P&O Ferries zamyka połączenie Teesport-Zeebrugge

Brytyjski przewoźnik P&O Ferries ogłosił decyzję o wycofaniu połączenia cargo między portem Teesport a belgijskim Zeebrugge. Połączenie, utrzymywane nieprzerwanie od ponad pięćdziesięciu lat, zostanie wycofane pod koniec lipca tego roku.
W artykule
Decyzję o wygaszeniu połączenia podjęto w ramach przeglądu działalności operacyjnej spółki, będącej częścią koncernu DP World z Dubaju. Jak wskazano w oficjalnym komunikacie, trasa Teesport–Zeebrugge nie wpisuje się w zaktualizowaną strategię rozwoju elastycznej i zróżnicowanej siatki połączeń na Morzu Północnym. Przewoźnik zapewnia, że zakończenie obsługi połączenia nie pociągnie za sobą redukcji zatrudnienia.
P&O Ferries wycofuje się z trasy Teesport–Zeebrugge
Brytyjski operator żeglugi towarowej P&O Ferries poinformował o zakończeniu obsługi połączenia cargo między portem Teesport w północno-wschodniej Anglii a belgijskim Zeebrugge. Trasa, obsługiwana nieprzerwanie przez ponad pół wieku, zostanie wycofana pod koniec lipca 2025 roku.
Popularny serwis towarowy między Wielką Brytanią a kontynentem europejskim był realizowany przez jednostkę ro‑pax Norbay, zbudowaną w holenderskiej stoczni w 1994 roku. Po zakończeniu działaności na tej trasie, statek zostanie oddelegowany do obsługi innych połączeń brytyjskiego armatora.
Decyzję o wygaszeniu serwisu podjęto w ramach przeglądu działalności operacyjnej spółki, należącej do koncernu DP World z Dubaju. Jak podkreślono w komunikacie, połączenie nie wpisuje się w nową strategię rozwoju elastycznej i zróżnicowanej sieci przewozów na Morzu Północnym. Przewoźnik zapewnia, że zakończenie obsługi trasy nie będzie skutkować redukcją zatrudnienia.
Obawy o przyszłość regionu Teesside
Do decyzji P&O Ferries odniósł się również burmistrz regionu Teesside, Ben Houchen, określając ją mianem „głęboko niepokojącej”. Podkreślił, że porty w północno-wschodniej Anglii zmagają się obecnie z wymagającym okresem przejściowym, mimo obserwowanych inwestycji i rozwoju w innych częściach kraju.
Czytaj więcej: PolSca Baltic Ferries: nowy rozdział polskiej żeglugi promowej na Bałtyku
Wycofanie połączenia cargo z Teesport to kolejny cios dla lokalnego ekosystemu przemysłowego. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej koncern chemiczny Sabic ogłosił decyzję o trwałym zamknięciu instalacji krakingowej Olefins 6– zakładu przetwarzającego ciężkie frakcje węglowodorowe w produkty petrochemiczne, takie jak benzyna i olefiny lekkie. Decyzja ta może oznaczać redukcję nawet 300 miejsc pracy. Napięcia narastają również wokół zakładu Ensus, specjalizującego się w produkcji bioetanolu, który sygnalizował możliwość wstrzymania działalności w związku ze zmianami w wymianie handlowej między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi.
Kontekst strategiczny i niepewność właścicielska PD Ports
Decyzja P&O Ferries o wycofaniu trasy zbiegła się w czasie z narastającą niepewnością wokół dalszych losów operatora portowego PD Ports. Spółka, pozostająca w portfelu inwestycyjnym kanadyjskiego funduszu Brookfield, jest obecnie przedmiotem procesu sprzedaży. Jak informują źródła branżowe, negocjacje dotyczące zmiany właściciela uległy zahamowaniu – między innymi w wyniku wycofania się potencjalnego nabywcy, firmy Peel Ports, oraz braku wiążących ofert ze strony funduszy infrastrukturalnych.
Sytuacja ta rzuca cień na zapowiedzianą w kwietniu inwestycję o wartości 200 mln funtów – budowę centrum logistyczno-przemysłowego „Teesport Offshore Gateway”, które miało pełnić rolę zaplecza dla łańcucha dostaw morskiej energetyki wiatrowej. Realizacja projektu może zostać odłożona do czasu ustabilizowania struktury właścicielskiej spółki.
Autor: Mariusz Dasiewicz

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.











