakcja zostanie odnotowana.

    W tym przypadku USA podjęły pościg przed załadunkiem, przed wejściem do portu i przed zaistnieniem przestępstwa w klasycznym rozumieniu. Amerykanie ruszyli w pościg za pustym kadłubem, który w teorii mógłby podjąć legalny fracht w dowolnym innym porcie. 

    Pusty kadłub nie jest przestępstwem, podobnie jak sam profil statku pasujący do floty cieni. Naruszeniem są ładunek i transakcja. Gdy aparat państwa o potencjale USA łamie tę rutynę i działa prewencyjnie, zanim elementy układanki zdążą się ułożyć, zazwyczaj oznacza to reakcję nie na handel, ale na misję, której za wszelką cenę nie można dopuścić do realizacji.

    Utrata widoczności w zamian za przerwanie misji

    W praktyce morskiej Stanów Zjednoczonych takie działania prewencyjne są wyjątkiem, wymagającym przedstawienia decydentom czegoś więcej niż tylko „złej reputacji” armatora.

    Decyzja o pościgu za Marinerą, podjęta mimo braku ładunku, niesie za sobą konkretny koszt operacyjny. Wejście do gry „zbyt wczesne” oznacza bezpowrotną utratę potencjalnych danych wywiadowczych: trasy, portu docelowego, kontaktów na lądzie oraz całej sieci pośredników. Służby zazwyczaj chronią tę widoczność jak najdłużej, by budować na niej kolejne sprawy.

    Jeżeli w Waszyngtonie zaakceptowano utratę tej potencjalnej wiedzy w zamian za przerwanie rejsu, to znak, że jego cel uznano za groźniejszy niż koszty polityczne i utrata informacji o siatce przemytniczej. Lub tą wiedze posiadły.

    Asymetria kosztów i koniec gry w zaprzeczalność

    Tutaj ujawnia się podwójna asymetria kosztów. Flota cieni działa na prostym rachunku, tj. kadłub jest jednorazowy, ładunek nie. Stare, niedoubezpieczone tankowce są wpisane w model biznesowy jako zasoby, które można poświęcić – jeśli jednostka wpada, po cichu znika z rejestru. Nie angażuje się MSZ, nie wysyła okrętów, nie robi się z tego sprawy państwowej.

    Tymczasem USA akceptują ryzyko dyplomatyczne i napięcie z Rosją, by ścigać pusty VLCC, a Moskwa akceptuje przypisanie odpowiedzialności, wysyła eskortę z okrętem podwodnym włącznie i zamienia aktywo o profilu „deniable” w pełnoprawny statek państwowy. Żadne poważne państwo nie eskaluje sytuacji dla ochrony złomowego kadłuba. Taka wymiana ciosów jest racjonalna tylko wtedy, gdy stawką nie jest ropa, lecz wynik misji – coś lub ktoś na pokładzie, czego utrata byłaby strategicznie nieakceptowalna.

    Najmocniejszym sygnałem, że nie mamy do czynienia z „kolejnym statkiem floty cieni”, jest decyzja Moskwy o porzuceniu logiki tej floty. Flota Cieni żyje z rozmycia odpowiedzialności: wygodne bandery, firmy-wydmuszki, brak bezpośredniego łącza statek–państwo. Z chwilą, gdy Bella 1 oficjalnie staje się Marinerą w rosyjskim rejestrze, a na jej burcie pojawia się rosyjska bandera, Kreml niszczy możliwość wiarygodnego zaprzeczania.

    Statek przestaje być anonimowym ogniwem, staje się aktywem państwowym, a Rosja podnosi stawkę sporu z poziomu „egzekwowanie sankcji” na poziom „spór o suwerenność bandery”. Takich działań nie podejmuje się dla ropy. Robi się to, gdy przejęcie statku oznaczałoby nie tylko dochodzenie w sprawie ładunku, ale realne ryzyko zatrzymania ludzi, sprzętu lub zdolności, których państwo nie może stracić.

    Flota cieni jako wektor sił specjalnych

    Moja hipoteza, która spaja te anomalie, przesuwa punkt ciężkości z surowców na personel wysokiej wartości i zdolności ISR.

    VLCC (tankowce) zapewnia dużą przestrzeń wewnętrzną, zasilanie i naturalne maskowanie dla modułowych pakietów rozpoznania, zestawów SIGINT/ELINT czy mobilnych węzłów dowodzenia – bez konieczności modyfikowania sylwetki statku. 

    Wykorzystanie Marinery jako platformy dla sił specjalnych (SSO) wpisuje się w obserwowany od lat schemat działań hybrydowych Federacji Rosyjskiej, który wcześniej analizowałem przy okazji operacji na Bałtyku i zagrożenia dla Gotlandii (operacja „Koń Morski”). 

    Wzorce z Bałtyku i Morza Czarnego pokazują, że Rosja traktuje cywilne jednostki jako podwójnego przeznaczenia: od maskowania kontenerów ze sprzętem rozpoznawczym, po wsparcie logistyczne dla grup dywersyjnych. 

    Jeśli Marinera miała dostarczyć do Wenezueli personel wysokiej wartości – na przykład doradców ds. walki elektronicznej, systemów OPL czy operatorów dronów – to incydent ten jest pierwszą próbą przeniesienia bałtyckiego modelu „floty cieni jako wektora SSO” na teatr atlantycki. 

    To tłumaczy determinację USA w dążeniu do przerwania misji za wszelką cenę – nie chodzi o ropę, lecz o zablokowanie instalacji rosyjskiego „ucha i oka” w pobliżu amerykańskiej strefy wpływów.

    Marinera jako przynęta operacyjna

    Analiza operacyjna wskazuje jednak na jeszcze jeden, szerszy wymiar roli Marinery, gdyż w innym moim scenariuszu operacyjnym może ona działać jako taktyczna przynęta (decoy), absorbująca uwagę i zasoby amerykańskiej blokady w kluczowym momencie. 

    Równolegle z pościgiem za tankowcem Marinera, z wenezuelskich portów wyszło co najmniej kilkanaście innych tankowców objętych sankcjami, przewożących miliony baryłek ropy. W tej masowej ucieczce Marinera – pusty statek, ale z największym rozgłosem medialnym, rosyjską eskortą i okrętem podwodnym – skupia na sobie nieproporcjonalnie dużą część zasobów USA: od samolotów P-8 Poseidon, przez okręty USCG, aż po aparat dyplomatyczny. 

    W tym czasie jednostki z realnym ładunkiem mają znacznie większą szansę na przełamanie blokady, wykorzystując efekt saturacji. To klasyczna gra na przeciążenie systemu: „hałaśliwy” cel wiąże siły, podczas gdy właściwy ładunek przemyka w cieniu. To znana mi dobrze rosyjska metoda operacyjna. 

    Okno decyzji – ucieczka pod parasol Floty Północnej

    Decyzja o nagłej zmianie kursu na północ również odbiega od logiki handlowej. Zwrot w stronę Islandii i Grenlandii jest nielogiczny dla frachtowca, ale sensowny dla platformy operacyjnej, której celem staje się przerwanie misji i odzyskanie zasobów pod osłoną własnej floty. 

    Taki manewr wyprowadza statek w strefę, gdzie rosyjska marynarka ma przewagę, a warunki geograficzne utrudniają działania przeciwnika. W tym kontekście rozmieszczenie w Wielkiej Brytanii samolotów wsparcia sił specjalnych i sygnały o maszynach „lecących na północ” nabierają nowego znaczenia. Nie jest to już tylko demonstracja siły, lecz przygotowanie wariantu, w którym w krótkim oknie czasowym trzeba uniemożliwić dotarcie wrażliwych zasobów do rosyjskiej strefy obrony powietrznej.

    Z operacyjnego punktu widzenia sytuacja wokół Marinery jest dynamiczna i ograniczona czasowo. Przy obecnej prędkości i kursie, statek dotrze do strefy pełnej osłony rosyjskiej Floty Północnej w rejonie Morza Norweskiego i Barentsa po 12–13 stycznia. 

    Wówczas znajdzie się w zasięgu gęstej rosyjskiej osłony antydostępowej (A2/AD), co uczyni jakikolwiek abordaż politycznie i militarnie niewykonalnym. Jeśli USA zdecydują się na operację kinetyczną, najbardziej prawdopodobne okno to 8–10 stycznia 2026 r. 

    Przemawiają za tym prognozy pogody wskazujące na krótkotrwałą poprawę warunków nad Atlantykiem, wciąż relatywnie duży dystans od rosyjskich baz oraz sygnały OSINT sugerujące gotowość sił specjalnych. Brak działania do 10 stycznia drastycznie obniża prawdopodobieństwo wariantu siłowego.

    Po 13 stycznia pozostanie jedynie scenariusz pościgu do portu i działań w sferze prawno-sankcyjnej, co będzie równoznaczne z utratą dostępu do tego, co faktycznie znajduje się na pokładzie.

    Wnioski Operacyjne 

    To gra o stawkę wyższą niż ropa

    Opisanie sprawy Marinery wyłącznie jako epizodu wojny z flotą cieni dobrze tłumaczy mechanikę incydentu, ale nie wyjaśnia zachowania państw. Analiza wskazuje na skomplikowaną grę na trzech poziomach.

    Po pierwsze, wczesna interwencja USA i rosyjska eskalacja sugerują, że stawką jest personel wysokiej wartości lub zdolności wywiadowcze, których utrata jest nieakceptowalna.

    Po drugie, Marinera służy jako taktyczna przynęta, wiążąc amerykańskie zasoby i umożliwiając masową ucieczkę tankowców z realnym ładunkiem ropy. Po trzecie, incydent ten testuje granice determinacji USA oraz skuteczność rosyjskiej strategii „reflagowania i eskorty” jako nowej metody omijania blokad.

    W tym ujęciu Marinera staje się nie symbolem walki z omijaniem sankcji, lecz testem tego, jak daleko państwa są gotowe się posunąć, gdy stawką nie jest surowiec, lecz ludzie i aktywa operacyjne w globalnej rozgrywce, które trzeba bezwzględnie chronić chronić lub wykorzystać politycznie.

    Pozdrawiam i dziękuję.