Terminal FSRU w Zatoce Gdańskiej

GAZ-SYSTEM zakończył badanie rynku dla Terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej, mające na celu zbadanie zapotrzebowania na dodatkową zdolność regazyfikacji. Wyniki badania wykazały duże zainteresowanie rynku FSRU, co pozwoliło na przeprowadzenie dalszej analizy przy użyciu procedury Open Season. Terminal FSRU w Zatoce Gdańskiej cieszy się dużym zainteresowaniem, co otwiera drogę do przeprowadzenia dalszych działań w celu zwiększenia jego zdolności regazyfikacyjnej.

Wyniki badania wskazują na duże zainteresowanie rynku dodatkową zdolnością regazyfikacji Terminalu FSRU oraz eksportem zregazyfikowanego gazu do krajów takich jak Słowacja, Litwa, Dania, Niemcy, Czechy i Ukraina. GAZ-SYSTEM planuje zwiększenie zdolności regazyfikacji Terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie rynku, co przyczyni się do dalszego rozwoju infrastruktury gazowej w Polsce i Europie.

Badanie trwało od 6 do 20 marca 2023 roku, a uczestnicy rynku mieli możliwość wyrażenia zainteresowania dodatkową mocą regazyfikacyjną, w stosunku do mocy oferowanej w wiążącej procedurze Open Season, tj. 6,1 mld m3/r. GAZ-SYSTEM zbierał informacje dotyczące zainteresowania rynku zwiększoną zdolnością regazyfikacji i eksportem zregazyfikowanego gazu.

Wyniki badania dają podstawy do dalszej analizy przez operatora i uruchomienia wiążącej procedury Open Season w celu zaspokojenia zapotrzebowania na dodatkową zdolność regazyfikacji Terminalu FSRU, która jest planowana na drugi kwartał 2023 roku. GAZ-SYSTEM wyraża zadowolenie z wyników badania, które pozwoli na rozwijanie Terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej.

Podsumowując, wyniki badania rynku dla Terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej wykazały duże zainteresowanie rynku dodatkową zdolnością regazyfikacji i eksportem zregazyfikowanego gazu. GAZ-SYSTEM planuje zwiększenie zdolności regazyfikacji Terminalu FSRU, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie rynku, co przyczyni się do dalszego rozwoju infrastruktury gazowej w Polsce i Europie. Procedura Open Season jest planowana na drugi kwartał 2023 roku.

Źródło: GAZ-SYSTEM

.pl/category/offshore-energetyka/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci

    2 lutego 1939 roku w holenderskiej stoczni De Schelde we Vlissingen podniesiono polską banderę na jednym z najnowocześniejszych wówczas okrętów podwodnych świata. ORP Orzeł od pierwszego dnia był czymś więcej niż tylko nową jednostką w naszej flocie. Był symbolem ambicji państwa morskiego, wysiłku społecznego oraz wiary w to, że Polska potrafi budować własną siłę, także na morzu.

    ORP Orzeł zbudowany wspólnym wysiłkiem

    ORP Orzeł był jednostką wyjątkową już na etapie budowy. Jego budowę w znacznej części sfinansowano ze środków pochodzących z wieloletniej zbiórki społecznej. To nie była wyłącznie inwestycja wojskowa – był to projekt narodowy, w który zaangażowały się tysiące obywateli. Okręt i jego bliźniaczy ORP Sęp należały do ścisłej światowej czołówki konwencjonalnych okrętów podwodnych końca lat trzydziestych.

    ORP Orzeł. Okręt, który nie zniknął z naszej pamięci / Portal Stoczniowy

    Dowództwo nad ORP Orzeł objął kmdr ppor. Henryk Kłoczkowski. Załoga, starannie dobrana i intensywnie szkolona, miała obsługiwać jednostkę zaprojektowaną z myślą o długotrwałych działaniach bojowych oraz dużej samodzielności w morzu.

    Gdynia i manifestacja morska II RP

    10 lutego 1939 roku ORP Orzeł wszedł do Gdyni. Jego pojawienie się w kraju zbiegło się z obchodami rocznicy Zaślubin Polski z morzem i stało się kulminacyjnym punktem uroczystości. Na Nabrzeżu Pomorskim zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Widok nowoczesnego okrętu pod polską banderą był czytelnym sygnałem, że Polska traktuje dostęp do morza jako element swojej suwerenności.

    Wojna i narodziny legendy

    Wrzesień 1939 roku brutalnie przerwał ten krótki czas dumy i demonstracji siły. Losy ORP Orzeł w czasie wojny szybko wymknęły się schematom. Internowanie w Tallinie, brawurowa ucieczka z estońskiego portu, przedarcie się bez map do Wielkiej Brytanii oraz późniejsza służba u boku Royal Navy sprawiły, że okręt niemal natychmiast obrosł legendą.

    Załoga Orła walczyła w wyjątkowo trudnych warunkach, z dala od kraju, często bez pełnego zaplecza logistycznego. Była to wojna prowadzona w ciszy, pod powierzchnią morza, gdzie margines błędu bywał mniejszy niż grubość stalowego poszycia.

    Ostatni patrol i cisza, która trwa do dziś

    W 1940 roku ORP Orzeł nie powrócił z patrolu bojowego. Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić okoliczności jego zaginięcia. Brak pewnych danych sprawił, że ostatni rozdział historii okrętu wciąż pozostaje otwarty.

    Co istotne, ta historia nie zakończyła się wraz z wojną. Do dziś w Polsce są ludzie, którzy próbują odnaleźć wrak Orła. Organizowane są kolejne ekspedycje badawcze, analizowane archiwa i relacje, a także zawężane rejony morza, w których okręt mógł przebywać pod wodą po raz ostatni. Jak dotąd nikomu się to nie udało. Orzeł wciąż pozostaje jednym z największych morskich znaków zapytania w historii II wojny światowej.

    Okręt podwodny, który nadal jest obecny

    ORP Orzeł nie istnieje już jako jednostka bojowa, lecz wciąż funkcjonuje w zbiorowej pamięci. Jest symbolem odwagi, profesjonalizmu oraz ceny, jaką przyszło zapłacić za służbę pod biało-czerwoną banderą. Każda kolejna rocznica podniesienia bandery przypomina, że historia polskiej Marynarki Wojennej nie składa się wyłącznie z dat i parametrów okrętu, lecz przede wszystkim z ludzi i decyzji podejmowanych w sytuacjach granicznych.

    Dopóki wrak Orła nie zostanie odnaleziony, ta historia pozostanie niezamknięta. Być może właśnie dlatego wciąż tak silnie działa na wyobraźnię i nadal potrafi przyciągać uwagę kolejne pokolenia.