Patronat Portalu Stoczniowego: Port Gdynia – Sztandarowa Inwestycja Polski Niepodległej

Do 18 października w gmachu ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej w Warszawie oglądać można jubileuszową wystawę pt. „Port Gdynia – Sztandarowa Inwestycja Polski Niepodległej”. Portal Stoczniowy objął tę ekspozycję patronatem medialnym.

Uroczyste otwarcie wystawy odbyło się wczoraj i przyciągnęło wielu znakomitych gości.

– Wybudowany w okresie międzywojennym port w Gdyni pozostanie symbolem polskiej gospodarki morskiej – podczas otwarcia powiedział minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk. – Port w Gdyni powstał w ciągu trzech lat. Wydaje się to dzisiaj rzeczą całkowicie niemożliwą, ale to nakreśla kierunek, który przyjęli twórcy portu. Mieli tylko jedną rzecz: wolę, aby port zbudować. Dzisiaj chylę czoła przed premierem Eugeniuszem Kwiatkowskim, prezesem Tadeuszem Wendą za to ogromne dzieło – podkreślił szef ministerstwa.

Zobacz też: US Navy: 17. okręt podwodny klasy Virginia odebrany przez marynarkę [WIDEO]

Wystawa składa się m.in. z serii zdjęć, ilustrujących czas budowy oraz pierwszych lat funkcjonowania gdyńskiego portu. Zobaczyć można również prawdziwe perełki, np. wieczne pióro premiera Eugeniusza Kwiatkowskiego czy binokle inżyniera Tadeusza Wendy. Ten ostatni kierował budową portu i był jego głównym projektantem.

Wystawę można oglądać bezpłatnie w gmachu ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej przy ul. Nowy Świat 6/12 w Warszawie.

Zobacz też: Stocznia Szczecińska tworzy hub przemysłowy i podąża za globalnym trendem.

Portal Stoczniowy z dumą objął tę wyjątkową ekspozycję patronatem medialnym. Jak redakcja jesteśmy usatysfakcjonowani, że możemy włączyć się w promocję historii budowy polskiej niepodległości.

Podpis: red., fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Przemysł stoczniowy – więcej wiadomości na ten temat znajdziesz tutaj.

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności na morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów technicznych, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.