Amerykańska pomoc dla irańskich i indyjskich marynarzy w Zatoce Perskiej

18 lutego Zatoka Perska stała się miejscem dramatycznej walki o życie załogi statku handlowego M/V SHAYESTEH, należącego do Iranu. Pływająca pod katarską banderą jednostka zaczęła gwałtownie nabierać wody i w krótkim czasie zatonęła. Siedmiu marynarzy – pięciu Irańczyków i dwóch Hindusów – znalazło się w bezpośrednim niebezpieczeństwie.

Na wysłany sygnał mayday z tonącego statku M/V SHAYESTEH natychmiast odpowiedziały jednostki amerykańskiej Marynarki Wojennej (US Navy) oraz Straży Przybrzeżnej (US Coast Guard), które przeprowadziły sprawną akcję ratunkową.

W operacji wzięły udział – trałowiec USS Devastator (MCM 6) oraz kuter patrolowy USCGC Clarence Sutphin Jr. (WPC 1147). Okręty te stacjonują w regionie jako część amerykańskiej V Floty, której zadaniem jest ochrona szlaków żeglugowych w Zatoce Perskiej, zwłaszcza w rejonie cieśniny Ormuz – strategicznego punktu transportu ropy naftowej.

USS Devastator, jako niszczyciel min, operuje w regionie w związku z potencjalnym zagrożeniem minowym, które może stanowić ryzyko dla statków handlowych i wojskowych. Z kolei USCGC Clarence Sutphin Jr. bierze udział w misjach zabezpieczania żeglugi, zwalczania przemytu oraz monitorowania aktywności irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który w przeszłości podejmował działania wymierzone w jednostki pływające w regionie.

Dzięki obecności amerykańskich sił w rejonie udało się przeprowadzić błyskawiczną akcję ratunkową i bezpiecznie ewakuować rozbitków.

Do zdarzenia doszło w rejonie o strategicznym znaczeniu, gdzie amerykańskie siły morskie regularnie prowadzą operacje mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi i monitorowanie ruchu statków. Pomimo napiętych relacji między Iranem i USA, Amerykanie podkreślają, że ich priorytetem jest ratowanie życia na morzu, niezależnie od narodowości rozbitków.

Kolejna misja ratunkowa US Navy w regionie

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy okręty amerykańskie udzielają pomocy irańskim marynarzom. W ostatnich latach doszło do kilku podobnych operacji, co pokazuje, że pomimo geopolitycznych napięć, współpraca w zakresie ratownictwa morskiego jest możliwa.

Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) opublikowało nagrania i zdjęcia z akcji ratunkowej, potwierdzając przebieg wydarzeń. Na razie nie wiadomo, czy Iran podejmie próbę wydobycia wraku statku ani jakie konsekwencje dla regionalnej żeglugi może mieć to zdarzenie. Władze Teheranu do tej pory nie odniosły się do incydentu, nie wydano również żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie.

Bezpieczeństwo żeglugi w Zatoce Perskiej

Zatoka Perska to jeden z najbardziej newralgicznych akwenów na świecie, gdzie regularnie dochodzi do incydentów związanych z żeglugą. Amerykańska obecność wojskowa ma na celu zarówno ochronę interesów sojuszników, jak i zabezpieczenie szlaków transportowych, zwłaszcza w rejonie cieśniny Ormuz.

Eksperci podkreślają, że zatonięcie M/V SHAYESTEH może być kolejnym sygnałem wskazującym na pogarszający się stan techniczny jednostek operujących w tym regionie. Wiele z nich to starsze statki, często eksploatowane ponad normę, co zwiększa ryzyko awarii i katastrof.

Na razie brak informacji o ewentualnych działaniach podejmowanych przez irańskie służby morskie w związku z tym incydentem. US Navy i US Coast Guard podkreślają jednak gotowość do reagowania na podobne sytuacje w przyszłości.

Autor: Mariusz Dasiewicz

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Amsterdam chce pożegnać duże statki wycieczkowe

    Amsterdam chce pożegnać duże statki wycieczkowe

    Władze Amsterdamu coraz wyraźniej zmierzają do wyeliminowania zawinięć statków wycieczkowych. W ratuszu rośnie przekonanie, że zamiast kolejnych ograniczeń tańszym rozwiązaniem będzie całkowity zakaz obsługi takich jednostek do 2035 roku.

    Propozycję przedstawiono 21 stycznia. Zakłada ona stopniowe wygaszanie zawinięć dużych statków wycieczkowych, przy jednoczesnym utrzymaniu ograniczonej liczby zawinięć jednostek rzecznych. Sprawa wraca na agendę miasta od lat, lecz tym razem w debacie coraz wyraźniej wybrzmiewają argumenty finansowe i polityczne, które mogą przesądzić o dalszym kierunku działań Amsterdamu.

    Presja ekologiczna i problem nadmiernej turystyki

    Zastrzeżenia wobec skali zawinięć dużych statków wycieczkowych do Amsterdamu przybierają na sile od blisko dekady. Jednostki te dotychczas cumowały w ścisłym centrum miasta, co czyniło je łatwym celem krytyki ze strony organizacji ekologicznych oraz mieszkańców zmęczonych natężeniem turystyki morskiej.

    Aktywiści ekologiczni, dziś obecni w strukturach władzy miejskiej, wskazują na emisje dwutlenku węgla, pyłów oraz tlenków azotu generowane przez duże statki. W debacie tej pomijane są jednak obowiązujące w Unii Europejskiej regulacje dotyczące paliw niskosiarkowych oraz powszechne stosowanie instalacji oczyszczania spalin jeszcze przed wprowadzeniem unijnego obowiązku korzystania z zasilania z lądu w głównych portach od 2030 roku.

    Ograniczenia zamiast rewolucji miały wystarczyć

    W latach 2023–2024 udało się wypracować kompromisowe rozwiązanie. Od 2026 roku planowano ograniczyć ruch do jednego statku dziennie i maksymalnie stu zawinięć rocznie dla jednostek oceanicznych. Rok później miało wejść w życie obligatoryjne korzystanie z zasilania z lądu. Jednocześnie miasto zapowiadało redukcję, lecz nie likwidację, zawinięć statków rzecznych.

    Równolegle rozpoczęto analizy dotyczące przeniesienia terminalu pasażerskiego Passengers Terminal Amsterdam na wschód od miasta w perspektywie 2035 roku. Choć raport końcowy nie został jeszcze opublikowany, część radnych już teraz twierdzi, że studium wykazało nieopłacalność takiego rozwiązania.

    Koszty i polityka zamiast sentymentów

    Według informacji cytowanych przez zachodnie media, koszt relokacji terminalu oszacowano na 85 mln euro bez gwarancji zwrotu tej inwestycji. Według szacunków wpływy z obsługi statków wycieczkowych w perspektywie 30 lat wyniosą jedynie 46 mln euro. Taki bilans stał się paliwem dla politycznych deklaracji o konieczności definitywnego zakończenia obecności „pływających bloków mieszkalnych” w mieście.

    Nie bez znaczenia pozostaje kalendarz polityczny. Ostateczna decyzja należy do rady miejskiej, lecz w marcu w Amsterdamie odbędą się wybory samorządowe. Oznacza to, że ewentualne rozstrzygnięcia przypadną już nowej ekipie rządzącej.

    Inne porty czekają, Europa zaostrza kurs

    Przeciwnicy zakazu od dawna wskazują, że ruch statków wycieczkowych może zostać przejęty przez inne porty. W tym kontekście najczęściej pojawia się Rotterdam, który już dziś obsługuje część jednostek, oferując pasażerom dojazd autokarami do Amsterdamu.

    Amsterdam dołączyłby do innych europejskich miast, które podjęły działania mające na celu ograniczenie wejść statków wycieczkowych. Barcelona również planuje ograniczyć liczbę zawinięć wycieczkowców, natomiast Riwiera Francuska wprowadziła limity zarówno dotyczące wielkości jednostek, jak i rocznej liczby zawinięć do portów. Inne destynacje, takie jak wyspy greckie, wprowadziły nowe podatki od pasażerów, aby poradzić sobie z napływem turystów na najbardziej oblegane wyspy.

    Jak widać, Amsterdam podąża ścieżką, którą wcześniej obrały inne europejskie miasta portowe, stopniowo ograniczając ruch dużych statków wycieczkowych w ścisłych centrach europejskich miast.