Pierwszy planowy remont wielozadaniowego statku Zodiak II

Po pięciu latach intensywnej służby ZODIAK II rozpoczął w PGZ Stoczni Wojennej swój pierwszy planowy remont. To szczególne wydarzenie nie tylko dla samej jednostki, lecz także dla osoby, która nadzorowała jej budowę od samego początku. 

Jednostka o wyjątkowej genezie i służba w Urzędzie Morskim w Gdyni

Statek został zbudowany w gdańskiej stoczni Remontowa Shipbuilding, a następnie przekazany do eksploatacji Urzędowi Morskiemu w Gdyni. Już na początku swojej służby zdobył międzynarodowe uznanie, otrzymując tytuł najlepszego statku wielozadaniowego na świecie w swojej klasie. Proces jego budowy przypadł w szczególnie wymagającym okresie pandemii COVID-19, kiedy wiele procedur należało realizować w nowych, często ograniczonych warunkach – z utrudnionym dostępem do zagranicznych serwisów i koniecznością dostosowania się do dynamicznie zmieniającej się sytuacji sanitarnej. To tym bardziej podkreśla, że jednostka jest namacalnym dowodem elastyczności i determinacji polskiego przemysłu okrętowego oraz profesjonalizmu zespołu odpowiedzialnego za proces jej budowy.

Na co dzień ZODIAK II dba o bezpieczeństwo żeglugi na Bałtyku, prowadzi prace hydrograficzne oraz utrzymuje system oznakowania nawigacyjnego. Jednostka wspiera działania ratownicze, posiada systemy przeciwpożarowe i jest przystosowana do zwalczania rozlewów olejowych. W sezonie zimowym może pełnić rolę lodołamacza, realizując również zadania holownicze oraz pomiary z wykorzystaniem specjalistycznego wyposażenia, w tym sonaru holowanego. Obecność takich statków utrzymuje drożność i sprawność szlaków morskich, co nabiera szczególnego znaczenia wraz ze wzrostem roli transportu oraz energetyki morskiej.

ZODIAK II w PGZ Stoczni Wojennej

Prace serwisowe potrwają kilka tygodni. PGZ Stocznia Wojenna deklaruje, że jednostka zostanie przekazana armatorowi zgodnie z harmonogramem, co pozwoli jej niezwłocznie wznowić operacje związane z zapewnieniem bezpieczeństwa morskiej infrastruktury krytycznej i żeglugi na Bałtyku.

Dla prezesa Stoczni Wojennej Marcina Ryngwelskiego to sytuacja wyjątkowa – ZODIAK II, którego budowę nadzorował jako Prezes Stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku, ponownie trafił pod jego opiekę, tym razem już w PGZ Stoczni Wojennej. Zakład ten realizuje obecnie nie tylko kontrakty dla Marynarki Wojennej RP i państw NATO, lecz także prowadzi obsługę techniczną jednostek należących do Administracji Morskiej.

Autor: Mariusz Dasiewicz

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności na morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów technicznych, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.