US Coast Guard udaremnia przemyt 13 ton kokainy

Blisko 13 ton kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 211 milionów dolarów – tyle narkotyków zabezpieczyła załoga amerykańskiego kutra patrolowego USCGC Thetis (910) podczas ostatnich działań na wodach wschodniego Pacyfiku.
W artykule
W czwartek jednostka weszła do Port Everglades, kończąc działania, których efektem było udaremnienie czterech prób przemytu kokainy. Operacja została przeprowadzona przy wsparciu załogi śmigłowca MH-65 Dolphin z eskadry HITRON (Helicopter Interdiction Tactical Squadron) z Jacksonville.
Każdy kilogram zabezpieczonej kokainy to realnie uratowane życie. Nasza załoga po raz kolejny udowodniła, że nawet starsza jednostka, przy odpowiednim wyszkoleniu i determinacji, może skutecznie realizować tak złożone zadania.
kmdr Ryan Kelley, dowódca USCGC Thetis
Cztery udaremnione transporty w mniej niż dwa tygodnie
Do przejęć doszło pomiędzy 3 a 10 maja:
- 3 maja – 170 mil morskich na zachód od Meksyku przechwycono dwie podejrzane jednostki na pokładzie których znajdowało się około 2,1 tony kokainy. Część ładunku przekazano stronie ekwadorskiej.
- 5 maja – Na odległości 475 mil morskich na południowy zachód od Colima zabezpieczono niemal 4,5 tony kokainy dryfującej.
- 6 maja – śmigłowiec HITRON wykrył kolejne bale wyrzucane przez przemytników. Łącznie zabezpieczono wówczas 6,6 tony narkotyków.
- 10 maja – około 660 mil na południe od Acapulco odzyskano kolejne 1,8 tony kokainy.
W sumie przejęto ponad 12,9 tony narkotyków. Bale kokainy były rozmieszczone na dużych odległościach, co wskazuje na skalę i złożoność operacji przemytniczej.
Wspólne działania służb USA
Operacja została przeprowadzona w ścisłej współpracy z Joint Interagency Task Force-South (JIATF-S), odpowiedzialną za wykrywanie i monitoring nielegalnego tranzytu morskiego. W momencie podjęcia decyzji o przechwyceniu, kontrolę nad działaniami przejmują jednostki Straży Wybrzeża Stanów Zjednoczonych – w tym przypadku podlegające 11. Dystryktowi USCG z siedzibą w Alamedzie.
Działania te wpisują się również w szerszą strategię walki z przestępczością zorganizowaną w ramach Organized Crime Drug Enforcement Task Forces (OCDETF), która koordynuje działania wywiadowcze i egzekucyjne wobec największych struktur kartelowych.
Thetis – jednostka wciąż skuteczna
USCGC Thetis (WMEC-910) to kuter patrolowy typu Famous, mierzący 82 metry długości, o wyporności 1829 ton i zasięgu operacyjnym do 9900 mil morskich. Wcielony do służby 30 czerwca 1989 roku i bazujący w Key West na Florydzie, mimo upływu lat pozostaje istotnym elementem sił operacyjnych USA Coast Guard. Dzięki doświadczonej załodze oraz niezawodnej konstrukcji, jednostka z powodzeniem realizuje zadania patrolowe, przeciwnarkotykowe i ratownicze, potwierdzając, że profesjonalizm marynarzy może skutecznie niwelować ograniczenia wynikające z wieku okrętu.
Źródło: US Coast Guard

USA przejmują kolejne tankowce z „floty cieni” na wodach Morza Karaibskiego

Na wodach Morza Karaibskiego znów doszło do zdarzenia, które przyciągnęło uwagę. Tym razem nie za sprawą burzy tropikalnej ani kolejnego incydentu pirackiego, lecz decyzji podjętej przez administrację USA, mającej wyraźny wymiar polityczny.
W artykule
Dowództwo Południowe USA poinformowało 20 stycznia o zajęciu siódmego tankowca powiązanego z handlem wenezuelską ropą. Operację przeprowadzono bez użycia siły i bez oporu ze strony załogi, choć jej znaczenie wykracza daleko poza sam fakt przejęcia jednostki.
USA dokręcają śrubę statkom z „floty cieni”
Waszyngton po raz kolejny wysyła jasny sygnał: ropa opuszczająca Wenezuelę ma płynąć wyłącznie kanałami uznanymi przez Stany Zjednoczone za legalne. W komunikacie podkreślono, że zatrzymany tankowiec działał z naruszeniem sankcji nałożonych przez administrację USA na określone jednostki operujące na Morzu Karaibskim. Nie chodzi więc o pojedynczy epizod, lecz o element szerszej kampanii wymierzonej w tzw. flotę cieni.
Zatrzymana jednostka nie wpisuje się jednak w klasyczny obraz „pływającego ducha”. Zbudowany w 2005 roku tankowiec o nośności 106 433 DWT od 2022 roku pływał pod nazwą Sagitta. W przeciwieństwie do wielu podobnych statków nie zmieniał regularnie nazwy, choć według dostępnych danych posługiwał się tzw. tożsamościami zombie, pozwalającymi maskować rzeczywistą aktywność. Analitycy z TankerTrackers.com wskazują, że przez kilka lat jednostka uczestniczyła w eksporcie rosyjskiej ropy, by po wprowadzeniu sankcji na początku 2025 roku zniknąć z radarów. W sierpniu tego samego roku jednostka miała jednak ponownie pojawić się na szlakach żeglugowych wykorzystywanych do wywozu paliw z Wenezueli, tym razem pod fałszywą tożsamością.
Formalnie statek od dawna „dryfował” poza systemem. W bazie Equasis figuruje jako własność podmiotów zarejestrowanych w Chinach, wcześniej pływał pod banderą Panamy oraz Liberii, by od 2024 roku pozostać bez jakiejkolwiek przynależności państwowej. Certyfikat klasy Lloyd’s Register został cofnięty w grudniu 2024 roku, a ostatnia kontrola państwa portu miała miejsce jeszcze w 2023 roku. To klasyczny przykład jednostki funkcjonującej na obrzeżach globalnego systemu bezpieczeństwa morskiego.
Karaiby areną demonstracji siły Waszyngtonu
Cała ta historia ma jednak ciąg dalszy. W tle pojawiają się informacje o innych wcześniej przejętych tankowcach, które widziano w rejonie Portoryko, oraz o jednostce Bella 1, która w ostatnich dniach zawinęła do Szkocji w celu uzupełnienia zapasów. Sprawa nabrała również wymiaru dyplomatycznego. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow publicznie zarzucił Stanom Zjednoczonym niewywiązanie się z deklaracji dotyczącej zwolnienia dwóch rosyjskich marynarzy zatrzymanych na pokładzie jednego z tankowców. Moskwa uznała zapowiedzi ewentualnego postawienia ich przed sądem za całkowicie nieakceptowalne.
Administracja w Waszyngtonie nie zamierza jednak zmieniać kursu. Donald Trump zapowiedział dalsze przejmowanie tankowców z floty cieni operujących na Karaibach oraz sprzedaż znajdującego się na nich ładunku. Co znamienne, podobnie jak w przypadku Bella 1, również najnowsze zatrzymanie dotyczyło jednostki płynącej wyłącznie z balastem. Ropa już wcześniej zmieniła właściciela, choć polityczny sygnał pozostał czytelny.
I tak na ciepłych wodach Morza Karaibskiego rozgrywa się kolejny rozdział globalnej gry o sankcje, wygodnych bander oraz statków bez państwa. Z pozoru techniczna decyzja administracyjna USA, w praktyce element presji gospodarczej i geopolitycznej, której skutki odczuwają nie tylko armatorzy, lecz także załogi i całe łańcuchy dostaw. Ciąg dalszy tej historii na tych wodach wydaje się tylko kwestią czasu.










