Dlaczego propozycja Szwecji wygrała w programie Orka?

Opublikowany dzisiaj wywiad generała Michała Marciniaka dla „Rzeczpospolitej” miał rozwiać wątpliwości wokół wyboru Szwecji jako „kraju pierwszego wyboru” w programie Orka. Zamiast tego odsłonił mechanizm, w którym coraz trudniej dopatrzyć się logiki.
W artykule
W oficjalnych komunikatach mówimy o „najlepszej ofercie”, lecz z samej rozmowy wynika, że fundamentem decyzji stały się zobowiązania gospodarcze, a nie parametry i możliwości okrętu podwodnego dla MW RP.
„Najlepsza oferta”. Tylko według jakich założeń?
W tym miejscu generał Marciniak minął się z prawdą. Nie jest bowiem prawdą, że żaden z oferowanych w tym postępowaniu okrętów „nie istnieje”, choć trzeba uczciwie przyznać, że w dwóch punktach ma rację: koreański KSS-III funkcjonuje dziś w konfiguracji Batch I, podczas gdy Polsce proponowano wariant Batch II, podobnie jak żaden z okrętów typu 212 w konfiguracji oferowanej Marynarce Wojennej RP nie znajduje się obecnie w służbie. Nie uprawnia to jednak do tezy, że „żaden okręt nie istnieje”, ponieważ okrętów podwodnych nie kupuje się z półki w identycznej konfiguracji dla każdej marynarki świata. Co więcej, hiszpański S-81 Isaac Peral pływa i – czy generałowi się to podoba, czy nie – jest okrętem bojowym. Stwierdzenie, że termin dostawy przypada „za kilka lat”, nie wnosi niczego do oceny, bo dotyczy każdej oferty; kluczowe pozostają dojrzałość platformy i poziom ryzyka programu, a nie semantyczna gra definicjami.
Generał Marciniak powiedział również, że oferta szwedzka otrzymała najwyższą punktację. Brzmi to poważnie, dopóki nie zajrzymy, co właściwie punktowano. Najpierw oceniano deklaracje producentów w ramach wstępnych konsultacji rynkowych WKR. Potem dorzucono dziesięć kryteriów gospodarczo-przemysłowych, w tym zobowiązania do inwestycji, współpracy i przyszłych zakupów w Polsce. Każdy z tych obszarów otrzymał własną wagę i własną punktację. W efekcie przewaga wynikła nie z tego, co okręt potrafi na morzu, lecz z tego, co Szwecja jest gotowa kupić lub obiecać polskim podmiotom.
Kiedy zdolność bojowa okrętu przestaje być kluczową kategorią, a staje się jedną z wielu rubryk w tabeli, całkowicie znika logika modernizacji sił morskich. Okręt podwodny nie jest produktem handlowym, którym można wymieniać się w ramach układu gospodarczego. To narzędzie odstraszania, które musi działać w konkretnym miejscu i w konkretnym czasie. Tymczasem w tej procedurze zaczęło liczyć się przede wszystkim to, kto złoży atrakcyjniejsze obietnice przemysłowe.
Okręt podwodny, którego nie ma. I odpowiedź, która nic nie wyjaśnia
Na pytanie o kontrowersje dotyczące samej konstrukcji generał odpowiada, że „żaden z oferowanych okrętów nie istnieje”. Formalnie to prawda. Każdy projekt wymaga dopracowania pod potrzeby użytkownika. Jednak różnica między rozwijaniem sprawdzonej platformy a budową jednostki, która dopiero powstanie, jest kluczowa. I właśnie tę różnicę w wywiadzie pominięto.
Nie padła również odpowiedź na pytanie, które powinno pojawić się jako pierwsze: czy konstrukcja została wybrana dlatego, że spełnia wymagania Marynarki Wojennej RP, czy dlatego, że Szwecja złożyła najbardziej rozbudowaną ofertę gospodarczą? Generał zapewnia, że marynarze zaakceptowali projekt, ale w tym samym wywiadzie przyznaje, że kryteria przemysłowe miały istotny wpływ na końcowy wynik.
Tymczasem w kuluarach mówi się o czymś zupełnie innym. Niespełna dwa tygodnie temu, podczas uroczystości palenia blach pod Ratownika, jeden z oficerów Marynarki Wojennej powiedział mi wprost, że konsultacje, o których dziś tak dużo słyszymy, w praktyce „prawie się nie odbyły”. Jeśli faktycznie główną podstawą oceny były formularze oraz kalkulacje gospodarcze, a nie pogłębiona analiza operacyjna, trudno traktować ten wybór jako odpowiedź na realne potrzeby floty podwodnej. Chyba że ktoś uznaje, iż priorytety Marynarki Wojennej można zastąpić arkuszem korzyści przemysłowych.
Offset zamiast bezpieczeństwa
Najgłośniej w tej rozmowie wybrzmiewają zapowiedzi korzyści przemysłowych. Szwecja zobowiązała się kupować w Polsce sprzęt wojskowy. Mają pojawić się inwestycje, mają zostać przekazane kompetencje dotyczące utrzymania okrętów. Brzmi atrakcyjnie, dopóki nie przypomnimy sobie, że offset nie zastępuje zdolności bojowej okrętu, a Polska od lat pozostaje w kryzysie potencjału podwodnego.
Kupujemy okręty za kilkanaście miliardów złotych, natomiast skala i wartość zobowiązań po stronie szwedzkiej nie zostały dotąd ujawnione. Generał nie podaje konkretnych kwot, przez co bilans całej transakcji pozostaje niejawny. Nie wiadomo więc, czy mamy do czynienia z realnym „coś za coś”, czy jedynie z deklaracjami, które dobrze brzmią w komunikatach.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że czas dostawy i osiągnięcia gotowości operacyjnej staje się elementem gry gospodarczej. Zdolność bojowa, która miała wrócić szybko, znów zostaje odsunięta na później.
2030 rok – dostawa kadłuba, nie okrętu. Realne zdolności dopiero po latach
W przestrzeni publicznej powtarza się, że pierwszy okręt podwodny trafi do Polski w 2030 roku. To nieprawda. Do Polski trafi kadłub i systemy. Gotowość bojowa to zupełnie inny etap. Potrzebne będą lata szkolenia załóg, integracji systemów, testów, budowania zaplecza.
Oznacza to, że rzeczywista zdolność operacyjna pojawi się dopiero w połowie lat trzydziestych. I to w wariancie optymistycznym, bez opóźnień. W realiach Bałtyku, gdzie Rosja prowadzi niemal codzienną aktywność o charakterze militarnym i hybrydowym, taki horyzont czasowy brzmi jak decyzja oderwana od rzeczywistości. W wywiadzie nie pada refleksja, czy Polska może pozwolić sobie na tak długie oczekiwanie. Nic dziwnego. Kto odważyłby się powiedzieć to publicznie?
Co tak naprawdę zdecydowało?
Z analizy wywiadu wynika jedno: przewagę Szwecji przyniosły elementy gospodarcze, nie parametry bojowe. Gdyby było inaczej, oferta obroniłaby się sama – bez konieczności podpierania jej kolejnymi kryteriami dodatkowymi.
Marynarka Wojenna RP miała otrzymać szybkie wzmocnienie. Ostatecznie otrzyma jedynie zapowiedź współpracy, obietnice inwestycji i możliwość transferu technologii. Tymczasem flota pozostanie bez realnych zdolności jeszcze przez wiele lat.
Epilog: kontrakt, który może nie przetrwać nawet dwóch lat
Cały proces wygląda tak, jakby z góry skonstruowano go w sposób umożliwiający obronę wyboru Szwecji, a jednocześnie pozostawiający szeroko otwartą furtkę do jego unieważnienia w przyszłości. Jeśli umowa zostanie zapisana bez twardych kar za zerwanie – tak jak miało to miejsce przy programie Miecznik. Każdy kolejny rząd, niezależnie od barw politycznych, będzie mógł wyrzucić ją do kosza jednym ruchem.
To scenariusz, który może — choć nie musi — stać się realny już po wyborach za dwa lata. W takim przypadku program Orka wróci do punktu wyjścia, a Marynarka Wojenna straci kolejne lata. A czas jest dziś zasobem najcenniejszym — i najmniej dostępnym.
Najważniejsze pytanie, które wciąż omija się milczeniem
W tym miejscu rodzi się pytanie, którego wciąż nikt nie chce wypowiedzieć na głos. Czy Polska naprawdę może pozwolić sobie na odsuwanie odbudowy zdolności podwodnych na kolejne lata? Dzieje się to w czasie, gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna, Rosja niemal codziennie testuje odporność Bałtyku, a morska infrastruktura krytyczna wymaga permanentnej ochrony.
Tymczasem debata wokół pozyskania okrętów podwodnych toczy się tak, jakby wokół panowała geopolityczna cisza — jakby nic się nie działo.
15 komentarzy
Dodaj komentarz
PGZ Stocznia Wojenna w 2025 roku: czas decyzji, inwestycji i produkcji

Rok 2025 był dla PGZ Stoczni Wojennej okresem intensywnej pracy. Stocznia równolegle prowadziła budowę nowych okrętów dla Marynarki Wojennej RP, realizowała inwestycje infrastrukturalne, rozwijała zaplecze technologiczne oraz wzmacniała kadry. Rok wymagający, ale konsekwentnie ukierunkowany na przyszłość.
W artykule
Wiele równoległych wyzwań
2025 rok nie był czasem pojedynczego projektu. Stocznia jednocześnie prowadziła zaawansowane prace przy programie Miecznik, uruchomiła fizyczną budowę okrętu ratowniczego Ratownik, kontynuowała modernizacje jednostek Marynarki Wojennej RP oraz porządkowała fundamenty funkcjonowania zakładu – od energetyki, przez logistykę, po organizację pracy, bezpieczeństwo i kompetencje pracowników.
Skala zadań wymagała dyscypliny harmonogramowej, stabilnych łańcuchów dostaw oraz koordynacji pracy setek specjalistów. Stocznia funkcjonowała jednocześnie jako plac budowy nowych okrętów i zakład modernizujący własne zaplecze.
Inwestycje i infrastruktura
W 2025 roku Stocznia kontynuowała rozbudowę i modernizację infrastruktury. Postępowały inwestycje w system logistyczno-magazynowy, obejmujące budowę hali magazynowej, wiaty na gazy techniczne oraz przebudowę układu komunikacyjnego i systemów bezpieczeństwa. Prace prowadzono bez zakłócania bieżącej produkcji i remontów.
Równolegle realizowano działania związane z efektywnością energetyczną. Jako zakład energochłonny, Stocznia konsekwentnie łączyła potrzeby produkcyjne z ograniczaniem kosztów energii oraz wpływu na środowisko.
Wydarzeniem technicznym była złożona operacja przestawienia doku pływającego do nowej wnęki dokowej w Porcie Gdynia. Manewr miał znaczenie infrastrukturalne i operacyjne – pozwolił „skompaktyzować” Stocznię przy zachowaniu pełnych zdolności remontowych w zmieniającym się układzie hydrotechnicznym portu.
Nowe technologie i automatyzacja
Stocznia rozwijała współpracę z sektorem nowych technologii w ramach inicjatyw akceleracyjnych, koncentrując się na rozwiązaniach usprawniających zarządzanie magazynami, optymalizację zużycia energii oraz zdalny monitoring parametrów środowiskowych.
Celem tych działań było praktyczne skracanie procesów, redukcja kosztów i zwiększanie bezpieczeństwa pracy. 2025 rok pokazał, że automatyzacja i cyfryzacja stają się nieodłącznym elementem nowoczesnego przemysłu okrętowego.
Bezpieczeństwo
Bezpieczeństwo w 2025 roku miało w Stoczni kilka wymiarów. Na poziomie operacyjnym zakładowa służba ratownicza skupiała się na prewencji przy pracach pożarowo niebezpiecznych. Inwestycje w nowy sprzęt ratowniczo-gaśniczy oraz szkolenia wzmacniały zdolność do natychmiastowej reakcji.
Równolegle rozwijano obszar cyberbezpieczeństwa. Współpraca z wojskowymi strukturami odpowiedzialnymi za ochronę cyberprzestrzeni miała na celu zabezpieczenie infrastruktury teleinformatycznej Stoczni oraz systemów okrętowych.
Program Miecznik – postęp produkcyjny
Program Miecznik był w 2025 roku najważniejszym przedsięwzięciem realizowanym w zakładach stoczniowych na Oksywiu. Prace przy pierwszej fregacie, Wicher, weszły w zaawansowaną fazę montażu kadłuba, obejmując scalanie dużych bloków konstrukcyjnych oraz instalację urządzeń siłowni.

Fot. PGZ Stocznia Wojenna 5 maja rozpoczęto budowę drugiej jednostki – Burzy. Cięcie blach otworzyło realizację projektu, a 18 grudnia odbyło się położenie stępki. Równoległa produkcja sekcji dla dwóch fregat potwierdziła, że Stocznia osiągnęła nowy poziom zdolności organizacyjnych i produkcyjnych.
Ratownik – start budowy
Pod koniec listopada 2025 roku rozpoczęto fizyczną budowę okrętu ratowniczego Ratownik. Palenie blach otworzyło etap realizacji projektu o kluczowym znaczeniu dla zdolności ratowniczych Marynarki Wojennej RP oraz ochrony infrastruktury podmorskiej.

Fot. PGZ Stocznia Wojenna W 2025 roku zawierano również kontrakty na systemy przyszłego Ratownika – napęd, systemy nawigacyjne oraz zaawansowane rozwiązania ratownictwa podwodnego. Projekt od początku prowadzony jest jako jednostka spełniająca standardy interoperacyjności NATO i zdolna do działania w wymagających scenariuszach na morzu.
Kormoran II – ciągłość kompetencji i doświadczenia
Równolegle do nowych budów PGZ Stocznia Wojenna uczestniczyła w 2025 roku w programie Kormoran II jako członek konsorcjum z Remontową Shipbuilding i OBR CTM. Przez niemal dziewięć lat współpracy Stocznia rozwijała kompetencje w zakresie integracji zaawansowanych systemów okrętowych – dostarcza systemy nawigacji i obserwacji technicznej, zintegrowane systemy łączności i krypto, sieci teleinformatyczne oraz systemy uzbrojenia, w tym armatę OSU-35.

Fot. Małgorzata Zimnoch Doświadczenia zdobyte przy kolejnych jednostkach projektu 258 wykraczały poza sam program. Kormorany pozwoliły na wypracowanie kompetencji w pracy z nowoczesnymi systemami walki minowej, interoperacyjności NATO oraz współpracy przemysłowej w formule konsorcjum. Te doświadczenia budowały podstawę dla realizacji bardziej złożonych programów okrętowych prowadzonych obecnie przez Stocznię.
W marcu 2025 roku, podczas wodowania piątego niszczyciela min (przyszłej ORP Rybitwa), PGZ Stocznia Wojenna wraz z partnerami konsorcjum oraz Polską Grupą Zbrojeniową podpisała porozumienie dotyczące współpracy na rzecz eksportu jednostek typu Kormoran II.

Fot. PGZ Stocznia Wojenna Program Kormoran II potwierdził zdolność Stoczni do długofalowego uczestnictwa w złożonych projektach – od fazy projektowej, przez budowę i integrację, po wsparcie cyklu życia jednostek.
Remonty i modernizacje
Obok nowych budów Stocznia realizowała modernizacje jednostek liniowych Marynarki Wojennej RP. 8 kwietnia, 10 dni przed planowanym terminem, przekazano trałowiec ORP Mamry po zakończonym remoncie. Potwierdziło to zdolność do sprawnej realizacji projektów remontowych, które w okresie przejściowym mają znaczenie dla ciągłości zdolności operacyjnych floty.

Fot. PGZ Stocznia Wojenna Doświadczenia zdobyte przy tych pracach wzmacniały kompetencje zespołów oraz zaplecze techniczne wykorzystywane później przy bardziej złożonych projektach.
Ludzie Stoczni
Rok 2025 mocno akcentował znaczenie ludzi. Za każdym programem stoją osoby o wieloletnim doświadczeniu i specjalistycznej wiedzy – spawacze, monterzy, inżynierowie, technolodzy. To ich kompetencje przekładają się na realizację zaawansowanych projektów okrętowych.

Fot. PGZ Stocznia Wojenna Równolegle Stocznia inwestowała w młode kadry, rozwijając współpracę z Akademią Marynarki Wojennej oraz szkołami technicznymi w Gdyni. Połączenie praktycznej edukacji, patronatów i realnych perspektyw zatrudnienia miało na celu zabezpieczenie przyszłych potrzeb kadrowych w obliczu wieloletnich programów okrętowych.
Obecność w mieście i branży
2025 rok przyniósł obecność Stoczni w życiu Gdyni i środowiska morskiego. Wyróżnienia dla inwestycji infrastrukturalnych, udział w targach branżowych, obchody Dnia Stoczniowca (29 czerwca) oraz Święta Marynarki Wojennej RP (28 listopada), a także liczne inicjatywy społeczne budowały wizerunek zakładu jako integralnej części miasta i regionu.
Symbolicznym akcentem było podświetlenie bramy Hali Kadłubowej w barwach narodowych w dniu Narodowego Święta Niepodległości – gest łączący współczesną produkcję okrętową z tradycją i odpowiedzialnością za bezpieczeństwo państwa.
Fundament pod przyszłość
2025 rok w PGZ Stoczni Wojennej nie był czasem podsumowań, lecz intensywnej pracy. Rozpoczęcie budowy Ratownika, postęp programu Miecznik, inwestycje w infrastrukturę i ludzi pokazały, że Stocznia weszła w etap trwałej realizacji wieloletnich programów dla Marynarki Wojennej RP.
2025 rok w PGZ Stoczni Wojennej nie był czasem podsumowań, lecz okresem intensywnej, wielowątkowej pracy. Rozpoczęcie fizycznej budowy okrętu ratowniczego pk. Ratownik, wyraźny postęp programu Miecznik oraz konsekwentne inwestycje w infrastrukturę i kapitał ludzki potwierdziły, że Stocznia weszła w etap trwałej realizacji wieloletnich programów okrętowych dla Marynarki Wojennej RP. Skala prowadzonych projektów i tempo ich realizacji sprawiają, że rok 2025 może się okazać rekordowy zarówno pod względem przychodów, jak i zysku.
Mariusz Dasiewicz
















Warto zwrócić uwagę że Szwedzi oferują dostawę już w 2030 roku, a konkurencja dopiero 2034 i 2035 roku. A to oznacza że w 2030 roku dostarczony okręt A26 Blekinge będzie miał większą wartość bojową niż nieistniejący 212CD.
przecież jeszcze w Październiku aneksowali umowę dla szwedzkiej MW z terminem dostaw dwóch okrętów na 2031-2033 a teraz budując pięć OP pierwszy dostarcza w 2030😂 nie jestem przeciw szwedzkiej ofercie ale nie robota z tata wariata
Wybrany okręt podwodny Orka od Szwecji, A26 nie wypał . Po pierwsze wady AIP ma bo .Nowoczesne okręty AIP nie mają , mają nowoczesne akumulatory szybko ładujące się z silnikiem Diesla . A26 ma przestarzałe akumulatory . Nie posiada A26 wystrzelenia rakiet do zwalczania na lądzie na na spore odległości. Wada A26 że Szwecja buduje je z dużych opóźnieniem . Nie posiada stali nie magnetycznej . A my co A17 słaby nic nie warty okręt podwodny tylko do szkolenia . Do czasu wybudowania A26 . A Polska potrzebuje okrętów podwodnych do zwalczania okrętów podwodnych, nawodnych, na dużą odległość na lądzie czy w powietrzu , a nie tylko aby pływał dla szkolenia . Najlepszym wyborem był Niemiecki Norwecki okręt podwodny 212 CD ma wszystko nowoczesne akumulatory technologie i posiada stal niemagnetyczną. Francja Scorpene bez AIP ale z rakietami , torpedami czy szybkim ładowaniem akumulatorami . Szwecja buduje przestarzały okręt podwodny. Korea też dobry byłby wybór i nowoczesny. Przy A26 marynarze będą mieli małe możliwości i same problemy w nich .A Szwecja rezygnuje z A26 dla swojej marynarki , możliwe że oni zbudują na nowoczesnych akumulatorach i z rakietami i z stalą niemagnetyczną . A 26 zły polityczny wybór .
W punkt. nawiasem mówiąc, byłem prawie pewien wyboru oferty Koreańskiej. Cóż , polityczno gospodarcze dyrdymały zwyciężyły.
ale czytałeś jaka to „dostawa”? poza wszystkim mówimy o zupełnie nowej konstrukcji, nie ma ani jednego egzemplarza na chodzie, a i na 90% szwedzi nie będą żadnego mieli. zanim w ogóle wypracujemy własną wiedzę miną lata
a czy tak naprawdę to nie chodzi o to że Polska nie ma kasy na zakup tego sprzętu!! po pierwsze za 5 lat nie wiadomo kto będzie u władzy i czy akurat nie będziemy naparzać się z ruskimi jak Ameryka sprzedała już Ukrainę. po drugie zanim powstanie i go uzbroją w elektronikę itd. minie kolejne 2lata zanim załoga się zapozna minie rok czyli może 2035 będzie rokiem kiedy cos wypłynie z Polski na Bałtyk!! a inna opcja jest taka że po cichu kupimy kolejny sprzęt na kredyt od Korei i okaże się że okręt jest za duży na Bałtyk bez uzbrojenia serwisu i produkcji w kraju ale za to tanio i na kredyt tak jak PiS kupił samoloty .
Niestety typ 212CD jest nie zakceptowania ze wzgledow politycznych. Tusk strzdlil by sobie w kolana wybierajac DE ofertę. PiS i Prezydent i Konfa by to miesiaca tralowali…
A z Francji przychodzi własnie info, że nie msja mocy na budowe dla Argentyny.
A jesli przyjąć, że HMS Södermanland z A17 do niczego sie nie nadaje, to by znaczylo, że op w PMW nie istnieja od >10lat 🙂
To prawda ze A26 traci myszka, ale jesli jest tanszy i operuje na porzadnie zrobionych sprawdzonych technologiach (a chyba tak jest bo bazuje na tym co implementowano w A19 i A17) to w połaczeniu z równowaznym partnerem pod wzgledem zagrozen, sily politycznej i gospodarczej, wydaje sie bardzo racjonalnym wyborem.
Rozsądnym wyborem byly by okrety typu 212 budowane dla Niemiec i Norwegii. Stocznie niemieckie buduja terminowo doskonale okrety.Jednak taki wybor to okazja dla opozycji do totalnego oplucia rzadu,ze sprzedaje nas Niemcom.A tak szwecka stocznia ktora ma klopoty z terminami prac,zbuduje okrety diabli wiedza kiedy..Polityka niestety zwyciezyla.
Kupowanie czegokolwiek z Niemiec kiedy nasi sąsiedzi już przebierają nogami by wrócić do pełnych interesów z Rosją byłoby politycznym samobójstwem i totalną głupotą. Z kolei oferta Koreańska w wersji z wyrzutniami rakiet balistycznych (ich projektu! Nie Tomahawków których nie wiadomo jak moglibyśmy używać) powinna być jako rezerwowa
To raczej Amerykanie dążą do wznowienia interesów z Rosją
Jak to dlaczego Szwedzi wygrali… Rudy dostał w łapę przy okazji ostatnich odwiedzin premiera GB… rączka rączkę myje…
Każdy fachowiec wie że najlepszymi ofertami z okrętami na już były hiszpańska i koreańska. Wszystkie portale wojskowe pisały jednakowo. Od początku stawiałem że rudy kłamczuszek postawi jak zwykle na niemiecką ale tym razem sepleniątko mnie zaskoczyło.
A ten „fachowiec” to ty?
Niemcy budują terminowo ,prawie. Konserwatywne (nie chce pisać,że przestarzałe) niezłe okręty. Ale my kupujemy trzy okręty. Poza tym w zamian za co? Nie mamy prawie nic. Może kupić zanim PIS przyjdzie od Niemiec ,a potem trzy w swoim czasie ? Tak ,wiem dwa typy to koszty ale niemiecki okręt to oczywiście stosunkowe ” ekonomiczne” pieniądze.Może tak ? Nie ma jednego idealnego rozwiązania nawet z GF.
niemcy z 212 wypadki bo nie są wiarygodni, maja za dużo zleceń i ich OP jest znacznie droższy. Druga sprawa to jakość offsetu. Mamy bardzo złe doświadczenia z współpracą przy leopardach pl. i tym w jaki sposób Niemcy współpracowali i jakie obsuwy czasowe generowali. zastanawia mnie tylko brak rozpatrzenia włoskiej oferty która wraz z miniaturowymi okrętami podwodnymi z modułowym uzbrojeniem była ciekawym rozwiązaniem. ale tu też weszły w grę problemy przy współpracy z włoskimi firmami zbrojeniowymi i bardzo złe doświadczenia choćby przy dostawie i serwisie wiesz do rosomaków hitfist… po trzecie w grę wchodziły nie tylko gospodarcze i wojskowe a dokładniej zdolności bojowe OP. pamiętajcie o budowie bloku bałtyckiego z wyłączeniem Niemiec czyli Szwecja Finlandia Bałtowie i Polska czyli wszyscy którzy są żywotnio zainteresowani marginalizacją zdolności rosyjskich na Bałtyku…
Wybór okrętów podwodnych trwa od 2007-2008 roku. Na początku wyraźną przewagę miał francuski „Scorpene”. Gdy wprowadzono wymóg przenoszenia pocisków manewrujących z wyrzutni torpedowych oferta francuska stała się cichym faworytem postępowania. Problemem był AIP i … egzotyczni użytkownicy tego okrętu (serio, wymóg wręcz rasowy). Niemcy z Type 212CD mocno zakulisowo wspierani lobbingiem finansowym, politycznym, szeptaną propagandą byli ignorowani?, odrzucani? Trudno powiedzieć. Polscy marynarze mieli okazję wielokrotnie zapoznać z niemieckim okrętem podwodnym, gdzie uznanie zdobył sprawdzony napęd AIP, krytykowana było ograniczone uzbrojenie (zbyt mała liczba przenoszonych rodzajów uzbrojenia). A26 ze Szwecji był jeszcze z 5-6 lat temu odrzucany jako projekt wysokiego ryzyka przez brak pływającego, sprawdzonego w trakcie służby prototypu. Hiszpanie i Włosi uznawani byli za ofertę drugiego wyboru, ale to Włosi zadeklarowali ostatnio szybką dostawę nowego okrętu (jednego?). Pojawił się wymóg rozwiązania pomostowego.