Ceremonia położenia stępki pod jacht Four Seasons I w Ankonie

9 lipca, w stoczni Fincantieri w Ankonie odbyła się uroczysta ceremonia położenia stępki pod Four Seasons I – pierwszy ultra-luksusowy jacht wycieczkowy budowany dla Four Seasons Yachts. Wydarzenie to oznacza oficjalne rozpoczęcie budowy jednostki w suchym doku, a jego dostawa planowana jest na koniec 2025 roku, z pierwszym rejsem zaplanowanym na styczeń 2026 roku.
Podczas ceremonii obecni byli kluczowi przedstawiciele związani z projektem, w tym Nadim Ashi, właściciel i prezes wykonawczy Marc-Henry Cruise Holdings LTD, Bart Carnahan, prezes ds. globalnego rozwoju biznesu w Four Seasons, Luigi Matarazzo, dyrektor generalny Fincantieri Merchant Ships Division oraz Gilberto Tobaldi, dyrektor stoczni w Ankonie. Symboliczny gest przyspawania trzech specjalnie wybranych monet w najniższym elemencie konstrukcyjnym jachtu miało na celu przyniesienie szczęścia i pomyślności nowej jednostce.

Jacht Four Seasons I, mający wypierać 34 000 ton i długość 207 metrów, wyznaczy nowe standardy luksusu na morzu. Jednostka będzie wyposażona w 95 ekskluzywnych kajut z tarasami o powierzchni od 6 do 13 metrów kwadratowych, które zaprojektowano z panoramicznymi przeszkleniami. Takie rozwiązanie ma na celu usunięcie barier między gośćmi a otaczającym ich środowiskiem morskim, umożliwiając pasażerom pełne doświadczenie piękna oceanu. Najbardziej luksusowy apartament, Funnel Suite, będzie oferować niemal 457 metrów kwadratowych przestrzeni.
Włoska stocznia Fincantieri, odpowiedzialna za budowę, oraz zamawiający, dążą do ustanowienia tym jachtem nowego standardu luksusu na morzu. Jednostka Four Seasons I będzie wykorzystywać najnowsze technologie ochrony środowiska, skupiając się na redukcji emisji CO2 oraz efektywności zużycia paliwa i energii elektrycznej, co zapewni bardziej ekologiczne i oszczędne funkcjonowanie.
Autor: Mariusz Dasiewicz

Jeden incydent, wiele pytań. Bezpieczeństwo podmorskiej infrastruktury krytycznej na wodach Tajwanu

Władze Tajwanu po raz kolejny musiały sięgnąć po instrumenty prawne w sprawie naruszenia bezpieczeństwa podmorskiej infrastruktury krytycznej. Tym razem chodzi o uszkodzenie kabla łączącego Tajwan z Malezją oraz o chińskiego kapitana jednostki rybackiej.
W artykule
Sprawa ta wykracza daleko poza ramy pojedynczego postępowania karnego i lokalnego incydentu morskiego. Uszkodzenie kabla u wybrzeży Tajwanu wpisuje się w globalny problem ochrony podmorskiej infrastruktury telekomunikacyjnej, która stała się jednym z najbardziej wrażliwych elementów współczesnych systemów bezpieczeństwa.
Coraz więcej państw traktuje kable na dnie mórz jako zasób o znaczeniu strategicznym, wymagający stałego nadzoru i aktywnej ochrony. W regionie Azji Wschodniej, naznaczonym napięciami geopolitycznymi, znaczenie tych instalacji rośnie jeszcze bardziej, czyniąc je nie tylko zapleczem cywilnej komunikacji, lecz także elementem regionalnej architektury bezpieczeństwa.
Uszkodzenie kabla na wodach przybrzeżnych Tajwanu
Do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku, gdy operator telekomunikacyjny Chunghwa Telecom zgłosił przerwę w działaniu podmorskiego kabla łączącego Tajwan z Malezją. Kilka godzin później patrol Tajwańskiej Straży Przybrzeżnej zlokalizował chińską jednostkę rybacką operującą około 4,2 mili morskiej od brzegu.
Kapitan statku, obywatel Chińskiej Republiki Ludowej, został zatrzymany w celu przesłuchania. W jego trakcie przyznał, że podczas prowadzenia połowów doszło do uszkodzenia kabla. Jak ustalono, sieci rybackie zaplątały się w porzuconą kotwicę, co doprowadziło do uszkodzenia infrastruktury telekomunikacyjnej na dnie morza.
Doświadczenie nie jest okolicznością łagodzącą
Podczas postępowania sądowego tajwańska prokuratura podkreślała, że kapitan był doświadczonym rybakiem i powinien znać ograniczenia obowiązujące na tych wodach. Trasa kabli była wyraźnie oznaczona na elektronicznych mapach nawigacyjnych, a sam akwen objęto zakazem zrzucania kotwicy.
Mimo to jednostka Minlianyu 60138 prowadziła tam połowy. Sąd uznał działania kapitana za rażące zaniedbanie i wymierzył mu karę trzech miesięcy pozbawienia wolności, z możliwością zamiany na grzywnę oraz obowiązek wypłaty odszkodowania operatorowi kabla.
Ostatecznie kapitan uiścił około 2,85 tys. dolarów grzywny oraz blisko 7,9 tys. dolarów tytułem rekompensaty dla Chunghwa Telecom. Na tej podstawie Mainland Affairs Council zatwierdziła jego natychmiastową deportację, którą przeprowadzono 8 stycznia.
Podmorskie kable jako element infrastruktury krytycznej
Ten incydent wpisuje się w szerszy kontekst działań podejmowanych przez Tajwan w ostatnich latach. Władze w Tajpej otwarcie przyznają, że ochrona kabli telekomunikacyjnych, rurociągów oraz innych instalacji podmorskich stała się jednym z priorytetów służb morskich.
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w lutym 2025 roku inny chiński kapitan, tym razem statku handlowego, został skazany na trzy lata więzienia za umyślne uszkodzenie kabla podmorskiego. W tamtej sprawie sąd nie miał wątpliwości co do intencjonalnego charakteru działania.
Stare statki, obce bandery i szara strefa
Tajwańskie instytucje zwracają również uwagę na narastający problem jednostek należących do chińskich podmiotów, lecz zarejestrowanych pod tzw. tanimi banderami. Starsze statki, często o niejasnej historii, coraz częściej pojawiają się w pobliżu newralgicznych obszarów morskiej infrastruktury krytycznej.
Dlatego władze zdecydowały się wzmocnić kontrolę nad tym akwenem, zwiększając liczbę patroli Straży Przybrzeżnej oraz zakres stałej obserwacji ruchu statków na morzu.
Więcej niż lokalny epizod
Choć sprawa uszkodzenia kabla Tajwan-Malezja zakończyła się szybko i formalnie, trudno traktować ją wyłącznie jako odosobniony incydent. W realiach narastającej rywalizacji geopolitycznej nawet pozornie przypadkowe zdarzenia na morzu nabierają strategicznego znaczenia.
Podmorskie kable telekomunikacyjne nie są już tylko elementem infrastruktury cywilnej. Stały się wrażliwym zasobem państwowym, którego ochrona wymaga stałej obecności służb morskich, jasnych procedur prawnych oraz politycznej determinacji. Tajwan wysyła w tej sprawie czytelny sygnał – zarówno do własnych operatorów, jak i do tych, którzy mogliby uznać dno morza za przestrzeń pozbawioną nadzoru.










