Turcja zwodowała trzeci okręt podwodny „Murat Reis”

29 maja w stoczni Gölcük Donanma Tersanesi miało miejsce wodowanie trzeciego tureckiego okrętu podwodnego typu 214TN – TCG Murat Reis (S 332). Jednostka ta stanowi element realizowanego od ponad dekady programu budowy sześciu okrętów tej serii, realizowanego na podstawie niemieckiej licencji thyssenkrupp Marine Systems.

Wytoczenie kadłuba z hali montażowej miało miejsce w czerwcu 2024 roku. Od tego czasu trwały prace przygotowujące jednostkę do wodowania oraz przyszłych prób stoczniowych. Sam proces opuszczenia okrętu na wodę zrealizowano przy użyciu doku pływającego.

Charakterystyka techniczna i operacyjna Murat Reis

214TN stanowi turecką odmianę eksportową niemieckiego typu 214, wyposażoną w napęd niezależny od powietrza (AIP) oparty na ogniwach paliwowych z membraną polimerową PEM. Długość kadłuba wynosi 68,35 m, a wyporność podwodna – 2042 tony. Okręt osiąga prędkość ponad 20 węzłów w zanurzeniu i może operować na głębokości do 300 metrów. Załogę na jednostce stanowić będzie 27 marynarzy.

Uzbrojenie obejmuje osiem wyrzutni kalibru 533 mm, z których wystrzeliwane mają być torpedy ciężkie DM2A4 i Mk 48 Mod 6AT oraz przeciwokrętowe pociski rakietowe UGM-84 Harpoon. Docelowo planowane jest zastąpienie importowanego uzbrojenia systemami krajowej produkcji – torpedy Roketsan Akya oraz pociski przeciwokrętowe Atmaca.

Współpraca przemysłowa i postęp programu

Program, zainicjowany formalnie podpisaniem umowy 2 lipca 2009 roku, zakładał przekazanie pierwszego okrętu w połowie lat 20. W toku realizacji doszło do opóźnień wynikających z konieczności modernizacji infrastruktury stoczniowej Gölcük Donanma Tersanesi oraz dostosowania zdolności produkcyjnych.

Budowa okrętów prowadzona w Turcji jest z istotnym udziałem krajowego przemysłu obronnego. Oprócz głównego wykonawcy – stoczni marynarki wojennej w Gölcük – w projekt zaangażowane są firmy takie jak ASELSAN, HAVELSAN, STM, TÜBİTAK oraz MilSOFT. Udział komponentów lokalnych wzrasta wraz z kolejnymi jednostkami serii, co wpisuje się w szerszą politykę technologicznego uniezależnienia.

Kontekst operacyjny

Zwodowany Murat Reis to trzecia jednostka z planowanej serii sześciu jednostek. Pierwszy okręt – Piri Reis – został już wcielony do służby, drugi zaś – Hizir Reis – znajduje się w trakcie prób morskich. Zakłada się, że pozostałe trzy jednostki wejdą do linii do końca 2027 roku, zastępując częściowo flotę starszych okrętów typu 209.

Wprowadzenie OOP typu 214TN zwiększa zdolności operacyjne tureckiej marynarki wojennej, zwłaszcza w zakresie działań skrytych i operacji ekspedycyjnych. Zastosowanie napędu niezależnego od powietrza (AIP) umożliwia wielodniowe patrole w zanurzeniu bez konieczności wynurzenia, co ma istotne znaczenie w warunkach wzmożonego nadzoru wschodniej części Morza Śródziemnego, akwenu wokół Cypru oraz Morza Egejskiego.

Turecki program okrętów podwodnych typu 214TN można uznać za przykład systematycznego budowania zdolności morskich o wymiarze regionalnym. Okręty tej serii nie tylko zwiększają potencjał bojowy floty wojennej, lecz także stanowią ważny krok w stronę przygotowania przemysłu do realizacji przyszłych zadań – w tym rodzimego programu okrętu podwodnego MILDEN, planowanego na połowę lat 30. XXI wieku.

Tym samym Turcja wpisuje się w grono państw, które świadomie inwestują w zdolności podwodne jako element szerszej strategii odstraszania i projekcji siły w akwenach o strategicznym znaczeniu dla tego kraju.

Autor: Mariusz Dasiewicz

https://portalstoczniowy.pl/category/okretownictwo-stocznie/
Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • USA przejmują kolejne tankowce z „floty cieni” na wodach Morza Karaibskiego

    USA przejmują kolejne tankowce z „floty cieni” na wodach Morza Karaibskiego

    Na wodach Morza Karaibskiego znów doszło do zdarzenia, które przyciągnęło uwagę. Tym razem nie za sprawą burzy tropikalnej ani kolejnego incydentu pirackiego, lecz decyzji podjętej przez administrację USA, mającej wyraźny wymiar polityczny.

    Dowództwo Południowe USA poinformowało 20 stycznia o zajęciu siódmego tankowca powiązanego z handlem wenezuelską ropą. Operację przeprowadzono bez użycia siły i bez oporu ze strony załogi, choć jej znaczenie wykracza daleko poza sam fakt przejęcia jednostki.

    USA dokręcają śrubę statkom z „floty cieni”

    Waszyngton po raz kolejny wysyła jasny sygnał: ropa opuszczająca Wenezuelę ma płynąć wyłącznie kanałami uznanymi przez Stany Zjednoczone za legalne. W komunikacie podkreślono, że zatrzymany tankowiec działał z naruszeniem sankcji nałożonych przez administrację USA na określone jednostki operujące na Morzu Karaibskim. Nie chodzi więc o pojedynczy epizod, lecz o element szerszej kampanii wymierzonej w tzw. flotę cieni.

    Zatrzymana jednostka nie wpisuje się jednak w klasyczny obraz „pływającego ducha”. Zbudowany w 2005 roku tankowiec o nośności 106 433 DWT od 2022 roku pływał pod nazwą Sagitta. W przeciwieństwie do wielu podobnych statków nie zmieniał regularnie nazwy, choć według dostępnych danych posługiwał się tzw. tożsamościami zombie, pozwalającymi maskować rzeczywistą aktywność. Analitycy z TankerTrackers.com wskazują, że przez kilka lat jednostka uczestniczyła w eksporcie rosyjskiej ropy, by po wprowadzeniu sankcji na początku 2025 roku zniknąć z radarów. W sierpniu tego samego roku jednostka miała jednak ponownie pojawić się na szlakach żeglugowych wykorzystywanych do wywozu paliw z Wenezueli, tym razem pod fałszywą tożsamością.

    Formalnie statek od dawna „dryfował” poza systemem. W bazie Equasis figuruje jako własność podmiotów zarejestrowanych w Chinach, wcześniej pływał pod banderą Panamy oraz Liberii, by od 2024 roku pozostać bez jakiejkolwiek przynależności państwowej. Certyfikat klasy Lloyd’s Register został cofnięty w grudniu 2024 roku, a ostatnia kontrola państwa portu miała miejsce jeszcze w 2023 roku. To klasyczny przykład jednostki funkcjonującej na obrzeżach globalnego systemu bezpieczeństwa morskiego.

    Karaiby areną demonstracji siły Waszyngtonu

    Cała ta historia ma jednak ciąg dalszy. W tle pojawiają się informacje o innych wcześniej przejętych tankowcach, które widziano w rejonie Portoryko, oraz o jednostce Bella 1, która w ostatnich dniach zawinęła do Szkocji w celu uzupełnienia zapasów. Sprawa nabrała również wymiaru dyplomatycznego. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow publicznie zarzucił Stanom Zjednoczonym niewywiązanie się z deklaracji dotyczącej zwolnienia dwóch rosyjskich marynarzy zatrzymanych na pokładzie jednego z tankowców. Moskwa uznała zapowiedzi ewentualnego postawienia ich przed sądem za całkowicie nieakceptowalne.

    Administracja w Waszyngtonie nie zamierza jednak zmieniać kursu. Donald Trump zapowiedział dalsze przejmowanie tankowców z floty cieni operujących na Karaibach oraz sprzedaż znajdującego się na nich ładunku. Co znamienne, podobnie jak w przypadku Bella 1, również najnowsze zatrzymanie dotyczyło jednostki płynącej wyłącznie z balastem. Ropa już wcześniej zmieniła właściciela, choć polityczny sygnał pozostał czytelny.

    I tak na ciepłych wodach Morza Karaibskiego rozgrywa się kolejny rozdział globalnej gry o sankcje, wygodnych bander oraz statków bez państwa. Z pozoru techniczna decyzja administracyjna USA, w praktyce element presji gospodarczej i geopolitycznej, której skutki odczuwają nie tylko armatorzy, lecz także załogi i całe łańcuchy dostaw. Ciąg dalszy tej historii na tych wodach wydaje się tylko kwestią czasu.