Przejęcie KUFPEC Norway przez Grupę ORLEN

Grupa ORLEN, dzięki przejęciu kontroli nad spółką KUFPEC Norway przez PGNiG Upstream Norway, wzmacnia swoją pozycję na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Ta strategiczna transakcja, zakończona w ramach konkurencyjnego procesu akwizycyjnego, prowadzi do wzrostu wydobycia gazu ziemnego przez Grupę ORLEN w Norwegii o jedną trzecią, przekraczając roczny poziom 4 miliardów m³. Co więcej, już w 2024 roku przewiduje się, że dzienna produkcja węglowodorów Grupy ORLEN przekroczy 100 tysięcy baryłek ekwiwalentu ropy naftowej.

Przejęcie KUFPEC Norway, będącej dotąd częścią Kuwait Foreign Petroleum Exploration Company k.s.c.c., umożliwia Grupie ORLEN zwiększenie udziałów w już eksploatowanych złożach, takich jak Gina Krog, Sleipner Vest, Sleipner Ost, Gungne i Utgard. Finalizacja tej transakcji, zaplanowana na koniec roku, podlega jeszcze akceptacji władz norweskich. Niezwykle istotne jest, że całość finansowania akwizycji pochodzi z zasobów wygenerowanych przez działalność PGNiG Upstream Norway na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.

Prezes Zarządu ORLEN, Daniel Obajtek, podkreśla znaczenie tej transakcji dla realizacji strategicznych celów Grupy. Przejęcie kontroli nad KUFPEC Norway nie tylko zwiększa wydobywczy potencjał Grupy, ale również otwiera drogę do efektywniejszej integracji nabytych aktywów oraz optymalizacji kosztów operacyjnych. Dodatkowo, transakcja ta umacnia możliwości finansowania dalszych inwestycji Grupy ORLEN w Norwegii, co jest kluczowe dla jej długofalowego rozwoju i zwiększania dostaw gazu do Polski oraz regionu.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/orlen-zwieksza-strategiczne-rezerwy-nowe-odkrycie-na-szelfie-norweskim/

W ramach najnowszej akwizycji przez PGNiG Upstream Norway, istotnym elementem jest pełne przejęcie udziałów w spółce KUFPEC Norway AS, co obejmuje całość jej majątku. Cena transakcji ustalona na 445 milionów dolarów, obowiązująca od 1 stycznia 2023 roku, obejmuje wartość zarówno przejmowanych złóż, jak i pozostałych aktywów KUFPEC Norway, w tym znacznego salda środków pieniężnych. Oczekuje się, że w momencie przejęcia kontroli nad spółką, wartość środków pieniężnych przekroczy 200 milionów dolarów, co pozwoli na ekspresowy zwrot z inwestycji, przewidywany na około półtora roku od sfinalizowania transakcji.

Po zakończeniu procesu przejęcia, w 2024 roku produkcja PGNiG Upstream Norway ma wzrosnąć do ponad 100 tysięcy baryłek ekwiwalentu ropy naftowej dziennie. Taki wynik sytuuje firmę wśród czołowych producentów ropy i gazu w Norwegii, przesuwając ją na ósme miejsce na liście podmiotów działających na Norweskim Szelfie Kontynentalnym w kategorii rocznego wydobycia węglowodorów.

Akwizycja KUFPEC przyczyni się do znaczącego wzrostu zasobów wydobywalnych pod kontrolą PGNiG Upstream Norway, osiągając niemal 400 milionów boe. Znacząca część, ponad 80% przejmowanych zasobów, to gaz ziemny, co jest zgodne ze strategią ORLEN dążącą do maksymalizacji produkcji gazu dla potrzeb zaopatrzenia rynku polskiego i innych krajów regionu. Wszystkie aktywne złoża, a w przyszłości również złoże Eirin, będą połączone z infrastrukturą umożliwiającą transport wydobytego surowca gazociągiem Baltic Pipe bezpośrednio do Polski.

W ramach tej znaczącej transakcji, PGNiG Upstream Norway przejmuje m.in. 30-procentowy pakiet w złożu Gina Krog, zwiększając swój udział w nim do ponad 41%. Warto podkreślić, że w 2023 roku platforma Gina Krog została podłączona do lądowej sieci elektrycznej, co przyczyniło się do znacznego ograniczenia emisji CO2 związanych z eksploatacją. Co więcej, niedawne odkrycie dodatkowych zasobów gazu w pobliżu tego złoża jeszcze bardziej umacnia pozycję PUN.

Kluczowym elementem przejęcia jest również kontrola nad gazowym złożem Eirin, które ma zostać zagospodarowane przy użyciu infrastruktury wydobywczej złoża Gina Krog. To umożliwi szybkie uruchomienie produkcji gazu z Eirin, gwarantując atrakcyjną rentowność i niską emisję CO2.

Ta transakcja to kolejny krok Grupy ORLEN w Norwegii w tym roku. Wcześniej PUN zakupiło udziały w złożach Sabina i Adriana na obszarze wydobywczym Skarv. Akwizycje te, wraz z wcześniejszymi przejęciami – w tym aktywów wydobywczych spółki INEOS E&P Norge – pozwoliły PUN znacząco zwiększyć produkcję gazu ziemnego, od 0,5 mld m³. w 2017 r. do 3,1 mld m³. w 2022 r. Przejęcie KUFPEC dodatkowo umożliwi skokowy wzrost produkcji w przyszłym roku.

Czytaj też: https://portalstoczniowy.pl/strategiczne-fundamenty-bezpieczenstwa-morskiego-ochrona-infrastruktury-krytycznej/

W kontekście rozwoju wydobycia, PUN aktywnie realizuje program rozwojowy, w tym zagospodarowanie ośmiu nowych złóż. W październiku tego roku rozpoczęto eksploatację złoża Tommeliten Alpha, w którym PUN ma ponad 42% udziałów. W szczytowym okresie złoże to zapewni spółce co najmniej 0,5 mld m³ gazu rocznie.

Integracja działalności wydobywczej w Norwegii, zakończona w maju tego roku, pozwoliła skonsolidować aktywa PGNiG Upstream Norway i LOTOS Exploration & Production Norge pod egidą Grupy ORLEN. Po przejęciu KUFPEC, Grupa ORLEN zwiększy swoje posiadane koncesje do 94 na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, co plasuje ją na 5. miejscu wśród firm działających w tym regionie. Jeśli chodzi o zasoby wydobywalne, szacowane na około 400 mln boe, PUN znajdzie się na 9. pozycji, natomiast w kategorii produkcji gazu ziemnego będzie na 7. miejscu wśród firm wydobywczych.

Autor: Mariusz Dasiewicz/Grupa Orlen

.pl/category/offshore-energetyka/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • US Navy rozważa budowę okrętów wojennych w Turcji. Kryzys stoczniowy w tle

    US Navy rozważa budowę okrętów wojennych w Turcji. Kryzys stoczniowy w tle

    Administracja Donalda Trumpa sonduje możliwość przeniesienia części produkcji okrętów wojennych US Navy do zakładów stoczniowych państw sojuszniczych. Wśród analizowanych kierunków pojawia się Turcja, gdzie amerykańscy urzędnicy prowadzili rozmowy dotyczące budowy komponentów oraz fregat. Informacje te przekazał portal Mideast Eye.

    Kryzys amerykańskiego przemysłu okrętowego

    Według cytowanych źródeł problem opóźnień dotyczy obecnie wszystkich programów budowy okrętów US Navy. Sekretarz marynarki wojennej USA przyznał, że harmonogramy pozostają daleko w tyle za planami. Program fregat typu Constellation został ograniczony do dwóch kadłubów z uwagi na narastające koszty i terminową realizację tego programu. Sam prezydent USA publicznie dopuścił możliwość zamawiania okrętów wojennych w państwach sojuszniczych w celu uzupełnienia tej luki.

    Jak podkreślił jeden z amerykańskich urzędników w rozmowie z Mideast Eye, „amerykański przemysł okrętowy znajduje się w poważnym kryzysie”, co skłania administrację do poszukiwania rozwiązań poza granicami kraju.

    Korea Południowa odbudowuje przemysł, Turcja ma wypełnić lukę

    W tym miejscu muszę się na chwilę zatrzymać i odnieść do wcześniejszych tekstów, które publikowałem na łamach naszego portalu o wejściu południowokoreańskiego kapitału do amerykańskich stoczni. Pisałem wówczas o inwestycjach Hanwha, HD Hyundai i Samsung Heavy Industries, bo to był i nadal jest ważny sygnał zmiany w myśleniu Waszyngtonu o własnym przemyśle okrętowym. Ten kierunek nie zniknął i nic nie wskazuje na to, by miał zostać porzucony.

    Dlaczego więc dziś pojawia się Turcja? Odpowiedź jest dość prosta. Koreańczycy nie przyszli do Stanów Zjednoczonych po to, by „załatwić problem” w rok czy dwa. Oni zajmują się odbudową fundamentów: modernizacją zaniedbanej infrastruktury, porządkowaniem procesów produkcyjnych, szkoleniem ludzi i przywracaniem zdolności do seryjnej budowy okrętów. To jest praca na lata, a nie szybki remont. Jeżeli ten proces się powiedzie, USA odzyskają przemysłowe zaplecze, bez którego nie da się utrzymać pozycji morskiego mocarstwa.

    US Navy rozważa budowę okrętów wojennych w Turcji. Kryzys stoczniowy w tle / Portal Stoczniowy
    Fot. @USNavy

    Rozmowy z Turcją dotyczą zupełnie innego wymiaru tego samego problemu. US Navy funkcjonuje pod silną presją czasu, a bieżących potrzeb floty nie da się „zamrozić” do momentu, aż filadelfijskie doki po modernizacji ruszą pełną parą. Z tego powodu Ankara nie jest postrzegana jako alternatywa dla koreańskiego modelu odbudowy przemysłu, lecz jako możliwe rozwiązanie pomostowe – sposób na częściowe odciążenie systemu, który już dziś pracuje ponad swoje realne możliwości.

    Innymi słowy: Koreańczycy mają odbudować przemysł, Turcja – jeśli do tego dojdzie – miałaby pomóc przetrwać okres przejściowy. Jedno nie wyklucza drugiego, a wręcz pokazuje, jak głęboki jest kryzys, z którym mierzy się dziś amerykański przemysł okrętowy.

    Turcja jako potencjalny partner przemysłowy

    Turcja nie pojawia się w tych rozważaniach przypadkowo. W Waszyngtonie postrzegana jest jako partner, który już dziś dysponuje realnymi zdolnościami produkcyjnymi. Tureckie stocznie od lat pracują w modelu rozproszonej budowy okrętów, mają doświadczenie w produkcji seryjnej i potrafią realizować kontrakty eksportowe w krótkich cyklach czasowych. Okręty dla własnej marynarki wojennej oraz zagranicznych odbiorców powstają w oparciu o nowoczesne zaplecze projektowe i produkcyjne, które nie wymaga wieloletniej odbudowy.

    US Navy rozważa budowę okrętów wojennych w Turcji. Kryzys stoczniowy w tle / Portal Stoczniowy
    Fot. Austin Rooney / Pracownik stoczni Austal USA w Mobile podczas spawania sekcji okrętowych / US Navy

    W praktyce ewentualna współpraca mogłaby przybrać różne formy – od dostaw bloków kadłubowych i podzespołów do stoczni amerykańskich, przez przekazywanie częściowo wyposażonych kadłubów, aż po realizację kontraktów na kompletne jednostki. Jak zwraca uwagę turecki komentator obronny Kubilay Yildirim, Stany Zjednoczone zmagają się dziś z brakami kadrowymi, niedostateczną infrastrukturą stoczniową oraz ograniczoną liczbą doków. W tym sensie Turcja mogłaby pomóc nie tylko zwiększyć wolumen produkcji, lecz także rozłożyć obciążenia i ryzyka w okresie, gdy amerykański system pracuje na granicy swoich możliwości.

    Bariery polityczne i prawne

    Na tym etapie warto jednak jasno zaznaczyć, że ewentualna współpraca z Turcją nie jest pozbawiona poważnych ograniczeń. Ankara od lat prowadzi wielowektorową politykę zagraniczną, utrzymując robocze relacje z Rosją, co w Waszyngtonie pozostaje źródłem trwałej nieufności. Zakup rosyjskich systemów przeciwlotniczych S-400 skutkował objęciem Turcji amerykańskimi sankcjami oraz jej wykluczeniem z programu F-35. Choć podejmowane są próby złagodzenia tych restrykcji, temat pozostaje politycznie drażliwy i daleki od jednoznacznego rozstrzygnięcia.

    US Navy rozważa budowę okrętów wojennych w Turcji. Kryzys stoczniowy w tle / Portal Stoczniowy
    Fot. Austin Rooney / Pracownik stoczni Austal USA w Mobile podczas spawania sekcji okrętowych / US Navy

    Drugą barierą, często pomijaną w publicznych rozważaniach, są ograniczenia prawne obowiązujące w samych Stanach Zjednoczonych. Tzw. poprawka Byrnesa-Tollefsona, zapisana w 10 USC §8679, zakazuje budowy okrętów US Navy oraz ich kluczowych komponentów w zagranicznych stoczniach. Jej obejście lub zmiana wymagałaby nie tylko decyzji politycznej, lecz także zgody Kongresu i zabezpieczenia odpowiednich środków budżetowych na kontrakty realizowane poza terytorium USA.

    Sygnał zmiany myślenia w Waszyngtonie

    Choć rozmowy z Turcją mają na tym etapie wyłącznie charakter rozpoznawczy, sam fakt ich prowadzenia jest czytelnym sygnałem zmiany myślenia w Waszyngtonie. Amerykańska administracja coraz wyraźniej rozdziela dziś dwa porządki: długofalową odbudowę własnego przemysłu okrętowego oraz konieczność utrzymania zdolności operacyjnych floty tu i teraz.

    To właśnie ta logika tłumaczy, dlaczego równolegle pojawiają się inwestycje południowokoreańskie w amerykańskich stoczniach oraz rozmowy z Turcją o potencjalnej produkcji okrętów wojennych. Nie jest to brak konsekwencji ani chaos decyzyjny, lecz konsekwencja skali kryzysu, z którym amerykański przemysł okrętowy nie musiał mierzyć się od dziesięcioleci.