Sabotaż na fregacie Hessen – kolejny incydent w niemieckiej marynarce

Niemcy mierzą się z kolejnym przypadkiem sabotażu w swojej flocie wojennej. Na fregacie Hessen, zacumowanej w bazie Wilhelmshaven, wykryto próbę skażenia systemu wody pitnej. To już kolejny incydent w niemieckiej marynarce wojennej, co budzi poważne pytania o bezpieczeństwo okrętów Deutsche Marine.
W artykule
Kolejny sabotaż na niemieckiej fregacie Hessen – przypadek czy celowe działanie?
Jak informują niemieckie media, do incydentu doszło w bazie morskiej w Wilhelmshaven, gdzie Hessen przechodziła rutynowe prace serwisowe. Nieznany sprawca próbował skażenia zbiorników wody pitnej, dodając do nich zużyty olej.
Źródła w niemieckiej marynarce wojennej potwierdzają, że nie był to przypadek – wykluczono zarówno błąd ludzki, jak i awarię techniczną. Skażenie wykryto na wczesnym etapie, zanim zanieczyszczona woda trafiła do systemu pokładowego, co pozwoliło uniknąć poważniejszych konsekwencji. Śledztwo prowadzą niemiecka policja oraz Federalny Urząd Kontrwywiadu Wojskowego (BAMAD), który bada możliwe przyczyny i okoliczności zdarzenia.
Tydzień temu informowaliśmy o podobnym sabotażu na korwecie Emden, budowanej w stoczni NVL Blohm + Voss w Hamburgu, gdzie w układzie napędowym znaleziono metalowe opiłki. To kolejny incydent w niemieckiej flocie – w 2024 roku w Rostocku uszkodzono niszczyciel min, przecinając kluczowe wiązki kabli.
Rola fregaty Hessen w ramach unijnej misji Aspides
Fregata Hessen to jednostka dobrze znana z operacji bojowych. Jeszcze w lutym stacjonowała u wybrzeży Jemenu w ramach unijnej misji Aspides, gdzie zestrzeliła swoje pierwsze drony. Podczas jednego ze starć jej załoga omyłkowo wycelowała dwa pociski SM-2 w amerykańskiego drona, jednak oba chybiły z „przyczyn technicznych”.
Okręt powrócił do Niemiec na początku maja po trzymiesięcznej misji na Morzu Czerwonym, gdzie zapewniał bezpieczeństwo statkom handlowym, chroniąc je przed atakami Huti.
Próba sabotażu fregaty Hessen wpisuje się w serię podobnych zdarzeń, które w ostatnich miesiącach dotknęły niemiecką marynarkę. Eksperci zastanawiają się, czy są to odosobnione przypadki, czy element szerszej operacji wymierzonej w zdolności operacyjne Deutsche Marine.
Wnioski dla Polski – bezpieczeństwo stoczni i okrętów priorytetem
Seria przypadków sabotażu w niemieckiej marynarce to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Polska realizuje strategiczne programy okrętowe, dlatego zabezpieczenie stoczni i jednostek w budowie powinno być priorytetem. Kontrola dostępu, monitoring prac i współpraca ze służbami kontrwywiadowczymi to kluczowe elementy ochrony przed podobnymi zagrożeniami.
Autor: Mariusz Dasiewicz

ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.
W artykule
ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem
ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.
Gdynia i manifestacja morska II RP
10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.
Wojna i narodziny legendy
Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.
Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.
Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś
W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.
Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.
Okręt podwodny, który nadal jest obecny
ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.
Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.











