Kulisy udziału okrętu podwodnego Isaac Peral w operacji „Sea Guardian”

Prototypowy okręt podwodny Armada Española S-81, Isaac Peral, rozpoczął swój pierwszy udział w operacji Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednostka wyposażona w napęd spalinowo-elektryczny, działa obecnie na Morzu Śródziemnym w stałym zespole NATO „Sea Guardian”. Celem tej operacji jest utrzymanie bezpieczeństwa żeglugi, przeciwdziałanie terroryzmowi oraz ochrona infrastruktury krytycznej w regionie.
W artykule
Debiut hiszpańskiego okrętu podwodnego Isaac Peral w operacji „Sea Guardian”
Jak już informowaliśmy wcześniej na naszym portalu pond tydzień temu, ESPS Isaac Peral rozpoczął udział w operacji „Sea Guardian”. Wówczas opisaliśmy sam debiut jednostki, bez wchodzenia w szczegóły. Tym razem przyglądamy się bliżej, jakie zadania realizuje w misji, z jakich rozwiązań technicznych korzysta oraz czy ma to znaczenie dla programu Orka. Teraz, w oparciu o opracowanie serwisu Naval News oraz dostępnych materiałów NATO MARCOM, nasza redakcja przedstawia równie szczegółową i merytoryczną analizę udziału hiszpańskiego okrętu podwodnego Isaac Peral w tej misji.
Jak poinformowało 21 października Dowództwo Sił Morskich NATO (MARCOM), Isaac Peral stanowi element tzw. „wsparcia stowarzyszonego” w operacji „Sea Guardian”. Okręt realizuje zadania w zakresie rozpoznania sytuacyjnego, w tym nadzoru obszarów morskich oraz gromadzenia danych istotnych dla świadomości sytuacyjnej na morzu (MDA). Dowódca MARCOM, komandor porucznik Arlo Abrahamson, podkreślił w rozmowie z portalem Naval News, że „jednostka ta przyczynia się do lepszego zrozumienia środowiska morskiego — zarówno z powierzchni, z powietrza, jak i spod wody. To nowoczesny okręt, który zwiększa zdolności NATO w utrzymaniu wysokiego poziomu rozpoznania sytuacyjnego”.
🔗 Czytaj więcej: Debiut hiszpańskiego okrętu podwodnego typu S-80 w Operation Sea Guardian
Okręt został przekazany do służby w listopadzie 2023 roku i jest prototypową jednostką programu S-80 Plus, realizowanego przez koncern stoczniowy Navantia. Jego udział w operacji Sea Guardian potwierdza pełną gotowość operacyjną oraz zdolność integracji ze strukturą dowodzenia NATO. Jednocześnie Isaac Peral pozostaje pod narodową kontrolą operacyjną Hiszpanii, zgodnie z zasadami obowiązującymi dla jednostek realizujących misje Sojuszu w ramach operacji narodowych.
Operacja „Sea Guardian” prowadzona jest na wodach Morza Śródziemnego w trybie stałym, z wykorzystaniem cyklu tzw. operacji ukierunkowanych (FOCOP).
Operacje FOCOP realizowane są tam, gdzie istnieje potrzeba wzmocnienia świadomości sytuacyjnej Sojuszu i pogłębienia wiedzy o środowisku morskim. Dzięki temu NATO buduje kompleksowy obraz aktywności na morzu, wspiera współpracę z partnerami regionalnymi oraz rozwija interoperacyjność sił.
kmdr por. Arlo Abrahamson
Zdolności i wyposażenie okrętów typu S-80 Plus
Program S-80 Plus obejmuje budowę czterech konwencjonalnych okrętów podwodnych nowej generacji. Pierwszym z nich jest ESPS Isaac Peral (S-81), a kolejne jednostki – S-82 Narciso Monturiol, S-83 Cosme García i S-84 Mateo García de los Reyes – znajdują się na różnych etapach budowy w zakładach stoczniowych w Kartagenie.
Zgodnie z danymi opublikowanymi w opracowaniu Janes, które stanowi kompendium wiedzy o strukturze i potencjale sił morskich państw świata, przyjęcie do służby kolejnych jednostek typu S-80 planowane jest w cyklu dwuletnim, począwszy od 2026 roku. Drugi okręt, S-82 Narciso Monturiol, został po raz pierwszy uruchomiony w marcu 2025 roku, ochrzczony miesiąc temu, i jest obecnie przygotowywany do wodowania.

Isaac Peral oraz jednostki tej serii zostały zaprojektowane do prowadzenia działań rozpoznawczych i patrolowych w ramach operacji bezpieczeństwa morskiego, zarówno na powierzchni, jak i pod wodą. W tym celu wykorzystuje maszt optoelektroniczny L3Harris Mod 2010 OS oraz zintegrowany system sonarowy opracowany przez koncern Lockheed Martin. Zestaw obejmuje cylindryczną antenę średniej częstotliwości L3Harris, dwie boczne anteny pasywne niskiej częstotliwości, holowaną antenę bardzo niskiej częstotliwości SAES Solarsub z możliwością zwijania, a także systemy przechwytywania i pomiaru odległości.
Jak podkreślił rzecznik Marynarki Wojennej Hiszpanii, połączenie tych systemów z konstrukcją o obniżonej wykrywalności akustycznej, dużym zasięgiem działania oraz szerokimi możliwościami zbierania danych rozpoznawczych, znacząco zwiększa potencjał jednostki w zakresie nadzoru, ochrony i świadomości sytuacyjnej na morzu. Szczególne znaczenie ma także zdolność do łączności satelitarnej, umożliwiająca bieżącą wymianę danych i koordynację działań w ramach struktur NATO.
Kolejne jednostki typu S-80 otrzymają nowy system napędu niezależnego od powietrza (AIP), oparty na technologii BEST (Bio-Ethanol Stealth Technology). Rozwiązanie to zwiększy autonomiczność i stabilność okrętów podczas długotrwałego przebywania w zanurzeniu. System AIP zostanie wprowadzony na trzecim i czwartym okręcie serii, a następnie – w ramach planowych modernizacji – zamontowany również na dwóch pierwszych jednostkach. Okręty typu S-80, o długości 80 metrów i wyporności około 3000 ton, mają stanowić nową generację hiszpańskich sił podwodnych, zapewniając sojuszowi NATO nowoczesne zdolności w rejonie zachodniego Morza Śródziemnego.
Przygotowanie do operacji i pierwsze użycie bojowe
Podczas konferencji Combined Naval Event 2025, która odbyła się w maju w brytyjskim Farnborough, kierownik programu okrętów podwodnych w firmie Navantia, José Luis Saez, poinformował, że zastosowany w jednostkach typu S-80 Plus system napędu niezależnego od powietrza BEST (Bio-Ethanol Stealth Technology) umożliwi pozostawanie w zanurzeniu przez okres do trzech tygodni.
Rzecznik Hiszpańskiej Marynarki Wojennej potwierdził, że ESPS Isaac Peral osiągnął pełną gotowość operacyjną. Ostatni etap przygotowań do służby obejmował kompleksową ocenę techniczną systemów okrętowych, kwalifikacyjne próby morskie oraz testy załogi w scenariuszach symulujących realne warunki bojowe. W ramach tych działań jednostka odbyła dwie misje średniego zasięgu z portu macierzystego w Kartagenie, mające na celu potwierdzenie zdolności do autonomicznego, bezpiecznego i skutecznego działania.
🔗 Czytaj też: Czy hiszpańskie okręty podwodne typu S-80 to dobra propozycja dla Polski?
Pierwsze użycie operacyjne Isaac Peral miało miejsce na wodach u wybrzeży Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii, gdzie okręt uczestniczył w ćwiczeniach „Dynamic Mariner” organizowanych przez Dowództwo Sił Morskich NATO (MARCOM). Celem manewrów było doskonalenie zdolności sojuszniczych do reagowania na sytuacje kryzysowe w środowisku wielodomenowym, nieobjętym Artykułem V Traktatu Północnoatlantyckiego.
W dalszej części cyklu szkoleniowego jednostka wzięła udział w ćwiczeniach „FLOTEX 25”, dowodzonych przez Hiszpańską Marynarkę Wojenną, a następnie w epizodzie „SINKEX” na wodach w rejonie Wysp Kanaryjskich, podczas którego testowano procedury użycia uzbrojenia przeciwko celom nawodnym.
Według rzecznika Armada Española, udział Isaac Peral w operacji „Sea Guardian” stanowi potwierdzenie dojrzałości technicznej programu S-80 Plus oraz wkładu Hiszpanii w rozwój potencjału NATO jako dostawcy nowoczesnych, interoperacyjnych zdolności podwodnych.
Operacja „Sea Guardian” została ustanowiona decyzją szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku jako inicjatywa szerzej pojmowanego bezpieczeństwa morskiego, będąca kontynuacją misji antyterrorystycznej „Active Endeavour”, prowadzonej po zamachach terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku.
NSM dla okrętów podwodnych – hiszpańska ścieżka, polska potrzeba
Dziś warto przypomnieć coś, o czym w polskich mediach mówi się skąpo. Część środowiska marynarki wojennej przez lata podkreślała potrzebę pocisków manewrujących na okrętach podwodnych, dziś jednak tę kwestię przemilcza. Tymczasem hiszpański kierunek – NSM i współpraca Navantii z Kongsbergiem – pokazuje, że uzbrojenie dalekiego zasięgu staje się standardem. Hiszpański wybór pocisków manewrujących NSM oraz współpraca Navantii z norweskim koncernem Kongsberg pokazują, że zdolność do rażenia celów nawodnych i lądowych staje się dziś jednym z kluczowych elementów budowy potencjału odstraszania. Porozumienia dotyczące wdrożenia NSM na jednostkach typu S-80 tworzą precedens, z którego mogłaby skorzystać również Marynarka Wojenna RP w ramach programu Orka.
Dla Polski, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie Federacji Rosyjskiej, możliwość wyposażenia przyszłych okrętów podwodnych w pociski manewrujące powinno mieć niewątpliwie znaczenie strategiczne. Zwiększa bowiem realny zasięg oddziaływania sił morskich, pozwala na prowadzenie precyzyjnych uderzeń w głąb terytorium przeciwnika oraz utrudnia planowanie rosyjskich działań morskich na Bałtyku. Okręty dysponujące tego typu uzbrojeniem stanowiłyby przeciwwagę i pełnowartościowy element systemu odstraszania, wzmacniając polski udział w zabezpieczeniu północnej flanki NATO. Co istotne, pozyskanie takich zdolności byłoby możliwe w stosunkowo krótkim przedziale czasowym.
Komentarz redakcyjny Naval News – znaczenie programu S-80 Plus dla NATO
Wczesne zaangażowanie ESPS Isaac Peral w działania NATO stanowi czytelny dowód operacyjnych korzyści wynikających z wprowadzenia do służby nowego typu okrętów podwodnych w strukturach sojuszniczych. Jednostki typu S-80 Plus zwiększają nie tylko potencjał Hiszpańskiej Marynarki Wojennej, lecz także ogólny potencjał sił podwodnych Sojuszu w basenie Morza Śródziemnego.
Dotychczasowa klasa okrętów podwodnych Armada Española – cztery jednostki typu S-70 Galerna (Agosta) – została w dużej mierze wycofana z eksploatacji. W służbie pozostaje jedynie ESPS Galerna, pełniący zadania szkoleniowe i patrolowe. W Hiszpanii trwają natomiast dyskusje dotyczące możliwości zwiększenia liczebności sił podwodnych do sześciu jednostek, co wskazuje na rosnące znaczenie domeny podwodnej w narodowej strategii morskiej.
🔗 Czytaj również: Potencjał bojowy okrętów typu S-80 w programie Orka [WYWIAD]
Nowe okręty podwodne stanowią również istotny element odstraszania w południowo-zachodnim rejonie operacyjnym NATO. Stacjonujące w Kartagenie jednostki będą prowadzić działania w pobliżu strategicznego wąskiego gardła – Cieśniny Gibraltarskiej, która kontroluje zachodnie wejście na Morze Śródziemne. Z punktu widzenia Sojuszu, obecność nowoczesnych okrętów typu S-80 w tym rejonie znacząco wzmacnia zdolności rozpoznawcze i przeciwdziałania operacjom państw trzecich.
Warto przypomnieć, że po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2022 roku Turcja zastosowała postanowienia Konwencji z Montreux z 1936 roku, ograniczając przepływ jednostek bojowych przez cieśniny Bosfor i Dardanele. W rezultacie rosyjskie okręty podwodne bazujące poza Noworosyjskiem utraciły możliwość swobodnego przemieszczania się między Morzem Czarnym a Morzem Śródziemnym. Dodatkowo, po utracie rosyjskiego zaplecza logistycznego w Syrii w 2024 roku, każde przebazowanie rosyjskich jednostek o napędzie jądrowym na Morze Śródziemne wymaga przejścia przez Cieśninę Gibraltarską – pod nadzorem hiszpańskich sił morskich i ich nowych okrętów podwodnych.
W ten sposób program S-80 Plus nie tylko modernizuje flotę Hiszpanii, lecz także wzmacnia zdolności Sojuszu w zakresie monitorowania i kontroli ruchu okrętów podwodnych w jednym z najważniejszych strategicznie obszarów morskich świata.
Zródło: Naval News/Adam Woźnicki
-
GRA CIENI – Operacja „Północny Korsarz” – Analiza Operacyjna

Rosja pali „legendę”, chroniąc okrętem podwodnym pusty tankowiec. To nie walka o ropę, ale o to, co (lub kto) jest na pokładzie tankowca Marinera. USA mają okno dla SOF do 10 stycznia. Potem cel zniknie w rosyjskiej strefie A2/AD.
W artykule
Co to oznacza?
Fasada pościgu i anomalie operacyjne
Większość doniesień dotyczących pościgu za tankowcem Marinera, znanym wcześniej jako Bella 1, zatrzymuje się na powierzchni wydarzeń: mówi się o naruszaniu sankcji, flocie cieni oraz prawnym chaosie wywołanym nagłą zmianą bandery na rosyjską.
Z mojej perspektywy ta mechanika incydentu wydaje się prosta – statek opuścił Iran bez ładunku, przemierzył Atlantyk w kierunku Wenezueli, został namierzony przez Amerykanów jeszcze przed wejściem do portu, a długi pościg zakończył się przemalowaniem nazwy i formalnym wciągnięciem jednostki do rosyjskiego rejestru państwowego.
W chwili pisania tej analizy Marinera, już pod rosyjską banderą i w asyście okrętów WMF, przemieszcza się na północ przez korytarz atlantycki między Szkocją a Islandią. Ten obraz odpowiada na pytanie „co” się dzieje, ale milczy na temat tego, dlaczego zachowanie obu stron tak drastycznie odbiega od rutyny zarówno shadow fleet, jak i standardowego egzekwowania sankcji.
Kiedy procedura staje się sygnałem alarmowym
Gdyby Marinera była tylko kolejnym ogniwem łańcucha naftowego, wiele elementów tej układanki wyglądałoby inaczej.
Przede wszystkim transport ropy z Iranu do Wenezueli nie ma sensu ekonomicznego, gdyż oba kraje objęte są sankcjami i borykają się z problemem upłynnienia własnego surowca, a przerzucanie go przez ocean nie rozwiązuje żadnego z tych problemów.
Jeszcze istotniejsza jest jednak sekwencja zdarzeń. W standardowym modelu egzekwowania blokad służby obserwują, dokumentują i czekają, aż naruszenie stanie się faktem dokonanym – ładunek trafi do ładowni, a transakcja zostanie odnotowana.
W tym przypadku USA podjęły pościg przed załadunkiem, przed wejściem do portu i przed zaistnieniem przestępstwa w klasycznym rozumieniu. Amerykanie ruszyli w pościg za pustym kadłubem, który w teorii mógłby podjąć legalny fracht w dowolnym innym porcie.
Pusty kadłub nie jest przestępstwem, podobnie jak sam profil statku pasujący do floty cieni. Naruszeniem są ładunek i transakcja. Gdy aparat państwa o potencjale USA łamie tę rutynę i działa prewencyjnie, zanim elementy układanki zdążą się ułożyć, zazwyczaj oznacza to reakcję nie na handel, ale na misję, której za wszelką cenę nie można dopuścić do realizacji.
Utrata widoczności w zamian za przerwanie misji
W praktyce morskiej Stanów Zjednoczonych takie działania prewencyjne są wyjątkiem, wymagającym przedstawienia decydentom czegoś więcej niż tylko „złej reputacji” armatora.
Decyzja o pościgu za Marinerą, podjęta mimo braku ładunku, niesie za sobą konkretny koszt operacyjny. Wejście do gry „zbyt wczesne” oznacza bezpowrotną utratę potencjalnych danych wywiadowczych: trasy, portu docelowego, kontaktów na lądzie oraz całej sieci pośredników. Służby zazwyczaj chronią tę widoczność jak najdłużej, by budować na niej kolejne sprawy.
Jeżeli w Waszyngtonie zaakceptowano utratę tej potencjalnej wiedzy w zamian za przerwanie rejsu, to znak, że jego cel uznano za groźniejszy niż koszty polityczne i utrata informacji o siatce przemytniczej. Lub tą wiedze posiadły.
Asymetria kosztów i koniec gry w zaprzeczalność
Tutaj ujawnia się podwójna asymetria kosztów. Flota cieni działa na prostym rachunku, tj. kadłub jest jednorazowy, ładunek nie. Stare, niedoubezpieczone tankowce są wpisane w model biznesowy jako zasoby, które można poświęcić – jeśli jednostka wpada, po cichu znika z rejestru. Nie angażuje się MSZ, nie wysyła okrętów, nie robi się z tego sprawy państwowej.
Tymczasem USA akceptują ryzyko dyplomatyczne i napięcie z Rosją, by ścigać pusty VLCC, a Moskwa akceptuje przypisanie odpowiedzialności, wysyła eskortę z okrętem podwodnym włącznie i zamienia aktywo o profilu „deniable” w pełnoprawny statek państwowy. Żadne poważne państwo nie eskaluje sytuacji dla ochrony złomowego kadłuba. Taka wymiana ciosów jest racjonalna tylko wtedy, gdy stawką nie jest ropa, lecz wynik misji – coś lub ktoś na pokładzie, czego utrata byłaby strategicznie nieakceptowalna.
Najmocniejszym sygnałem, że nie mamy do czynienia z „kolejnym statkiem floty cieni”, jest decyzja Moskwy o porzuceniu logiki tej floty. Flota Cieni żyje z rozmycia odpowiedzialności: wygodne bandery, firmy-wydmuszki, brak bezpośredniego łącza statek–państwo. Z chwilą, gdy Bella 1 oficjalnie staje się Marinerą w rosyjskim rejestrze, a na jej burcie pojawia się rosyjska bandera, Kreml niszczy możliwość wiarygodnego zaprzeczania.
Statek przestaje być anonimowym ogniwem, staje się aktywem państwowym, a Rosja podnosi stawkę sporu z poziomu „egzekwowanie sankcji” na poziom „spór o suwerenność bandery”. Takich działań nie podejmuje się dla ropy. Robi się to, gdy przejęcie statku oznaczałoby nie tylko dochodzenie w sprawie ładunku, ale realne ryzyko zatrzymania ludzi, sprzętu lub zdolności, których państwo nie może stracić.
Flota cieni jako wektor sił specjalnych
Moja hipoteza, która spaja te anomalie, przesuwa punkt ciężkości z surowców na personel wysokiej wartości i zdolności ISR.
VLCC (tankowce) zapewnia dużą przestrzeń wewnętrzną, zasilanie i naturalne maskowanie dla modułowych pakietów rozpoznania, zestawów SIGINT/ELINT czy mobilnych węzłów dowodzenia – bez konieczności modyfikowania sylwetki statku.
Wykorzystanie Marinery jako platformy dla sił specjalnych (SSO) wpisuje się w obserwowany od lat schemat działań hybrydowych Federacji Rosyjskiej, który wcześniej analizowałem przy okazji operacji na Bałtyku i zagrożenia dla Gotlandii (operacja „Koń Morski”).
Wzorce z Bałtyku i Morza Czarnego pokazują, że Rosja traktuje cywilne jednostki jako podwójnego przeznaczenia: od maskowania kontenerów ze sprzętem rozpoznawczym, po wsparcie logistyczne dla grup dywersyjnych.
Jeśli Marinera miała dostarczyć do Wenezueli personel wysokiej wartości – na przykład doradców ds. walki elektronicznej, systemów OPL czy operatorów dronów – to incydent ten jest pierwszą próbą przeniesienia bałtyckiego modelu „floty cieni jako wektora SSO” na teatr atlantycki.
To tłumaczy determinację USA w dążeniu do przerwania misji za wszelką cenę – nie chodzi o ropę, lecz o zablokowanie instalacji rosyjskiego „ucha i oka” w pobliżu amerykańskiej strefy wpływów.
Marinera jako przynęta operacyjna
Analiza operacyjna wskazuje jednak na jeszcze jeden, szerszy wymiar roli Marinery, gdyż w innym moim scenariuszu operacyjnym może ona działać jako taktyczna przynęta (decoy), absorbująca uwagę i zasoby amerykańskiej blokady w kluczowym momencie.
Równolegle z pościgiem za tankowcem Marinera, z wenezuelskich portów wyszło co najmniej kilkanaście innych tankowców objętych sankcjami, przewożących miliony baryłek ropy. W tej masowej ucieczce Marinera – pusty statek, ale z największym rozgłosem medialnym, rosyjską eskortą i okrętem podwodnym – skupia na sobie nieproporcjonalnie dużą część zasobów USA: od samolotów P-8 Poseidon, przez okręty USCG, aż po aparat dyplomatyczny.
W tym czasie jednostki z realnym ładunkiem mają znacznie większą szansę na przełamanie blokady, wykorzystując efekt saturacji. To klasyczna gra na przeciążenie systemu: „hałaśliwy” cel wiąże siły, podczas gdy właściwy ładunek przemyka w cieniu. To znana mi dobrze rosyjska metoda operacyjna.
Okno decyzji – ucieczka pod parasol Floty Północnej
Decyzja o nagłej zmianie kursu na północ również odbiega od logiki handlowej. Zwrot w stronę Islandii i Grenlandii jest nielogiczny dla frachtowca, ale sensowny dla platformy operacyjnej, której celem staje się przerwanie misji i odzyskanie zasobów pod osłoną własnej floty.
Taki manewr wyprowadza statek w strefę, gdzie rosyjska marynarka ma przewagę, a warunki geograficzne utrudniają działania przeciwnika. W tym kontekście rozmieszczenie w Wielkiej Brytanii samolotów wsparcia sił specjalnych i sygnały o maszynach „lecących na północ” nabierają nowego znaczenia. Nie jest to już tylko demonstracja siły, lecz przygotowanie wariantu, w którym w krótkim oknie czasowym trzeba uniemożliwić dotarcie wrażliwych zasobów do rosyjskiej strefy obrony powietrznej.
Z operacyjnego punktu widzenia sytuacja wokół Marinery jest dynamiczna i ograniczona czasowo. Przy obecnej prędkości i kursie, statek dotrze do strefy pełnej osłony rosyjskiej Floty Północnej w rejonie Morza Norweskiego i Barentsa po 12–13 stycznia.
Wówczas znajdzie się w zasięgu gęstej rosyjskiej osłony antydostępowej (A2/AD), co uczyni jakikolwiek abordaż politycznie i militarnie niewykonalnym. Jeśli USA zdecydują się na operację kinetyczną, najbardziej prawdopodobne okno to 8–10 stycznia 2026 r.
Przemawiają za tym prognozy pogody wskazujące na krótkotrwałą poprawę warunków nad Atlantykiem, wciąż relatywnie duży dystans od rosyjskich baz oraz sygnały OSINT sugerujące gotowość sił specjalnych. Brak działania do 10 stycznia drastycznie obniża prawdopodobieństwo wariantu siłowego.
Po 13 stycznia pozostanie jedynie scenariusz pościgu do portu i działań w sferze prawno-sankcyjnej, co będzie równoznaczne z utratą dostępu do tego, co faktycznie znajduje się na pokładzie.
Wnioski Operacyjne
To gra o stawkę wyższą niż ropa
Opisanie sprawy Marinery wyłącznie jako epizodu wojny z flotą cieni dobrze tłumaczy mechanikę incydentu, ale nie wyjaśnia zachowania państw. Analiza wskazuje na skomplikowaną grę na trzech poziomach.
Po pierwsze, wczesna interwencja USA i rosyjska eskalacja sugerują, że stawką jest personel wysokiej wartości lub zdolności wywiadowcze, których utrata jest nieakceptowalna.
Po drugie, Marinera służy jako taktyczna przynęta, wiążąc amerykańskie zasoby i umożliwiając masową ucieczkę tankowców z realnym ładunkiem ropy. Po trzecie, incydent ten testuje granice determinacji USA oraz skuteczność rosyjskiej strategii „reflagowania i eskorty” jako nowej metody omijania blokad.
W tym ujęciu Marinera staje się nie symbolem walki z omijaniem sankcji, lecz testem tego, jak daleko państwa są gotowe się posunąć, gdy stawką nie jest surowiec, lecz ludzie i aktywa operacyjne w globalnej rozgrywce, które trzeba bezwzględnie chronić chronić lub wykorzystać politycznie.
Pozdrawiam i dziękuję.









