Nowa specjalność studiów z obszaru offshore na Politechnice Gdańskiej we współpracy z PGE 

Projektowanie i budowa morskich systemów energetycznych to nowa specjalność na kierunku oceanotechnika na Politechnice Gdańskiej. Jej partnerem głównym została PGE, która realizuje projekt budowy Morskiej Farmy Wiatrowej Baltica, największej morskiej elektrowni wiatrowej w polskiej części Morza Bałtyckiego.
Jednym z filarów współpracy biznesu z nauką jest wytyczanie nowych kierunków kształcenia. Aby zbudować rodzimy rynek morskiej energetyki wiatrowej, konieczne jest wykształcenie przyszłych ekspertów. Dlatego podjęliśmy współpracę z polskimi naukowcami i wykładowcami, którzy poprowadzą nową specjalność na studiach magisterskich na Politechnice Gdańskiej – powiedział Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. – Mam nadzieję, że niebawem studenci wezmą udział w praktykach organizowanych przez PGE , a w przyszłości znajdą u nas pracę i będą uczestniczyć w budowie polskiego rynku offshore – dodał Wojciech Dąbrowski.
To pierwsza taka specjalność w Polsce, która będzie przygotowywała absolwentów do prac projektowych w zakresie morskiej energetyki wiatrowej. Wpisuje się ona doskonale w aktualne trendy energetyczne i mamy nadzieję, że zainteresuje przyszłych kandydatów na studia – zaznaczył prof. PG dr hab. inż. Wojciech Litwin, dyrektor Instytutu Oceanotechniki i Okrętownictwa. – Politechnika Gdańska, jako czołowa instytucja naukowo-badawcza w obszarze oceanotechniki w Polsce, wychodzi naprzeciw rynkowym trendom i stawia na jeszcze lepsze i bardziej efektywne poszerzanie wiedzy i kompetencji swoich studentów i naukowców. Był to jeden z argumentów, dla których PGE Baltica została oficjalnym patronem studiów – dodał prof. Litwin.
Otwarcie studiów jest efektem listu intencyjnego, jaki PGE podpisała w maju 2021 roku z Politechniką Gdańską, Instytutem Maszyn Przepływowych PAN w Gdańsku oraz Duńskim Uniwersytetem Technicznym (Danmarks Tekniske Universitet). Porozumienie dotyczy współpracy zarówno w zakresie badań naukowych, jak i kształcenia w obszarze morskiej energetyki wiatrowej. PGE Baltica pełni funkcję nie tylko partnera przemysłowego – jest również patronem specjalności.
Studia trwają trzy semestry. Wykłady poprowadzą m.in. pracownicy naukowi i specjaliści energetyki wiatrowej z PG, IMP PAN i DTU oraz doświadczeni eksperci-praktycy z PGE Baltica. Planowane są m.in. stypendia dla studentów, staże w PGE Baltica, wizyty studyjne i wyjazdy na farmy wiatrowe.
To nie pierwszy przykład współpracy PGE Baltica z gdańskimi uczelniami. W grudniu 2019 roku eksperci PGE Baltica i Instytutu Maszyn Przepływowych PAN w Gdańsku przeprowadzili projekt badawczy, którego celem było oszacowanie wpływu spowolnienia przepływu wiatru, jakie w swoim otoczeniu powodują duże morskie farmy wiatrowe (tzw. blockage effect). Ponadto w tym roku PGE Baltica objęła patronat nad kierunkiem studiów podyplomowych Zarządzanie ryzykiem w morskim przemyśle wydobywczym i energetyce wiatrowej na Uniwersytecie Morskim w Gdyni.
Źródło: PGE

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.











