Enter your email address below and subscribe to our newsletter

Zmarnowany przetarg na naprawę sensorów okrętu ORP Orzeł

Komenda Portu Wojennego w Gdyni kilka dni temu unieważniła przetarg na naprawę elementów wyposażenia hydroakustycznego okrętu podwodnego ORP Orzeł. Wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu początkowo złożyły trzy podmioty, ale finalnie żaden z nich nie złożył oferty, ponieważ marynarka wyznaczyła nierealny termin wykonania prac.

ORP Orzeł to najmłodszy z trzech okrętów podwodnych, które pozostały do dyspozycji naszym marynarzom. Jednostkę zwodowano w czerwcu 1985 roku w rosyjskiej stoczni Krasnoje Sormowo, a do służby w polskiej marynarce wojennej włączono w 1986 roku. Orzeł należy do dywizjonu okrętów podwodnych 3. Flotylli Okrętów w Gdyni.

Jak już pisaliśmy na Portalu Stoczniowym, na początku czerwca Komenda Portu Wojennego w Gdyni rozpisała przetarg na naprawę kompleksu hydroakustycznego MGK-400, stacji hydroakustycznej do poszukiwania min MG-519 oraz stacji hydrolokacyjnej do pomiaru kawitacji MG-512 zamontowanych na okręcie podwodnym ORP Orzeł. Przemysł wyraził duże zainteresowanie przetargiem. Do udziału w postępowaniu dopuszczono trzech wykonawców. To prywatna spółka Enamor z Gdyni, konsorcjum Centrum Morskich Technologii Militarnych Politechniki Gdańskiej (lider) i PGZ Stoczni Wojennej oraz Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej w Gdyni.

Zobacz też: Trzech wykonawców w przetargu na naprawę kompleksów hydroakustycznych na ORP Orzeł.

Co ciekawe, należące do nadzorowanej przez ministerstwo obrony Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki PGZ Stocznia Wojenna oraz Centrum Techniki Morskiej nie zawiązały jednego konsorcjum i zamierzały w przetargu wystartować odrębnie. Według naszych informatorów zbliżonych do resortu obrony, wywołało to duże zdziwienie zarówno w samym ministerstwie, jak również w centrali PGZ, która nie miała wiedzy na ten temat i o odrębnych propozycjach spółek dowiedziała się z naszej publikacji.

Teraz to już bez znaczenia, ponieważ Komenda Portu Wojennego w Gdyni unieważniła przetarg. W dokumentach czytamy, że żaden z wykonawców zaproszonych do udziału w postępowaniu nie złożył oferty. W praktyce oznacza to, że trzeba będzie ogłosić kolejny przetarg, a termin powrotu okrętu podwodnego ORP Orzeł do służby odsuwa się w nieokreśloną przyszłość.

Dlaczego żaden z podmiotów zainteresowanych przetargiem nie złożył oferty? Według naszego informatora z jednej z firm zainteresowanych zamówieniem, Komenda Portu Wojennego dała wykonawcom zbyt mało czasu na realizację prac. Żaden z podmiotów nie jest w stanie przeprowadzić wymaganych napraw do 29 listopada przyszłego roku, jak żądał zamawiający. Nasi rozmówcy zwracają jednak uwagę, że Komenda Portu Wojennego w Gdyni stawia przedsiębiorstwom nierealne wymagania.

Zobacz też: thyssenkrupp Marine Systems blisko budowy fregat dla Egiptu.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku remontu okrętu podwodnego ORP Bielik, o czym dzisiaj piszemy na Portalu Stoczniowym.

Zresztą nie jest to pierwszy przestrzelony przetarg związany z modernizacją okrętu podwodnego ORP Orzeł. Tylko w tym roku było kilka, które zakończyły się unieważnieniem.

W sierpniu Komenda Portu Wojennego w Gdyni rozpisała przetarg na naprawę peryskopów PZKG-11. Port chciał, żeby wykonawca naprawił je w terminie 27 września – 9 listopada bieżącego roku. Efekt? Brak ofert, przetarg do kosza. Zresztą już po raz drugi, ponieważ dotyczący tego przedmiotu przetarg ogłoszony w czerwcu też zakończył się fiaskiem.

Z kolei w kwietniu Komenda Portu Wojennego rozpisała przetarg na naprawę gniazd i kabli do zasilania okrętu podwodnego ORP Orzeł. Oferty można było składać do 20 kwietnia, a zamawiający chciał, żeby prace zostały wykonane do 3 września. Postepowanie unieważniono. Nie było ofert. Zresztą była to powtórka sytuacji, dotyczącej przetargu z marca, który zakończył się w ten sam sposób.

Zobacz też: Francja utylizuje wycofane okręty podwodne klasy Le Redoutable.

Ale były i takie przetargi, które udało się zakończyć podpisaniem umowy. Okazuje się, że na okrętach podwodnych, które zamiast pływać latami stoją w dokach, zarabiają trójmiejskie firmy. Na przykład w marcu Komenda Portu Wojennego w Gdyni ogłosiła przetarg na szereg prac remontowych na okręcie ORP Orzeł. Zamówienie zostało podzielone na kilka części.

Za sprawdzenie, kalibrację, wymianę czujek systemu Atmosfera na okręcie spółka Safe Tech Marian Hoppe zażądała 14 900 zł i ta oferta uzyskała największą ilość punktów za kryterium ceny. Z kolei Akwen-Service S.C.E. Możejewski została wybrana jako wykonawca naprawy zbiornika paliwowo-balastowego nr 9 LB (oferta na 13 000 zł). Firm JT Ship Service otrzymała zamówienie wart 13 800 zł na naprawę systemu analizy wodoru MSA, Przedsiębiorstwo Droppen F.G. otrzymała umowę na naprawę zaworów powietrznych uzupełniania zapasu powietrza wysokiego ciśnienia WC400 (oferta na 12 500 zł).

Ponadto na początku sierpnia Komenda Portu Wojennego rozpisała przetarg na naprawę systemu zasilania żyroskopów i systemu nawigacji inercyjnej ORP Orzeł. W dokumentach czytamy, że jedyną ofertę niepodlegającą odrzuceniu złożyła firma JT Ship Service, która otrzymała zamówienie warte blisko 420 tys. zł.

Zobacz też: Trwa dialog techniczny dotyczący budowy okrętów hydrograficznych.

Kolejne remonty okrętu ORP Orzeł trwają już od lat. Z eksploatacji okręt pozostaje wyłączony w zasadzie od 2013 roku. Wtedy rozpoczęła się seria jego remontów. Najpierw remont przeszły zbiorniki balastowe, a od połowy 2014 roku ruszyły prace związane z wymianą baterii. Zakładano, że remont potrwa dziewięć miesięcy, ale termin ten się przeciągnął. Najpierw poszerzono zakres remontu, a później stoczniowcy uszkodzili okręt podczas wyciągania go z doku, co spowodowało konieczność przeprowadzenia kolejnych prac remontowych. Zanim zdążono je zakończyć, we wrześniu 2017 roku na jednostce wybuchł pożar, a podczas akcji gaśniczej zalano wnętrze okrętu i uszkodzono jego wyposażenie.

Podpis: łp

 

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Port Zewnętrzny w Gdyni kolejny raz z przesuniętym terminem

    Port Zewnętrzny w Gdyni kolejny raz z przesuniętym terminem

    28 listopada władze Portu Gdynia ogłosiły kolejne przesunięcie terminu składania ofert na budowę Portu Zewnętrznego – tym razem aż do 30 czerwca 2026 roku. To kolejny sygnał, że inwestycja, która miała wyznaczyć nowy kierunek rozwoju żeglugi w Gdyni, ponownie zatrzymała się w miejscu.

    Branża zareagowała natychmiast. Ironiczne komentarze o „tradycji, której staje się zadość”, tylko przykrywają poważniejszy problem: mowa o projekcie, który miał odpowiedzieć na rosnący ruch towarowy i coraz ostrzejszą konkurencję ze strony Gdańska.

    Oficjalne wyjaśnienia Portu Gdynia – aktualizacja dokumentacji i globalny gracz w tle

    Zarząd Morskiego Portu Gdynia tłumaczy przesunięcie terminu wprost: to efekt aktualizacji dokumentacji przetargowej oraz licznych, formalnych pytań ze strony podmiotów zainteresowanych udziałem w postępowaniu. Zmiany okazały się na tyle istotne, że jeden z oferentów poprosił o dodatkowy czas potrzebny na dostosowanie przygotowywanej oferty do nowych wymogów.

    W komunikacie podkreślono również, że jeden z uczestników prowadzi rozmowy z globalnym operatorem portowym posiadającym znaczący potencjał inwestycyjny. Obecność takiego podmiotu zwiększyłaby wiarygodność projektu na arenie międzynarodowej i mogłaby podnieść konkurencyjność postępowania. Na tym etapie nie wiadomo jednak, czy światowy gracz faktycznie złoży ofertę ani czy zostanie ona później rekomendowana.

    Rola i znaczenie Portu Zewnętrznego w Gdyni

    Port Zewnętrzny miał odwrócić niekorzystne trendy i przywrócić Gdyni zdolność obsługi największych jednostek handlowych. Prace nad projektem formalnie ruszyły w 2018 roku, trzy lata później port chwalił się czterema chętnymi do budowy i eksploatacji nowego terminalu. Dziś, pod koniec 2025 roku, mamy za sobą siedem lat od rozpoczęcia przygotowań i blisko cztery lata od zgłoszenia wniosków, lecz inwestycja nadal tkwi na etapie wydłużanego postępowania PPP.

    Projekt tworzono jako odpowiedź na trzy kluczowe wyzwania:

    • odpowiedź na dynamiczny rozwój żeglugi kontenerowej oraz konieczność zwiększenia zdolności przeładunkowych;
    • zabezpieczenie stałej przepustowości portu w warunkach rosnącego obrotu;
    • utrzymanie konkurencyjności wobec Gdańska, który dzięki terminalom głębokowodnym przejął rolę portu pierwszego zawinięcia na Bałtyku.

    Dziś w środowisku portowym narasta obawa, że projekt staje się symbolem inwestycyjnego dryfu, który może uderzyć nie tylko w operatorów terminali, lecz także w cały krajowy system logistyczny. Każdy kolejny rok zwłoki oznacza realne ryzyko utraty pozycji rynkowej Gdyni, budowanej konsekwentnie przez dekady.

    Port Zewnętrzny Gdynia – czy inwestycja ma jeszcze sens w cieniu Centralnego Portu Gdańsk?

    Dyskusja nad zasadnością Portu Zewnętrznego nabiera w ostatnich miesiącach nowej dynamiki. Port Centralny w Gdańsku rośnie konsekwentnie, przyciąga uwagę globalnych operatorów i realnie zmienia układ sił na Bałtyku. Gdynia, obciążona kolejnymi przesunięciami, traci tempo.

    Port Zewnętrzny miał być projektem obronnym – sposobem na utrzymanie dotychczasowej pozycji i możliwość obsługi największych kontenerowców. Port Centralny to inwestycja ofensywna: droga do europejskiej czołówki, portu pierwszego wyboru dla przewoźników operujących w rejonie Morza Bałtyckiego.

    Zestawienie obu projektów tylko podkreśla różnicę ambicji. Gdynia walczy o zatrzymanie odpływu armatorów. Gdańsk buduje nowy porządek. Pytanie, które pada dziś coraz częściej, brzmi więc jednoznacznie: czy Port Zewnętrzny pozostaje realną szansą, czy staje się projektem z innej epoki?

    Ograniczenia przestrzenne Gdyni – dlaczego Port Zewnętrzny wymaga decyzji, nie kolejnych terminów?

    Gdynia od lat funkcjonuje w wyjątkowo ciasnym układzie przestrzennym. Port, otoczony zabudową miejską i infrastrukturą kolejową, nie ma możliwości naturalnej ekspansji. To właśnie z tej konieczności narodziła się idea Portu Zewnętrznego – jedynego sposobu na zwiększenie powierzchni operacyjnej i obsługę statków o dużym zanurzeniu.

    Sam pirs na morzu nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Inwestycja wymaga skoordynowanych decyzji dotyczących dostępu drogowego i kolejowego, w tym budowy Drogi Czerwonej oraz rozbudowy układu torowego. Bez tego nawet najnowocześniejszy terminal może stać się wąskim gardłem zamiast impulsem rozwojowym.

    Dzisiejsze opóźnienia sprawiają wrażenie braku jasnego kierunku: nie widać stabilnego montażu finansowego, kompletnych decyzji środowiskowych ani rozstrzygnięcia, czy projekt ma charakter strategiczny, czy komercyjny. Harmonogram coraz bardziej przypomina listę oczekiwań zamiast realnego planu.

    Dlatego branża pyta już otwarcie: czy Gdynię stać na kolejną zwłokę, jeśli chce zachować znaczenie na Bałtyku?

    Autor: Mariusz Dasiewicz