Pierwszy ładunek rosyjskiej ropy w Pakistanie

Minister energetyki Pakistanu, Musadik Malik, ogłosił w poniedziałek o rozładunku 45 tysięcy ton rosyjskiej ropy w porcie w Karaczi. To pierwszy zakup ropy naftowej od Rosji w historii Pakistanu. Malik podkreślił, że płatność za surowiec, zakupiony po obniżonych cenach, została zrealizowana w chińskich juanach. Ten przełomowy moment stanowi katalizator dla relacji energetycznych pomiędzy Federacją Rosyjską a Pakistanem.
Umowa obejmuje łącznie 100 tysięcy ton ropy, z czego 55 tysięcy jest jeszcze w drodze – powiedział minister. Według komentatorów, ta transakcja stanowi nowy rynek zbytu dla Rosji, która jest obciążona sankcjami, oraz nowe możliwości biznesowe dla Islamabadu, który zmaga się z problemami finansowymi.
Pierwsza partia ładunku, składająca się z około 340 000 baryłek ropy Ural, została dostarczona przez tankowiec Pure Point o numerze IMO 9259886. Statek ten, wybudowany w 2003 roku, o nośności 49 511 DWT, należy do firmy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Załadowanie ropy na pokład statku odbyło się w trakcie operacji STS (transfer ładunku na morzu pomiędzy statkami) na wodach Omanu, na kotwicowisku Sohar, w dniach 6-8 czerwca. Ropa została przetransportowana ze zbiornikowca Caroline Bezengi o numerze IMO 9224439, wybudowanego w 2001 roku, o nośności 159 168 DWT. W dniach 8-9 maja tego roku, ładunek został załadowany na statek Caroline Bezengi w rosyjskim porcie Primorsk na Bałtyku.
Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/lech-kaczynski-kolejny-raz-w-swinoujsciu/
Drugą partię ładunku ropy dla Pakistanu przewozi tankowiec Lonia o numerze IMO 9310525 pływający pod banderą Gabonu, który zmierza bezpośrednio z Primorska.
„Transakcja w żadnym razie nie przyniesie nam strat” – oświadczył Malik, odnosząc się do obaw dotyczących kosztów związanych z przeróbką rosyjskiej ropy. Do tej pory Pakistan przerabiał jedynie surowiec z Bliskiego Wschodu. Import surowców energetycznych stanowi największą część zagranicznych wydatków Pakistanu, podkreśla agencja Reutera.
Agencja AP określa ten zakup jako kluczową transakcję między Islamabadem a Moskwą, zaś premier Pakistanu, Szabaz Szarif, nazwał go „spełnieniem obietnic”.
Pakistan negocjował zakup rosyjskiej ropy od lutego 2022 roku, gdy poprzedni premier Imran Khan złożył wizytę na Kremlu kilka godzin po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Minister Malik powiedział, że Pakistan liczy na regularne dostawy ropy i ma nadzieję, że przyczyni się to do obniżenia cen paliw na rynku wewnętrznym. „Jeśli będziemy importować z Rosji jedną trzecią potrzebnej ropy, ludzie odczują różnicę kosztów” – zaznaczył.
W grudniu ubiegłego roku weszła w życie inicjatywa Unii Europejskiej, państw G7 i Australii, która ustanowiła limit cen baryłki rosyjskiej ropy na poziomie 60 dolarów. Mechanizm ten działa poprzez zakaz uczestniczenia zachodnich firm transportowych i ubezpieczeniowych w transakcjach handlu powyżej tego limitu. Ograniczenie cen miało na celu zmniejszenie dochodów Rosji ze sprzedaży ropy państwom trzecim, ponieważ wcześniej państwa UE oraz G7 zakazały lub ograniczyły import ropy z tego kraju.
Źródło: PAP/MD

Stocznia Szczecińska „Wulkan” i ekosystem przemysłowy

Stocznia Szczecińska „Wulkan” przestaje być kojarzona wyłącznie z wynajmem infrastruktury. Z deklaracji zarządu wynika, że zakład ma rozwijać się jako ośrodek produkcyjny oparty na partnerstwie z firmami prywatnymi, z jasno wskazanymi inwestycjami oraz ambicją realizacji jednostek „pod klucz” i stopniowego wejścia do łańcucha dostaw dla sektora zbrojeniowego.
W artykule
Stocznia Szczecińska „Wulkan” jako „rdzeń” ekosystemu
Do koncepcji Stoczni Szczecińskiej „Wulkan” jako ośrodka skupiającego i porządkującego potencjał przemysłowy regionu wracamy po kilku miesiącach przerwy. To dobry moment, by przypomnieć założenia modelu, który od początku miał odróżniać szczeciński zakład od klasycznego obrazu stoczni funkcjonującej w oderwaniu od otoczenia gospodarczego.
Szczeciński zakład buduje swoją opowieść wokół prostego założenia: w realiach dzisiejszego rynku przewagę daje sieć kompetencji, nie sama powierzchnia nabrzeży. Zarząd stoczni wskazuje, że na jej terenie działa blisko 70 firm, zaś razem z podmiotami współpracującymi z zewnątrz ma to być około 100 przedsiębiorstw tworzących środowisko wykonawcze. Ten model ma pozwalać na realizację projektów w formule partnerskiej, co w praktyce ma wzmacniać zdolność do pełnej obsługi zleceń, od przygotowania po wykonanie.
W tym ujęciu zakłady stoczniowe ze Szczecina stają się organizatorem pracy przemysłowej, który porządkuje procesy, koordynuje dostęp do infrastruktury, pilnuje kosztów, po czym składa kompetencje wielu podmiotów w jedną ofertę rynkową. Taki przekaz dobrze promuje Szczecin jako miejsce, w którym „da się zbudować projekt”, nie tylko „da się go gdzieś ulokować”.
240 mln zł na infrastrukturę. Inwestycja, która ma zmienić skalę
W planach inwestycyjnych pada konkretna liczba: 240 mln zł środków przewidzianych na rozwój infrastruktury. Największy strumień finansowania, blisko 170 mln zł, ma zostać skierowany na dokończenie budowy doku pływającego dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia”. Zarząd opisuje tę inwestycję jako przejętą w stanie niedokończonym, bez zapewnionego finansowania na finalizację, mimo wydatkowania znacznej części wcześniejszego budżetu. Termin wskazywany w wypowiedziach to 2027 rok.
Równolegle zapowiadane są inwestycje w zwiększenie mocy produkcyjnych stoczni: nowe hale, rozbudowa placów produkcyjnych, unowocześnianie parku maszynowego oraz stanowiska robocze pozwalające przyspieszyć prace. W komunikacji promocyjnej ten wątek ma istotną wartość, ponieważ pokazuje, że zakład nie opiera się na jednorazowym „porządku”, tylko buduje narzędzia pracy pod wzrost wolumenu.
Offshore i konstrukcje dla innych stoczni. Dwa kierunki, jeden mianownik
Z zapowiedzi zarządu wynika, że „Wulkan” chce wzmacniać trzy piony działalności. Pierwszy obejmuje produkcję dla offshore, w tym na potrzeby morskich farm wiatrowych oraz sektora oil & gas. Drugi dotyczy konstrukcji okrętowych, rozumianych jako duże elementy kadłubów i nadbudówek wykonywane dla innych stoczni w Europie. Trzeci filar ma pozostać związany z udostępnianiem infrastruktury firmom prywatnym, tylko w formule bardziej uporządkowanej.
Wątek offshore jest ważny promocyjnie z dwóch powodów. Pokazuje stabilny rynek zamówień, pokazuje też logikę rozwoju kompetencji. Rynek wymaga konstrukcji złożonych, powtarzalnych, realizowanych w terminie, co wymusza porządek produkcyjny. Dokładnie to ma potwierdzać narracja o dyscyplinie kosztowej i kontroli realizacji.
Powrót do jednostek „pod klucz”. Stawiacz pław jako projekt otwierający
W promocji zakładu szczególnie nośny jest temat budowy stawiacza boi i pław dla Urzędu Morskiego w Szczecinie. W wypowiedziach zarządu projekt przedstawiany jest jako krok w kierunku jednostek specjalistycznych, realizowany w ścisłej współpracy z partnerami przemysłowymi działającymi w otoczeniu stoczni. Pada tam również określenie „próba generalna”, która ma sprawdzić zgranie kooperantów, koordynację procesów oraz zdolność do prowadzenia budowy w formule „na gotowo”.
Istotne jest także to, czego stocznia nie obiecuje. W przekazie nie ma ambicji wejścia w rynek masowców czy tankowców. Pojawia się natomiast segment jednostek specjalistycznych, gdzie liczy się integracja, precyzja wykonania i zdolność do seryjnego powtarzania zamówień. Zarząd mówi też o analizie kolejnych projektów tego typu oraz celu pozyskania 5–7 jednostek do budowy na ten rok.
Partner przemysłowy zamiast „stoczni od okrętów wojennych”
W komunikacji pojawia się także wątek wejścia do sektora obronnego, choć w jasno określonych ramach. Stocznia nie deklaruje budowy okrętów wojennych „od A do Z”. Zarząd wskazuje rolę partnera przemysłowego, który może wspierać głównych wykonawców, dostarczając kadłuby, sekcje, komponenty lub kompletne jednostki pomocnicze i zabezpieczające.
W tym kontekście pojawia się termin „dual-use”, użyty w znaczeniu konstrukcji mogących pracować w zastosowaniach cywilnych, choć w razie potrzeby spełniać funkcje wsparcia w strukturach obronnych. Zarząd podkreśla też potrzebę uzyskania certyfikatów, koncesji i pozwoleń, co porządkuje przekaz i ogranicza ryzyko zbyt daleko idących deklaracji.
Kadry. Szczecin ma fachowców, brakuje dopływu nowych
Promocja zakładów nie może pomijać ludzi. W wypowiedziach zarządu pada liczba około 250 zatrudnionych w samej stoczni, przy jednoczesnym wskazaniu, że na terenie zakładu pracuje ponad 2000 osób w firmach funkcjonujących w jego otoczeniu. Ten obraz dobrze pasuje do modelu „ekosystemu”, w którym kompetencje nie zniknęły po upadku dużych podmiotów, tylko rozproszyły się po prywatnych przedsiębiorstwach.
Zarząd podkreśla, że Szczecin dysponuje dziś realnym zapleczem kompetencyjnym w obszarze produkcji morskiej i offshore, opartym na doświadczeniu tysięcy specjalistów pracujących w lokalnym przemyśle. Równolegle prowadzone są rozmowy z uczelniami oraz samorządem, których celem jest systemowe wzmacnianie zaplecza edukacyjnego i szkoleniowego, tak aby w perspektywie kolejnych dekad zapewnić ciągłość kompetencji i stabilny rozwój przemysłu okrętowego w regionie.
Przekaz promocyjny, który się broni
Z przekazanych informacji układa się spójna narracja promocyjna, w której Stocznia Szczecińska „Wulkan” wraca do przemysłu stoczniowego poprzez kilka równoległych działań: uporządkowanie finansów i portfela kontraktów, inwestycje infrastrukturalne z dokiem pływającym dla „Gryfii” jako projektem o największej wadze, rozwój produkcji offshore oraz stopniową odbudowę kompetencji w zakresie jednostek specjalistycznych realizowanych w formule „pod klucz”. Najbliższe miesiące pokażą, czy przy utrzymaniu tego kierunku i stabilnym otoczeniu rynkowym model partnerski, oparty na szerokiej grupie firm działających w otoczeniu stoczni, pozwoli w Szczecinie zbudować realny i trwały potencjał produkcyjny – na wzór tego, jaki przez lata konsekwentnie wypracowała sobie Stocznia Crist z Trójmiasta.










