Nowe umowy dealerskie dla Sunreef Yachts – rosnąca popularność marki na całym świecie

Sunreef Yachts podpisał dwie nowe umowy dealerskie, co odzwierciedla rosnącą popularność katamaranów tej marki na całym świecie. Apollo Yachts LLC został przedstawicielem stoczni Sunreef Yachts na terenie Ameryki Południowej, Ameryki Środkowej oraz Kanady, a Alina Yachts na wyłącznego dealera w Serbii.

W wyniku podpisanej umowy, Apollo Yachts zostaje wyłącznym przedstawicielem handlowym marki Sunreef Yachts. Apollo Yachts to uznanym broker jachtowy z doświadczonym zespołem specjalistów w sprzedaży i marketingu luksusowych jednostek.

Sunreef Yachts to lider w produkcji luksusowych katamaranów, znany z innowacyjnych projektów i konstrukcji. Jachty tej marki cieszą się uznaniem wymagających właścicieli, którzy doceniają ich przestronność, komfort i osiągi. Ta nowa umowa o współpracy ma istotne znaczenie dla Apollo Yachts. Dzięki niej firma będzie mogła zaoferować swoim klientom jeszcze szerszą gamę luksusowych katamaranów, a jednocześnie zapewni Sunreef Yachts silną obecność na kluczowych rynkach.

AJ Blackmon, CEO Apollo Yachts

Sunreef Yachts wyznaczył Alina Yachts na wyłącznego dealera marki w Serbii. Firma Alina Yachts została założona przez przedsiębiorców Alexa Alperta i Ninę Pelicic, którzy są mocno związani z tym regionem. Posiadają oni doświadczenie w budowaniu firm związanych z nowymi technologiami, a chcą teraz wykorzystać to doświadczenie, aby dotrzeć na rozwijający się rynek luksusowych jednostek pływających.

Czytaj więcej: https://portalstoczniowy.pl/doskonale-wyniki-branzy-promowej/

Popyt na luksusowe produkty w Serbii zdecydowanie rośnie, a teraz jest idealny czas, aby wprowadzić katamarany Sunreef Yachts na ten rynek. Dorastając na wodzie, zdałam sobie sprawę, że ludziom brakuje prawdziwie spersonalizowanego luksusowego doświadczenia jachtowego. Luksusowe i niestandardowe projekty Sunreef pozwalają ludziom spędzać więcej czasu na wodzie i stworzyć swój wymarzony jacht.

Nina Pelicic, dyrektor zarządzająca Alina Yachts

Francis Lapp ogłosił, że oczekuje od nowych partnerów, że będą prowadzili działania sprzedażowe zgodnie z wartościami i standardami Sunreef Yachts, które są kluczowe dla ich projektów. „Dążymy do utrzymania najwyższej jakości usług, co jest możliwe dzięki wsparciu Apollo Yachts i Alina Yachts, aby zyskać zaufanie naszych klientów na całym świecie” – dodał prezes.

Pragniemy podkreślić, że zawsze staramy się przede wszystkim zadowolić naszych klientów, dlatego inwestujemy w innowacyjne rozwiązania i oferujemy najwyższą jakość wykonania. Cieszymy się, że Apollo Yachts i Alina Yachts podzielają nasze wartości i są gotowi do nawiązania długotrwałej współpracy. Jesteśmy przekonani, że nasze modele katamaranów zrobią wrażenie na wymagających klientach na całym świecie, a dzięki nowym partnerom będziemy mogli zaoferować im jeszcze lepszą obsługę i zwiększyć naszą obecność na kluczowych rynkach.

Francis Lapp, prezes i założyciel Sunreef Yachts

Źródło: Sunreef Yachts

Udostępnij ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • Jak naprawdę wygląda życie na okręcie podwodnym? [część 1]

    Jak naprawdę wygląda życie na okręcie podwodnym? [część 1]

    Czym w praktyce jest służba na okręcie podwodnym i kto naprawdę odnajduje się w tym świecie? W czasach, gdy bezpieczeństwo morskie ponownie zyskuje strategiczne znaczenie, pytanie o ludzi – a nie tylko o same jednostki – staje się kluczowe.

    W pierwszej części rozmowy z kmdr ppor. rez. Danielem Popławskim, byłym podwodnikiem, zaglądamy do wnętrza okrętu i codzienności służby pod wodą. Rozmawiamy o pierwszym wejściu na jednostkę, ciasnej przestrzeni, konieczności opanowania całego okrętu jako jednego organizmu, a także o warunkach życia, spania i pełnienia służby w zamkniętej „stalowej puszce”.

    Pełna rozmowa pierwszej części z kmdr ppor. rez. Danielem Popławskim – z licznymi przykładami, anegdotami i szczegółami, których nie da się oddać w tekście – dostępna jest w naszym materiale wideo na YouTube.

    Za kilka lat nowe okręty podwodne wejdą do służby. Załogę trzeba pozyskać i wyszkolić

    Tymczasem właśnie tam w najbliższych latach pojawi się zupełnie nowe pokolenie – okrętów i ludzi, którzy będą na nich służyć. Kim trzeba być, by zejść pod wodę na wiele tygodni, wziąć odpowiedzialność za jednostkę i załogę, a jednocześnie znaleźć w tym satysfakcję? O tym, jak wygląda ta droga od środka, rozmawiam z kmdr ppor. rez. Danielem Popławskim, byłym podwodnikiem, który zna ten świat z perspektywy codziennej służby.

    Zapraszam do wywiadu, w którym postaram się poprowadzić czytelnika przez codzienność służby na okręcie podwodnym – od pierwszego wejścia na jednostkę, przez rutynę pod wodą, aż po momenty wymagające pełnej koncentracji i odpowiedzialności.

    Pierwsze wrażenie? Ciasnota i setki zaworów

    Wejście na okręt podwodny nie przypomina żadnej innej jednostki pływającej. Pierwsze wrażenie to zamknięta przestrzeń, gęsto upakowane instalacje oraz dziesiątki zaworów, rur i mechanizmów. Nowych podwodniaków najbardziej zaskakuje świadomość, że od tej chwili ich zadaniem będzie opanowanie całego okrętu jako jednego organizmu, a nie wyłącznie własnego stanowiska.

    Proces przejścia „z lądu pod wodę” jest długi. Pełne opanowanie okrętu trwa lata i wymaga systematycznej nauki, praktyki oraz pracy zespołowej. To nie jest służba dla osób przypadkowych.

    Gdzie się śpi, je i pełni służbę

    Życie pod wodą to logistyka w najczystszej postaci. Na okręcie podwodnym nie ma pustych przestrzeni – każda wolna objętość ma swoje zadanie. Na okręcie typu KILO warunki do spania były stosunkowo komfortowe, ponieważ koje były stałe, a nie rotacyjne („ciepła koja”), co w świecie podwodników stanowi raczej wyjątek.

    Większość załogi śpi w wieloosobowych pomieszczeniach na kojach piętrowych, natomiast jedyną w pełni wydzieloną kajutą dysponuje dowódca okrętu. Powietrze jest filtrowane i regenerowane, woda racjonowana, a energia traktowana jak zasób krytyczny. Komfort nigdy nie jest celem samym w sobie – liczy się zdolność do długotrwałego działania.

    Jedzenie pod wodą. Kambuz, kalorie i morale załogi

    Na okręcie, na którym służyłem, kuchnia składała się z trzech kucharzy, którzy gotowali dla około 60-osobowej załogi. Proszę sobie wyobrazić skalę zadania: w praktyce około 61 osób, trzy osoby w kambuzie, a do przygotowania co najmniej trzy posiłki dziennie.

    kmdr ppor. Daniel Popławski

    Sama przestrzeń robocza była skrajnie ograniczona, według Daniela mogła mieć około 1,5 m², więc praca odbywała się dosłownie ramię w ramię. Sprzęt musiał być przystosowany do specyfiki służby na morzu: np. patelnia zamontowana jest w zawieszeniu kardana, odpornym na przechyły. Z czasem pojawiły się też udogodnienia, bo po jednym z remontów zamontowano piec konwekcyjno-parowy. Żywność trzymano w zamrażarkach, lecz przy dłuższych wyjściach zapasy „wchodziły” w każdą wolną przestrzeń, podobnie jak w klasycznych obrazach z Das Boot, gdzie jedzenie potrafi „żyć” w przedziałach, gdy miejsca brakuje

    Wysoka kaloryczność posiłków nie była kaprysem. Popławski podkreślał, że na jednego marynarza potrafiło przypadać nawet około 6000 kcal dziennie, bo służba w zamkniętej jednostce obciąża organizm inaczej niż praca na lądzie, a warunki powietrza – mimo wentylacji i filtracji – pozostają specyficzne dla „stalowej puszki” pod wodą. Co istotne, nie funkcjonowało to jak sztywno wydzielana racja, w której na każdego przypada z góry ustalona porcja. Posiłki bywały podawane w formule zbliżonej do szwedzkiego stołu, dopóki pozwalały na to zapasy. Paradoks okrętu podwodnego polegał na tym, że jedzenia bywało dużo, ruchu było niewiele, więc po kilku dobach część załogi sama zaczynała ograniczać porcje.

    To jednak dopiero początek. W drugiej części rozmowy przechodzimy dalej – do rutyny wacht, momentów największego napięcia, zanurzeń i wynurzeń oraz odpowiedzialności, która zaczyna się tam, gdzie kończy się margines błędu.

    Kim jest dziś Daniel Popławski?

    Po zakończeniu służby wojskowej pracuje jako menadżer w sektorze defence, pozostając blisko spraw morskich i bezpieczeństwa. Doświadczenie z okrętów podwodnych traktuje jako fundament – zawodowy i życiowy.