System łączności ICCS dla kolumbijskich fregat PES

W ramach realizowanego w Kolumbii programu budowy pięciu lekkich fregat typu PES (Plataforma Estratégica de Superficie), koncern stoczniowy Damen Naval ogłosił podpisanie kontraktu z portugalską firmą EID S.A. Umowa dotyczy dostawy zintegrowanego systemu łączności ICCS (Integrated Communications Control System), który będzie kluczowym elementem architektury dowodzenia i wymiany informacji przyszłego kolumbijskiego okrętu.
W artykule
System łączności ICCS dla programu PES
Dostawcą systemu łączności dla kolumbijskich fregat została portugalska firma EID, należąca do brytyjskiej grupy technologicznej Cohort plc. Przedsiębiorstwo to od wielu lat współpracuje z Damen Naval, uczestnicząc m.in. w projektach jednostek wsparcia logistycznego dla sił morskich Portugalii. Przedmiotem obecnego kontraktu jest dostawa systemu ICCS (Integrated Communications Control System) – zintegrowanego rozwiązania klasy C4I, stanowiącego centralny moduł zarządzania komunikacją na pokładzie okrętu.
ICCS to kompleksowy system integrujący wszystkie środki łączności wewnętrznej i zewnętrznej, w tym łączność radiową (HF, VHF, UHF), satelitarną oraz sieci transmisji danych. Dzięki swojej architekturze umożliwia bezpieczne i elastyczne zarządzanie przepływem informacji, łączenie poszczególnych kanałów transmisji w ramach jednej struktury oraz zapewnienie interoperacyjności z systemami dowodzenia i uzbrojenia. Rozwiązanie to umożliwia również centralne zarządzanie priorytetami, redundancją i zabezpieczeniem kanałów komunikacyjnych, co ma kluczowe znaczenie w warunkach operacji morskich o podwyższonym ryzyku.
System ICCS, opracowany przez EID z myślą o wymaganiach flot sojuszniczych, był wcześniej stosowany m.in. na jednostkach portugalskiej marynarki wojennej, jednak w wersji przeznaczonej dla Kolumbii został rozbudowany o funkcje odpowiadające standardom nowoczesnej architektury sieciowej okrętu. Wdrożenie tego rozwiązania stanowi istotny element integracji systemowej w ramach programu PES.
Partnerstwo: Damen, COTECMAR i EID
Kolumbijskie fregaty PES powstaną w kooperacji z państwową stocznią COTECMAR, która odpowiadać będzie za budowę wszystkich jednostek. Program realizowany jest w formule transferu technologii i wiedzy, a jego celem jest długofalowe wzmocnienie potencjału lokalnego przemysłu morskiego. Firma EID zapowiedziała ścisłą współpracę z kolumbijskimi partnerami w zakresie szkoleń, integracji systemów oraz wsparcia technicznego.
Jesteśmy zaszczyceni możliwością zaangażowania się w ten ambitny projekt, który wykracza poza dostawę sprzętu – budujemy relacje partnerskie i wspólne fundamenty dla przyszłych programów.
Martin Bennett, dyrektor generalny EID
Fregaty PES z terminem dostawy w 2030 roku
Prototypowa fregata, która ma zostać zbudowana w ramach kolumbijskiego programu Plataforma Estratégica de Superficie (PES), została zaprojektowana na bazie projektu SIGMA 10514 – w wersji dostosowanej do wymagań operacyjnych Armada Nacional de la República de Colombia. Planowana pełna wyporność jednostek wynosić będzie około 2800–2900 ton; długość kadłuba określono na 107,5 metra.
Choć budowa jeszcze się nie rozpoczęła, obecnie trwają zaawansowane prace przygotowawcze, w tym opracowanie projektu kontraktowego, wybór poddostawców oraz przygotowanie zaplecza w stoczni COTECMAR. Nowe fregaty mają zastąpić eksploatowane obecnie jednostki typu Almirante Padilla oraz korwety typu Donghae.
Wersja kolumbijska zostanie przystosowana do działania w rejonie Morza Karaibskiego i wschodniego Pacyfiku, a zakończenie budowy pierwszej fregaty przewidziano na 2030 rok.
Damen Naval – doświadczenie w budowie okrętów
Damen Naval to najstarszy i jedyny holenderski koncern stoczniowy, który odpowiada w tym kraju za budowę okrętów wojennych, którego tradycje sięgają 1875 roku. Firma dostarczyła ponad 420 jednostek dla klientów na całym świecie, pełniąc funkcję integratora systemów oraz dostawcy kompleksowego wsparcia eksploatacyjnego. Obecność Damen w programie PES stanowi potwierdzenie silnej pozycji stoczni w segmencie okrętów nawodnych dla sił zbrojnych.
Autor: Mariusz Dasiewicz

Grenlandia, USA i Trump. Davos i polityka faktów

Co właściwie miał na myśli Donald Trump, gdy podczas Światowe Forum Ekonomiczne w Davos stwierdził, że Stany Zjednoczone „oddały Grenlandię Danii”? I dlaczego ta teza brzmi efektownie, ale nie wytrzymuje konfrontacji z faktami?
W artykule
Wystąpienie Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego znów pokazało, jak swobodnie prezydent USA podchodzi do historii – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi Arktyka. Po II wojnie światowej USA miały rzekomo „oddać Grenlandię” i – jak ocenił Trump – był to ruch „głupi”.
Tyle, że jest jeden zasadniczy problem: Grenlandia nigdy nie należała do Stanów Zjednoczonych.
II wojna światowa i Grenlandia: obecność USA bez prawa własności
Czy amerykańskie wojska były na Grenlandii? Tak.
Czy oznacza to, że wyspa była amerykańska? Nie.Podczas II wojny światowej Grenlandia znalazła się pod tymczasową okupacją wojskową USA, za cichym przyzwoleniem Danii. Cel był prosty i czysto wojskowy: uniemożliwić Niemcom przejęcie kontroli nad wyspą. Gdy wojna się skończyła, Amerykanie zakończyli obecność. Niczego nie „oddawali”, bo nie mieli czego oddawać.
W Davos Trump kilkukrotnie mylił Grenlandię z Islandią, sugerując nawet, że sprawa „Islandii” miała wpływ na wahania amerykańskiej giełdy. Retorycznie to zabieg dobrze znany: uproszczenie i emocjonalny skrót zamiast precyzji. Politycznie jednak padły słowa znacznie poważniejsze – ponowione zostały żądania przejęcia wyspy, uzasadniane „potrzebami bezpieczeństwa”.
Grenlandia pod zwierzchnictwem Danii. Fakty, które zamykają spór
Jak wygląda to naprawdę z punktu widzenia historii i prawa?
Grenlandia pozostaje pod zwierzchnictwem Danii od XVIII wieku. Jej status ewoluował: od kolonii, przez stopniowe włączanie do struktur państwa, aż po szeroką autonomię w ramach Królestwa Danii. Kluczowe były lata 1979 i 2009, gdy rozszerzono zakres samorządności wyspy. Sprawy polityki zagranicznej i obronnej pozostały jednak w gestii Kopenhagi.
I tu pojawia się wątek, o którym mówi się rzadziej.
Nie chodzi już wyłącznie o Grenlandię jako terytorium. Chodzi o język, jakim Trump opisuje Arktykę.W tej narracji Arktyka przestaje być przestrzenią umów i partnerstwa. Zaczyna być postrzegana jako zasób strategiczny. Historia, traktaty i status prawny schodzą na dalszy plan. Liczy się położenie, infrastruktura i potencjał wojskowy. To nie zapowiedź realnej aneksji, lecz sygnał, jak Waszyngton – przynajmniej w trumpowskiej wersji – widzi dziś północ: jako strefę rywalizacji, nie współzarządzania.
W tym sensie Grenlandia staje się nie podmiotem prawa międzynarodowego, lecz elementem strategicznej mapy.
USA już są na Grenlandii. Reszta to opowieść
Czy to znaczy, że Stany Zjednoczone nie mają tam żadnej pozycji? Wręcz przeciwnie.
USA są na Grenlandii obecne do dziś. Umowa obronna z 1951 roku, nadal obowiązująca, sankcjonuje amerykańskie bazy, systemy radarowe i obecność wojskową. Jest ona znacznie mniejsza niż w czasie zimnej wojny, ale wciąż realna. W 1946 roku Waszyngton próbował nawet kupić Grenlandię za 100 mln dolarów. Dania ofertę odrzuciła.
Dlatego mówiąc o „oddaniu Grenlandii”, Trump nie opisuje faktów. Buduje polityczną opowieść o utraconej kontroli. Atrakcyjną medialnie, lecz sprzeczną zarówno z historią, jak i z prawem międzynarodowym.
Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone budowały swój wizerunek jako strażnik pokoju na świcie. W tym kontekście pytanie o Grenlandię brzmi inaczej: czy mamy do czynienia jedynie z retoryką, czy z pierwszą sugestią odebrania terytorium jednemu z sojuszników?










