Wodowanie ostatniego okrętu LCS USS Pierre dla US Navy

5 sierpnia 2024 roku w stoczni Austal USA w Mobile w stanie Alabama miała miejsce uroczystość wodowania przyszłego USS Pierre (LCS 38). Jest to ostatni okręt typu Littoral Combat Ship (LCS), przeznaczony do służby w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych.

Proces wodowania USS Pierre i przygotowania do prób morskich

Ceremonia rozpoczęła się tradycyjnym przetoczeniem przyszłego USS Pierre (LCS 38) na pokład barki, należącej do Crowley Maritime Corporation. Następnie okręt został przetransportowany na dok pływający, gdzie przeprowadzono jego wodowanie. Po uzyskaniu zdolności pływania, USS Pierre został przeholowany do nabrzeża stoczniowego, gdzie rozpocznie się proces przygotowywania do prób morskich, zaplanowanych na ostatni kwartał bieżącego roku.

Zamówienie na budowę USS Pierre złożono 17 grudnia 2018 roku, a stępkę położono 16 czerwca 2023 roku. Chrzest odbył się 18 maja 2024 roku. Po podniesieniu bandery okręt zostanie przydzielony do 3. Dywizjonu w bazie marynarki wojennej w San Diego w Kalifornii.

Kontrowersyjna historia okrętów LCS

Program Littoral Combat Ship (LCS), pomimo początkowych ambicji, spotkał się z szeroką krytyką i nie spełnił wielu założeń. Zaprojektowane jako szybkie i wszechstronne jednostki do działań na wodach przybrzeżnych, LCS-y okazały się podatne na awarie i ograniczone w zakresie użyteczności bojowej. Wielu oficerów Marynarki Wojennej USA zgłaszało problemy z wydajnością, co prowadziło do wczesnego wycofywania niektórych okrętów ze służby, mimo że były stosunkowo nowe. Szeroko i szczegółowo pisaliśmy o tych kwestiach na naszym portalu.

Jednym z głównych problemów była niewystarczająca wytrzymałość i odporność jednostek, co czyniło je mało efektywnymi w konfrontacji z potencjalnymi przeciwnikami o zbliżonym poziomie uzbrojenia, jakim dysponują Chiny.

W odpowiedzi na wyzwania związane z programem LCS, Marynarka Wojenna USA rozpoczęła rozwój nowego programu Constellation, który ma zastąpić LCS-y jako kluczowe jednostki floty amerykańskiej. Początkowo LCS-y miały być szybkimi, modułowymi jednostkami bojowymi zdolnymi do realizacji szeregu misji od zwalczania min, zwalczanie szybkich i małogabarytowych celów powietrznych i nawodnych,  po walkę z okrętami podwodnymi. Krótko mówiąc, były to okręty wojenne zaprojektowane w celu stawienia czoła asymetrycznym zagrożeniom XXI wieku.

Ostatecznie jednak konfigurowalne moduły okazały się niepraktyczne, a jednostki wyposażono w niewystarczające uzbrojenie. Ich konstrukcja, oparta na szybkich promach z aluminiowymi kadłubami i napędem strumieniowym, sprawiała problemy eksploatacyjne. Przykładem tego był USS Coronado, który musiał być dodatkowo wyposażony w wyrzutnie Harpoon, co podkreślało ograniczenia tych okrętów jako samodzielnych jednostek bojowych na otwartym morzu.

Wodowanie USS Pierre stanowi symboliczny koniec jednego z najbardziej kontrowersyjnych programów US Navy, który mimo swoich wad dostarczył wielu cennych lekcji dotyczących rozwoju przyszłych jednostek bojowych​.

Autor: Mariusz Dasiewicz

https://portalstoczniowy.pl/category/marynarka-bezpieczenstwo/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Arktyka – zapomniany front rywalizacji mocarstw

    Arktyka – zapomniany front rywalizacji mocarstw

    Arktyka przez lata uchodziła w Europie za obszar odległy od realnej polityki, kojarzony głównie z klimatem i nauką. Ten obraz szybko się dezaktualizuje, bo region wraca do gry jako jeden z kluczowych obszarów rywalizacji mocarstw.

    Zmiany zachodzące w Arktyce – zarówno środowiskowe, jak i polityczne – sprawiły, że region ten ponownie znalazł się w centrum zainteresowania największych mocarstw. Ustępowanie pokrywy lodowej zwiększa dostępność akwenów wysokich szerokości geograficznych, otwierając nowe możliwości żeglugi, eksploatacji zasobów oraz projekcji siły militarnej.

    To, że Arktyka stanie się przestrzenią rywalizacji strategicznej, nie jest odkryciem ostatnich lat. Już na początku XXI wieku Dariusz R. Bugajski zwracał uwagę, że region ten przestaje być wyłącznie obszarem badań i eksploracji, a zaczyna pełnić rolę „tortu pod lodem”, o który rywalizować będą państwa dysponujące realnymi instrumentami siły. Dziś ta diagnoza wybrzmiewa z całą mocą, a Arktyka stała się jednym z kluczowych elementów gry mocarstw.

    Grenlandia jako kluczowy punkt geostrategiczny

    Szczególne miejsce w tej układance zajmuje Grenlandia. Jej położenie pomiędzy Ameryką Północną a Europą czyni z niej naturalny punkt kontroli północnoatlantyckich i arktycznych kierunków komunikacyjnych. W ujęciu wojskowym wyspa ta stanowi element systemu kontroli przestrzeni pomiędzy Arktyką a północnym Atlantykiem, w tym rejonu GIUK, który od czasów zimnej wojny pozostaje jednym z kluczowych obszarów monitorowania aktywności morskiej i podwodnej.

    W ostatnich latach znaczenie Grenlandii wzrosło również w kontekście rywalizacji o wpływy w Arktyce. Zainteresowanie Stanów Zjednoczonych regionem nie jest zjawiskiem nowym, jednak dopiero po 2018 roku zaczęło ono przybierać bardziej wyraźną i konsekwentną formę polityczną. Wynika to bezpośrednio z rosnącej aktywności Federacji Rosyjskiej oraz coraz śmielszych ambicji Chińskiej Republiki Ludowej, które postrzegają Arktykę jako obszar przyszłych korzyści gospodarczych i strategicznych.

    W tym kontekście nie sposób pominąć niepokoju, jaki budzi obecna postawa Stanów Zjednoczonych pod rządami Donalda Trumpa. Nie chodzi o samo znaczenie Arktyki, które od lat pozostaje oczywiste, lecz o sposób, w jaki Waszyngton definiuje dziś swoje interesy wobec sojuszników. Jeśli USA chcą realnie wzmocnić swoją pozycję na Grenlandii, powinny dążyć do porozumienia z Danią, a nie stawiać ją pod polityczną presją. Na tym polega sens sojuszu, o czym pisałem już wcześniej na naszym portalu (link do tekstu).

    Rosyjskie roszczenia i prawo morza

    Jednym z kluczowych elementów rosyjskiej strategii arktycznej są działania podejmowane w ramach Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, które Moskwa interpretuje w sposób umożliwiający ograniczanie swobody żeglugi na wybranych wodach Oceanu Arktycznego.

    W praktyce oznacza to dążenie do rozszerzenia obszarów, na których Rosja mogłaby wykonywać prawa jurysdykcyjne związane z eksploatacją dna i podłoża morskiego. Nie są to roszczenia terytorialne w sensie suwerenności państwowej, jednak ich konsekwencje strategiczne są daleko idące. Przyjęcie rosyjskiej interpretacji oznaczałoby znaczące zbliżenie obszarów podlegających rosyjskiej jurysdykcji do stref ekonomicznych Kanady oraz północnej Grenlandii.

    Działania te wpisują się w długofalową strategię Moskwy, która postrzega Arktykę jako jeden z kluczowych kierunków swojej polityki bezpieczeństwa. Region ten, obok Europy Wschodniej i obszaru Morza Bałtyckiego, stanowi dla Rosji przestrzeń rywalizacji z Zachodem oraz narzędzie budowania przewagi strategicznej.

    Chiny i wymiar globalny rywalizacji

    Rosyjska aktywność w Arktyce zyskuje dodatkowy wymiar dzięki współpracy z Chinami. Pekin, mimo braku bezpośredniego dostępu do regionu, konsekwentnie rozwija swoją obecność gospodarczą i naukową w obszarze arktycznym, postrzegając go jako przyszły element globalnych szlaków komunikacyjnych pomiędzy Azją a Europą.

    Współpraca rosyjsko-chińska w zakresie infrastruktury, badań oraz zdolności logistycznych, w tym floty lodołamaczy, ma na celu stopniowe zwiększanie swobody operacyjnej obu państw w Arktyce. Z perspektywy Kremla oznacza to szansę na trwałe wyjście na Ocean Arktyczny jako pełnoprawny obszar projekcji interesów państwowych, a w dłuższej perspektywie także na wzmocnienie pozycji wobec państw NATO.

    Znaczenie dla Europy i bezpieczeństwa transatlantyckiego

    Rywalizacja w Arktyce nie pozostaje bez wpływu na bezpieczeństwo Europy. Kontrola nad arktycznymi szlakami morskimi oraz nad dostępem do północnego Atlantyku ma bezpośrednie znaczenie dla zdolności obronnych NATO i utrzymania spójności transatlantyckiej. Ewentualne osłabienie obecności Zachodu w regionie zwiększałoby presję strategiczną na Europę, zwłaszcza w sytuacji kryzysu lub konfliktu zbrojnego o charakterze pełnoskalowym.

    Z tego względu Arktyka oraz Grenlandia przestają być tematem marginalnym, a stają się integralnym elementem współczesnej debaty o bezpieczeństwie międzynarodowym. Dla państw europejskich oznacza to konieczność wypracowania spójnej strategii wobec regionu, opartej na prawie międzynarodowym, współpracy sojuszniczej oraz realistycznej ocenie zagrożeń.

    Arktyka jako trwały element gry mocarstw

    Dzisiejszy powrót Arktyki do głównego nurtu debaty strategicznej nie jest chwilowym zjawiskiem ani efektem medialnej mody. To konsekwencja długotrwałych procesów geopolitycznych, które stopniowo zmieniały znaczenie regionu. Ci, którzy dostrzegali ten trend wcześniej, mieli rację nie dlatego, że przewidzieli przyszłość, lecz dlatego, że potrafili właściwie odczytać kierunek zmian.

    Arktyka nie jest już zapomnianym obszarem na mapie świata. Stała się jednym z kluczowych frontów rywalizacji mocarstw, którego znaczenie będzie rosło wraz z dalszymi zmianami środowiskowymi, technologicznymi i politycznymi. Grenlandia natomiast pozostaje jednym z najważniejszych punktów tej układanki – cichym, lecz strategicznie niezbędnym elementem równowagi sił na północnej półkuli.