Napięcia w Zatoce Omańskiej

W ostatnich dniach doszło do napięć w Zatoce Omańskiej, gdzie często dochodzi do incydentów związanych z transportem ropy naftowej. Ujawniono szczegóły akcji, która miała miejsce na wodach międzynarodowych tej zatoki.
Stany Zjednoczone, w wyniku nałożonych sankcji na Iran, zarekwirowały ładunek irańskiej ropy kilka dni przed tym, jak irańska marynarka wojenna zajęła tankowiec Advantage Sweet. Region ten, z uwagi na swoje strategiczne położenie, jest przedmiotem zainteresowania wielu państw oraz podmiotów międzynarodowych.
Ostatni incydent, w którym irańska marynarka wojenna zajęła tankowiec Advantage Sweet na międzynarodowych wodach Zatoki Omańskiej, tylko podkreśla znaczenie tego regionu dla transportu morskiego i bezpieczeństwa międzynarodowego.
Przed incydentem, w obliczu nałożonych sankcji na Iran, Stany Zjednoczone skonfiskowały ładunek ropy z tankowca Suez Rajan pływającego pod banderą Wysp Marshalla. Amerykański sąd wydał stosowne zezwolenie na skonfiskowanie ropy, a firma Ambrey potwierdziła tę informację. Według źródeł agencji Reuters, skonfiskowana ropa należała do Iranu i została skonfiskowana pięć dni przed atakiem na tankowiec.
Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/mbda-z-duzym-kontraktem-dla-polskiego-systemu-obrony-powietrznej/
W wywiadzie dla irańskiej telewizji państwowej kontradmirał Mostafa Tadżodini wyjaśnił, że próbowano skontaktować się z załogą Advantage Sweet przed użyciem siły, jednak załoga statku nie odpowiadała na sygnały radiowe. Mimo ponawianych wezwań, statek nie reagował, co skłoniło siły irańskie do podjęcia decyzji o wejściu na pokład tankowca. Irańska telewizja państwowa opublikowała również nagranie z ataku na tankowiec, które zostało wykonane ze śmigłowca. Informacja ta została podana w kontekście wcześniejszego zdarzenia, kiedy to statek zderzył się z irańskim statkiem, ale mimo to nie odpowiadał na wezwania radiowe.
V Flota USA podała w czwartek, że Advantage Sweet nadał wezwanie o pomoc w momencie jego przejęcia. Tankowiec płynął z Kuwejtu do teksańskiego portu w Houston w Stanach Zjednoczonych. Incydent ten pokazuje, że Zatoka Omańska pozostaje regionem ważnym dla światowego handlu oraz dla bezpieczeństwa międzynarodowego.
Oprócz wyżej wymienionych incydentów, w ostatnich latach w Zatoce Omańskiej miało miejsce wiele innych niepokojących zdarzeń. W maju 2019 roku przeprowadzono atak na dwóch tankowcach, Front Altair i Kokuka Courageous, w pobliżu cieśniny Ormuz. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Wielka Brytania oskarżyły Iran o przeprowadzenie ataków, choć Iran stanowczo temu zaprzeczył. W sierpniu 2020 roku miało miejsce kolejne napięcie, kiedy irański okręt patrolowy zbliżył się niebezpiecznie do amerykańskiego okrętu podwodnego USS Georgia.
Niepokojące incydenty w Zatoce Omańskiej podnoszą kwestie bezpieczeństwa na morzach i oceanach, a także wskazują na nieustanne napięcia między różnymi krajami i podmiotami w regionie. Należy przypomnieć, że Zatoka Omańska jest ważnym punktem tranzytowym dla transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu, który stanowi kluczowy zasób strategiczny dla wielu krajów na świecie.
Źródło: PAP

Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

Co właściwie miał na myśli Donald Trump, gdy podczas Światowe Forum Ekonomiczne w Davos stwierdził, że Stany Zjednoczone „oddały Grenlandię Danii”? I dlaczego ta teza brzmi efektownie, ale nie wytrzymuje konfrontacji z faktami?
W artykule
Wystąpienie Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego znów pokazało, jak swobodnie prezydent USA podchodzi do historii – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi Arktyka. Po II wojnie światowej USA miały rzekomo „oddać Grenlandię” i – jak ocenił Trump – był to ruch „głupi”.
Tyle, że jest jeden zasadniczy problem: Grenlandia nigdy nie należała do Stanów Zjednoczonych.
II wojna światowa i Grenlandia: obecność USA bez prawa własności
Czy amerykańskie wojska były na Grenlandii? Tak.
Czy oznacza to, że wyspa była amerykańska? Nie.Podczas II wojny światowej Grenlandia znalazła się pod tymczasową okupacją wojskową USA, za cichym przyzwoleniem Danii. Cel był prosty i czysto wojskowy: uniemożliwić Niemcom przejęcie kontroli nad wyspą. Gdy wojna się skończyła, Amerykanie zakończyli obecność. Niczego nie „oddawali”, bo nie mieli czego oddawać.
W Davos Trump kilkukrotnie mylił Grenlandię z Islandią, sugerując nawet, że sprawa „Islandii” miała wpływ na wahania amerykańskiej giełdy. Retorycznie to zabieg dobrze znany: uproszczenie i emocjonalny skrót zamiast precyzji. Politycznie jednak padły słowa znacznie poważniejsze – ponowione zostały żądania przejęcia wyspy, uzasadniane „potrzebami bezpieczeństwa”.
Grenlandia pod zwierzchnictwem Danii. Fakty, które zamykają spór
Jak wygląda to naprawdę z punktu widzenia historii i prawa?
Grenlandia pozostaje pod zwierzchnictwem Danii od XVIII wieku. Jej status ewoluował: od kolonii, przez stopniowe włączanie do struktur państwa, aż po szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii. Kluczowe były lata 1979 i 2009, gdy rozszerzono zakres samorządności wyspy. Sprawy polityki zagranicznej i obronnej pozostały jednak w gestii Kopenhagi.
I tu pojawia się wątek, o którym mówi się rzadziej.
Nie chodzi już wyłącznie o Grenlandię jako terytorium. Chodzi o język, jakim Trump opisuje Arktykę.W tej narracji Arktyka przestaje być przestrzenią umów i partnerstwa. Zaczyna być postrzegana jako zasób strategiczny. Historia, traktaty i status prawny schodzą na dalszy plan. Liczy się położenie, infrastruktura i potencjał wojskowy. To nie zapowiedź realnej aneksji, lecz sygnał, jak Waszyngton – przynajmniej w trumpowskiej wersji – widzi dziś północ: jako strefę rywalizacji, nie współzarządzania.
W tym sensie Grenlandia staje się nie podmiotem prawa międzynarodowego, lecz elementem strategicznej mapy.
USA już są na Grenlandii. Reszta to opowieść
Czy to znaczy, że Stany Zjednoczone nie mają tam żadnej pozycji? Wręcz przeciwnie.
USA są na Grenlandii obecne do dziś. Umowa obronna z 1951 roku, nadal obowiązująca, sankcjonuje amerykańskie bazy, systemy radarowe i obecność wojskową. Jest ona znacznie mniejsza niż w czasie zimnej wojny, ale wciąż realna. W 1946 roku Waszyngton próbował nawet kupić Grenlandię za 100 mln dolarów. Dania ofertę odrzuciła.
Dlatego mówiąc o „oddaniu Grenlandii”, Trump nie opisuje faktów. Buduje polityczną opowieść o utraconej kontroli. Atrakcyjną medialnie, lecz sprzeczną zarówno z historią, jak i z prawem międzynarodowym.
Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone budowały swój wizerunek jako strażnik pokoju na świcie. W tym kontekście pytanie o Grenlandię brzmi inaczej: czy mamy do czynienia jedynie z retoryką, czy z pierwszą sugestią odebrania terytorium jednemu z sojuszników?










