Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter

W ciągu 24 godzin zwiększyła się o 50 proc. liczba płynących z Ameryki tankowców z ładunkiem LNG przez Atlantyk do Europy Zachodniej, w wyniku czego cena gazu na europejskich giełdach spadła o ponad 40 proc.
Według danych podawanych przez Bloomberg, 22 grudnia zmierzało 10 tankowców z LNG do Europy Zachodniej, podczas gdy dzień później liczba to wzrosła do 15 jednostek.
Liczba tankowców płynących przez Atlantyk z amerykańskim skroplonym gazem ziemnym, o których informowały porty Europy Zachodniej jako miejsce przeznaczenia, skoczyła o 50 proc. w ciągu zaledwie 24 godzin, w miarę pogłębiającego się kryzysu energetycznego na starym kontynencie.
Kryzys energetyczny w Europie nasilił się w ostatnich dniach po zatrzymaniu reaktorów jądrowych we Francji i niskiej produkcji energii wiatrowej w Niemczech. Te zdarzenia pogorszyły sytuację, zmuszając kraje do spalania większej ilości węgla, a nawet ropy naftowej, aby utrzymać dostawy energii do gospodarstw domowych.
Spośród 15 tankowców LNG, do portów w Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii weszły po cztery jednostki, a do Holandii, Gibraltaru i na Maltę po jednym.
Ponadto jeden zbiornikowiec, którego port docelowy nie został zadeklarowany, zacumowany jest na kotwicowisku Milford Haven w Wielkiej Brytanii.
Autor: MD


29 listopada dwa tankowce z rosyjskiej „floty cieni”, Kairos i Virat, które figurują na międzynarodowych listach sankcyjnych, zgłosiły wybuchy i pożary podczas przejścia przez Morze Czarne. Obie jednostki znajdowały się w chwili zgłoszenia niedaleko tureckiego wybrzeża — odpowiednio 28 i 35 mil morskich od lądu.
W artykule
Według doniesień tureckich mediów wczoraj załoga Kairos poinformowała o silnej eksplozji i pożarze w trakcie przejścia z Egiptu do Noworosyjska. Do jednostki skierowano dwie łodzie ratownicze oraz holownik, a na ląd ewakuowano 25 osób z załogi. Według władz nikt nie odniósł obrażeń.
Chwilę później załoga tankowca Virat, znajdującego się dalej na wschodnich wodach Morza Czarnego, zgłosiła nagłe pojawienie się gęstego dymu w siłowni. Na jego pokładzie przebywało 20 osób. Zgodnie z przekazem tureckich służb – nie było konieczności natychmiastowej ewakuacji. Również tutaj skierowano jednostki ratownicze.
Tureckie media informują, że załoga Virat miała zgłosić atak kilku bezzałogowych jednostek pływających. W przypadku Kairos pojawiła się natomiast informacja, że tankowiec mógł wejść na dryfującą minę. Na razie brakuje oficjalnego potwierdzenia tych doniesień ze strony administracji tureckiej, która zapowiedziała szczegółowe dochodzenie.
W sieci pojawiają się kolejne zdjęcia i nagrania przedstawiające skutki eksplozji na Kairos, w tym wysoki słup dymu widoczny z dużej odległości. W godzinach popołudniowych ukraińskie źródła oficjalne oświadczyły, że to one odpowiadają za uderzenie w Kairos i Virat. Według przedstawionych informacji operacja została przeprowadzona z użyciem morskich dronów Seababy. Komunikat nie zawierał jednak danych technicznych ani szczegółów dotyczących przebiegu działań.
W kolejnych godzinach tureckie jednostki ratownicze prowadziły działania w rejonie obu tankowców, koncentrując się na opanowaniu sytuacji wokół Kairos oraz sprawdzeniu stanu Virat. Priorytetem było zabezpieczenie załóg i ograniczenie ryzyka dalszych uszkodzeń, zwłaszcza w części maszynowej oraz w pobliżu zbiorników paliwowych.
Oba tankowce należą do jednostek kupowanych na rynku wtórnym, często zmieniających bandery oraz armatorów. Statki tego typu wykorzystywane są do przewozu rosyjskiej ropy z ominięciem ograniczeń nałożonych przez Zachód. Ich eksploatacja – ze względu na wiek, brak pełnej dokumentacji technicznej i niestabilny nadzór państw bandery – bywa nieprzejrzysta i obarczona podwyższonym ryzykiem.
Turcja, jako państwo nadzorujące kluczowe szlaki w rejonie Bosforu i Dardaneli, podkreśla, że traktuje oba incydenty jako zdarzenia wymagające pilnej analizy ze względu na bezpieczeństwo żeglugi na Morzu Czarnym.
Według dostępnych informacji Kairos pozostaje pod nadzorem tureckich służb w rejonie zdarzenia, a działania zabezpieczające wokół uszkodzonej rufowej części tankowca są kontynuowane. Virat utrzymuje pozycję w znacznej odległości od wybrzeża i nie zgłosił dalszych problemów technicznych. Turcja podkreśla, że sytuacja na obu jednostkach jest stabilna, a ryzyko rozprzestrzenienia się ognia lub wycieku paliwa jest obecnie oceniane jako niewielkie.
Autor: Mariusz Dasiewicz