Lakeway Link z nowym połączeniem ro-ro

Lakeway Link uruchamia przełomowe połączenie ro-ro, które połączy Gdynię z Södertälje, zapewniając trzy rejsy tygodniowo w obie strony. To znaczący krok w kierunku efektywniejszego i bardziej zrównoważonego transportu towarów między Polską a Szwecją, który może zrewolucjonizować branżę logistyczną.
Lakeway Link jest jedynym operatorem oferującym regularny, zgodny z rozkładem transport ro-ro, obsługujący naczepy i ładunki gabarytowe na tej trasie. Nowa usługa jest odpowiedzią na potrzebę złagodzenia przeciążeń sieci drogowej i kolejowej między kontynentem a Skandynawią, co przyczyni się do zmniejszenia korków i negatywnego wpływu na środowisko. Co istotne, rozwiązanie to eliminuje konieczność zaangażowania pracy kierowcy.
Aby wdrożyć tę usługę, Lakeway Link nabył statek M/S Lakeway Express, pływający pod szwedzką banderą z portem macierzystym w Västerås, gdzie firma ma swoją siedzibę. Statek ro-ro, o pojemności 1625 metrów linii ładunkowej, czyli około 108 naczep, jest w pełni przygotowany do obsługi naczep, ładunków Project Cargo oraz MAFI. Statek ro-ro będzie systematycznie zawijał do OT Port Gdynia oraz do Portu Södertälje, gdzie czas przejazdu między tymi dwoma portami wyniesie około 22 godziny.
Czytaj więcej o zielonym świetle dla Terminalu Kontenerowego w Porcie Świnoujście
Jest to pierwszy krok w kierunku wprowadzenia innowacyjnego rozwiązania dla transportu wodnego bezpośrednio do centralnej Szwecji i regionu Mälaren. Nasze rozwiązanie stanowi konkurencyjną alternatywę dla tradycyjnego transportu drogowego i oferuje znacznie mniejszy wpływ na środowisko.
Fredrik Hermansson, CEO Lakeway Link
Strategicznie położone porty z doskonałymi połączeniami
Po zakończeniu modernizacji śluz w Södertälje w 2026 roku, oferta zostanie rozszerzona o połączenie z portem w Västerås, który jest dostępny przez wody jeziora Mälaren. Firma Lakeway Link dzięki temu nie tylko wzmocni sieć logistyczną w regionie Mälaren, ale również ułatwi transport do innych części Szwecji i Norwegii, korzystając z portów strategicznie rozmieszczonych.
Gdynia, jako drugi kluczowy punkt na tej trasie, jest dobrze skomunikowana z głównymi szlakami transportowymi Europy i stanowi istotny port przeładunkowy oraz centrum logistyczne dla międzykontynentalnego ruchu morskiego.
Źródło: Lakeway Link

Prom Jan Heweliusz. Tragedia, która wciąż stawia pytania

Dokładnie za dwa dni mija kolejna rocznica katastrofy m/f Jan Heweliusz. W nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku Bałtyk zabrał jednostkę wraz z większością osób znajdujących się na pokładzie. Do dziś jest to największa tragedia w powojennej historii polskiej żeglugi w czasie pokoju, opisywana w dokumentach, reportażach oraz wspomnieniach ludzi morza.
W artykule
Rocznica, która nie przemija
Są rocznice, które wracają do mediów jak kolejna kartka z kalendarza. Są też takie, które wracają dlatego, że wciąż nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie. Katastrofa promu Heweliusz, która wydarzyła się 14 stycznia 1993 roku należy do tej drugiej grupy.
W przekazach źródłowych pojawia się rozbieżność dotycząca bilansu ofiar. Część opracowań podaje 64 osoby na pokładzie oraz 9 uratowanych, co daje 55 ofiar śmiertelnych. Inne publikacje wskazują liczbę 56 ofiar. Niezależnie od różnic w wyliczeniach, sens rocznicy pozostaje ten sam: to dramat rodzin, ratowników, marynarzy, pasażerów oraz całego środowiska morskiego.
Co wiemy o ostatnich godzinach m/f Jan Heweliusz
Z dostępnych, publicznych opisów wynika, że statek wyszedł w morze ze Świnoujścia w kierunku Ystad podczas bardzo trudnej pogody, która na otwartym morzu osiągnęła skrajny poziom. W relacjach powtarza się sekwencja dramatycznych zdarzeń: narastający przechył, sygnał MAYDAY, wreszcie – w ostatecznym rozrachunku – zatonięcie.
To, co pozostaje szczególnie poruszające, nie dotyczy wyłącznie technicznego opisu wiatru i fali. Dotyczy ludzkiego doświadczenia: chaosu ewakuacji, temperatury, czasu, który w takich warunkach przestaje być sprzymierzeńcem. Właśnie dlatego opowieści ocalałych, ratowników oraz osób związanych ze sprawą mają wartość, której nie da się zastąpić suchą chronologią.
Dlaczego wraca temat „tajnych raportów” i sensacji
Wokół katastrofy przez lata narastały hipotezy oraz sensacyjne interpretacje. Część autorów i redakcji publicznie podkreśla, że wątek „tajnego raportu” czy inne teorie tego typu wciąż pojawiają się w obiegu medialnym. Ten mechanizm jest zrozumiały, ponieważ wielkie tragedie domagają się prostych odpowiedzi. Problem polega na tym, że proste odpowiedzi zwykle bywają fałszywe albo niepełne.
Jeśli dzień przed rocznicą ma mieć sens informacyjny, powinien porządkować, nie podgrzewać. Powinien przypominać, co jest udokumentowane, co wynika z zeznań i analiz, co pozostaje sporne, a czego nie da się dziś rozstrzygnąć bez popadania w publicystykę „na skróty”.
Cykl Roberta Dmochowskiego poświęcony pamięci ofiar i odpowiedzialności na morzu
Na naszym portalu publikujemy kilku częściowy cykl tekstów Roberta Dmochowskiego poświęcony katastrofie m/f Jan Heweliusz. To narracja osobista, zakorzeniona w doświadczeniu oraz w pamięci o ludziach, których ta tragedia dotknęła bezpośrednio. W tym przypadku nie chodzi o „kolejną rocznicę do odhaczenia”, tylko o próbę opisania mechanizmów, które w realiach morskich mają ogromne znaczenie: decyzji, przygotowania, stanu technicznego, reagowania na pogarszające się warunki pogodowe.
Dwa dni przed rocznicą tej tragicznej katastrofy warto przypomnieć tę publikację jako część szerszej opowieści. Nie po to, by kogokolwiek osądzać z perspektywy osoby siedzącej w wygodnym fotelu, lecz po to, by to właśnie czytelnik zobaczył morze takim, jakie jest naprawdę: obojętne na nasze wyobrażenia i bezwzględne wobec błędów.
Po co nam ta rocznica dzisiaj
Katastrofa promu Jan Heweliusz pozostaje ważna także dlatego, że dotyka sedna bezpieczeństwa żeglugi. Nie jako hasło, tylko jako codzienna praktyka: procedury, sprawność systemów, kultura meldowania nieprawidłowości, realna ocena ryzyka, gotowość do przerwania przejścia (rejsu), gdy warunki wymykają się spod kontroli.
Ta rocznica w mojej ocenie nie jest wyłącznie wspomnieniem. Jest testem pamięci branży morskiej. Jest też pytaniem, czy potrafimy uczyć się na tragediach bez uciekania w sensację.










