Marina Militare zamawia nowe fregaty patrolowe PPA

26 czerwca, włoski koncern stoczniowy Fincantieri poinformował o podpisaniu umowy z Ministerstwem Obrony Włoch na budowę dwóch nowych fregat patrolowych typu PPA (Pattugliatore Polivalente d’Altura) w konfiguracji Light+, przeznaczonych dla włoskiej Marina Militare.

Zamówienie dotyczy jednostek, które mają zastąpić fregaty Marcantonio Colonna (P 433) i Ruggiero di Lauria (P 435) – przekazane marynarce wojennej Indonezji (TNI AL) jeszcze przed ich formalnym wcieleniem do służby we Włoszech. Po przekazaniu stronie indonezyjskiej pierwsza z jednostek otrzymała nazwę KRI Brawijaya (320). Jej siostrzana fregata, który ma nosić nazwę KRI Prabu Siliwangi (321), pozostaje w fazie przygotowań do przekazania. Obie fregaty patrolowe mają zostać formalnie wcielone do służby w Marynarce Wojennej Indonezji (TNI AL) jeszcze w tym roku.

Czytaj więcej: Indonezja odbiera od Fincantieri fregatę patrolową PPA KRI Brawijaya

Modułowe patrolowce PPA – fregaty przyszłości?

Fregaty patrolowe typu PPA zostały zaprojektowane jako modułowa platforma nawodna, umożliwiająca elastyczne konfigurowanie jednostki w zależności od docelowego profilu operacyjnego. Konstrukcja kadłuba i skalowalny system walki pozwalają na rekonfigurację zarówno w zakresie uzbrojenia, jak i wyposażenia elektronicznego, co pozwala na dostosowanie jednostek do zmieniających się wymagań operacyjnych przez cały okres ich eksploatacji.

Zgodnie z założeniami programu PPA (Pattugliatore Polivalente d’Altura), opracowano trzy wersje jednostek: Light (Lekka), Light+ (Lekka Plus) oraz Full (Pełna). Wariant Full oferuje kompletne zdolności bojowe, natomiast konfiguracje Light i Light+ pozbawione są części sensorów oraz efektorów, które mogą zostać zintegrowane w ramach planowanych modernizacji.

Wielozadaniowa platforma bojowa z modułowym układem misji

Jednostki typu PPA zaprojektowano jako okręty zdolne do realizacji pełnego spektrum misji – od operacji typowo bojowych po monitorowanie morskich szlaków żeglugowych (SLOC), nadzór nad wyłączną strefą ekonomiczną (EEZ), operacje SAR oraz pomoc humanitarną. Charakterystycznym rozwiązaniem konstrukcyjnym jest zastosowanie dwóch przestrzeni modułowych – odkrytej między nadbudówkami oraz krytej, zlokalizowanej pod lądowiskiem na rufie okrętu – umożliwiających załadunek systemów misji, bezzałogowców lub kontenerów logistycznych.

Czytaj też: Fincantieri przekazuje czwartą fregatę PPA Giovanni delle Bande Nere dla Marina Militare

Na rufie okrętu znajduje się hangar z miejscem na śmigłowiec EH101 lub dwa średnie śmigłowce morskie SH90A. Fregaty osiągają prędkość ponad 31 węzłów i standardowo dysponują załogą 143 osób (z możliwością rozszerzenia do 181). Na pokładzie znajduje się system walki Leonardo ATHENA Mk 2, system radiolokacyjny Leonardo Kronos z aktywnymi ścianowymi antenami AESA (z elektronicznym skanowaniem fazowym) oraz systemem optoelektronicznym IRST.

Uzbrojenie stanowi m.in. najnowsza wersja pocisku przeciwokrętowego MBDA Teseo Mk2/E, charakteryzująca się zwiększonym zasięgiem oraz zdolnością rażenia celów lądowych, co wpisuje się w rosnące wymagania dotyczące zdolności do prowadzenia operacji ekspedycyjnych oraz reagowania na zagrożenia asymetryczne.

Zamówienia Marina Militare i przyszłość wariantu EVO

Zgodnie z aktualnym planem modernizacji włoskich sił nawodnych, Marina Militare zakontraktowała łącznie siedem fregat patrolowych typu PPA: dwie w wersji Light, trzy Light+ oraz dwie w pełnej konfiguracji Full. W planach znajduje się również doposażenie dwóch pierwszych jednostek – Paolo Thaon di Revel (P 430) oraz Francesco Morosini (P 431) – do standardu odpowiadającego konfiguracji Full.

Czytaj również: Siódma fregata patrolowa PPA „Domenico Millelire” zwodowana

W 2023 roku Fincantieri zaprezentował koncepcję rozwojową fregat patrolowych typu PPA o roboczej nazwie EVO, zakładającą zwiększenie autonomii misji oraz rozszerzenie zdolności bojowych poprzez integrację nowocześniejszych sensorów i systemów uzbrojenia. Jak dotąd nie została ona jednak zakontraktowana przez żadną marynarkę wojenną. Równolegle rozwijany jest program FREMM EVO – zmodernizowanych fregat nowej generacji, które trafią do Marina Militare w ramach odrębnego zamówienia, o czym szczegółowo pisaliśmy wcześniej na naszym portalu.

Źródło: Fincantieri/MD

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Koncentracja amerykańskich okrętów wokół Iranu. Co to oznacza?

    Koncentracja amerykańskich okrętów wokół Iranu. Co to oznacza?

    W ostatnich dniach media międzynarodowe i krajowe coraz częściej formułują tezę o zbliżającej się wojnie Stanów Zjednoczonych z Iranem. Punktem odniesienia stała się widoczna koncentracja amerykańskich sił morskich i powietrznych w rejonie Bliskiego Wschodu, w tym wejście na te wody grupy lotniskowcowej USS Abraham Lincoln.

    Problem polega na tym, że podobne obrazy już wielokrotnie pojawiały się w przeszłości – i tylko nieliczne z nich kończyły się realną eskalacją.

    Aby rzetelnie ocenić obecną sytuację, nie wystarczy policzyć okręty i samoloty pomieszczone w tym regionie. Kluczowe jest zrozumienie dlaczego te siły zostały rozmieszczone w taki sposób, czego w tej układance wciąż brakuje oraz jak na te ruchy reaguje druga strona. Dopiero zestawienie tych elementów pozwala oddzielić medialny zgiełk od realnej analizy operacyjnej.

    Co faktycznie USA rozmieściły wokół Iranu

    Z dostępnych informacji opartych na źródłach otwartych i analizie Gregga Romana z portalu Middle East Forum wynika, że Stany Zjednoczone przeprowadziły w ostatnich tygodniach wyraźną, wielodomenową koncentrację sił w obszarze odpowiedzialności Dowództwa Centralnego.

    Do regionu skierowano grupę uderzeniową USS Abraham Lincoln, obejmującą niszczyciele rakietowe i jednostki wsparcia, która od 22 stycznia operuje w Zatoce Perskiej. Równolegle zwiększyła się liczba amerykańskich niszczycieli działających na wodach Bliskiego Wschodu oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Według informacji agencji Reuters łączna liczba okrętów US Navy w pobliżu Iranu wzrosła do około dziesięciu, wliczając lotniskowiec oraz okręty desantowe.

    Koncentracji sił morskich towarzyszy wyraźna aktywność lotnictwa bazowania lądowego. W regionie pojawiły się dodatkowe samoloty bojowe, w tym myśliwce F-15E rozmieszczone w Jordanii, a także znacząco wzrosła liczba maszyn tankowania powietrznego operujących z baz w Katarze i państwach sąsiednich. To element niezbędny do prowadzenia długotrwałych operacji lotniczych, niezależnie od tego, czy mają one charakter ofensywny, czy odstraszający.

    Jednocześnie Stany Zjednoczone wzmocniły komponent obrony przeciwrakietowej, kierując do regionu kolejne baterie Patriot do ochrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Uzupełnia to obraz przygotowania nie tylko do projekcji siły, lecz także do obrony własnych baz i infrastruktury przed ewentualnym odwetem.

    Z punktu widzenia czysto wojskowego jest to zestaw narzędzi pozwalający zarówno na demonstrację gotowości, jak i na szybkie przejście do działań kinetycznych. Sam fakt ich rozmieszczenia nie odpowiada jednak na pytanie, czy taka decyzja już zapadła.

    Gdzie zaczyna się anomalia operacyjna

    Na tym etapie warto zadać pytanie, które w medialnych relacjach pojawia się zbyt rzadko: czy skala amerykańskiej koncentracji sił rzeczywiście odpowiada bieżącym działaniom Iranu, czy też wykracza poza logikę reakcji na konkretne wydarzenia?

    Z perspektywy operacyjnej odpowiedź nie jest oczywista. W ostatnich dniach Teheran nie podjął bezpośrednich działań zbrojnych wobec sił Stanów Zjednoczonych. Nie doszło do ataków na amerykańskie okręty, nie odnotowano prób zakłócania ich operowania na morzu, ani użycia środków kinetycznych przeciwko bazom USA w regionie. Irańska aktywność pozostaje ograniczona do twardej retoryki oraz zapowiedzi ćwiczeń wojskowych, w tym manewrów z użyciem ostrej amunicji w rejonie Cieśniny Ormuz.

    W realiach wojskowych taki zestaw sygnałów oznacza utrzymywanie napięcia poniżej progu eskalacji. Tymczasem odpowiedź amerykańska przyjmuje postać rozmieszczenia pełnej grupy lotniskowcowej, rozbudowanej osłony morskiej, komponentu lotniczego oraz systemów obrony przeciwrakietowej. Jest to konfiguracja, która nie odpowiada pojedynczym incydentom ani samej wymianie ostrych komunikatów.

    Ta dysproporcja — brak bezpośredniego impulsu po stronie Iranu przy jednoczesnym uruchomieniu szerokiego wachlarza zdolności po stronie USA – stanowi pierwszy sygnał, że nie mamy do czynienia z reakcją na bieżące wydarzenia. Bardziej przypomina to świadome budowanie opcji odstraszania oraz tworzenie przestrzeni decyzyjnej na wypadek dalszego rozwoju sytuacji, zanim druga strona zdecyduje się podnieść stawkę.

    Projekcja siły jako narzędzie, nie decyzja

    W planowaniu wojskowym projekcja siły nie jest równoznaczna z przygotowaniem do wojny. Jej istotą jest stworzenie sytuacji, w której decyzja polityczna – niezależnie od tego, czy dotyczy eskalacji, czy deeskalacji – ma realne oparcie w gotowych do użycia zdolnościach militarnych.

    Obecna konfiguracja sił USA wokół Iranu spełnia ten warunek. Lotniskowiec i lotnictwo lądowe zapewniają możliwość prowadzenia uderzeń, systemy obrony przeciwrakietowej zmniejszają podatność baz na odwet, a tankowce powietrzne umożliwiają długotrwałe operacje. Jednocześnie taka obecność działa odstraszająco i wzmacnia przekaz polityczny kierowany do Teheranu.

    Kluczowe jest jednak to, czego wciąż nie widać.

    Czego w tej układance nadal brakuje

    Mimo skali koncentracji sił brak jest formalnych decyzji politycznych zapowiadających użycie siły. Wypowiedzi przedstawicieli administracji USA konsekwentnie operują pojęciami „opcji” i „gotowości”, nie zaś zapowiedziami konkretnych działań zbrojnych. Nie obserwuje się również powszechnej ewakuacji personelu dyplomatycznego ani zamykania kluczowych szlaków morskich i powietrznych, co w przypadku realnych przygotowań do wojny byłoby niemal nieuniknione.

    Równie istotny jest brak sygnałów mobilizacji charakterystycznych dla konfliktu pełnoskalowego. Nie widać masowego przerzutu wojsk lądowych ani długoterminowych działań logistycznych wskazujących na przygotowanie do kampanii o dużej intensywności.

    Demonstracja siły, jeszcze nie wojna

    Zestawienie faktów prowadzi do wniosku, że obecna sytuacja znajduje się pomiędzy demonstracją siły a budowaniem realnych opcji operacyjnych. Stany Zjednoczone pokazują, że są gotowe na różne scenariusze, ale jednocześnie nie przekroczyły progu, po którym eskalacja staje się trudna do zatrzymania.

    O dalszym przebiegu wydarzeń nie zdecyduje liczba okrętów ani intensywność lotów nad regionem, lecz decyzje zapadające na szczeblu politycznym w Waszyngtonie i Teheranie. Obecny układ sił wskazuje raczej na grę sygnałów i budowanie presji niż na wejście w fazę otwartego konfliktu. To jednak stan przejściowy – każda kolejna decyzja skraca margines błędu i przesuwa sytuację w stronę rozstrzygnięcia.