Iran atakuje amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie

23 czerwca Islamska Republika Iranu przeprowadziła zmasowany atak rakietowy na amerykańskie bazy wojskowe w Iraku i Katarze, rozpoczynając operację odwetową za wcześniejsze uderzenia na obiekty nuklearne.
W artykule
Iran uderza w bazy wojskowe USA. Region reaguje zamknięciem przestrzeni powietrznej
23 czerwca Islamska Republika Iranu przeprowadziła skoordynowany atak rakietowy na amerykańskie bazy wojskowe w regionie Zatoki Perskiej. Po tych atakach, Katar zdecydował o tymczasowym zamknięciu swojej przestrzeni powietrznej. Analogiczne kroki podjęły również władze Kuwejtu, Bahrajnu oraz Egiptu. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zaapelowały do swoich obywateli przebywających na terytorium Kataru o pozostanie w domach do odwołania.
Celem była m.in. baza Al Udeid w Katarze, gdzie stacjonuje około 10 tysięcy żołnierzy USA oraz zlokalizowane są główne elementy dowodzenia operacjami wojskowymi w całym regionie. Atak został przeprowadzony w ramach operacji o kryptonimie „Zapowiedź zwycięstwa”, będącej bezpośrednią odpowiedzią Teheranu na wcześniejsze amerykańskie uderzenia na irańskie obiekty nuklearne.
Według władz katarskich, większość pocisków została przechwycona przez systemy obrony powietrznej, a sama baza nie doznała istotnych uszkodzeń. Równolegle pojawiły się doniesienia o irańskim ataku na placówki amerykańskie w Iraku, w tym na bazę Ain al-Asad w zachodniej części kraju. Choć strona amerykańska oficjalnie nie potwierdziła skutecznego trafienia tych obiektów, informowała o wcześniejszej ewakuacji części personelu oraz podniesieniu poziomu gotowości bojowej. Cała operacja miała charakter pokazowy, jednak eskalacja napięcia w regionie nie pozostała bez wpływu na rynki – ceny ropy początkowo wzrosły, by później spaść po potwierdzeniu, że transport przez cieśninę Ormuz nie został wstrzymany.
Irański odwet sięga Iraku. Baza Ain al-Asad celem kolejnego ostrzału
Równolegle z ostrzałem katarskiej bazy Al Udeid, celem irańskiego odwetu stała się również baza Ain al-Asad w zachodnim Iraku, jedna z głównych placówek sił amerykańskich w tym kraju. Jak poinformował anonimowy urzędnik iracki cytowany przez agencję AP, rakiety uderzyły w rejon, gdzie stacjonują zarówno amerykańscy żołnierze, jak i personel sojuszniczy. Skala zniszczeń oraz ewentualne straty pozostają nieujawnione. Działania Iranu wpisują się w szerszy kontekst operacji nazwanej „Zapowiedzią zwycięstwa”, której celem miało być zademonstrowanie zdolności odstraszania i gotowości do eskalacji w przypadku dalszych uderzeń ze strony USA.
Prezydent Iranu Masoud Pezeshkian, w krótkim oświadczeniu opublikowanym przed rozpoczęciem ostrzału, zaznaczył: „Nie rozpoczęliśmy tej wojny i nie dążymy do niej. Ale nie pozostawimy inwazji na wielki Iran bez odpowiedzi.” Kilka godzin wcześniej szef sztabu Sił Zbrojnych Iranu generał Abdolrahim Mousavi oświadczył, że działania Stanów Zjednoczonych „uwolniły ręce” Teheranu do podjęcia odwetu. Zapowiedział również, że Iran podejmie dalsze kroki w przypadku kolejnych prowokacji.
Reakcja Stanów Zjednoczonych
W odpowiedzi na zmasowany atak rakietowy, Pentagon potwierdził, że pociski średniego i krótkiego zasięgu zostały odpalone z terytorium Iranu w kierunku amerykańskiej bazy Al Udeid w Katarze. Wszystkie zostały przechwycone przez rozmieszczone w regionie systemy obrony powietrznej, co uniemożliwiło wyrządzenie szkód infrastrukturze wojskowej oraz zapobiegło stratom wśród personelu sił zbrojnych USA.
W krótkim oświadczeniu opublikowanym na platformie X prezydent Donald Trump przyznał, że strona irańska uprzedziła o planowanym ostrzale, co umożliwiło skuteczne wdrożenie procedur bezpieczeństwa. Jednocześnie wezwał do deeskalacji napięć i przywrócenia stabilności w regionie, podkreślając gotowość do rozmów z udziałem regionalnych partnerów, w tym Izraela.
Zgodnie z komunikatami Białego Domu i Departamentu Obrony, sytuacja była monitorowana w trybie ciągłym przez najwyższe władze Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump, sekretarz obrony Pete Hegseth oraz przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Caine przebywali wówczas w Narodowym Centrum Zarządzania Kryzysowego (Situation Room), nadzorując działania i analizując możliwe scenariusze dalszego rozwoju wydarzeń.
W kolejnej części zajrzymy do własnego ogródka – sprawdzimy, jak eskalacja w Zatoce Perskiej wpływa na globalne bezpieczeństwo energetyczne oraz co może oznaczać ewentualne zamknięcie cieśniny Ormuz dla regionu, Europy i samej Polski.
Autor: Mariusz Dasiewicz

-
Rocznica podniesienia bandery na ORP Warszawa

Jutro, 9 stycznia, przypada rocznica jednego z bardziej symbolicznych momentów w powojennej historii polskiej floty. Tego dnia w 1988 roku w Gdyni podniesiono banderę na ORPWarszawa – największym i zarazem ostatnim niszczycielu pozostającym w służbie Marynarki Wojennej RP.
W artykule
ORP Warszawa – rocznica podniesienia bandery ostatniego niszczyciela
Jednostka trafiła do Polski na mocy umowy dzierżawy zawartej ze Związkiem Radzieckim, która od początku ograniczała możliwości jej dalszego rozwoju technicznego. Mimo to okręt szybko stał się flagową jednostką floty, pełniąc istotną rolę szkoleniową, reprezentacyjną oraz operacyjną w schyłkowym okresie Układu Warszawskiego.
Uroczystość podniesienia bandery była zwieńczeniem intensywnego szkolenia polskiej załogi, prowadzonego po przybyciu okrętu do kraju jesienią 1987 roku. Matką chrzestną ORP Warszawa została Krystyna Antos z Huty Warszawa, a pierwszym dowódcą mianowano kmdr. por. Jerzego Wójcika, związanego wcześniej z poprzednim okrętem noszącym to samo imię.
Od ćwiczeń międzynarodowych do wycofania ze służby
W kolejnych latach ORP Warszawa uczestniczył w ćwiczeniach na Bałtyku, w rejonie cieśnin duńskich oraz na Morzu Północnym, reprezentując polską banderę także podczas wizyt zagranicznych. Po zmianach politycznych aktywność okrętu uległa ograniczeniu, lecz druga połowa lat 90. przyniosła powrót do intensywniejszej służby oraz pierwsze ćwiczenia z flotami państw NATO.
Wycofanie okrętu ze służby 5 grudnia 2003 roku zamknęło epokę niszczycieli w polskiej Marynarce Wojennej. Dzisiejsza rocznica pozostaje jednak dobrym pretekstem, by przypomnieć jednostkę, która przez kilkanaście lat była jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli sił nawodnych RP.
Wspominając dziś ORP Warszawa, trudno nie odnieść wrażenia, że był to okręt stojący na styku dwóch epok. Z jednej strony symbol realiów zimnowojennych, podporządkowanych polityce i ograniczeniom narzuconym z zewnątrz, z drugiej jednostka, która już w nowych uwarunkowaniach geopolitycznych próbowała odnaleźć swoje miejsce w zmieniającej się Marynarce Wojennej RP.
Nie był okrętem łatwym w eksploatacji ani wdzięcznym modernizacyjnie, lecz przez lata pozostawał wyraźnym znakiem ambicji i morskiej obecności państwa. Dzisiejsza rocznica to dobra okazja, by spojrzeć na ORP Warszawa nie tylko przez pryzmat parametrów technicznych czy kalendarza służby, lecz także jako świadectwo czasu, w którym polska flota szukała ciągłości, sensu i nowej tożsamości na wzburzonych wodach historii naszego kraju.









