Granty dla Wisły. Nowy program Fundacji ORLEN dla Pomorza

Fundacja ORLEN dla Pomorza rozstrzygnęła pierwszą edycję Wiślanego Grantu Bioróżnorodności, wspierając projekty związane z ochroną i badaniem ekosystemów Wisły oraz jej dopływów.

Fundacja ORLEN dla Pomorza przyznaje granty na ochronę bioróżnorodności Wisły

Fundacja ORLEN dla Pomorza rozstrzygnęła pierwszą edycję programu Wiślany Grant Bioróżnorodności. Łączna pula dofinansowania wyniosła blisko 4 mln zł, które trafią do dziewięciu podmiotów realizujących projekty związane z ochroną ekosystemów Wisły i jej dopływów.

Granty o wartości do 500 tys. zł zostały przyznane organizacjom pozarządowym, instytucjom naukowym i badawczym, szkołom oraz jednostkom samorządu terytorialnego.

Ochrona i rewitalizacja ekosystemów Wisły

Nowy program Fundacji ORLEN dla Pomorza koncentruje się na działaniach służących ochronie oraz rewitalizacji ekosystemów wodnych Wisły. Obejmuje on inicjatywy ukierunkowane na zachowanie gatunków rzadkich, chronionych i zagrożonych wyginięciem, a także projekty badawcze i monitoring stanu środowiska rzecznego.

Wsparcie otrzymają również przedsięwzięcia związane z wdrażaniem innowacyjnych rozwiązań środowiskowych oraz edukacją ekologiczną, adresowaną do społeczności lokalnych.

ORLEN i odpowiedzialność środowiskowa

Ochrona środowiska naturalnego stanowi integralny element społecznej odpowiedzialności biznesowej ORLEN i ważny filar długofalowej strategii zrównoważonego rozwoju spółki. Wiślany Grant Bioróżnorodności jest wyrazem naszego zaangażowania w ochronę bioróżnorodności najdłuższej polskiej rzeki, szczególnie w regionach, w których prowadzimy dialog ze społecznościami lokalnymi.

Jacek Mazurczak, Dyrektor Biura Relacji z Otoczeniem ORLEN

Jak zaznacza przedstawiciel polskiego koncernu, współpraca z lokalnymi partnerami pozwala na skuteczniejsze działania na rzecz zachowania cennych elementów przyrodniczego dziedzictwa Wisły.

Projekty naukowe i ochrona zagrożonych gatunków

Wśród dziewięciu dofinansowanych inicjatyw znalazły się m.in. projekty utworzenia unikatowego w skali Europy laboratorium badań zdrowotności małży, działania na rzecz ochrony i rewitalizacji ekosystemów wodnych dorzecza Wisły w Beskidzie Niskim, w tym źródlisk Wisłoki, a także budowa ośrodka ochrony ex-situ zagrożonych gatunków ptaków siewkowych.

Wsparcie obejmie również tworzenie miejsc lęgowych oraz leczenie gatunków zagrożonych w ośrodkach rehabilitacji dzikich zwierząt.

Wisła jako kluczowy ekosystem przyrodniczy

Wisła jest schronieniem dla setek gatunków roślin i zwierząt, w tym wielu rzadkich i chronionych. Jej naturalne odcinki odgrywają istotną rolę w zachowaniu krajowej bioróżnorodności. Dlatego tak ważne jest wspieranie inicjatyw, które tę wartość chronią.

Anna Oczoś, Prezes Zarządu Fundacji ORLEN dla Pomorza

Jak dodaje Pani Prezes, Wiślany Grant Bioróżnorodności pozwala wzmacniać ochronę ekosystemów, rozwijać nowatorskie działania naukowe i edukacyjne oraz przyczyniać się do zachowania środowiska naturalnego dla przyszłych pokoleń.

Duże zainteresowanie konkursem

Nabór wniosków prowadzono od 1 września do 31 października. O dofinansowanie ubiegało się 69 podmiotów z całego kraju. Po ocenie przeprowadzonej przez komisję programową Fundacji wybrano dziewięć projektów, które otrzymają wsparcie finansowe.

Pełna lista laureatów oraz szczegółowe informacje o programie dostępne są na stronie Fundacji ORLEN dla Pomorza.

Kolejne programy grantowe Fundacji

Wiślany Grant Bioróżnorodności jest trzecim programem grantowym realizowanym w tym roku przez Fundację ORLEN dla Pomorza. W marcu przyznano blisko 4 mln zł w ramach Bałtyckiego Grantu Bioróżnorodności. Jeszcze w tym miesiącu ogłoszona zostanie lista projektów dofinansowanych w programie „Adaptacja Klimatyczna dla Północnej Polski”.

Źródło: Grupa ORLEN

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • USA przejmują kolejne tankowce z „floty cieni” na wodach Morza Karaibskiego

    USA przejmują kolejne tankowce z „floty cieni” na wodach Morza Karaibskiego

    Na wodach Morza Karaibskiego znów doszło do zdarzenia, które przyciągnęło uwagę. Tym razem nie za sprawą burzy tropikalnej ani kolejnego incydentu pirackiego, lecz decyzji podjętej przez administrację USA, mającej wyraźny wymiar polityczny.

    Dowództwo Południowe USA poinformowało 20 stycznia o zajęciu siódmego tankowca powiązanego z handlem wenezuelską ropą. Operację przeprowadzono bez użycia siły i bez oporu ze strony załogi, choć jej znaczenie wykracza daleko poza sam fakt przejęcia jednostki.

    USA dokręcają śrubę statkom z „floty cieni”

    Waszyngton po raz kolejny wysyła jasny sygnał: ropa opuszczająca Wenezuelę ma płynąć wyłącznie kanałami uznanymi przez Stany Zjednoczone za legalne. W komunikacie podkreślono, że zatrzymany tankowiec działał z naruszeniem sankcji nałożonych przez administrację USA na określone jednostki operujące na Morzu Karaibskim. Nie chodzi więc o pojedynczy epizod, lecz o element szerszej kampanii wymierzonej w tzw. flotę cieni.

    Zatrzymana jednostka nie wpisuje się jednak w klasyczny obraz „pływającego ducha”. Zbudowany w 2005 roku tankowiec o nośności 106 433 DWT od 2022 roku pływał pod nazwą Sagitta. W przeciwieństwie do wielu podobnych statków nie zmieniał regularnie nazwy, choć według dostępnych danych posługiwał się tzw. tożsamościami zombie, pozwalającymi maskować rzeczywistą aktywność. Analitycy z TankerTrackers.com wskazują, że przez kilka lat jednostka uczestniczyła w eksporcie rosyjskiej ropy, by po wprowadzeniu sankcji na początku 2025 roku zniknąć z radarów. W sierpniu tego samego roku jednostka miała jednak ponownie pojawić się na szlakach żeglugowych wykorzystywanych do wywozu paliw z Wenezueli, tym razem pod fałszywą tożsamością.

    Formalnie statek od dawna „dryfował” poza systemem. W bazie Equasis figuruje jako własność podmiotów zarejestrowanych w Chinach, wcześniej pływał pod banderą Panamy oraz Liberii, by od 2024 roku pozostać bez jakiejkolwiek przynależności państwowej. Certyfikat klasy Lloyd’s Register został cofnięty w grudniu 2024 roku, a ostatnia kontrola państwa portu miała miejsce jeszcze w 2023 roku. To klasyczny przykład jednostki funkcjonującej na obrzeżach globalnego systemu bezpieczeństwa morskiego.

    Karaiby areną demonstracji siły Waszyngtonu

    Cała ta historia ma jednak ciąg dalszy. W tle pojawiają się informacje o innych wcześniej przejętych tankowcach, które widziano w rejonie Portoryko, oraz o jednostce Bella 1, która w ostatnich dniach zawinęła do Szkocji w celu uzupełnienia zapasów. Sprawa nabrała również wymiaru dyplomatycznego. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow publicznie zarzucił Stanom Zjednoczonym niewywiązanie się z deklaracji dotyczącej zwolnienia dwóch rosyjskich marynarzy zatrzymanych na pokładzie jednego z tankowców. Moskwa uznała zapowiedzi ewentualnego postawienia ich przed sądem za całkowicie nieakceptowalne.

    Administracja w Waszyngtonie nie zamierza jednak zmieniać kursu. Donald Trump zapowiedział dalsze przejmowanie tankowców z floty cieni operujących na Karaibach oraz sprzedaż znajdującego się na nich ładunku. Co znamienne, podobnie jak w przypadku Bella 1, również najnowsze zatrzymanie dotyczyło jednostki płynącej wyłącznie z balastem. Ropa już wcześniej zmieniła właściciela, choć polityczny sygnał pozostał czytelny.

    I tak na ciepłych wodach Morza Karaibskiego rozgrywa się kolejny rozdział globalnej gry o sankcje, wygodnych bander oraz statków bez państwa. Z pozoru techniczna decyzja administracyjna USA, w praktyce element presji gospodarczej i geopolitycznej, której skutki odczuwają nie tylko armatorzy, lecz także załogi i całe łańcuchy dostaw. Ciąg dalszy tej historii na tych wodach wydaje się tylko kwestią czasu.