Steadicopter wygrał przetarg na dostawę Black Eagle Electric RUAS 

Izraelski Steadicopter dostarczy elektryczne bezzałogowe wiropłaty Black Eagle Electric przeznaczone do wsparcia sił morskich Izraela.
Steadicopter Black Eagle Electric to pierwsze bezzałogowe śmigłowce mające masę startową (MTOW) do 50 kg, które są napędzane silnikiem elektrycznym. Mogą one przenosić wiele typów ładunków użytecznych oraz mogą być dostosowane do różnorodnych zastosowań, w tym skomplikowanych misji morskich.
Śmigłowiec Black Eagle 50 Electric ma maksymalną masę startową 50 kg, masę ładunku użytecznego 30 kg – w tym ładunek użyteczny i akumulatory, a czas lotu wynosi 2 godziny. Możliwości te umożliwiają wysoką wydajność, a także maksymalną elastyczność operacyjną w zastosowaniach wojskowych, takich jak rozpoznanie, ochrona wybrzeża, poszukiwanie i ratownictwo oraz zaawansowane misje morskie.
Napędzany elektrycznie silnik znacznie zmniejsza wagę platformy, umożliwiając tym samym instalację dodatkowych ładunków użytecznych, które są wymagane w różnych misjach. Ważąc zaledwie 20 kg, śmigłowiec może przenosić dodatkowe baterie do dłuższych lotów, cięższe ładunki użyteczne do misji i inne. Dzięki temu system umożliwia realizację najróżniejszych misji, w tym tajnych operacji.
Śmigłowiec z podwójnym napędem elektrycznym jest ekonomiczny, prosty w obsłudze, łatwy w utrzymaniu i nie wymaga przechowywania paliwa, co czyni go przyjaznym dla środowiska i bezpiecznym. Bazuje na sprawdzonych możliwościach napędzanego benzyną Black Eagle’a, takich jak pionowy start i lądowanie, długi czas zawisu i zaawansowane sensory misyjne, które sprawdzą się zarówno w dzień, jak i w nocy. Ponadto, podobnie jak inne platformy Steadicopter, jest on przystosowany do lotów na dużych wysokościach.
Black Eagle 50E jest najnowszym modelem rodziny produktów Black Eagle RUAV napędzanych silnikami elektrycznymi i zaprojektowanych do szerokiego zakresu zadań. Bazujący na platformie Black Eagle 50, nowy system umożliwia wysoką wydajność i elastyczność operacyjną dla służb mundurowych, a także wiele zastosowań cywilnych.
Konwersja systemu Black Eagle 50 na silnik napędzany energią elektryczną znacznie zmniejszyła masę pojazdu powietrznego, umożliwiając uzyskanie dodatkowej, bardzo potrzebnej w wielu misjach ładowności. Wirolot ma autonomiczność w zawisie do 50 minut, w locie poziomym do 110 minut i ładowność 12 kg.
Autor: TW

Zatonięcie Wilhelm Gustloff. Największa katastrofa morska w historii świata

30 stycznia 1945 roku na Morzu Bałtyckim doszło do największej katastrofy morskiej w historii świata pod względem liczby ofiar. W rejonie Ławicy Słupskiej, około 45 mil morskich na północny wschód od Łeby, niemiecki statek Wilhelm Gustloff został storpedowany przez radziecki okręt podwodny S-13. W wyniku zatonięcia jednostki śmierć poniosło ponad dziewięć tysięcy osób.
W artykule
Błędna identyfikacja celu na Bałtyku
Dowódca S-13, kmdr por. Aleksandr Marinesko, obserwując przez peryskop statek płynący nocą przy słabej widoczności pod eskortą torpedowca T-36, uznał go za wojskowy transportowiec ewakuujący żołnierzy z Prus Wschodnich przed nacierającą Armią Czerwoną. W rzeczywistości była to jednostka wykorzystywana do ewakuacji ludności cywilnej, choć na pokładzie znajdował się również personel Kriegsmarine.
Wilhelm Gustloff został zwodowany w 1937 roku jako statek wycieczkowy organizacji „Kraft durch Freude”, należącej do Niemieckiego Frontu Pracy. W czasie wojny jednostka pełniła funkcje pomocnicze i transportowe. W chwili zatonięcia na jej pokładzie znajdowało się ponad 10 tysięcy osób, głównie kobiet i dzieci. Statek był uzbrojony w artylerię przeciwlotniczą i nie posiadał oznaczeń statku szpitalnego.
Atak torpedowy i dramat pasażerów
O godzinie 21.15 Marinesko wystrzelił salwę torped. Pierwsza z nich rozerwała część dziobową na lewej burcie, powodując natychmiastowy przechył jednostki. Druga eksplodowała w rejonie basenu pływackiego, wykorzystywanego wówczas jako pomieszczenie zakwaterowania personelu Kriegsmarine. Trzecia z torped uderzyła w maszynownię, unieruchamiając statek i pozbawiając go zasilania. W krótkim czasie Wilhelm Gustloff zaczął gwałtownie przechylać się i nabierać wody.
Na pokładzie wybuchła panika. Przepełnione korytarze i klatki schodowe uniemożliwiały ewakuację z niższych pokładów. Tysiące ludzi próbowało jednocześnie wydostać się na górę. Dochodziło do stratowania, a dostęp do łodzi ratunkowych był skrajnie ograniczony. Część z nich była oblodzona i niezdolna do opuszczenia na wodę.
W miarę narastającego przechyłu wielu pasażerów zsuwało się po zlodowaciałych pokładach wprost do morza. Inni skakali z wysokości kilkunastu metrów, próbując uchwycić się przepełnionych łodzi ratunkowych. Temperatura wody wynosiła około dwóch stopni Celsjusza, co oznaczało niemal natychmiastową śmierć z wychłodzenia.
Akcja ratunkowa i znaczenie historyczne katastrofy
Akcję ratunkową podjął torpedowiec T-36, który zdołał uratować ponad 500 osób. Łącznie z katastrofy ocalało około 1,2 tysiąca pasażerów. W trakcie działań ratunkowych jednostka musiała jednak gwałtownie manewrować po wykryciu kolejnych torped wystrzelonych przez S-13. T-36 zrzucił następnie bomby głębinowe, uszkadzając radziecki okręt podwodny.
Zatopienie Wilhelm Gustloff przez pewien czas próbowano interpretować jako zbrodnię wojenną. Byłoby tak wyłącznie w sytuacji, gdyby na pokładzie jednostki znajdowali się jedynie cywile, a sam statek płynął pod banderą cywilną i posiadał status jednostki chronionej.
Tymczasem Wilhelm Gustloff płynął pod banderą Marynarki Wojennej, a na jego pokładzie znajdowało się 918 oficerów i marynarzy II dywizji szkolnej okrętów podwodnych (2. U-Boot Lehr Division). Jednostka była również uzbrojona i poruszała się w eskorcie. W tych okolicznościach jej zatopienie było zgodne z postanowieniami traktatu w sprawie ograniczenia uzbrojenia morskiego z 25 marca 1936 roku, który dopuszczał storpedowanie jednostki pomocniczej płynącej w konwoju okrętów wojennych.
W latach 60. XX wieku wrakiem Wilhelm Gustloff interesowała się strona radziecka. Pojawiały się wówczas domniemania, że przed ostatnim rejsem na pokładzie statku mogły zostać załadowane skrzynie zawierające elementy wyposażenia Bursztynowej Komnaty. W 1994 roku Polska uznała wrak Wilhelm Gustloff za mogiłę wojenną, co skutkuje zakazem prowadzenia prac podwodnych i nurkowania w promieniu 500 metrów od miejsca jego spoczynku.
Katastrofa Wilhelm Gustloff pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych symboli końcowej fazy II wojny światowej. Jej skala do dziś przewyższa wszystkie inne znane tragedie morskie, przypominając o konsekwencjach wojny prowadzonej w warunkach totalnego konfliktu.










