RWE złożyło wnioski o trzy lokalizacje dla farm wiatrowych na Bałtyku

Niemiecki koncern energetyczny RWE Renewables, jako drugi co do wielkości gracz w światowej branży offshore, chce wzmocnić obecność i silniej wesprzeć proces zielonej transformacji energetycznej w Polsce, składając wnioski o trzy lokalizacje dla farm wiatrowych na Bałtyku

„Doświadczenie i wiedza RWE w budowie i eksploatacji farm wiatrowych gwarantuje znaczne zbliżenie się do wyznaczonych dla Polski celów klimatyczno-energetycznych do 2040 r. Szybkie i sprawne uruchomienie wytwarzania energii z morskich farm wiatrowych kluczem do realnej dywersyfikacji polskich źródeł zasilania” – podano w komunikacie.

Polska kontynuuje program rozbudowy morskiej energetyki wiatrowej, uwalniając w konkurencyjnym postępowaniu kolejne obszary pod inwestycje na Morzu Bałtyckim. RWE Renewables złożyło w ostatnich dniach trzy wnioski o nowe pozwolenia lokalizacyjne dla morskich farm wiatrowych. „Aktywnie uczestniczymy w pracach na rzecz polskiego rynku offshore wind już od wczesnego etapu jego tworzenia. Intensywnie rozwijamy projekt F.E.W. Baltic II, co daje nam kompleksowe rozpoznanie potrzeb i uwarunkowań tego wyjątkowo istotnego dla krajowej gospodarki sektora. Dzięki temu, możemy jeszcze lepiej wykorzystać nasze doświadczenie i zasoby w obszarze morskiej energetyki wiatrowej, pomagając w jej dalszym rozwoju w Polsce” – mówi Grzegorz Chodkowski z RWE, odpowiedzialny za rozwój sektora offshore wind w Polsce.

Jeżeli proces przydzielania pozwoleń zakończy się dla RWE sukcesem, będzie to oznaczało sprawne i terminowe uruchomienie w Polsce kolejnych źródeł wytwórczych zielonej energii, opartych o najnowocześniejsze i sprawdzone rozwiązania technologiczne. „Mamy w tym duże doświadczenie, obecnie eksploatujemy morskie farmy wiatrowe o całkowitej, przynależącej do RWE mocy wynoszącej 2,4 GW na obszarach takich krajów jak Wielka Brytania, Niemcy, Belgia, Dania i Szwecja. Polska jest dla nas rynkiem strategicznym pod kątem rozwoju, stąd nasza pełna determinacja do wsparcia krajowego rynku wytwarzania zielonej energii na drodze do realizacji ambitnych celów klimatycznych” – dodaje Grzegorz Chodkowski.

Sprawna realizacja nowych projektów znacząco przybliży nasz kraj do osiągnięcia tak potrzebnej dziś dywersyfikacji źródeł energii oraz osiągnięcia założonego w Polityce Energetycznej Polski celu zwiększenia udziału OZE w finalnym zużyciu energii. Uzyskanie możliwości rozpoczęcia prac przy kolejnych projektach morskich farm wiatrowych, obok przygotowywanego obecnie projektu F.E.W. Baltic II, byłoby dla RWE doskonałą możliwością dalszego podzielenia się potencjałem inwestycyjnym i 20-letnim doświadczeniem w obszarze rozwoju, budowy i eksploatacji podobnych projektów w Europie.

RWE prowadzi obecnie na świecie prace nad rozwojem projektów w obszarze morskiej energetyki wiatrowej o łącznej mocy 8 GW. Jest operatorem morskich farm wiatrowych w całej Europie, w tym na wybrzeżu duńskim (Rødsand 2: 207 MW, udział RWE 20%), szwedzkim (Kårehamn: 48 MW) i niemieckim Morza Bałtyckiego (Arkona: 385 MW, udział RWE 50%). W Polsce firma jest na etapie zaawansowanego przygotowania do budowy F.E.W.

Baltic II o mocy 350 MW, nad którym pracują zespoły w Gdyni, Słupsku i Warszawie. W naszym kraju RWE prowadzi działalność w zakresie lądowych farm wiatrowych, o łącznej, zainstalowanej mocy wynoszącej 410 MW. Kolejne projekty znajdują się w fazie przygotowania lub budowy. W 2022 r. RWE planuje m.in. uruchomienie lądowych farm wiatrowych Rozdrażew (16,8 MW) oraz budowę dwóch kolejnych obiektów onshore. Dodatkowo, RWE dywersyfikuje portfolio polskiego OZE, inwestując w projekty farm fotowoltaicznych. W latach 2022 i 2023 RWE planuje budowę ponad 80 MW nowych projektów PV.

Źródło: RWE

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Pierwszy OPV nowej generacji dla Marine nationale zwodowany

    Pierwszy OPV nowej generacji dla Marine nationale zwodowany

    5 lutego w stoczni Piriou w Concarneau na wodę trafił Trolley de Prévaux – pierwszy z dziesięciu pełnomorskich okrętów patrolowych (OPV) nowej generacji przeznaczonych dla Marine nationale. To początek wymiany wysłużonych jednostek typu A69, które przez dekady pełniły służbę na wodach przybrzeżnych.

    Następca A69 i początek szerszego programu

    Nowe okręty, określane jako Patrouilleur Hauturier, mają przejąć zadania realizowane dotąd przez jednostki typu A69 (D’Estienne d’Orves), które w najbliższym czasie zostaną ostatecznie wycofane z linii. 17 listopada 2023 r. francuska Direction Générale de l’Armement podpisała kontrakt na siedem jednostek tego typu. Ich przekazywanie marynarce zaplanowano na lata 2027–2030. Trzy kolejne mają zostać dostarczone do 2035 r.

    Program realizuje konsorcjum trzech stoczni: Piriou (Concarneau), CMN z Cherbourga oraz Socarenam z Boulogne-sur-Mer. Za projekt i integrację systemów odpowiada Naval Group, natomiast wyposażenie w zakresie sensorów – radarów, stacji hydrolokacyjnych i systemów walki elektronicznej – zapewnia Thales.

    Harmonogram i kolejne jednostki OPV

    Budowę prototypu rozpoczęto 20 maja 2024 r., a położenie stępki nastąpiło 3 września 2024 r. Próby morskie zaplanowano na wrzesień bieżącego roku, natomiast przekazanie okrętu flocie – na kwiecień 2027 r. Wejście do służby przewidziano na 2028 r., a portem macierzystym będzie Brest.

    Równolegle powstają już kolejne jednostki: D’Estienne d’OrvesÉmilienne Moreau oraz Premier maître Yves Nonen. Cięcie blach pod ich budowę odbyło się odpowiednio w styczniu, lutym i sierpniu 2025 r. Następne okręty otrzymają nazwy: Commandant DucuingQuartier maître AnquetilJeanne BohecAndrée BorrelÎle de Sein oraz Jacqueline Carsignol.

    Konstrukcja i przeznaczenie

    Nowe patrolowce zaprojektowano z myślą o 35-letnim okresie eksploatacji i wysokiej dostępności – do 300 dni w roku. Przy wyporności około 2400 ton otrzymały kadłub o długości 92 m i szerokości 14,2 m. Spalinowo-elektryczny układ napędowy o mocy 2 × 3850 kW ma zapewnić prędkość maksymalną 21 węzłów. Zasięg określono na 6000 mil morskich przy prędkości ekonomicznej 12 węzłów, a autonomiczność – na 30 dni.

    Załoga na okręcie ma liczyć 54 marynarzy, z możliwością przyjęcia dodatkowych 30 osób personelu zadaniowego. Oznacza to wyraźne nastawienie na elastyczność użycia – od zadań patrolowych, przez ochronę żeglugi i morskiej infrastruktury, po wsparcie operacji specjalnych.

    Uzbrojenie obejmie armatę 40 mm RAPIDFire oraz zestaw przeciwlotniczy SIMBAD-RC z pociskami MISTRAL 3. Okręty otrzymają hangar i pokład lotniczy przystosowany do przyjęcia śmigłowca H160M Guépard oraz bezzałogowych statków powietrznych, w tym Airbus VSR700. Przewidziano także wnęki dla dwóch półsztywnych łodzi RHIB o długości 8,5 m.

    O potencjale tych jednostek nie decyduje jednak wyłącznie uzbrojenie. Równie istotne są systemy dowodzenia i rozpoznania. System walki SETIS-C, radar Thales NS54 z anteną aktywną (AESA) oraz kadłubowa stacja hydrolokacyjna Bluewatcher pokazują, że nie są to wyłącznie klasyczne okręty patrolowe. Ich konfiguracja pozwala na realizację zadań dozoru morskiego, osłony baz oraz wsparcia sił morskich, w tym ochrony rejonów operowania francuskich okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi.

    Francuska konsekwencja w uzupełnianiu floty

    Francuski program budowy OPV wpisuje się w szerszą modernizację Marine nationale. Paryż nie odnawia wyłącznie fregat i dużych okrętów bojowych. Równolegle wzmacnia segment jednostek odpowiedzialnych za codzienną obecność na morzu – tam, gdzie zaczyna się większość realnych problemów.

    Jeszcze niedawno OPV postrzegano jako okręty drugiego planu. Dziś widać wyraźnie, że to one najczęściej są pierwsze na miejscu zdarzenia. To one prowadzą dozór, reagują na incydenty i pokazują banderę w rejonach, gdzie sytuacja bywa niejednoznaczna. Fregata jest narzędziem wysokiej intensywności natomiast OPV to narzędzie stałej obecności na wodach przybrzeżnych.

    To, co robi dziś Francja, dobrze pokazuje, że OPV nie wracają do łask z powodu mody. Paryż nie kupuje ich „zamiast” większych okrętów, lecz traktuje je jako uzupełnienie całej floty. Równolegle modernizuje komponent odstraszania podwodnego i buduje jednostki, które mają być na morzu każdego dnia.

    Nie chodzi o jeden efektowny kontrakt. Chodzi o to, by flota działała jako całość – od lotniskowca, przez okręty podwodne i fregaty, po patrolowce pilnujące codziennego porządku na wodach przybrzeżnych.