Moja marynarka [FELIETON]

Ostatnio kilka razy z rzędu śniła mi się marynarka. Marynarka to część ubioru, która gości często w ludzkiej szafie niezależnie od wieku i płci. Jest też faktem, że marynarka przeznaczona jest do noszenia na górnej części ciała – tułowiu. Często dopełnieniem ubioru są spodnie lub spódnica.
Oglądając w telewizji prezenterów pogody na tle mapy pogodowej Polski wyraźnie widać, że marynarka leży na północy na tle tej mapy. Na północy jej jest też Morze Bałtyckie. Te kilka słów: morze, Bałtyk, marynarka, pogoda, Polska kojarzy mi się z okrętami, marynarką wojenną a konkretnie z polską Marynarką Wojenną.
Sięgam pamięcią co w ostatnich miesiącach wydarzyło się na morzu: eksplozja Nord Stream 1 i 2 w wyniku prawdopodobnego sabotażu, otwarcie Baltic Pipe równie podatnego na dywersję, wzrost cen żywności i widmo głodu w wyniku wcześniejszych problemów z eksportem ukraińskiego zboża. Prawda jest od wieków znana, może ją skrócę do własnego stwierdzenia: kto nie ma floty ten zbiera „młoty”.
Ewidentną ofiarą własnej polityki morskiej padła Ukraina. Nie posiadając floty nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa ukraińskich portów i ukraińskiego transportu morskiego. Eksport ukraińskiego ziarna prawie ustał. Rosja na Morzu Czarnym ma Flotę Czarnomorską i mimo zniszczenia paru okrętów, to Rosja kontroluje sytuację na tym morzu.
Dlaczego Chiny, Australia, Japonia, USA, Korea Płd, Rosja, Indie, Niemcy, Wielka Brytania oraz Francja posiadają wielką i wciąż rozwijaną flotę wojenną? Rozumieją jak ważna jest kwestia bezpieczeństwa wybrzeża, zabezpieczenia podejść do portów, ochrona infrastruktury morskiej, projekcja siły, ochrona własnych szlaków transportowych itd.
Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/fregata-hms-montrose-zostaje-wycofana-ze-sluzby/
Siła państw od zawsze albo od prawie zawsze związana była z morzem i posiadaną flotą. Fenicja, Grecja, Rzym, Bizancjum, Genua, Wenecja, Japonia, Hiszpania, Portugalia, Chiny, Wielka Brytania, USA to przykładowe państwa, dla których posiadana flota wojenna była lub jest gwarantem potęgi. Polska Marynarka Wojenna na tym tle to poczet pięknych nazw: Kormoran, Miecznik, Orka i inne. Ostatnio coś ruszyło. Zaglądam do szafy a moja blisko pięćdziesięcioletnia styrana marynarka w miejsce kilku dziur uzyskała świeże łaty.
W kilku dziurach pojawiły się początkowe ściegi. Zaglądam do jednej z dziur delikatnie, ledwo widoczne wypisane jest Miecznik. Przyglądam się bliżej a to trzy fregaty dumnie pływają po morzu. Opis informuje, że wybudujemy je w ciągu najbliższych 10 lat. Dalsza informacja jest taka, że do tych okrętów powinniśmy doliczyć wsparcie przykładowo trzech okrętów podwodnych, sześciu trałowców, sześciu niszczycieli min, okrętów ratowniczych, jednostek pomocniczych i holowników.
Powinien powstać kompleksowy system, który umożliwi funkcjonowanie marynarce wojennej zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. Za kwotę 35 mld złotych możemy mieć nowoczesną Marynarkę Wojenną, która zapewni nam obronę przed Rosją, a w czasie pokoju – który trwa nieprzerwanie od 1945 roku – ochroni nasz transport morski, który stanowi 50% naszego importu i eksportu.
I naszła mnie refleksja. Żołnierze wojsk lądowych na co dzień muszą się szkolić na poligonach a marynarka operuje bezpośrednio w środowisku, w którym będzie walczyć. W czasie wojny marynarka wojenna jest najtańszym sposobem osłony państwa na granicy morskiej o szerokości 500 km. Granica lądowa z Rosją liczona z Białorusią i Obwodem Kaliningradzkim ma również 500 km i nie jest całością frontu, który mamy z przeciwnikiem. Doliczając 500 km na morzu łącznie z naszym wybrzeżem daje to około 1000 km granicy do ochrony.
Marynarka Wojenna przy nakładach rzędu około 35 mld złotych jako całość liczonego budżetu, jest w stanie zabezpieczyć takimi pieniędzmi połowę tej granicy od strony morza i zabezpieczyć państwo przed zagrożeniami z tego kierunku. Cała reszta Sił Zbrojnych broniąc granicy wschodniej i północno-wschodniej robi to kosztem nie 35 mld złotych tylko 300 mld złotych. Mowa jest o sprzęcie, który jest dedykowany dla wojsk pancernych, zmechanizowanych, rakietowych i Sił Powietrznych, którego łączna wartość licząc z bieżącymi i planowanymi zakupami może sięgnąć nawet około 1 bln złotych.
Czytaj też: https://portalstoczniowy.pl/bezpieczenstwo-na-polnocnym-atlantyku/
Taka jest różnica wydatków między marynarką a resztą Sił Zbrojnych. Mimo to efekt jest taki, że z kierunku morza, jeżeli marynarka wojenna będzie uzbrojona w trzy fregaty bardzo niewiele albo wcale wrogich rakiet lub statków powietrznych przedrze się od strony morza na cele lądowe. Na każdym kilometrze od strony morza, może przelecieć rakieta, która trafi w jeden z siedmiu newralgicznych punktów energetycznych kraju.
Wyłączenie trzech z nich spowoduje całkowity blackout w Polsce.
Możliwe jest uderzenie w jedno z dwóch lotnisk, gdzie stacjonują F-16 tak, że te rakiety zniszczą te lotniska, choć z drugiej strony wystarczy, że poczynią szkody takie, że na 2-3 dni unieruchomią samoloty. To starczy do uzyskania przewagi przeciwnika. Co, jeśli rakieta odetnie drogę naszym wojskom przez uszkodzenie 5-6 mostów przez które będą musiały się przedrzeć.
Jeżeli Siły Lądowe nie stworzą sobie ekwiwalentnego systemu obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej od strony wschodniej nad górami, lasami i rzekami to rakiety będą leciały od ich strony. Te wojska mają na to 1 bln złotych w porównaniu do marynarki wojennej, która tę samą długość granicy jest w stanie obronić za 35 mld złotych. Do tego 1 dywizja nie obroni 500 km wybrzeża.
Marynarka Wojenna na co dzień wykonuje cały szereg zadań mających na celu opracowanie map, hydrografię Bałtyku, rozpoznanie, ochronę i osłonę portów. Do zadań Marynarki Wojennej możemy również zaliczyć po pierwsze wsparcie sił porządkowych, po drugie na czas pokoju jest najtańszym sposobem realizacji zadań sojuszniczych, czyli wysyłanie żołnierzy na misje na których nikt nie zginął i nie zginie. Wysłanie fregaty na Zatokę Arabską jest trzy razy bardziej medialne niż wysłanie batalionu do Afganistanu, i kosztuje 100 razy mniej.
Modernizacja marynarki wojennej jest potrzebna, ponieważ jest to obrona luki z północy. Do zadań marynarki należy też zabezpieczenie obrazu sytuacji powietrznej nad północną częścią Polski 24 godz. na dobę 7 dni w tygodniu przez 30 dni w miesiącu. Okręt, który wychodzi w morze, to nie jest samolot, który wylatuje na 2 godziny i po nich musi wrócić a potem trzeba go 8 godzin szykować do powtórnego lotu.
Czytaj również: https://portalstoczniowy.pl/rumunia-kupuje-okrety-podwodne-a-polska/
Okręt bądź grupa okrętów zasila obronę państwa informacjami o zasięgu sensorów nawet do 500 km 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu niezależnie od warunków pogodowych. Jak będzie zła pogoda to myśliwce nie będą w stanie się poderwać i nie będą latały przy silnym wietrze.
Okręty mogą operować niezależnie od pogody, dlatego powinny być duże, aby warunki atmosferyczne nie miały wpływu na ich stabilność i zdolność do użycia uzbrojenia. Każdy inny rodzaj sił zbrojnych, w tym artyleria i lotnictwo, jest w dużym stopniu uzależniony od warunków pogodowych. Fregaty i okręty podwodne nie mają takich ograniczeń.
Okręt typu fregata jest najdroższym pojedynczym sprzętem kupowanym dla Sił Zbrojnych, ale to nie znaczy, że marynarka wojenna jest najdroższym rodzajem Sił Zbrojnym. Marynarka Wojenna będzie posiadać 3 fregaty, a lotnictwo będzie posiadać 32 sztuki F-35. Każdy z nich kosztuje 90 mln dolarów, a fregata około 1 mld dolarów, czyli 10 samolotów F-35 jest warta tyle co jedna fregata. I najważniejsze pytanie dla naszych czytelników. Ile jest w stanie zdziałać jedna fregata, a ile 10 F-35? Ilu ludzi wspiera te samoloty a ile ten jeden okręt?
Na 32 F-16 bazujące na lotnisku w Krzesinach pracuje 3000 osób na samym lotnisku. 3000 ludzi pracuje po to, żeby te 32 F-16 mogły latać. Na 3 fregaty, które będą w morzu będzie pracowało na brzegu 300-500 osób. Ci ludzie będą realizować zadania dla całej marynarki wojennej a nie tak jak osoby pracujące w Krzesinach, które wykonują zadania tylko dla 32 F-16.
Powyższy artykuł nie ma na celu dyskredytowania Wojsk Lądowych ani Sił Powietrznych, ale przedstawienie Marynarki Wojennej jako komplementarny Rodzaj Sił Zbrojnych który dopełnia je w sposób efektywny kosztowo.
Więc może wiem, dlaczego śniła mi się marynarka?
Dziękuję za współpracę merytoryczną przy tworzeniu tekstu Tomaszowi Witkiewiczowi.
Autor: Marcin Szywała

Pierwszy OPV nowej generacji dla Marine nationale zwodowany

5 lutego w stoczni Piriou w Concarneau na wodę trafił Trolley de Prévaux – pierwszy z dziesięciu pełnomorskich okrętów patrolowych (OPV) nowej generacji przeznaczonych dla Marine nationale. To początek wymiany wysłużonych jednostek typu A69, które przez dekady pełniły służbę na wodach przybrzeżnych.
W artykule
Następca A69 i początek szerszego programu
Nowe okręty, określane jako Patrouilleur Hauturier, mają przejąć zadania realizowane dotąd przez jednostki typu A69 (D’Estienne d’Orves), które w najbliższym czasie zostaną ostatecznie wycofane z linii. 17 listopada 2023 r. francuska Direction Générale de l’Armement podpisała kontrakt na siedem jednostek tego typu. Ich przekazywanie marynarce zaplanowano na lata 2027–2030. Trzy kolejne mają zostać dostarczone do 2035 r.
Program realizuje konsorcjum trzech stoczni: Piriou (Concarneau), CMN z Cherbourga oraz Socarenam z Boulogne-sur-Mer. Za projekt i integrację systemów odpowiada Naval Group, natomiast wyposażenie w zakresie sensorów – radarów, stacji hydrolokacyjnych i systemów walki elektronicznej – zapewnia Thales.
Harmonogram i kolejne jednostki OPV
Budowę prototypu rozpoczęto 20 maja 2024 r., a położenie stępki nastąpiło 3 września 2024 r. Próby morskie zaplanowano na wrzesień bieżącego roku, natomiast przekazanie okrętu flocie – na kwiecień 2027 r. Wejście do służby przewidziano na 2028 r., a portem macierzystym będzie Brest.
Równolegle powstają już kolejne jednostki: D’Estienne d’Orves, Émilienne Moreau oraz Premier maître Yves Nonen. Cięcie blach pod ich budowę odbyło się odpowiednio w styczniu, lutym i sierpniu 2025 r. Następne okręty otrzymają nazwy: Commandant Ducuing, Quartier maître Anquetil, Jeanne Bohec, Andrée Borrel, Île de Sein oraz Jacqueline Carsignol.
Konstrukcja i przeznaczenie
Nowe patrolowce zaprojektowano z myślą o 35-letnim okresie eksploatacji i wysokiej dostępności – do 300 dni w roku. Przy wyporności około 2400 ton otrzymały kadłub o długości 92 m i szerokości 14,2 m. Spalinowo-elektryczny układ napędowy o mocy 2 × 3850 kW ma zapewnić prędkość maksymalną 21 węzłów. Zasięg określono na 6000 mil morskich przy prędkości ekonomicznej 12 węzłów, a autonomiczność – na 30 dni.
Załoga na okręcie ma liczyć 54 marynarzy, z możliwością przyjęcia dodatkowych 30 osób personelu zadaniowego. Oznacza to wyraźne nastawienie na elastyczność użycia – od zadań patrolowych, przez ochronę żeglugi i morskiej infrastruktury, po wsparcie operacji specjalnych.
Uzbrojenie obejmie armatę 40 mm RAPIDFire oraz zestaw przeciwlotniczy SIMBAD-RC z pociskami MISTRAL 3. Okręty otrzymają hangar i pokład lotniczy przystosowany do przyjęcia śmigłowca H160M Guépard oraz bezzałogowych statków powietrznych, w tym Airbus VSR700. Przewidziano także wnęki dla dwóch półsztywnych łodzi RHIB o długości 8,5 m.
O potencjale tych jednostek nie decyduje jednak wyłącznie uzbrojenie. Równie istotne są systemy dowodzenia i rozpoznania. System walki SETIS-C, radar Thales NS54 z anteną aktywną (AESA) oraz kadłubowa stacja hydrolokacyjna Bluewatcher pokazują, że nie są to wyłącznie klasyczne okręty patrolowe. Ich konfiguracja pozwala na realizację zadań dozoru morskiego, osłony baz oraz wsparcia sił morskich, w tym ochrony rejonów operowania francuskich okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi.
Francuska konsekwencja w uzupełnianiu floty
Francuski program budowy OPV wpisuje się w szerszą modernizację Marine nationale. Paryż nie odnawia wyłącznie fregat i dużych okrętów bojowych. Równolegle wzmacnia segment jednostek odpowiedzialnych za codzienną obecność na morzu – tam, gdzie zaczyna się większość realnych problemów.
Jeszcze niedawno OPV postrzegano jako okręty drugiego planu. Dziś widać wyraźnie, że to one najczęściej są pierwsze na miejscu zdarzenia. To one prowadzą dozór, reagują na incydenty i pokazują banderę w rejonach, gdzie sytuacja bywa niejednoznaczna. Fregata jest narzędziem wysokiej intensywności natomiast OPV to narzędzie stałej obecności na wodach przybrzeżnych.
To, co robi dziś Francja, dobrze pokazuje, że OPV nie wracają do łask z powodu mody. Paryż nie kupuje ich „zamiast” większych okrętów, lecz traktuje je jako uzupełnienie całej floty. Równolegle modernizuje komponent odstraszania podwodnego i buduje jednostki, które mają być na morzu każdego dnia.
Nie chodzi o jeden efektowny kontrakt. Chodzi o to, by flota działała jako całość – od lotniskowca, przez okręty podwodne i fregaty, po patrolowce pilnujące codziennego porządku na wodach przybrzeżnych.










